"Gdy ładujemy chmury
Bezpańskimi elektronami"
Prószenie śniegu idzie z palców
Zimno ucieka z ciała nie odchodzi
Przygląda się czekając
Kontrastem podsyca wrzątek
Przerwa nazwana końcem
Zakpił ktoś bo końca nie ma
Szarpnie jeden na odejście
Drugi poszarpany, końca nie ma
Ja się zimna spodziewam
Wita mnie obleczone witaniem
Zimno zimno mi zawsze po