Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Cóż, nie przemyślała, a zatem poddała w wątpliwość wszelkie harce, nawet te arcy i zwłaszcza te arcy. Expressis verbis wybrała pragmatyka domowego, a nie wyższego teoretyka zabawy. Być może jest czymś przyjemnym snuć plany jak nić Ariadny, ale istotą jest wprowadzić je w życie i zakorzenić w realiach, a potem rozkoszować się ich podlewaniem, innymi słowy pielęgnacją. Lepsze to całkiem od przymierania z nadmiaru abstrakcji na temat przypuszczalnych atrakcji, które do skutku dojść nie mogą.

 

 

Warszawa – Stegny, 04.04.2026r.

Opublikowano

Po niedanych doświadczeniach tak nierzadko bywa, a przytoczę w temacie własne powiedzenie: lepszy nudny, niż trudny. Zapewne nie jestem pierwszym, który to wyraził, ale nigdzie go nie spotkałem. Życzę pogody ducha, bo wszystko inne to jedynie narzędzia do jego osiągnięcia. M

Opublikowano

@Leszczym

 

Oto pochwała konkretu - niemodna, a jakże potrzebna.

 

Lepiej podlać to, co już rośnie, niż zachwycać się w myślach ogrodem, który istnieje wyłącznie w głowie. Wiersz brzmi jak rada starej, mądrej osoby, która widziała już niejednego marzyciela umierającego z abstrakcji.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...