Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jedna z magicznych ksiąg mówi: "Jako na górze, tak i na dole". Wewnętrzne cierpienie "Joanny d'Arc" deformuje przestrzeń - zupełnie jakbyśmy mieli wpływ na kształt rzeczywistości. 

Przemawia do mnie ścięcie włosów zamiast głowy. Wiele razy tak robiłem, by pozbyć się bólu. Goliłem na zapałkę i przechodziłem w minimalizm, zachowując jedynie funkcje niezbędne do podtrzymania życia.

Bardzo podobają mi się czarne kable włosów i martwe węże. Wiem, że wiersz jest krzykiem i nie ma pod nim miejsca na żarty. Wybacz, proszę, nie mogę się powstrzymać. Znam ten rodzaj cierpienia, przerabiałem to wiele razy i z perspektywy czasu nadałbym mu nazwę - Męczeństwo w labiryncie pościeli. Wtedy prawdziwe, teraz... spłonęło w objęciach ognia. 

Może potrzebujemy takiego bólu. Podobny jest do miłości... wiesz o czym mówię. Feniks z popiołu.

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97

...

pole 

gdzieniegdzie maki 

otoczone nicością 

która...

zdawałoby się ...

pochłonie 

zginą 

 

a one 

one się poddają 

wierzą 

wiedzą 

nie można 

zawieść jutra 

 

spotkają 

przyjazne oczy 

uśmiechną się 

do siebie 

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego dnia 

Edytowane przez andrew (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Odczytuję to jako opis szaleństwa, prowadzącego, a może już zainstalowanego na dobre. Ruszające się ściany, włosy, pijące pot z ciała, więc nie dziwi chęć się ich pozbycia. Jest tchnienie Joanny d'Arc, a odwrotność do Samsona, którego siła była we włosach. Jestem ciekawy dalszej dyskusji. Pozdrawiam z :).

Opublikowano

@Berenika97

 

Świetny opis! To może być stan umysłu - wszystko pulsuje, ciągnie, nawet włosy są ciężarem nie do zniesienia. 

I dobrze, że nie tłumaczysz, czy to choroba, trauma, szaleństwo - obraz mówi sam.  Wiersz jest wizyjny i surrealistyczny.

Opublikowano

@Proszalny

 

Bardzo dziękuję! 

 

Dziękuję, że podzieliłeś się swoim doświadczeniem.

"Męczeństwo w labiryncie pościeli" brzmi jak tytuł, którego szukałam. :)

Masz rację - ten ból rzeczywiście deformuje przestrzeń. A golenie na zapałkę to taki sam gest jak ścięcie włosów Joanny - próba zrzucenia ciężaru, który nie jest tylko fizyczny.

Cieszę się, że Twój ogień już spalił to, co trzeba było spalić. Może rzeczywiście tego potrzebujemy. Feniks z popiołu - tak, chyba wiem o czym mówisz.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@andrew

 

Bardzo dziękuję! 

Twoje maki są piękne - stanowcze i delikatne zarazem. "Nie można zawieść jutra" - to mocne. Mój wiersz o ogniu, Twój o tym, co wyrasta po. Może właśnie tak to działa.

 

Serdecznie pozdrawiam. :)

@Marek.zak1

 

Bardzo dziękuję! 

 

"Zainstalowane na dobre" - mocne określenie. Chyba masz rację, że to nie tylko opis kryzysu, ale przebywania w nim, oswajania.

Odwrócony Samson - świetnie to ujmujesz. U Joanny włosy trzeba było obciąć, żeby mogła wejść w swoją misję                 (i w ogień). Siła w pozbyciu się, nie w zachowaniu.

 

Pozdrawiam serdecznie!

@Christine

 

Bardzo dziękuję! 

 

Tak, zależało mi na tym, żeby nie etykietować - choroba, trauma, szaleństwo to słowa, które za dużo tłumaczą.

Obraz mówi precyzyjniej.

Cieszę się, że poczułeś tę wizyjność.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Poet Ka

 

Pięknie dziękuję za te słowa, a zwłaszcza za komplement. Cieszę się, że wspomniałaś o kobiecej poezji.

 

Serdecznie pozdrawiam. 

@Łukasz Jurczyk

 

Bardzo dziękuję!  Serdecznie pozdrawiam. 

 

Ta purpurowa wstążka trzyma w ryzach to, co nieokiełznane. Cieszę się, że udało mi się oddać ten rytm bólu, który tak trafnie ująłeś w słowa. 

 

Wstążka związana,

puls słowem ujęty.

Dziękuję za odzew

tak czule przejęty.

 

Ból ukojony. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny   Ciekawość mnie tu przygnała.:)    Ten tekst jest liryczny - na pograniczu prozy poetyckiej. Ma melancholijną atmosferę miejsca zawieszonego poza czasem - opuszczone wybrzeże, ruina domu nad klifem, noc pełna świerszczy. To świat oniryczny, niemal filmowy. Mitologiczne odniesienie (Orfeusz i Eurydyka) wprowadza temat ucieczki z „piekła dawnego życia", nowej szansy, ale też niepewności. Dom chylący się ku upadkowi to doskonała metafora kruchości ich sytuacji. Końcowe zdanie „Drobiazgów, z których składa się każdy dzień" urwane po przecinku sprawia wrażenie niedopowiedzenia. Czy narrator-widz jest naprawdę potrzebny?   To bardzo ładny tekst. Podziwiam osoby, które w taki naturalny sposób łączą prozę z poezją.  Moje opowiadania są epiką "z krwi i kości", a że sama lubię powieści z dialogami .... To sam rozumiesz. 
    • @violetta Już posyłam Ci ciepło. A Wiosnę przekonam, żeby Ci nachuchała ciepła, tak po znajomości :-)  
    • @LessLove cieszę się, że będę miała ciepłe dni :)
    • @Łukasz Jurczyk   Diades patrzy na wojnę jak technik, a z jego słów bije brutalny pragmatyzm człowieka, którego zadaniem jest optymalizacja zniszczenia.   Dla inżyniera świat pozbawiony jest mistycyzmu. Składa się z „gliny” i „trybów”. W strofie piątej narrator twierdzi, że „Świat nie ma serca”. Jesteśmy tylko elementami w wielkiej maszynie historii.   Z kolei strofa szósta to genialne ujęcie fizyki i balistyki - to nie emocje wygrywają wojny, lecz chłodne kalkulacje i prawa fizyki. Maszyna działa najlepiej, bo jest obojętna.   Diades jest pogodzony z podziałem ról i swoją - niszczyciela. Zauważa też daremność ludzkich wysiłków. Jako konstruktor wie, że każde dzieło rąk ludzkich ma swój kres, a jedyną trwałą nauką płynącą z historii są ruiny.   Ostatnia strofa to świetna  puenta, która spina całość. Wojna, podboje i niszczenie całych miast to w swej istocie szaleństwo. W szaleństwie nie ma sensu, są proporcje jak w matematyce.    wysokie mury to tylko cierpliwa obietnica gruzu. zwycięstwo i klęska ważą tyle samo na szalach katapulty   kąt uderzenia nie pyta o winę obrońców.      
    • Wiedza tak bezwzględnie... dookreśla, a ja chcę z Tobą, kreślić chwilę i nie chcę — przestać.   Goni nas czas, rozmywa, to co ważne, stajemy murem i tylko mur pozostanie, gdy sobą — zasilę chmurę.   Stajesz się, przy mnie, dla mnie, dłonie wezbrane otwieram. Ty - czułość, a zbroja opadnie.   Błękit nad nami gęstnieje, język dotyka obłoki, do Twego portu dryfuję, tętnice nasze - potoki.   Płyniemy po dalej, po więcej, owijam nas w tęczę i zorzę, lęki gasimy sercem, piachu zatopi nas morze.   Dlatego dobrze, że jesteś, poeta jak wiatr, minąć musi. Z drogi pisanej bezsensem, w ramiona pragnę, zawrócić.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...