Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@violetta Wszystkie dominujące religie na świecie to polityka zbawiania i zastraszania. Przykazania dla maluczkich, czyli jarzmo dla duszy. Violetto, proponuję zakończyć ten temat. Uwierz mi, czytałem Pismo Święte i rozumiem to przesłanie zwłaszcza to co mówił i nauczał Jezus Chrystus. Nie potrzebujesz mnie edukować w tym kierunku. Pozdrawiam :)

Być może tak jest Alicjo, nie ma przecież przymusu czytania. 

Opublikowano

@Wiechu J. K.

 

To poruszający wiersz - bardzo nostalgiczny, który dotyka uniwersalnego tematu utraty dzieciństwa i przemijania.

 

Widzę tu piękne zestawienie kolorystyczne - "srebrzystych wspomnień" i "złotych jesieni", które - buduje melancholijną aurę. Metafora "rzewnych dzwonów serca" to silny, poetycki obraz emocji.

 

Konkretne miasta i konkretny czas nadają wierszowi autentyczność.

 

Pytanie kończące wiersz jest najważniejsze - dziecięca bezradność wobec zmian pozostaje w dorosłym człowieku. To pytanie retoryczne, bez odpowiedzi, co czyni wiersz jeszcze bardziej przejmującym.

To wiersz o czasie, który nie wraca, ale który nas kształtuje.

 

Pozdrawiam 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Wiechu J. K.... fajne są wspominkowe wiersze... :)

Na mojej ulicy.. Poczty Gdańskiej.. także były.. łebki kotów.. ;) swego czasu nawet zdarzył się

wóz prowadzony przez konia, gdy rozwozili ziemniaki ludziom - to jesienią. Potem..

już na asfalcie.. szalało się rowerami i uczyło jazdy.. bez trzymanki..:) Szalałam i ja.

Wspominajmy, to takie miłe... :)

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Nata_Kruk

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Nata_Kruk Rzeczywiście takie wspominkowe wiersze rozdmuchują mgły zapomnienia, a pamiętam wóz prowadzony przez konia rozwożący węgiel, lata 70-te ubiegłego wieku.
Jazda na rowerze bez trzymanki to była frajda, oczywiście nie dla początkujących. :-)

 

 

****************************

"W latach 80. w Warszawie kocie łby (brukowane drogi z kamieni polnych) były pozostałością dawnej infrastruktury, często spotykaną w starszych dzielnicach, na peryferiach lub w zaułkach. Choć główne arterie asfaltowano, urokliwe, choć niewygodne nawierzchnie z kamieni polnych wciąż funkcjonowały w tkance miejskiej."

pojezierze24.pl

 

 

Aktualizacja: 06.12.2022 09:31

Redakcja www.wroclaw.pl / Komunikacja

"Znikną kocie łby z ulicy Pawiej

Trwa projektowanie przebudowy kilkusetmetrowego odcinka drogi na południu Wrocławia. Część planowanego remontu sfinansuje miasto, a część deweloper. Według wytycznych konserwatora zabytków na jezdni musi pozostać kostka brukowa. Przejdzie ona gruntowną renowację. W ramach inwestycji będzie przedłużona ul. Pawła Jasienicy, powstanie jej wylot w ul. Pawią. Po wschodniej stronie planowana jest budowa nowego chodnika. Wykonawca przebuduje też sieci podziemne i oświetlenie. Projekt będzie gotowy w przyszłym roku."

Edytowane przez Wiechu J. K. (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...