Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Aleksander (1). Nawiązanie połączenia.


Rekomendowane odpowiedzi

Gość vioara stelelor
Opublikowano (edytowane)

Nie jestem tym co mi się przydarzyło, jestem tym kim postanowiłem się stać.

C. Jung.

 

 

 

 

 

hej

jesteś tam?

 

przeszukuję w sobie puste pokoje

powódź po odwilży

zostawiła pobojowisko

muszę go odnaleźć

 

hej

chodź do mnie!

 

jedyne światło jakie mam

to stara latarka sprzed lat

została mi z czasów

młodzieńczych włóczęg

dookoła świata

 

jasna plama przesuwa się

po ścianach bez okien

oddech grzęźnie w ciemnościach

dusznych od cudzej pamięci

 

hej

nie bój się...

 

czego ci potrzeba?

przestrzeni?

ciepła?

moich rąk?

 

ja cię wysłucham

obiecuję

 

i wtedy pojawia się

malutki niczym krasnoludek

ledwie widoczny wśród wielkich słów

z których żadne

nie jest tym czym powinno

 

kto ci to zrobił?

 

ty - odpowiada ledwie słyszalnym szeptem

 

biorę go w dłonie

jak kiedyś pewną nakrapianą żółto gąsienicę

którą przeniosłem z ruchliwego chodnika

na trawę w parku

 

od dziś będę przy tobie

już wiem dla kogo moja krew

będzie płynąć hojnie

zbawiennie

 

 

 

Edytowane przez vioara stelelor (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@vioara stelelor

...

w chwilach 

zwątpienia 

w poszukiwaniu 

swojego miejsca 

 

niedawno 

było w zasięgu 

zapachu piwonii 

a może ... nie 

 

warto 

zobaczyć dziecko 

któremu pomogło 

się kiedyś 

przejść przez 

ruchliwą ulicę 

 

słońce wschodzi 

i w czasie niepogody 

...

Pozdrawiam serdecznie

Miłego dnia 

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@andrewDzięki.

Stworzyłam sobie takiego bohatera lirycznego, któremu chcę towarzyszyć w pewnej drodze.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

@Charismafilos

Cieszę się, że wciągnęła - nie wiem, kiedy następne - musiałabym spytać mojej weny i wyobraźni:)

Planuję, żeby były, bo temat wydaje mi się ważny.

@andrew

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 :)

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A gdzieżbym śmiała, jeszcze się zamknie w sobie i pójdzie w siną dal... ;)

Opublikowano

@vioara stelelor Dla mnie ten wiersz jest o własnym wnętrzu. Peel odnajduje swoją niezagojoną raną i postanawia się z nią zmierzyć, prawdopodobnie po przeszłych próbach wyparcia i wymazania z jej pamięci. Latarka pozostała z czasów młodzieńczych włóczęg - ja to rozumiem w ten sposób, że ta rana powstała dawno temu i przez bardzo długi czas była nieruszana. "Ściany bez okien, oddech grzęznący w ciemnościach' - To bardzo przykry obraz, coś co zostało odrzucone i głęboko tłamszone przez długi czas. 

Idealnie przedstawiłaś obraz tej, może nawet traumy, w postaci czegoś co przypomina krasnoludka, którego przysłaniają ciężkie słowa. Gdy myślimy o naszych krzywdach, często wyobrażamy je sobie w formie jakichś demonów czy innych przerażających stworzeń. Gdy w rzeczywistości jest to malutka istota, której przytrafiło się coś, czego nie była w stanie udźwignąć. I zamiast z tym walczyć, należy się tym zaopiekować, spojrzeć właśnie z takiej perspektywy - z troską i miłością do siebie, tak jak robi to peel. 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przyjęłam to jako ranę, czy krzywdę, czy nawet traumę, jednak po tym wersie myślę, że to raczej zaniedbana, pominięta, domagająca się uwagi część siebie. 

 

Ogólnie - mega mi się podoba :)

Opublikowano (edytowane)

@vioara stelelor

 

Mam nadzieję, że ten komentarz bardziej Ci się spodoba (niż mój poprzedni).  Wiersz jest głęgoko psychologiczny, można by go rozbierać na czynniki proste i jeszcze prostsze i długo.  Napisany z dużą wiedzą psychologiczną. 

To niezwykle intymny i poruszający zapis wewnętrznego dialogu oraz procesu samouzdrawiania - poszukiwanie zagubionej części siebie (najprawdopodobniej tzw. „wewnętrznego dziecka”), konfrontacja z własnymi zaniedbaniami oraz ostateczne otoczenie samego siebie czułością i opieką.

 

Podmiot liryczny zaprasza nas do wnętrza własnej psychiki, którą obrazuje jako fizyczną przestrzeń- „puste pokoje” i „ściany bez okien”.

Dla mnie najbardziej poruszającym momentem wiersza jest krótki dialog-

"kto ci to zrobił? ty - odpowiada ledwie słyszalnym szeptem".

 

To moment pełen bólu, ale i uświadomienia. Podmiot liryczny zdaje sobie sprawę, że to nie okrutny świat zewnętrzny skrzywdził jego wewnętrzne "ja", ale on sam - poprzez ignorowanie go, narzucanie mu presji i odcinanie się od emocji.

 

Zakończenie to deklaracja miłości własnej. Słowa o krwi, która „będzie płynąć hojnie, zbawiennie” to obietnica powrotu sił witalnych. Energia życiowa, która wcześniej uchodziła w pustkę, teraz posłuży do ożywienia i ochrony własnego wnętrza.Wiersz ma formę niemal dramatyczną, przypomina zapis sceny z terapii lub medytacji.

 

 

 

Edytowane przez Berenika97 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@vioara stelelor Bardzo poruszający wiersz.
Mam wrażenie, że to spotkanie z kimś bardzo małym i bardzo ważnym – z tym kawałkiem siebie, którego czasem gubimy gdzieś w ciemnych pokojach pamięci.
Piękny moment, kiedy bohater bierze go w dłonie jak kiedyś gąsienicę i przenosi w bezpieczne miejsce.
Jest w tym dużo czułości i odwagi.  :)

Opublikowano

@vioara stelelor Krasnoludek: rozmiar dziecka, wygląd staruszka.

 

Figura wewnętrznego dziecka, które nie dorosło, ale zestarzało się bardziej, niż wiek podmiotu by to sugerował.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Podmiot już na początku w pełni przyjmuje na siebie odpowiedzialność za samego siebie. Nie wiem, czy słusznie.

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A jak inaczej nie pozostać w roli wiecznie skrzywdzonego i rozpamiętującego dzieciątka?

Opublikowano

@vioara stelelor To proste.

 

Pogodzić się z brakiem wpływu lub jego ograniczeniem na okoliczności z zewnątrz.

 

Przyjąć, że te okoliczności mają wpływ i jak najbardziej są w stanie człowieka kształtować. 

 

Być tego świadomym - samego procesu i wywołanych przez niego zmian. Nie pozostawać biernym. Przeciwdziałać i dążyć do tego, by stawać się kimś, kim chcielibyśmy być.

 

Przytoczona maksyma autorstwa Junga jest zbyt radykalna, chyba że jej jednostronność jest bardziej stylizacją aforystyczną.

 

Bo w ostatecznym rozrachunku to nasze wybory świadczą o tym, kim jesteśmy - nie to, co nas spotkało. Ale to co nas spotkało, miało również siłę oddziaływania. Warto o tym pamiętać.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MUR ZAPIAŁ (X3)

       

      Ciepło w sercu mym
      Wzrok wlepiony w puste szkło,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Siedzieliśmy: ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo...


      Chcieliśmy wypić piętnastki cały smak;
      Jo ubzdurał se, że jest jak Voltaire,
      A Tim, Don Juanem być chciał,
      I ja, najdumniejszy w melanżu tym,
      Ja chciałem, bym swój szlak miał...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur Zza Piał",
      Pokazaliśmy tyłki im i nienaganny bon ton, bo i co?

      Śpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się,
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Ciepło w sercu mym
      Oczy wpatrzone w balon Cointreau,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo
      Chcieliśmy spopielić dwudziestki gorzki smak:

      Voltaire poszedł w tan, jak w dym,
      A Casanova - nawet się nie waż, bo...
      A ja, ja, dalej najdumniejszy z nich,
      Byłem prawie tak pijany jak.. niech mnie to...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur PIAŁ!"
      My zaśpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym bardziej po pieprz...
      Ony! Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Serce ciężkie od łez,
      Jak kołek w ziemię wbity wzrok
      Przy barze hotelu "Bażant PiaU":
      Pan Adwokat Joseph
      I Pan Radca Timothée
      W gronie notariuszy spędzamy czasu tyle, ile kto miał..

      Jojo mówi, co mówi Voltaire,
      A Timothé, co Don Juan,
      A ja, ja, ja, ciągle najdurniejszy z nich,
      Ja o sobie mówię ten sam chłam...

      I, gdy wychodzimy z baru Kur Padł, Naszego baru, Komisarzu Mój,
      Co noc ci z Cechszczególnych-Brak,
      Ci "obesrańcy" pokazują nam zad,
      I śpiewają tak:

      "Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się!"
      Panie komisarzu, ją tylko cytuję, jak
      ...

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc przestań mazać się nam
      Wobec tych pięknych pań
      Bo jakiś babochłop
      W jakiś szemrany blond
      Właśnie rzucił cię

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Lecz wiedz, że wiochę robisz tu
      Szlochasz w obecności dam
      Weź się ogarnij już
      Bo jakaś wywłoka, co ledwo tu sięga nam
      Poszła się bujać na bluszcz

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Ale odstawiasz wstyd
      Ludzie się dziwują nam
      Zejdź na ziemię, bo zaraz zrobisz fik...

      Chodź, Jef, już chodź, no, chodź
      Chodź no, jeszcze w kieszeni mam grosz
      Chodź, bierzemy kurs na przepić go
      W Pod Taki Kur Piał

      Chodź, Jef, chodź, zapomnij złość
      Mam dychę, a jak by to nie dość
      Będę udawał, że jestem hotelu gość...


      Potem pójdziemy coś zjeść
      A rybka pływać ma
      Więc, pstrąg, a może dwa
      I wódka zimna jak stal

      Chodź, dziewczynkom powiedz cześć.
      Zajrzymy Pod Chez Nel
      Albo Aniołek Zla
      Który, szepczą tak, tak wielką... Dyszę ma,
      Że za pół darmo ci da

      Promocja dla takich, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc już nie rób tu nam z tego.. Wertera scen
      Podnieś no, ten cały ciała kram
      Co ci zabiera tlen...

      Wiem, na duszy ciężko ci
      Wlec ją trudno, ale, i:
      Wiedz: idą lepsze dni
      Więc przestań w rękaw łkać mi,
      Za kołnierz wylewać drink...


      Jak żołnierz musisz być:
      Żołnierzyk wierny ci, co rzuca się w toń ci..
      Pękł koncept mi.. aha: rzuca się w gąszcz bi..
      Twy, tfu... Jef, powieść nam swe sny

      Ale, Jef, to już nie jest trottoir
      To kino de répertoire
      Płacą jak za Grand Soir: Jef Noir au Pissoir!!!

      Chodź, panienkom rzucić "Ciao!".
      Zajrzymy Pod Jak Bóg Dał
      A potem WC w Szał Ciał
      Pociechę znajdziesz tam być miał
      Choć jak Trasie WZ zwisł ci wał

      Jak wszystkim takim, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Opowiemy sobie, jak
      Jak za czasów dawnych tak,
      Że nie pamięta najstarszy Mag,

      Szmalu było brak,
      Piłeś że mak..., śpiewałeś jak ptak:
      "Kochanie w szlak?"

      Będziemy swoja brać
      Będziemy szczęście brać
      Piijani jak w Kurna Mać
      Będziemy się śmiało śmiać,
      I powiem ci: "Jef, nie jesteś sam!"

      Chodź, Jef, chodź, no chodź, że chodź
      Chodź, chodź, cip, cip,chodź
      Będziemy śpiewać, Jef, chodź, chodź
      Chodź, Jef, chodź, no chodź ...

      Będziemy śnić sobie, że,
      Znowu, jak w pięknym śnie
      Jesteśmy w nawyku, na dnie.
      Wracamy z odwyku...

      Nie!

      Chodź, chodź, Jef, chodź!


       

       

       

       

       

       

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...