Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

 

Rozrywam ciszę twoim imieniem -
cierniem, który świeci od środka gardła.

Nie dotykam cię.

Wydobywam cię z nicości
jak ogień, który przypomina sobie kamień.

Iskra po iskrze
uczysz się istnieć pod moimi ustami.

Jesteś mapą płynnego złota,
czytaną wargami
w sekundzie rozdartej na bezczas,
tam, gdzie ciało znosi konstytucję formy
i ogłasza własne przykazania pulsowania.

Twoje biodra - przypływ,
który podmywa fundamenty mojego "powinienem”.

Moje dłonie - ptaki głodne wysokości,
zakładają gniazda w łuku twoich kręgów.

Nie ma skóry.

Jest prąd.

Magma pod cienką skorupą imienia.

Dwa słońca zderzone zbyt blisko -
światło przestaje być światłem,
staje się raną jasności.

Wgryzam się w twoją duszę przez mięśnie,
przez drżenie,
przez pot,
aż każdy jęk staje się księgą ognia,
którą zapisuję paznokciem powietrza,
oddechem,
krwią krążącą jak wspólny alfabet.

To nie miłość.

To piec hutniczy istnienia.

Biały żar,
w którym "ja” i "ty” są tylko rudą,
a zostaje stop,
bezimienny,
nierozdzielny,
cięższy od gwiazd.

Piję twój oddech
jak ostatni tlen przed narodzinami kosmosu.

Jesteś katedrą z kości.

Ja - herezją, która modli się płomieniem.

Klęczę.

Płonę.

Rozpadam się w świetlistą winę.

Każdy ruch - zniesienie granicy.
Każdy dreszcz - triumf nad formą.

Każde zbliżenie - dowód,
że granica była tylko wspomnieniem lęku.

Niech pękną niebiosa.

Niech czas rozsypie się w popiół sekund.

Stajemy się osobliwością -
punktem, w którym grawitacja traci pamięć,
a wszechświat zapada się w jeden
spazm światła.

Zostaje tylko litera.

Naga.

Oślepiająca.

Jednia.

Biel, która nie ma już przeciwieństwa.

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@MigrenaTytuł brzmi bardzo obiecująco.

Zaczepił mnie cieniem Wojaczka, którego czytuję pasjami ;)

Wiem, że będzie ekscytująco :)

 

Twoje obrazy są niezwykle intensywne - to nie jest zwykły opis zespolenia miłosnego, tylko podróż do prapoczątków, do arché, rozumianej jako pierwotna substancja wszystkiego - w tym wypadku jest nią gorąca zmysłowość, z której powstaje unikalna rzeczywistość.

A że granicami świata jest język, pojawia się w tekście kreowanie wyjątkowego systemu znaków - z ciała; to ono staje się słowem, nie odwrotnie.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Imię, jego wymawianie - jest tutaj inkantacją.

Ma ona w sobie zabarwienie erotyczne... cierń, który rozrywa ;) Bo to nie jest zwykłe zawołanie, ale magiczne zaklęcie.

 

 

Po nadaniu imienia, czyli skonkretyzowania się zamysłu - mamy do czynienia z szaleństwem stwarzania. Dotyk jest narzędziem mistrza.

 

 

Wspaniałe!

Przemiana materii w dynamikę, w czysty ruch i przepływ energii - w nawiązaniu do bliskości kochanków - smakuje wybornie.

 

 

Ten obraz też przemawia do mnie, gdyż podobnie jak poprzedni - transformuje cielesność w inną jakość.

Życiodajna, odżywcza funkcja krwi zostaje tu przez analogię przypisana językowi miłości.

 

 

Celna puenta, wpisująca się w ten poprzedni obraz.

Zbliżenie miłosne staje się tutaj desygnatem dla znaków (alfabet, litery, itd.), które zostały stworzone z żywej, organicznej tkanki.

 

Myślę, że jeszcze będę do tego wiersza wracać.

 

Opublikowano

@vioara stelelor

 

wiesz co ?

 

nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że jest tutaj ktos taki jak Ty, ktoś jak architekt sensów, z niezwykłą intelektualną wnikliwoscią, analityczny anioł rozumienia........jednym słowem, najpiękniej jak umiem - dziękuję :)

 

Opublikowano

@Migrena

 

Ten wiersz to coś znacznie więcej niż erotyk - to ontologiczna podróż, w której bliskość drugiego człowieka staje się katalizatorem do powstania nowego wszechświata. Zderzenie cielesności z terminologią religijną nadaje namiętności wymiar sakralny. To nie jest tylko akt fizyczny, to modlitwa płomieniem, w której „ja” i „ty” przestają istnieć jako osobne byty.

Niesamowita jest ta metafora pieca hutniczego. Nie znam się na wytopie, ale obraz „rudy” zmieniającej się w „stop” genialnie oddaje proces zatracenia indywidualności. To miłość nieodwracalna jak proces metalurgiczny. Moment, w którym czas się rozsypuje, a światło staje się „raną jasności”, to opis stanu, w którym ludzka percepcja dobija do ściany i jedynym, co zostaje, jest czysta, biała obecność.

Wiersz jest bardzo gęsty - każda strofa to kolejny stopień wtajemniczenia w relację, która nie szuka porozumienia, ale całkowitego scalenia. To tekst o tym, że prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem zawsze wiąże się z jakąś formą destrukcji starego świata, by na jego zgliszczach mogła zapłonąć „naga litera” istnienia.

Odważne, bogate w metafory, świetne! Pozdrawiam. :)

Opublikowano

@Migrena Twój wiersz to prawdziwa eksplozja energii - ciało, duch i słowo stapiają się w jedno.

 Każde zdanie pulsuje prądem, jakby  unosi się nad granicami rzeczywistości.

 Twoje słowa zamieniają dotyk w alfabet i zmysły w język tworzenia. To niezwykłe

 - ogień, który nie spala, a wznosi.

 Dziękuję Ci za ten świat - i za odwagę, by pisać go tak bez granic.

Opublikowano

Hej.

Wizjonerska opowieść zbliżenia, łącząca to co fizykalne i fizyczne, co  cielesne i ponad cielesne, wtopione w prawa kosmosu.  Formalnie: parę słów za wiele... jak dla mnie.

 

Bliska Ci fizyka, być może kwantowa :-) Nie każdy wie, czym jest "osobliwość". Piszesz uczciwie, bo "swoim językiem".

Pozdrawiam

  • Migrena zmienił(a) tytuł na Osobliwość
Opublikowano (edytowane)

@Le-sław

 

skąd tytuł "osobliwość" ?

 

bo chcę nim podkreślić 

 punkt, w którym czas, przestrzeń i ciało przestają istniec według   znanych praw, a zostaje jedynie intensywnosć doswiadczenia, absolutna koncentracja energii i światła .

 

bardzo dziękuję za dobre słowa.

 

pozdrawiam.

 

 

 

@Anastazja1

 

najpiękniej dziękuję za obecność i ocenę :)

 

 

 

@Alicja_Wysocka

 

Alu.

 

a ja lubię kazde Twoje słowo bo Ty piszesz komentarze ktore mają sens i zawsze odzwierciedlają Twoje prawdziwe odczucia.

 

dlatego bardzo Cię szanuję :)

 

i lubię :)

 

 

Edytowane przez Migrena (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Berenika97

 

Bereniko miła.

 

pod kazdym Twoim komentarzem powinienem pisać pieśni pochwalne.

 

bo są tego warte !!!

 

a dziś napiszę tylko, że  bardzo dziękuję za tak uważne i przenikliwe odczytanie.

 

to przecież dla mnie ogromna wartosć, kiedy  widzisz w tym tekście nie tylko namiętnosć, ale proces przemiany i narodzin czegoś większego niż "ja” i "ty”.

 

Twoje słowa są dla mnie jak lustro, w którym wiersz zobaczył własną głębię !!!!!!

 

najmilsze myśli dla Ciebie  ;)

 

 

Opublikowano

@Migrena

 

Dla mnie jest to wiersz o erotycznej transcendencji, gdzie fizyczność staje się metafizyką, a ciało- bramą do innego porządku istnienia. Język jest totalny, konsekwentny w swojej intensywności. Nie ma tu romantycznej subtelności. Miłość nie jest uczuciem lecz przemianą ontologiczną.  Pozdrawiam. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Każda pełnia mi tak robi. Tylko zmienia się jej nazwa.   Pozdrawiam :)
    • @Wiechu J. K. , to mnie cieszy, że przeczytałeś jednym tchem, ponieważ ten odcinek był chyba stosunkowo długi. Tak mi się przynajmniej wydaje, kiedy to oceniam po liczbie stron w procesorze tekstu.
    • @violetta nie, jakoś nie widzę tego
    • @Berenika97 Dziękuję bardzo za analizę i docenienie obrazów rozkwitania :). Bardzo dobrze to opisałaś.  To poczucie wyobcowania połączone z tym, że świat dalej płynie i obecność tych zwłok pod krzakiem nie ma żadnego znaczenia.   @Charismafilos No, rozbawiłeś mnie :) Nie pod UJ, ale tam to pewnie faktycznie może być tak brutalnie :)     @APM Dziękuję za te piękne słowa, dodają otuchy. Mam nadzieję, że ten krzew nie jest wysuszony, a jedynie jeszcze nie zdążył otrząsnąć się z mrozów zimy :) 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To mnie poruszyło, cieszę się, że do ciebie trafiłam, ale z drugiej, ściskam mocno :)
    • A więc dziś marcowa pełnia, tu wojny, bessy i hossy; A tam pełni Robaczego Księżyca z zaćmieniem losy. – Zaćmienia Księżyca z natury swej towarzyszą pełni, Księżyc się zaćmi, gdy drogi do swego węzła dopełni. Węzły są dwa: „Rahu” – północny – wstępujący, w tym dziś I „Ketu” – południowy – zstępujący. Nazwy zda się mi Bardziej fantastyczne to: „Caput Draconis” – „Głowa Smoka” Oraz przeciwna do niej „Cauda Draconis” – „Ogon Smoka”. I to coś znaczy? Podobno tak, i ja myślę, że anioł wie. Bo wbrew astrologom człowiek, choćby uczony, raczej nie. Nie, nie obserwowałem, bo zasłoniła jasność słońca I szare kotary kłębiących się smutnych chmur tysiąca. Lecz myślę, że szkoda, bo tu cichy kryzys, gdzieś naloty; Ktoś coś powiedział, lub gestem zrobił przykrość i co po tym? Gdy Księżyc Robaczy, i istotnie ziemia odetchnęła. Wciąż się sukniami zieleni i kwiatów nie ogarnęła, Lecz już ptacy w poranki pobudkami jej szczebiocą, Już jejś Marsie z towarzystwem górował, choć poza nocą. Myślę, że prócz ludzkich inne wpływy, osoby i moce Toczą cię ma części globu za wiosenne równonoce. A tam, chociam dziś niezdrów – sił u mnie tak skrajnie niewiele, Jak bywało znów przypłyną i się z Wami podzielę…! . . . Na koniec, przez noc, żeby nie było mi smętnie i łzawo, Przez gałęzie zajrzał mi Księżyc jak Słońce złotem żwawo.   Ilustracja: „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Księżyc zagląda przez okno”.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...