Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Bić się nigdy nie lubiłam.

Lecz przypadła mi w udziale taka niefortunność,

takie wstrętne widzimisię losu,

że zasiadłam w ławce między dwoma oprychami.

 

I cóż mi z tego, że po latach malowali mnie

na skrzydłach wielkiego orła.

Że nosili czerwień w butonierce.

Bardzo przykra to refleksja, że czym by tu nie być –

dumą czy jedynie słowem w dokumencie –

najmocniej jestem, kiedy mnie tłuką.

 

Choć nie nosiłam aksamitów, zestarzałam się

zmarszczkami godnymi wielkiej damy.

A dzisiaj jestem jak sadownik,

który martwi się o drzewa

i z drżącym ciałem zerka na prognozy

mrozów ze wschodu.

Dzisiaj trzaska mi serce,

bo gdzie obcego kata nie ma,

tam jest bratu katem brat?!

Dzisiaj jestem jak staruszka,

co niepewna uczuć swoich dzieci,

z mokrą rzęsą pyta –

czy mnie – matkę – jeszcze kto odwiedzi?

 

Nie wykrzyknę nigdy z Tatr, hen, do Bałtyku,

że się cierpieć godzi albo nie,

że to wina ludzka albo boska,

ale zniosę każdy cierń,

póki imię moje –

Polska!

 

8 II 2026

Edytowane przez Ernest Guzik (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Ernest Guzik Wiesz co, złapałeś mnie właściwie, ja po prostu ten Twój pomysł na tekst, ja osobiście, może jakoś inaczej bym napisał, po prostu nieco inaczej ubrał w słowa. Może inaczej nieco rozpisał. Bo prawdę mówiąc jak mnie dopytałeś to ja nie widzę jakiś wielkich błędów do poprawienia i nie przychodzi mi na myśl jakiś konkretny wers. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...