Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ernest Guzik

Użytkownicy
  • Postów

    58
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Ernest Guzik

  1. Nie znam już szczęśliwych słów i do stylu mi daleko. Zdzieram gardło, prosząc – wróć, wróć, bym znowu poczuł piękno. A gdy przyjdzie maj z najpiękniejszych wróżb, dam ci wargi smak wśród kwitnących grusz. Ponoć bywa, że najpodlejszy żal w końcu zmienia się w disneyowską baśń. A jeżeli już nie przyjdziesz i baśń stanie się złudzeniem, będę cicho szedł przez życie, będę tylko – cierniem. Słów już nie wymówię żadnych i zaleję się milczeniem. Po co rzucać mam słowami, gdy nie mówię ich do ciebie? Był nad nami anioł stróż, który troszczył się o płomień. Płomień naszych skór i dusz, który pragnę dziś zapomnieć. Choć nasz anioł zmarł, ja wciąż z jego piór tkam przed snem co dnia garść szczęśliwych snów. Ponoć bywa tak, że choć płomień znikł, świeci ludziom w twarz ich miłości znicz. To przez ciebie oniemiałem. To przez ciebie jestem cierniem. Śnię, że jestem twoją rzęsą, twoim oka mgnieniem. Śnię, że jestem jedną z twoich drwin, że ci śpiewam i prasuję jeans, że dla ciebie jestem – kimś. 31 X 2025
  2. @violetta piękny jest!
  3. @violetta tęskni się do beztroskiej młodości 😏
  4. Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto. Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz". Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne. Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata. 7 IV 2025
  5. @beta_b hm, wydaje mi się, że te zmiany nie są potrzebne i myślę, że zostanę przy mojej wersji, ale cieszę się, że cię zainspirowałem i że się zaangażowałaś! @Poet Ka dziękuję! Nic nie zmienię 😜
  6. Podlałem ci storczyki, afrykańskie fiołki. Puściłem szybki blik na parędziesiąt złotych. Ta staruszka, co minąłem ją w tramwaju, krytykuje, czym jest blik. Na to trzeba więcej czasu, a czas goni - tik-tak-tik. Ja - wiesz - ja się czasem plączę, ja się czasem gubię. Czasem strącę fiołek, storczyk nieopatrznie, bezrozumnie. Coś mnie czasem gryzie jak gryzące krzyki sójek - przyznam, że choć lubię życie, ja się z życiem nie rymuję. 16 I 2025
  7. @Lenore Grey dziękuję! @Stary_Kredens jasne, że również dla ciebie! Jest przesłaniem dla każdego, kto właśnie przechodzi przez dołek emocjonalny 😌
  8. Tobie, co ci żal wypala serce, jak ogromny ogień żrący miasta. Tobie, co ci kłapouszym wersem smutek szepcze druzgocące hasła i wyciska łzy. Tobie sadzę jabłoń na podwórku. W kwietniu się zachwycisz, spojrzysz na nią. Jej owoce przetrzesz podkoszulkiem, a jesienią spotkasz ją zdyszaną, marną i bez sił. I pomyślisz, że już nic nie warta - niepotrzebna wcale, bo i po co. Jednak złotem będzie zachwycała, a w czas zimy – da przystanek kosom. Będzie śniegiem lśnić. Wiem, że czujesz się spalonym wrakiem - dobrze znam Kłapouchego sadło. Jednak uwierz w to, że tak naprawdę ty nie jesteś wrak. Ty jesteś – jabłoń, co i zimą lśni! 25 X 2025
  9. @Poet Ka też się czułaś tak, jak ja teraz? 😌
  10. @Poet Ka wiem, że ludzie starsi są potrzebni np. swoim bliskim czy jako świadkowie swojej epoki, ja jednak ten wiersz pisałem z głębokim przekonaniem, że nie chciałbym dożyć starości, by nie czuć się niepotrzebnym i uciążliwym, bo obawiam się, że takim będę się czuł. Właściwie już czuję, że moje najlepsze lata minęły i że pomału staję się właśnie tym czerwcowym bzem, który niedługo nikogo nie będzie już obchodził, mimo że mam dopiero 25 lat.
  11. @Marek.zak1 wiersze z ostatniego wersu są tu metaforą ogólnego zainteresowania i szacunku społecznego wobec osób „przekwitłych”, czyli ludzi starych i teoretycznie - niepotrzebnych.
  12. piszą: jachty, gęste włosy, dojrzewanie czarnej porzeczki. oczy pięknej dziewczyny, choć dziś częściej jej apetyczny tyłek. wartość czerwcowego bzu. po utracie sił, po skarbie maja, po pomarszczeniu i zbrązowieniu - dostrzegasz go? pamiętasz? chciałbym umrzeć w sile wieku, pachnąc. tak, zbliżam się do czerwca. a kto wiersze poświęca przekwitłym bzom? 11 VI 2025
  13. @onasama dziękuję bardzo! 😄
  14. kurdwanowem jadą ludzie przytłumieni mało bystrzy smęcą smętnie smętne buzie a pantograf iskrzy trzy iskierki a kto wie czy nie ze cztery! łapią się za uszy pędzą-stop-w pół do cholery polerują czystość duszy estakada wam się kruszy! rach tach ciach tsss pum szloch z pantografu będzie proch 12 II 2025
  15. Wkrótce, synku, weźmiesz ślub. Otworzysz biznes, przyjmiesz kota. Jeszcze kilka kroków, parę prób i nieco szlochań. Wnet ci się przyśni tęsknota skryta, a po którychś urodzinach spojrzysz w lusterko, zapłaczesz, spytasz - gdzież wszystkiego leży wina? Puszki - nie tknij. Rzuć butelką i pozbieraj szkło. Swego sensu - nie daj zgiąć, by go wilcy twą nie zlali krwią. 18 IV 2023
  16. @Proszalny dziękuję bardzo! @wierszyki @LessLove to prawda, piękne miejsce! ❤️
  17. Tu przed światem osłaniają wzgórza, wyspy rozpalają wzrok. Tu nic myśli nie zagłusza. Tam - jazgoczą - nawet dzięcioł mi dzięcioli w blok. Tam się nie wystyrmię ponad miasto w ciszy - sam i w iPhonie nie uwiecznię rzeźb kotliny. Nieco ciszej śpiewam, ciszej gram i nie zrywam jabłek winnych, ni czereśni. Ach, eleison, dobry losie, losie jasny! Nieś mnie w świat, co zmyślam sobie. Lecz u schyłku - zanim zasnę - zawróć mnie do Limanowej! 25 III 2025
  18. @Poet Ka dziękuję!
  19. @Proszalny wiersz jest sentymentalny i raczej ma przykry nastrój, ale radość i uśmiech to pozytywne emocje, więc mimo wszystko cieszę się, że mój tekst ci je dostarczył! 😄
  20. Już ci się znudziła moja twarz. Pobladłeś - wyjechałeś życie kuć. A mnie przykrzy się wciąż wołać: wróć! To nieprawda! Skąd te słowa? Ach, słyszałam o was. Wolisz wdzięk krakowski, rzymski polot. A w kim kiełkowałeś? Kto ci nadał kolor?! Nie zapomnę, że to byłaś ty. Ja ci oferuję wiele... Zapach lip, więcej ciszy do pisania - z sensem i o bzdetach - czy nie tego chce poeta? Nie męcz mnie tak... Kiedy mogę dać ci wenę, wzgórza, lasów sto! Łut dzieciństwa i rodzinny dom. Ulubioną zapiekankę, pracę, kolej wnet! Ach, nie cenisz mnie - ja wiem...! To nieprawda! Spokój w tobie mam! Ojca, matkę - a najtwardszym są korzeniem. Zieleń, dom i wspomnień tyle, że ich nie wymienię! Tobą się chwaliłem w wierszach i na Instagramie - czy to nie jest docenienie? A no jest - jak dla mnie! I to w tobie niech mnie kiedyś złożą w zimny grób! Ale moją specyfikę milej widzą tam - niż tu... A skąd w tobie takie przekonanie? Nie zabraknie ci tu zrozumienia! Ani natchnień, ani materaca. Więc obiecaj... ...będę wracał! 12 IV 2025
  21. Zakwitnęła róża. Wonny kwiat z mizernym cierniem. Obolała, smutna róża - wątła wzrosła - na spalenie. Wokół wierna - rzesza drwiąca. I choć lśniła kolia, serce gniło w kolcach. Wnet zabrali róży wodę, a austriacka słota wypłowiła jej koronę. Gdybym ja też minął, gdybym w pamięć opadł świętą, wtedy mówcie mym dziecinom, żem ja także był - Elżbietą. 20/26 IV 2023
  22. Wypuściła główkę ponad glebę i dzwonkami zadźwięczała - krzepki dur i moll w jej śpiewie - harmoniczny pałac. Kiedy słońce zlało ją bursztynem, zajaśniała wśród konwalii, a ktoś posłał złą ptaszynę tnącą pazurami. Skrzydła bat! Ścięty kwiat! Ciach! - i w piach! Tylko zmilczeć pozostało. Przetrzeć kurz, co na dzwonki już nanieśli. Szepnąć: jesteś tchnieniem muz - odżałować przedświt. 14 III 2025 (pamięci Anny Jantar)
  23. Jeszcze ci nie wolno mrużyć powiek - a jedynie w celu nawilżenia źrenic. Przecież nie wiem, co ja wtedy zrobię, gdy odfruniesz mi z tej ziemi… Nie - nie połkną cię zszargane nerwy i klepsydra nie wykrzyknie cię imieniem. Minie miesiąc, może rok, a może cztery - i odnajdziesz milszą ziemię. Jeśli jednak zechcesz odejść - idź, ty jędzo! Narysuję portret, oczy półwesołe, a na koniec - niech to wszyscy wiedzą - cisnę w grób ci tym gryzmołem! 20 II 2025
  24. @Nata_Kruk aa rozumiem, chodzi po prostu o komentowanie 😄
  25. @Nata_Kruk co znaczy „wpisać się innym użytkownikom”? 🤔 Jestem nowy na tym portalu i jeszcze się go uczę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...