Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Babele bloków ku niebiosom w górę sięgają

W dole płomienie daremności wirują;

Cegły i kamień czarną pleśnią zarastają,

Drżą lampy i trupie światła połyskują.

 

Czarne cielska mostów ponad lepkimi rzekami,

Bezimienni pajęczyny z kabli wiją;

Z wilgotnych głębi katakumb płyną strumieniami

Smrodu żywe smugi, które w słońcu gniją. 

 

Kolor i splendor, choroba i degeneracja,

Wrzask i jazgot i szaleńcza pełzanina,

Dziwnych-bogów przez egzotyczny tłum adoracja,

Kłąb odorów, od których mózg się zacina.

 

Legiony kotów z zaułków nocnych ciemności,

Wyjące i chude w bladym świetle luny,

Wrzeszczą przyszłość przemową diabelskiej klarowności

Ogrodu Plutona krwawe sycząc runy.

 

Piramidy i wieże zarosłe, kruszejące,

Nietoperze w dół w zielsko ulic nurkują;

Pod brudnymi mostami Arkham rzeki huczące

W samotności, gdy się hordy wycofują.

 

Od chybotania księżyca dzwonnice pękają,

Jaskiń gęstym mchem zarośnięte wyloty,

A z żyjących, wiatrom i wodzie odpowiadają,

Wyjąc wśród pustkowia tylko chude koty.

 

I Howard, który w czasie wolnym od Cthulhu pisywał też wiersze:

 

Babels of blocks to the high heavens towering

Flames of futility swirling below;

Poisonous fungi in brick and stone flowering,

Lanterns that shudder and death-lights that glow.

 

Black monstrous bridges across oily rivers,

Cobwebs of cable to nameless things spun;

Catacomb deeps whose dank chaos delivers

Streams of live foetor that rots in the sun.

 

Colour and splendour, disease and decaying,

Shrieking and ringing and crawling insane,

Rabbles exotic to stranger-gods praying,

Jumbles of odour that stifle the brain.

 

Legions of cats from the alleys nocturnal.

Howling and lean in the glare of the moon,

Screaming the future with mouthings infernal,

Yelling the Garden of Pluto's red rune.

 

Tall towers and pyramids ivy'd and crumbling,

Bats that swoop low in the weed-cumber'd streets;

Bleak Arkham bridges o'er rivers whose rumbling

Joins with no voice as the thick horde retreats.

 

Belfries that buckle against the moon totter,

Caverns whose mouths are by mosses effac'd,

And living to answer the wind and the water,

Only the lean cats that howl in the wastes.

 

Od tłumacza: Arkham kojarzy się dziś z Batmanem, ale H. P. Lovecraft był pierwszy - jego Arkham to wymyślone miasto gdzieś w Massachusetts. Twórcy Batmana nazwali swój dom wariatów Arkham właśnie na cześć Lovecrafta. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...