Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@beta_b

 

To "zostawię Ci miejsce przy sobie" - takie proste, że aż ściska w gardle. Cały wiersz o tej potrzebie bliskości, której nie da się wytłumaczyć racjonalnie. "Ja wszystko i tak robię sama" - ale czasem to po prostu nie wystarcza. Piękne!

Gość vioara stelelor
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Szkoda mi adresata lirycznego, bo ta sprzeczność, na pozór nielogiczna, może być jak najbardziej prawdziwa. ;)

Z jednej strony peelka chce mieć miły bonus do życia, ale zachować nieprzekraczalne granice swojej emocjonalnej przestrzeni.

Wiersz ulotny, żartobliwy, zalotnie uśmiechnięty, ale dla mnie to pewnego rodzaju draperia, właśnie ze względu na ten dwuwers, którego się, być może, nadmiernie uczepiłam :)

Puenta na szczęście wnosi optymistyczną nadzieję, że dziewczynka w peelce dorośnie do miłości.

 

 

Opublikowano

Bardzo lubię po całości to, co piszesz, a i ten wiersz mi się podoba, a wybór WA też. Podobnie myślę i czuję, jak Berenika, bo robienie samemu to jedno, ale na tym życie się nie kończy. To off top, ale do kina, czy gdzieś tam chodzę sam, lub z osobami, które akurat takie filmy, sztuki lubią, inaczej wiem, że robią to dla mnie, a specjalnie oglądać nie mają ochoty.   Pozdrawiam serdecznie po sąsiedzku. 

Opublikowano

Witaj - 

Ja potrzebuję drugiego człowieka,

ja wszystko i tak robię sama;

są jednak chwile, że to nie wystarcza,

bo ja już nie jestem tak mała. - zgadzam się że są jednak chwile które

nie wystarczają - 

                                                                                                            Pzdr.serdecznie.

Opublikowano

@Charismafilos dzìęki, że jesteś.

@Radosław przeszłam, jak każdy przez coś prędzej czy później ;) 

@hollow man lubię szczerość, u siebie i innych. 

@violetta za dużo samodzielności i domu odziera z kontaktów. Kino może jest po to, żeby pobyć w innej przestrzeni. ;) 

@Berenika97 tak. Dziękuję. 

@tie-break dwa pierwsze wersy to za mało do interpretacji relacji. Nawet jak się robi wszystko samemu to i tak nie o to chodzi. Puentą jest cała ostatnia zwrotka. 

@Marek.zak1 ścisksm sąsiedzie. Ciągle jeżdżę koło Ciebie, jakby to byĺa podstawowa ulica w okolicy. Ale chyba jest :D

@Whisper of loves rain to miłe, że zrozumiałeś i pochwaliłeś. Dziękuję.@Waldemar_Talar_Talar Są takie chwile. Wnioskuję Waldku że też je znasz.

@Christine ja też go lubię, za prostotę i otwartość. 

 

Drodzy, dziękuję za lekturę.

 

Ciekawa jestem, czy ktoś piosenki odsłuchał. Brzmi mi w pamięci refren, ale to moje, więc nie mam pewności, że w innych zostaje. 

 

Dobrego, słonecznego dnia, bb

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Poet Ka  miejmy nadzieję :)    
    • @iwonaroma może ktoś tu jeszcze wejdzie, przeczyta i wstawi:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Poet Ka Nie umiem :( Może ktoś pomoże? ...  
    • Wiesz, usiadłem znowu do pisania. Na stole pusta kartka. Długopis lezący obok… Nie. Nie tak. Od początku. Pod palcami klawiatura. W mżącym niebieskawym blaskiem ekranie niezapisana treść…   Co mam napisać? Co?   Ty wiesz. Przecież wiesz. Wiesz, prawda?   Czyhające puste otchłanie szalejącej ciszy. Otaczają mnie. Wciągają. Skąd one napływają? Stąd? Znikąd… Znad odległych łąk. Jak szybujące ptaki. Znad łąk i pól zamarłej wegetacji. Znad pożółkłych traw… Znikąd. Znad lasu, którego horyzont ciemnieje kreską na skraju lata…   Znikąd… Znikąd…   Tak jak i mnie ciągną donikąd.   One.   Te zmory cieniste.   Bezskrzydłe zwidy. Urojone widma. Jakieś senne imaginacje…   Jesteś tu jeszcze?   Bo nie wiem już sam do kogo te słowa kieruję. Do siebie samego chyba. Bądź do nikogo. Do niczego.   W noc idą ciemną. Idę naprzeciw deszczom, kroplistym migotom gwiazd. W noc ciemną i pełną powietrza.   Wiatru, który szeleści. Który szumi i… - kto tak pięknie gra?   Skąd płyną te dźwięki?Znad minionych epok dawnego życia... Rwący nurt szumiącej w żyłach krwi. Przebija się pulsujący w uszach szum...   Więc i ja chyba sobie pójdę, wiesz?   Dokąd?   A dokądkolwiek. Dokądś. Gdzieś… Gdzieś, gdzie nic. Gdzie nic. Bądź nic. Bądź…   Mój oddech pełznie po ścianach chłodnych.   Po ścianach. Pęknięciach. Brunatnych zaciekach.   Po rurach żeliwnych. Po tej całej plątaninie martwych rur. Po tym drzewie stojącym w kącie pokoju mojego jestestwa.   Po tych odnogach, falujących pajęczynach.   Po tych płachtach drżących w powiewie.   Moje westchnienie idące poprzez mury, podłogi i szyby, których drżenie...   Których brzęk cichy błądzący niczym stłumiony w nas krzyk.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-24)      
    • @iwonaroma dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        a wstawiłabyś piosenkę?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...