Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dziękowała mu nieustannie za to, że po prostu jest.

On tymczasem myślał, jak pięknie wyglądałyby kobiety

z jej nieśmiałych wierszy, w organzach mgły

o piątej rano. Szukał śladu najmniejszego ruchu

wśród ufnie uśmiechniętych wrzosów, mijanych codziennie

po spacerze uzdrowiskowymi uliczkami.

Nie wiedział jeszcze, że to ona stanie się językiem,

w którym wybuchnie i będzie trwał jego świat.

Długie godziny dnia nurkowały w fioletowym upale. Wtedy

na nieskazitelnym niebie wypatrywał choćby jednej drobnej

chmurki, obietnicy zmian sięgających głębiej w przestrzeń

niż twarze wymyślane bez końca.

A ona, wśród setek rozproszeń, czasem gniewna, czasem

rozmarzona, czekała na słowa, jak na deszcz i zmoknięte ptaki.

 

sierpień 2025 r.

Opublikowano

@tie-break To wiersz o świecie, który jeszcze nie ma języka, ale już wie, że będzie miał.
Wrzosy, sanatoryjna codzienność, upał i brak chmur – wszystko tu jest zawieszone między „już” a „jeszcze nie”.
Najbardziej porusza mnie to napięcie: on wypatruje znaku zmiany, ona czeka na słowa jak na deszcz.
Dwie samotności, które jeszcze się nie znają, a już za sobą tęsknią.

Tak odczytuję. 

.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...