Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…”

Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący.

Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka,

A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje.

 

Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców,

Jakby ktoś od środka, gasił płomień.

Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa,

Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami.

 

Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą,

Jakbyś traciła, pół swojego istnienia.

A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć,

Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek.

 

Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama,

Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca.

Za gniew, za słowa, których nie powinienem,

Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem CI pokazać.

 

Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach,

A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle?

Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie…

A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim.

 

Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy,

Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę.

Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy,

Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku.

 

A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia,

Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając.

Niech twoje serce dalej bije.

A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie."

 

Poniżej wersja dźwiękowa / muzyczna tego wiersza:

 

 

 

Edytowane przez Whisper of loves rain (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...