Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Migrena

To bardzo mocny, sugestywny tekst, który świetnie oddaje drapieżność i pasożytniczy, charakter współczesnego płaszcza człowieczeństwa. Nosimy go, zamiast skóry, przez niego odczuwamy. Nie uciekniemy, jak nie da się uciec od wirusów krążących w powietrzu. Pozostaje tylko adaptacja, wyszczepienie, albo życie na samotnej wyspie.

Opublikowano

@Migrena Świetnie piszesz, podoba mi się Twój styl. Ten wiersz brzmi jak ostrzeżenie! I coś w tym jest, sieć często wykorzystują manipulatorzy, osobowości egocentryczne, szukające poklasku u innych. Dobrze jest o tym przypomnieć. :) Ale ten filmik - wstrząsający! Pozdrawiam.

Opublikowano

@Migrena

Napisałeś wiersz, który brzmi jak krzyk ostrzegawczy. Uderzasz wprost - „bestie przymierzają człowieczeństwo jak skradziony płaszcz". To mocne i świetne. Obrazy są plastyczne, czasem brutalne – ten owad pod stopą, ten nóż w mgłę, te węże w norach. Wciągają, gęsto otulają.

Zależy Ci na tym, żeby ostrzec – przed manipulacją, fałszem, cyfrowym drapieżnictwem. Twój wiersz ma w sobie siłę i desperację, które są prawdziwe. Myślę, że masz rację - trzeba nauczyć się rozpoznawać manipulującego nami "drapieżnika".

Ale z drugiej strony - mam nadzieję, że sieć to nie tylko pustynia po bitwie. Bo czy mogłabym przeczytać Twoje wiesze i wiersze innych świetnych autorów na tym portalu? I powiedzieć Ci - Twoje teksty są super, niezwykłe, oryginalne i zawsze niosą wiele emocji. :)


 

Ale to, co zamieściłeś pod wierszem - przerażające!

Opublikowano

@KOBIETA

 

Dominiko :)

 

a jakie Ty byś miała szanse gdybyś na pustyni Kalahari spotkała niebieskiego tygrysa ?

 

to pytanie retoryczne bo ten tygrys to oswojony blue tygrys :)

 

przytulanki mu w jego tygrysim łbie  a nie konsumcja Twoich za przeproszeniem cynaderek :)

 

Ty to masz szczęście :)))))))

 

dzięki wielkie Dominiko :)

 

 

 

 

 

 

@Christine

 

a ja szczęśliwy :))))))

 

 

Opublikowano

@hania kluseczka

 

Haniu.

 

miłość znaleziona w sieci ?

 

masz rację, że może być przerąbane.

 

ludzie powinni mieć "otwarte" zmysły.

 

bo sieć nie odróżni ekshibicjonisty od kogoś normalnego.

tutaj nie ma tych słynnych krzaków z których wyskakują jak z procy, przeróżne golasy.

 

dziękuję Haniu :)

 

wszystkiego dobrego !!!

 

 

 

 

@KOBIETA

 

Dominiko.

 

bo Ty jesteś Ty !!!!

 

znasz psychiczne "chwyty".

 

jak to super inteligentna dziewczyna :))))))

 

ale nie rób proszę nic żebym się bał :)

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...