Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie wiem jak i kiedy dotarłem do domu. Obudził mnie lekki,

popołudniowy deszcz,

cicho dzwoniący o brudne szyby. Pozostało mi tylko kilka wspomnień. Samotnego picia do

współczujących oczu zielonych,

młodej barmanki.

Swoich grzechów nie zapije.

Duszy też nie wykupię od diabłów

za ostatnie kilka, pałętających się

po kieszeniach płaszcza groszy.

Dom uciech pamiętam.

Dom mistrza

i jego krągłych, krasnych czarownic.

W rogu najdalszym sali,

sami literaci i poeci.

W gryzącym dymie biełomorców.

W oparach ciężkich, gorzelnych.

Był tam z nimi przy stole

czarny, duży kot.

W szranki na równi z nimi przepijał.

Na wódkę i zakąskę z kawioru,

tak samo jak na myszy tłuste łowny.

Miał muchę różową,

upiętą pod szyją

i cylinder na główce zgrabny.

Neseser, widać też jego,

stał obok krzesła.

Skórzany, szyty, szykowny.

Wasz przyjaciel i krajan

- mówił spokojnie bardzo męskim

i głębokim głosem kot

- Zginął. Nie dalej jak godzinę temu. Stracił głowę pod kołami tramwaju.

Przykry widok. Byłem przy tym. - chwycił zgrabnie

napełniony po brzegi kieliszek

w prawą łapkę,

wychylił szybko i do dna.

Czknął tylko cicho.

Puścił jeszcze filuternie oko

do, palącej u wejścia do sali tanecznej, pięknej siostrzyczki Maszy.

 

Wieczorem by zwalczyć objawy kaca, postanowiłem udać się na

urokliwy spacer po

prawie pustym prospekcie.

Gdy wróciłem,

właśnie zadzwonił telefon.

Była to policja. Pytali czy znam może jako doktor i pracownik uniwersytecki, profesora przybyłego z Niemiec

o nazwisku Woland.

Bo jest pilnie

przez służby poszukiwany.

Odparłem zgodnie z prawdą,

że nie znam nikogo o tym nazwisku.

Lecz pamiętajcie panowie.

Rzekłem im ponuro.

Szatan nie jedno nosi imię.

Potrafi mieć i w kocie pomocnika

a w osobie literata - marnego kuzyna.

Opublikowano

@Simon Tracy

Czytając ten wiersz, pomyślałam, że to dialog z literaturą, a konkretnie — z "Mistrzem i Małgorzatą" Bułhakowa. Przez długą chwilę czytam o bezradności, o piciu jako ucieczce, o poczuciu grzechu, który się nie odkupuje — i świat nagle rozpada się na rzeczywistość i coś znacznie bardziej groźnego. Kot, który mówi, cylinder, neseser skórzany — to wszystko dobrze ukryte znaki, które nagle eksplodują. Czy czarny kot to tylko kogoś pomocnik, czy jest wcieleniem czegoś większego i nieubłaganego? Bo "Szatan nie jedno nosi imię".

Czy to fragment większego tekstu?

Opublikowano

@Wiechu J. K. Żaden nie jest czarnym kotem. Więc żaden z nich to nie Behemot

@Berenika97 Oczywiście dobrze myślałaś.

Początkowo miałem dodać opis że wiersz jest napisany w oparciu o "Mistrza i Małgorzatę".

Ale uznałem, że treść wskazuję na to bezsprzecznie - imię Wolanda, kot w muszce z neseserem jako Behemot, śmierć pod kołami tramwaju...

To tylko wiersz o wybitnym dziele literackim jakim jest książka Bułhakowa.  

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • odpuść pogoń za zielonym czasem może mieć niewidzialne dzieci jak sąsiadka mojego taty zbierając kurz zostaw parę okruchów  "cóż za ładna kobieta!" - krzyknij otwierając okno poczekaj, nie zamykaj niech odpowie....   pojedź na wczasy  ale zmartwię cię  to znaczy to, co cię trapi zostaw pod wierzbą 
    • @violetta @Mitylene @Migrena @Poet Ka @Leszek Piotr Laskowski @.KOBIETA. @andrew  @Waldemar_Talar_Talar  @Charismafilos Dziękuję wam za piękne słowa. Pozdrawiam wszystkich:)
    • @sparowana są jeszcze inne stany skupienia i odmiany alotropowe

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      byle natchnienia starczyło.
    • Strach. Coś ciekawego — znanego i nieznanego zarazem. Niech ktoś powie: czy można znać coś, co dotyczy dni, których jeszcze nie ma? Czegoś, czego nawet boska ręka nie zdążyła zapisać na pierwszych stronach nadchodzących dni? Strach pomyśleć, ale odpowiedzi w kluczu nie było.
    • Nie spotkałam Cię nigdzie jeszcze.  Myślisz pewnie, że nie patrzyłam, że jestem jak te srogie zimy, „co były kiedyś", a serce mi zamroziła Królowa Śniegu. Chodź wiesz, że bardziej Skaza.  Czy wiesz, że Disney był moim wychowawcą moralnym ?   Zła jestem na siebie, że tęsknię za Tobą.    Nie widziałaś mnie. Miałaś, używałaś, korzystałaś - nie byłam na nie.  Byłaś całym moim światem.    Jestem usługą.  Jestem kucharką w ambitnej knajpie, która bez klienteli traci sens.  Byłaś moją stałą klientką; na śniadanie, obiad i kolację. Nawet czasem późnym wieczorem zostawałam z Tobą do rana.    Pewnego dnia , po wielu latach zamknęłam restauracje. Splajtowałam.  Widziałaś, że nie jest mi łatwo.  I gdy ja głodna chodziłam jak pies z książeczek dla dzieci - od drzwi do drzwi.  Ty już mnie nie chciałaś.  W sekrecie zawsze trzymałaś Naszą relację. Nie byłam żywą ikoną.  Brak mi ogłady, klasy.  Nie powinnam lubić krakusów.    Lecz jak lubiłaś przekornie mówić, tak jednak. To moje rybki i moje akwarium, a ja chodź wciąż trochę jeszcze głodna to już nie prowadzę restauracji. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...