Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Annna2

 

Aniu.

 

cykliczność natury historii, gdzie luksus zawsze poprzedza upadek.

 

zachęcasz nas, byśmy w tym "nieustającym dramacie" odnaleźli głębszy sens.

 

bo prawdziwa wartość nie leży w sprzedanym obrazie czy minionej masce, lecz w uważnym byciu tu i teraz.

 

w cieniu wiecznie powtarzającej się komedii ludzkich pomyłek.

 

 

nie potrzeba tu moich słów - utwór głęboki i mądry.

 

napisany z poetycką gracją.

 

Opublikowano

@Annna2

Wiersz inteligentny, intertekstualny, pisany z dużą erudycją i poczuciem ironii wobec historii i cywilizacji, Europy i jej przemijaniu… I wszystko oparte o delikatną grę konwencjami - barokowym przepychem, oświeceniową błyskotliwością i współczesnym sceptycyzmem.

Opublikowano

@Migrena  tak, ta komedia farsa jakby to nazwać, bo prości ludzie niezwyczajni byli

w dworskim obejściu, i byli śmieszni, bo po to tam ich brano,

dla śmiechu żartu.

I los Marii Antoniny- taki wspaniały wpierw- z grzechem wpisanym od chwili urodzenia?

dziękuję

 

 

@huzarc dziękuję bardzo.

Czy pięć sekund czasu wystarczy, by umrzeć w bramie śmierci?

Opublikowano

@Annna2

 

Maria Antonina.

 

nie mogę pozbyć się z głowy obrazu zgilotynowanej głowy Marii Antoniny leżącej w koński łajnie na bruku dawnego Placu Rewolucji.

 

wcześniej leżała tam głowa Ludwika XVI.

 

horror nie do udźwignięcia.

 

 

Opublikowano

@Migrena  no to prawda.

Była tylko pionkiem w grze.

Rewolucja francuska- najpierw zabijano onych- a potem swoich,

Myślę, że Francja nigdy nie podniosła się z niej.

Tak horror, ale świat nie składa się tylko z samych róż,

a teraz też nie pachnie- ten współczesny.

Obok pięknych zapachów jest i niezbyt ten miły

Opublikowano

@Annna2

Napisałaś tekst wielowarstwowy i skłaniający do myślenia. Stworzyłaś niezwykle intrygujący kolaż obrazów, który prowadzi czytelnika od ironii historii do głębokiego egzystencjalnego pytania.

Po przeczytaniu, odniosłam wrażenie, że cała nasza historia, kultura i cywilizacja to "nieustający dramat", "bal, który zawsze się powtarza", a ostatecznie "farsa", wybrzmiewa bardzo mocno. Finałowe pytanie "Co będzie z nami?" doskonale przenosi ten cały historyczny ciężar na barki współczesnego czytelnika. Twój wiersz jest jednocześnie erudycyjny i bardzo ludzki, łączy wielkie narracje z ulotnym, rozsypanym detalem. Świetny i mądry wiersz.

Opublikowano (edytowane)

@Berenika97  dziękuję.

Ktoś za nas już dawno napisał scenariusz, rozdzielił role między Izraelem a Autonomią Palestyńską,

między wiekami, między wiekami. Między Europą a Wschodem.

Nie wiem co będzie, mam nadzieję że coś jeszcze dobrego nas czeka,

ale mam też świadomość, że wystarczy jeden sen, czyn kogoś wielkiego tego świata,

i jak w "Commedia dell’arte, w tańcu chocholim, gdzie maska za maską, zakładana na maskę,

może się wszystko wywrócić.

 

 

 

Edytowane przez Annna2 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Annna2 Za nas i dla nas napisano scenariusz. Warto poczytać o Sumerach i Annunaki ponieważ historie tam opisane mają sens.  Pozdrawiam. 

Johan Strauss, wspaniała muzyka. Wiele lat temu byliśmy z moją siostrzyczką na koncercie w Warszawie w teatrze w którym artyści polscy odtwarzali walce wiedeńskie Jahanna Straussa. Po zakończeniu, moja siotrzyczka i ja bardzo długo na stojąco biliśmy brawa i oczywiście cała sala widzów również, ale my chyba najgłośniej, ponieważ tak byliśmy zachwyceni tą muzyką. Piękne to było.

Edytowane przez Wiesław J.K. (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @LessLove    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      może lepiej nie? Nie wiem czy ksiądz spisał testament! skłaniam się bardziej ku Dom Pérignon Rosé Vintage …może…1959 ?        dobrze! Myślę, że mój Słodziaczek nie pozwoliłby mi samotnie podróżować! szczególnie do Ciebie!   Mam pytanie: pozwolisz nam spać w jednym łóżku? Nie będę musiała z Tobą?       nie przejmuj się! Nie musisz mnie w nim uwzględniać! ja sobie radzę! @.KOBIETA.   dobranoc nie chcę się sfilcować przez Ciebie  
    • @Grahamoza …i proszę przestać atakować żony-:) są dziś passe  jak pokazują statystyki -:) chyba że czegoś nie zrozumiałam -:) bo z żonami to różnie przecież..
    • Uwielbiam tę nutkę:)  
    • Te słowa nie mają szyldu nad wejściem, na dzielnicy nie afiszują się ze swoim istnieniem, ot wynajęły sobie lokum w pięknej okolicy, zewsząd zerkają do środka dorodne kasztanowce, a latem pachnie koszona trawa. Tam właśnie rozwijają się słowa, w ciszy, w troskliwym otoczeniu i szacunku.   Ktoś zapytał dlaczego? Dlaczego w ten sposób? Dlaczego i dlaczego… bo ot… świat jest łaciaty.   Raz przyjdzie do ciebie jakiś pracownik lasów państwowych, pachnący, skromnie ale z gustem ubrany, włosy ułożone, uśmiech szczery, żart zaraźliwy. Swój człowiek, no jakby na niego nie spojrzeć, gęba się uśmiecha i ten szyld by się przydał, bo cud sprawił, że jednak dotarł, że w tych kasztanowcach wypatrzył. W ręku będzie miał wzory do powtórzenia. W nowym wdzianku by je chciał zobaczyć, bo jednak stanęły w miejscu, a trzeba nadgonić szatą, materiałem do przodu iść odważnie, w końcu minęło już tyle lat, dokument to dokument, ale rozklekotana do niego obudowa, która sama się rozsypuje w dłoni, nie zapewni dokumentowi długiego życia na półce, ledwie marny los podeptanego, który upadł na limolueum dobrane w odcieniach szarości, a w najlepszym wypadku na dywanik lub wykładzinę… no wiadomo upadł… dokument, słowo znaczy się, jakieś ważne słowo pisane, które wymaga obudowy.   Innym razem przyjdzie jegomość w czerwonych butach, szczurko - sportowych, i białej koszulce z głupawym napisem… zarośnięty, z poflancowanym i przetłuszczonym włosem na głowie. W przejściu staksuje szczelinę w drzwiach, jaką postanowił zdobyć z ciekawości, niemal siłą, namolnym jakimś oczekiwaniem, nieskładną uprzejmością, pytaniem, które zapomniało mieć treść, urwało się w połowie i czekało, aż słowo je dokończy na swoją modłę, za niego... a takiego wała! Jego rozbiegane oczy wdzierające się, bo może uda się coś wypatrzyć przez tę dziurę między światami.. - na czym można by położyć łapę? Niechby potem więcej było w butelce, grubsze szkło, więcej szkła, kapsle, korki, zakrętki… małpki, puszki… hałas… hałas na ławce, hałas niecenzurowany… więdnące kasztany, trawa po pas, myśl nieistotna… słowo nie miało by czym wypełnić przestrzeni. I co po takim? Nieszczepiony, pokąsany przez życie, co w zaraźliwości ma jad z kołyski, podwórka… jad niewiadomego pochodzenia... nad tym czego z braku zapału nie umie wypracować… A skoro nie ma, chciałby sobie zabrać, komuś zabrać, bo tak… zniszczyć mu słowo, zatruć, zdewaluować, zdewastować, skurczyć. Więc po wizycie takiego, słowo się cieszy, że jednak nie ma szyldu… słowo się grzeje myślą, że takiemu trudniej trafić do niego.   Kiedy po tych wszystkich wizytach, słowo na nowo się mości w swoim lokum, zatapia w rozważaniu, porządkowaniu… zamaskowane, mleczne szyby niemal jak mgła, stoją przy słowie jak przyjaciel, i szepczą „cii”, „cii”, już zostaw, już nad tym nie myśl… już zapomnij… zapomnij teraz o wszystkich tych petentach. Pracuj sobie, ja będę cię strzec… słowo.
    • Niedośniony sen, a może niespamiętany. Jednak jest klimat, jest przestrzeń dla wyobraźni.   Pozdrawiam :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...