Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zazgrzytał zdartym zgrzybiałym pazurem o brunatno zielone metalowe drzwi, wydobywający się odgłos rozbrzmiewał niczym jęk wszelakich nieczystych dusz.
Dookoła panowała totalnie martwa cisza, nad ziemią unosiła się szaro-sina mgła, w gęstym niczym budyń powietrzu dało się wyczuć silną nutę bazylii, moczu, siarki i gnijącego mięsa…
Zniecierpliwiony przybysz zazgrzytał jeszcze raz. Cisza, podirytowany zastukał kościstym paluchem… głuchy odgłos zadudnił unosząc się w powietrzu niczym grzmienie trąb Jerycha…
Po chwili, martwicę dźwięków przeszył odgłos odryglowanych drzwi i zgrzyt nienaoliwionych zamków.
- ktoś Ty? – w pociemniałej od starości szparze wrót, ukazała się niewyraźna zakapturzona postać.
- przybysz z długiej drogi – odpowiedział właściciel zgrzytającego pazura skrzeczliwym głosem.
- przybyszu czy wiesz gdzie zawędrowały Twoje drogą strudzone nogi? – Starzec zawiesił pytanie nie oczekując na nie odpowiedzi.
- jestem minionym rokiem, przyniosłem podarki dla Hadesa – odrzekł miniony rok mocno akceptując na ważność podarków – otwórz, zapłacę.
- Chronos twym Panem wędrowcze – zawyrokował strzec – czego chcesz ?
- chcę byś przeprowadził mnie przez Styks, chcę oddać to co żniwem zebrałem w roku mego panowania – zadudnił donośnym głosem – pokłon Panu chcę czynić.
- obolem płacisz?
- płacę w złocie monetą, za odprawę – spokojniej rzekł miniony rok.
Zakapturzona postać szerzej rozchyliła wrota. Za jego plecami unosiła się mgła jak mleko pełna, zielonkawa od wilii i glonów na brzegu lśniących, a w tle nieznacznie majaczyły rysy gór, co dziwne, zdało się słyszeć szum fal uderzających o błotnisty brzeg.
- dziwne, sądziłem, że Styks to woda niczym grobowa cisza, a tu dźwięki wydają się być słyszalne – uśmiechnął się miniony rok.
Zakapturzony starzec chrząknął – Safona, a teraz wejdź ze swemi podarki przybyszu– i rozchylił na oścież spróchniałe wrota.
Stary rok uśmiechnął się bezzębnym uśmiechem, zacharczał i powolnym krokiem zaczął zmagać się z worem żniw ciągniętych w ofierze Hadesowi. Duży wór to był, z brązowego sznura utkany, silny i mocny, spleciony tak by żaden czyn nie wydostał się na zewnątrz. Ciągnięty po ziemi pozostawiał za sobą wydrążony w lepkiej glebie rys, jak ciężkie bruzdy życia.
Zatrzymali się, zakapturzony starzec wskazał na zacumowaną przy brzegu łódź, którą przeprawiać się będą na drugą stronę Styksu, tam gdzie się tlą we mgle zarysy ruin królestwa Hadesu.
- nie przekolebie się? –miniony rok zbladł zobaczywszy łupinkę – marna ta twoja łódka .
- nie przechyli się, zapewniam Cię wędrowcze, nie takie dary w nim były – pewnie odpowiedział starzec uśmiechając się niewidocznymi ustami.
- hmmm – zamruczał miniony rok – nie wiem, nie wiem – po czym cmoknął.
- a co tam ciągniesz w tych podarkach? – zapytał ciekawie starzec.
- nieszczęścia ludzkości w mym roku popełnione. Moje dziecki ukochane – uśmiechną się złośliwie – Charonie, tak Ci na imię, prawda? – Zapytał się zakapturzonego żeglarza.
- tak – odrzekł Charon.
- masz monetę za fatygę – wcisnął kościstą dłonią błyszczący przedmiot w dłoń Charona – płyńmy – dodał.
- Płyńmy – po chwili odrzekł Charon chowając monetę w za długie powały szaty – płyńmy.
Odwrócił się plecami od minionego roku i powoli zaczął odczepiać sznur cumujący – jak będziesz gotów, krzyknij – zawołał do przybysza.
Miniony rok z niebywałą lekkością podniósł wielki wór, przerzucił go przez ramię i ostatnie metry do łodzi pokonał z nieszczęściami na plecach.
Kiedy tak powoli stąpał w grząskiej ziemi, podrzucił wór na barku, coś w nim jęknęło, rozpłakało się coś i zdało się słychać lamenty jakoweś czy też wycie w ciemnościach, dźwięki skórę mrożące.
- miniony roku, powiedz – odwrócił się Charon ściskając cumę – co za nieszczęścia zaczerpnąłeś na tym świecie.
- oj wiele Charonie, wiele – spojrzał łasym wzrokiem na sinawy brzeg Styksu - niosę kataklizmy i morderstwa, ludzkie łzy i ból, ojców gwałcących córki, synów którzy zabili swe matki i poćwiartowali, głodne niewinne dzieci zamordowanych cywili w walce, pokłosie raka, AIDS i moje ukochane dziecko „Tsunami” – uśmiechnął się szyderczo –pokazałem tym śmiertelnikom co znaczy „odejść z pompą”
Charon popatrzył się na niego spod kaptura, pokiwał głową i cicho rzekł – nie kochałeś ludzi, prawda?
- e,tam – odfuknął miniony rok – płyńmy.
- płyńmy – rzekł Charon – odcumował łódkę i powolnym ruchem wiosła odepchnął ich od brzegu.
Płynęłi w ciszy – ich ciszy – jednak dookoła nich słychać było pojękiwania dusz i mrożące okrzyki bólu i śmierci. Charon siedział na rufie, przyglądał się minionemu rokowi. Pomyślał sobie nawet – biedny strzec widać, że nie kocha nic, nawet siebie. Jego dłonie takie zasuszone i kościste cienką warstwą skóry pokryte, widać na nich puls…mijającego życia, jego życia.
- Starcze Twój czas się zbliża do końca – rzekł Charon
- jak do końca? – zapytał miniony rok
- wór wrzuć do Styksu – cicho instruował Charon…
- nie do Stksu ! –Krzyknął starzec – do stóp Hadesa chcę złożyć – trząsł się ze złości
Charon nie odpowiedział uśmiechnął się wiedział, co się stanie.
Płynęli dalej w ciszy, stary rok mamrotał cos do siebie posyłając złowrogie spojrzenia Charonowi, trząsł się.
Nagle ciszę przeciął ogłuszający dźwięk dzwonu Chronosa – 1,2,3 ….. 9,10,11 i północ.
Wybiła północ !
Charon spojrzał się na miniony rok – uśmiechnął się i powiedział:
Szczęśliwego Nowego Roku! – oczy minionego roku zaszły siną mgłą.W jednym oddechu rozpłynął się i stopił z mlekiem Styksu, a wraz z nim zniknął wór podarków.
- Szczęśliwego Nowego Roku , Nowy Roku – wymamrotał Charon, zanurzył wiosło i skierował się ku brzegom Styksu wyczekiwać nowych przybyszy…

Opublikowano

brunatno zielone - brunatnozielone
totalnie martwa cisza - to reklama czy tekst literacki?
szaro-sina - do połowy szara, od połowy sina? szarosina wystarczy.
podirytowany - zirytowany, podenerwowany, poirytowany - jest tyle możliwości
przeczytaj sobie pierwsze trzy zdania: jedno "niczym" na jedno zdanie; do wywalenia.
Po chwili, martwicę - przecinek do wywalenia.
wrót, ukazała - jak wyżej
mocno akceptując - akcentując?
monetą, za odprawę - przecinek
wilii - lilii?
wydają się być - być jest niepotrzebne
Safona, a teraz wejdź ze swemi - z tego zdania wynika, że stary rok ma na imię Safona. Kropka jest tam potrzebna, albo chociaz średnik.
którą przeprawiać się będą na drugą stronę Styksu - błąd logiczny; czas nie gra.
Zapytał się - to kogo w końcu zapytał, się czy zakapturzonego?
dźwięki skórę mrożące - hmmm; niby można uznać za wyraz oryginalności, ale sceptycyzm każe mi w to wątpić; a nie krew w żyłach przypadkiem?
oj wiele Charonie - brak przecinka
głodne niewinne dzieci zamordowanych cywili w walce - ta inwersja sprawia, że brzmi jakby niewinne dzieci były zawinięte w walkę. Odkręcić by to trzeba.
popatrzył się na niego - jak wyżej z się
e,tam - niepotrzebny przecinek, potrzebna spacja
biedny strzec widać j- akiejś interpunkcji tu brakuje, jakiejkolwiek
Stksu - literówka
Charon nie odpowiedział uśmiechnął się wiedział - interpunkcja w kilku miejscach leży
spojrzał się - jak wyżej

Tak jak powiedział Jacek, przemysłu przetwórczego odsłona kolejna. Trochę klechdami Leśmiana zalatuje, ale czyta sie obrzydliwie. Stylizacja(słaba) w tym wypadku nie jest uzasadniona. Potencjał widać duży - mówię zupełnie poważnie - ale tutaj kiepsko skanalizowany. Nie zrażaj się moim gderaniem i pracuj.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Klękasz naga przed wrogami mymi i przed ich żonami -

      Do licha z tobą, precz z moich oczu!

      Twej głowy nie przykrywa chusta,

      A ciało swoje wystawiasz na wab - 

      Niech Bóg trądem cię okryje!

      Pożegnaj się z ladacznicami swymi,odłącz się od ich stada - 

      Dla niegodziwych jest obcowanie z nimi!

      Spójrz jak zieje twe ciało nieczyste -

      Butwa zaczyna je chwytać,

      A muszki brunatne już zlatują do niego,

      Wabione tym, co tchawki wychwycą!

      Ono jest mierzwą dla nich,

      A ich odwłok przebarwia się na nim!

      Czy chcesz aby stało się ono ich wylęgarnią?

      Zerwij z siebie ten pancerz,

      Niech on nie będzie ci zbroją!

      Bo czy to nie dla ciebie mąż drążył w ojcowiźnie

      Byś mogła czerpać a abisynki, która tam stanęła?

      Czy może łotr jakiś urwał jej żurawiaI stała się bezużyteczna?

      Napełnił miednicę wodą czystą

      I przemyj nią swe lico pierwej

      Nim ktoś je zobaczy!

      I stopy swe obmyj byś czystymi stąpała po glebie czystej!

      Zmyj to wszystko z ciała swego

      Co przyniosło ci zaniedbanie!

      I przestań czynić jak czynisz,

      Bo to cię zgarsza!

      On zmierzchłych czasów nierząd swój głosisz jawnie

      I ściągasz na siebie pogardę ludzi -

      Oni krzywią usta na twój widok

      I szeptają o tobie na ulicach!

      I wspominają cię pijacy w karczmach,

      Jak to sprzedawali cię za wino!

      A kupcy, co od nich cię wzięli

      I zaciągnęli do stajni bez słowa twego sprzeciwu,

      Śpiewają zawiani o tobie w swych pieśniach!

      Z powodu twej rozpusty,Twój syn zanosi się szlochem,

      A córa nie patrzy już na ciebie z umiłowaniem!

      Odraza do ciebie wypisana jest na nich!

      Mnożysz nałożników,

      By jak najwięcej klejnotów

      Wrzucano do twej jaskini,

      I tęskinisz za młodością zepsutą,

      Za nacieraniem oliwą i pijaństwem w bramach!

      I za zagabywaniem nieznajomych!

      Namiętność kierujesz niewłaściwie

      Na urodziwych młodzieńców - 

      Ale zaprawdę, oni nie tkną nieczystości swymi dłońmi,

      Bo brzydzą się ohydztwem!

      Nie spojrzą nawet ukradkiem, boś nie umyta!

      Zapędziłaś się brudem

      I nikt nie ma wątpliwości!

      Spojrzenie skierować na ciebie wystarczy,

      By ujrzeć, żeś doprowadzona!

      I nozdrza odór drażni jak przejść blisko!

      Precz mi z oczu, pókiś tak porobiona,

      Pod lampą przy oberży znajdziesz jeszcze dla siebie miejsce!

      A nuż to ono okaże się dla ciebie przystanią!

      Precz do diabła!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...