Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Annna2 Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Ten utwór został doceniony przez użytkowników. Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 (edytowane) Na łazie leży łuż łupsieczóny blechkuch, makownik, bygielki i psiernik. Znowój mom smaka na chleb, tlo Twojó. Naziankszo jizba zidać tamój. Matulka śwyże bochny na ławach łukłodo, w ty jizbzie w letnie pozietrze je nozimni. Puchniało ni na pu, a w cały chałupsie, abo eszcze dali. Na ławie ciasto drożdżowe już leży, makowiec, ciasteczka i piernik. Mateńka świeży bochen układa, w największej izbie- tam gdzie najzimniej W całym domu pachniało i jeszcze jeszcze dalej. Ciepło chrupiącej skórki o smaku dojrzałych jabłek leżących na słońcu. Zapach spakuję jak dwie karty trefl I trudno znaleźć w pokoju za dużym, na Twoje na powrót dziecięce kształty. Sierpień już, czas taki uparty, śmiech potrzebny jak tlen. Widzę- a to przecież nie sen. Znak Krzyża robiony na każdym bochenku. Mateńko najświętsza. Edytowane 15 Sierpnia 2025 przez Annna2 (wyświetl historię edycji) 15
Nata_Kruk Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Anno... pięknie o chlebie.. tym razem tylko 'spolszczoną' wersję czytałam, czas mnie goni. Niech nam nigdy chleba nie zabraknie, tego pachnącego jabłkiem, szczególnie. Moja Babcia, zawsze robiła znak krzyża, przed rozpoczęciem krojenia chleba, który sama piekła. Pozdrawiam. 1
Annna2 Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 (edytowane) @Nata_Kruk tak. dziękuję Natko dodam. Obie wersje są polskie. Gwara warmińska jest też polska.(mazowiecka) Piszę dialektem olsztyńskim Edytowane 15 Sierpnia 2025 przez Annna2 (wyświetl historię edycji)
Nata_Kruk Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ... oczywiście, dlatego zapisałam.. 'spolszczoną'.. :)
Maciek.J Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Cudnie piszesz gwarą Warmii, cudnie robisz autoprzekłady jestem pod nieustannym wrażźeniem piękna Poezja na piękny dzień dzięki Aniutko 1
viola arvensis Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 @Annna2 piękne i wartościowe pisanie. Mam ten znak krzyża we krwi, zawsze go robię i nie przestanę. A Ty nie przestawaj tak ładnie pisać 🩵 1
Annna2 Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 @viola arvensis dziękuję. Postaram się. Lubię pisać językiem Warmii @Maciek.J tak dziś jest piękny dzień. Dzięki @MIROSŁAW C., @Marek.zak1 dzięki
Jacek_Suchowicz Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 ładnie w odległa przeszłość sięgam pamięcią gdy babcia świeży kroiła bochen na nim znak krzyża to dla mateńki by zawsze było jedzenia trochę czerstwego chleba nikt nie wyrzucał dostały kury - by jajka lepsze bułkę utarto gdy była sucha potem zjadana była w panierce :))) 1
Annna2 Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 (edytowane) @Jacek_Suchowicz też mi się podoba. Dzięki Podoba mi się Twój wiersz Babcia nie piekła( niezbyt często). Mama. @Klip dzięki @Jacek_Suchowicz a to prawda- nikt nie wyrzucał- a dziś aż żal. A i chleb dzisiaj inny- na drugi dzień pleśnieje. Pamiętam bułkę w panierce- w piachu- gdy spadła- obtarło się, i nikt nie umarł. w zębach zgrzytało, ale co tam. A jeszcze własne masło pamiętasz? Edytowane 15 Sierpnia 2025 przez Annna2 (wyświetl historię edycji) 1
Jacek_Suchowicz Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 (edytowane) @Annna2 u dziadków nie było takiej potrzeby 2 x w tygodniu był targ. Babcia brała duży koszyk wiklinowy na zakupy mnie i wędrowaliśmy po targu kupując masło sery śmietanę (o jakiejś 12, 18 albo 36 nie było mowy, nikt nawet nie był w stanie sobie coś takiego wyobrazić)i warzywa zawsze świeże, a dziadek prowadził pociągi. Czasem się zatrzymywała mówiąc o dziadek przejeżdża przez miasto do Poznania. Dziadek był maszynistą a ruch pociągów wyznaczał rytm życia rodziny Edytowane 15 Sierpnia 2025 przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji) 1
Gość Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja i świat, w którym bezradność nigdy nie przemija. Upływ czasu uświadamia, że wszystkie przemiany są pozorne, bo przecież istnieje coś takiego jak pamięć i to ona zawsze kieruje człowiekiem.
Annna2 Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 @Naram-sin tak- to prawda. Pamięć znika dopiero gdy się umrze. Muszę Mamę czasem sobie przypominać, byłam bardzo młoda gdy zmarła. Dzięki. @Jacek_Suchowicz Dziadek Bernard był rolnikiem (więc na targ woził to co wymieniłeś). Potem Tata. Pamiętam buterfaskę( maselnica) jak Babcia wybijała śmietanę- brało się łyżeczkę i jadło to co wychodziło, a potem masło takie puszyste, kremowe w kolorze cytrynowym @kwintesencja dzięki 1
andrew Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 @Annna2 Bądźmy dobrzy jak chleb. Jesteśmy solą ziemi. Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 1
Berenika97 Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 @Annna2 Powróciłaś do domu ze swojego dzieciństwa - pełnego smaków, zapachów, przede wszystkim matczynej miłości. Opowiadasz o tęsknocie poprzez ważne dla Ciebie obrazy. Widzę tę scenę: świeży chleb, zapachy wypieków rozchodzące się po całym domu, matkę robiącą znak krzyża na każdym bochenku. To bardzo polskie, bardzo nasze. I ten obraz matki jako "Mateńki najświętszej" - to takie pełne czułości i szacunku. Wiersze w gwarze warmińskiej stają się coraz bardziej zrozumiałe, uzupełniają doskonale niezwykłą atmosferę Twojego domu. Śliczne! 1
Waldemar_Talar_Talar Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 15 Sierpnia 2025 Witaj - piękny wiersz - Pzdr.zadowoleniem. 1
Annna2 Opublikowano 16 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2025 @Berenika97 dziękuję @Waldemar_Talar_Talar dziękuję 1
Annna2 Opublikowano 16 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Sierpnia 2025 @[email protected] dzięki
Robert Witold Gorzkowski Opublikowano 17 Sierpnia 2025 Zgłoś Opublikowano 17 Sierpnia 2025 (edytowane) @Annna2 uwielbiam twoje wiersze tak jak i ten chleb o którym piszesz a którego smaku nie zna młode pokolenie wychowane na recepturach UE, i wiem o czym piszę mrożone ciasto pieczone w sklepie to zakała naszych społeczeństw to cios zadany naszym dzieciom. Ja wychowałem się w mieście ale miałem wujka który prowadził duże gospodarstwo w Pażymiechach tuż przy starej granicy z Niemcami. Ważne to jest o tyle że chciał kupić ziemię która leżała na prastarych polskich ziemiach aby nigdy nikt mu jej nieodebrał. Ciekawostką jest fakt zakupu od hrabiów Potockich którzy w Pażymiechach mieli swój pałac. Dziś niewiele z niego zostało a w resztówce prowadzony jest ośrodek dla osób uzależnionych od alkoholu. Wracając do wujka miałem to szczęście spędzać wakacje w gospodarstwie położonym z dala od wioski wybudowanym na zakupionym gruncie pośrodku niczego. Wokoło tylko pola. Takie gospodarstwo było samowystarczalne jeszcze przed wojną specjalista wybudował wiatrak który produkował prąd. Toalety były na zewnątrz domu, był piec który ogrzewał cały niemały dom. Była maszyna do odciągania śmietany z mleka maselnica do wyrobu masła itp a przede wszystkim był piec chlebowy. Tego smaku i zapachu szukam przez całe dorosłe życie i nigdzie nie znalazłem. Na pewno utrapieniem dla nas dzieci była obowiązkowa praca w gospodarstwie pomimo wakacji. Pobudka o 5 obstrzykiwanie ziemniaków z kłączy dla zwierząt sprzątanie obejścia itd prace uciążliwe i dla dzieci niezrozumiałe ale później zabawa zjazd ze słomy z drugiego poziomu stodoły czy jazda na traktorze/wozie to dziś niedopomyślenia dla współczesnych mam. Nikt nie zawracał sobie nami głowy. No chyba że już tak spsociliśmy że trzeba było nam wlać a i tutaj metody wychowawcze bardzo proste żadne tłumaczenie kolejka dzieci do stołka każde musiało się wypiąć i pasem dostawało się razy sprawiedliwie i chłopcy i dziewczynki. Średnio wystarczało to na dwa dni. Potem modlitwa przed posiłkiem i wujek naprawdę wielkim nożem kreślił czubkiem ostrza znak krzyża a wszyscy domownicy musieli się w tym czasie przeżegnać. Niepamiętam aby napoczęcie nowego bochenka rozpoczęło się bez tej ceremonii. Potem ze specjalnego pokoju który pełnił rolę lodówki przynosiło się własnoręcznie zrobione masło i ser biały do tego cebulę i też nie pamiętam aby inne było śniadanie. Dziadek z wielkimi wąsami które ułożone były w ostre szpikulce po dwóch stronach twarzy jadł zupę mleczną maczając w niej starszy chleb do dzisiaj mi to pozostało że moim ulubionym śniadaniem jest chleb z masłem i serem z kminkiem; choć bardzo się staram odnaleźć ten smak tak odległy wartościom Unii Europejskiej - w dzisiejszym świecie jest już prawie niemożliwe. Edytowane 17 Sierpnia 2025 przez Robert Witold Gorzkowski (wyświetl historię edycji) 1
Annna2 Opublikowano 17 Sierpnia 2025 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Sierpnia 2025 @Robert Witold Gorzkowski Robert z przyjemnością przeczytałam. Było warto czekać na Twój komentarz, jest warto. Zawsze czekam. To prawda z samowystarczalnością. U Dziadka- u nas była woda w domu- (na pompę) ale była, Wszystko to co było, tak jak piszesz- zjeżdżanie ze słomy, jechanie na wozie czubiatym-. Tak, wszystko. Dzięki za Pażymiechy. Dziękuję za wszystko. A dziś- niczego już nie ma- są tylko wspomnienia.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się