Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mimo wszelkich porażek i rozczarowań,
czasami jednak

sobie samemu zazdroszczę.
Gdy widzę gonitwę innych.
Ich samolubne wyścigi po przemijające doczesne głupstwa.
Ich udawane uczucia i względy.
Byle tylko dowartościować swoje wybujałe ego i nakarmić potwora,

który gnieździ się w każdej

ludzkiej, zepsutej duszy.
I jeśli piekło istnieje to jest ono ziemskim wyrokiem i więzieniem.
Diabeł jest prostym człowiekiem, 
niczym innym.
Dlatego mnie nie interesuje walka

dobra ze złem.

Dobra z jeszcze większym dobrem.
I zła z jeszcze gorszym złem.
Mnie anioły i demony nie krzyżują

i nie proszą bym błagał o łaskę.
Nie koronują mnie w soborach

i nie wychwalają mego imienia

ponad to boskie.
Bo ja tylko żyję.

Jedynie trwam i oddycham.
Nic ponad to.
Nie interesuje mnie świat 
i nic co po nim kroczy.
Nie znam współczesnych zabaw i gier.
Nie toczę dysput.
Nie flirtuję i nie gram żadnej roli
w teatrze życia.
Jestem tylko skałą, omszałą i szlifowaną wiatrem dziejów planety.
Dla mnie mrugnięciem są dni.
A sekundą, całe pokolenia.
Skały nie mówią. A może dane plemię, które tu ostało, nie potrafi słuchać.
Skały nie wędrują. A i tak wiedzą więcej niż Wasi współcześni szamani.
Zasnąłem w

transcendencjalnej medytacji.
Nie podlegam upływowi czasu. 
Nie dla mnie starość i jej bolączki.
Nie dla mnie choroby kąśliwe

i epidemie.
Mnie żywią soki pierwszego drzewa 
i jego owoce.
A jeśli kiedyś umrę. To umrę.
Legnę bez życia na zatopionym 
w błocie ugorze,

bez wspomnień ani żalu.
Jeśli czegoś szukam

to odpowiedzi i pytań.
Wiedzy bóstw przedwiecznych.
Wyrytych na ścianach kaplic

w ich monumentalnych,

kamiennych stolicach,
u zarania czasu.
Nie podnieca mnie mord,

krew i bezduszna wojna.
Nie mieżchwi nerwów,

letargiczny ład i spokój.
Codzienność jest dla mnie

niczym ponad 
stan ulotnej udręki.
Ja dla ludzi cieniem.

A oni dla mnie pyłem.
Skazanym na zagładę w jednym,

nic nie znaczącym jestestwie.
Skała nie nosi blizn ani ran.
Nie umie kochać i czuć.

 

Każdy dzień jest dobry by umrzeć.
Patrzę jak srebrny ptak

wysoko na niebie,

zwalnia jak wytrawny łowca.
Warkot jego silników

odbija się echem w powietrzu.
Luk bombowy otwiera się

dokładnie nad zatłoczonym,

porannym szczytem 
centrum miasta.

 

Każdy dzień jest dobry by 
przyjąć godnie śmierć.
Ptak, wyrzuca z siebie

tylko jedno małe zawiniątko.
Zegar cywilizacji stanął na zawsze.
“Na kształt tysięcy słońc, nagle wśród niebios rozbłysłych, rozjarzyła się chwała najwyższego Pana”.
I ustał chorał aniołów i świętych.
I cisza kompletna zapadła 
nad padołem ziemskim.
A ludzkość stała się

dymem jeno siwym.
A świat osadą tych dymów.
Pośród pożogi pożarów i martwotą śmierci zapadłych rumowisk,
tylko skały stały niewzruszone.
W ruinach.
Patrząc bez żalu na 
schyłek kolejnej cywilizacji.

 

Opublikowano

Podmiot liryczny w gruncie rzeczy również się dowartościowuje, bo obojętność i bycie 'ponad', cokolwiek to znaczy, też jest mechanizmem obronnym, ani lepszym, ani gorszym od innych. Wiersz nurza się w dekadenckiej, pompatycznej, pozerskiej stylistyce i jest bardziej nihilistyczną ostentacją niż nośnikiem jakiejś oryginalnej treści. Nawet stoicki dystans przyjmuje tu kształt wynaturzony, odstręczający. Obawiam się, że paradoksalnie, deklaracja o o odcięciu się, wybrzmiewająca w tak melodramatycznych słowach, jest zaprzeczeniem samej siebie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Alicja_Wysocka Znowu jestem zbyt dosłowny w odczycie, prozaiczny (prawie prostacki?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ) z przyzwyczajenia. W takim razie nie zabieram Was, Słodziaki... zwłaszcza, ze ja również nie słodzę. Wino (czerwone) owszem, półwytrawne, a białe półsłodkie - jeśli z cytrusowymi nutami, bo to wzmacnia bukiet, naturalnie lżejszy w nich.  Pozdrawiam :-)
    • @Jacek_Suchowicz Małe dziecko nie wie co to kłamstwo, nie skłamie nikomu, zawsze szczerze mówi prawdę. Dorośli kalkują, że czasem się "opłaca" - czasem - nie. Wiersz z mottem życiowym.   
    • @Charismafilosbro, nowa robota. Nawet dwie ;/ Ehh. Maraton z przerwami. Dziękuję za troskę:) pzdr @LessLove heh, fajna gra słów; ukoić, ukłuć czyli UKUĆ to takie słowo pomiędzy ;) daje nam sumę z tych dwóch poprzednich i semantycznie " ukucie, przynoszące ulgę"  xD xD dziękuję za komentarz. pzdr
    • Cygarem zaciągnął się pewien gość na Kubie I rzekł do kompanów - ja Bardzo  to lubię  Dym wypełnia  me płuca  Pachnie jak stara onuca Bo jedno cygaro, i mam dobrze w czubie.  
    • Autorzy: Suno AI plus Michał Leszczyński   Prawdą czy kłamstwem?   Gdy przyjdzie nam naj prawdę wyznać i objąć zrozumieniem jej przepiękne oblicza jako poeta stanę przed i prze wielce dam radę od lat bowiem ćwiczę i ćwiczę w sprawny długopis   Prawda, fałsz, nieważne bo już już napisane gdybyś pragnęła bym cudownie ci skłamał za twe piękne oczy niechaj powiodą do piekła kłamstwo byłoby by cię na chwilkę wielce poderwać   Jeśli twe lustro mówi, że walczę o prawdę stanę w tej pieśni jak możny, jak szczerozłoty spokojnie i rzeczowo bywałem i tu i tam jest co opowiadać i jest przy czym się zgrabnie uśmiechnąć   Ref. Przyszedł do pani mężczyzna z tobołkiem czy tam prawda czy tam fałsz czy co tam jeszcze jeśli dobrze przekona będzie wiadomo za dwadzieścia lat chcesz słów są moje czyny, chcesz czynów masz me słowa dośpiewujesz mi więc własne ojej ojej ojej   Prawda i fałsz nigdy nie są na sto procent ufaj że najciekawsze lokowało się tam pośrodku jeślim legendą może i zawrę tutaj przekaz może i nie mojego przekonania w suchych opisach nie znajdziesz   Byłbym tym dużym piewcą w nieoddaniach odnalazł tę prawdę na świecie wielkim, zakłamanym i nawet gdybym ochoczo ją podjął choć wzbraniam się nieżyczliwi i tak przezwą mnie dużym kłamcą (wszystkie me sprawy są przecież tęgą manipulacją)   O czym i czy prawda w oczy kole nie wiem oraz które kłamstwo zachęca jak najbardziej nie dowiesz się powyższego z niniejszej pieśni pieśń którą śpiewam powstała tylko dla tańca i po fun (muszę się trzymać własnych aksjomatów muszę muszę)   Ref. Przyszedł do pani mężczyzna z tobołkiem czy tam prawda czy tam fałsz czy co tam jeszcze jeśli dobrze przekona będzie wiadomo za dwadzieścia lat chcesz słów są moje czyny, chcesz czynów masz me słowa dośpiewujesz mi więc własne ojej ojej ojej   Gdy widzę znaki tylko ślepo bajdurzę i blednę znak nie wiem czy woła na nie, czy mówi na tak przeróżne chwile zabierają mnie w moce zastanowień stanowiąc swe myśli w postument jestem tu zawsze sam   Uznasz za kłamstwo moje rozsądne nie wiem tymczasem i ono jest blisko tej rzeczywistości chcesz mojej gromkiej decyzji na całą ciebie a ja nie wiem już tego, bo jak ci jest na imię?   Ref. Przyszedł do pani mężczyzna z tobołkiem czy tam prawda czy tam fałsz czy co tam jeszcze jeśli dobrze przekona będzie wiadomo za dwadzieścia lat chcesz słów są moje czyny, chcesz czynów masz me słowa dośpiewujesz mi więc własne ojej ojej ojej   To chyba już widać i chyba wyraźnie i chyba dobrze że nawet zaradni władni staranni porządni artyści są skołowani słowem są zmąceni emocjami kręcą bezradnie mantrami dośpiewaj więc tutaj swoje niepokojące ojej ojej ojej        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...