Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Idź

 

Do lasu zielonego 

Wśród fauny i flory

Szukaj własnego Walden

 

Posadź drzewo wiadomości

Dobrego i złego

I parę grządek warzyw

 

Nie trać wiary

Niczym Hiob biblijny

 

Trwaj

 

Bądź skałą Aureliusza 

Gdy wody zwątpienia 

Zaczną się domagać 

Twojej złamanej duszy

 

Napisz ręcznie listy

Do swoich byłych miłości

One nie pamietają już Ciebie

 

I nie chciej by Cię przyjęto 

Do grona herosów

 

Dla Ciebie

Podmuch wiatru

Śpiew ptaków

Uśmiech ukochanej

 

Weź głęboki oddech

I nie żałuj

Nie żałuj niczego

 

Pracuj 

Za wikt i opierunek 

Świat nie potrzebuje 

Więcej bohaterów

 

Będziesz wiedział

Że żyjesz prawdziwie

 

Idź

Opublikowano

@Bożena De-Tre Dzięki za czytanie. Chciałem nawiązać do tego wiersza. Jakoś wczoraj zasypiając zaczęły pojawiać się pierwsze myśli i słowa. Cieszę, że się podoba. Pozdrawiam. 

@Waldemar_Talar_Talar

Dziękuję, również pozdrawiam. 

@FaLcorN Dzięki. Nie chcę porównywać się z Mistrzem, chciałem nawiązać do niego i przedstawić swoją wizję. Pozdrawiam.

Opublikowano

Parafraza Mistrza, całkowicie odwracająca sens oryginał. To jest o tyle interesujące, że ten intertekst  ma charakter polemiczny. Odważnie wybrałeś Herberta i utwór, który przed kilka dekad był (zresztą nadal pozostaje) rodzajem etycznego drogowskazu i uczyniłeś go anty-moralitetem, w duchu voltaire'owskiego uprawiania własnego ogródka.

Przedostatnia cząstka mówi o prawdziwym życiu. Czym ono jest? Usunięciem się poza nawias? Zazdrośnie strzeżoną stefą komfortu? To jest prawda? Jaka? Czyja?  Utwór buntuje się przeciwko heroizmowi kondycji ludzkiej - ale czy to nie jest jednak jedna z filozofii utopijnych? Nawet broniąc zasadzonych warzyw w ogródku przed złodziejem, domu przed spaleniem się, reanimując człowieka na ulicy trzeba wyjść poza egoistyczne asekuranctwo. Czy jest tu miejsce na oddech? A co z sumieniem człowieka? Wiersz o nim nie mówi, a nawet jest głosem wygodnym dla tych, którzy nie lubią tego Gadającego Świerszcza  w swoim życiu. No chyba, że brniemy w totalną skrajność i skałę Aureliusza zastąpimy beczką Diogenesa.

Opublikowano

@krys929 Sytuacje i okoliczności tworzą człowieka, same narodziny to tylko geneza, to przetwarzanie danych genetycznych i komponowanie nowej istoty, której zadaniem jest udoskonalanie umysłu i nadzorowanie oraz utrzymywanie tymczasowego cielesnego człowieka w dobrej formie, aby mózg mógł rozwijać się pozytywnie. Pozdrawiam :-)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97   Suknia z czystych mgieł, gdy miasto wciska cię w za ciasny gorset.   Pozdrawiam
    • @Berenika97 Bardzo dziękuję !!!   Tam na wschodnich peryferiach imperium perskiego hybris Aleksandra zostanie poddana ciężkiej próbie :)   Im dalej na wschód, tym rzadziej świat pyta, kim byłeś wczoraj.   Pozdrawiam
    • @Poet Ka   Poe:)   czy możesz....?   wszystko możesz:)   jesteś przecież w swoim poetyckim domu:)       a u mnie, w wierszu -    ta "drapieżność"  nie była intencją tylko efektem  języka probującego opisac moment kiedy granice między ja i ty przestają być stabilne. to nie jest bliskość jako harmonia ale stan w którym relacja przestaje być relacją i staje się procesem ktory uzywa obu stron naraz,   dlatego tak łatwo  tu  o wrażenie granicznosci i snu gdzie nie da się już ustalić co jest czyje.     a ten cytat Twój -   "może rzeczywiście wszystko nam się przyśniło(...)"   wspaniałość:)   Gałczyński jak mi się zdaje.   słodko - gorzki klimat.             dziękuję Poe za Twoje słowa:)   bardzo:)    
    • Poprawiona wersja wiersza Wykrzyczała gestem, że kocha, obcasem uczesała włosy, wzrok poprawiła uśmiechem, a zdrowie dała krzykiem.   Nigdy nie byłem mądry – inteligencja społeczna w moim przypadku to kapiszon, nie broń palna na naboje ostre. Język mi się splatał, a dłonie paraliż dopadł,   gdy naga w swych myślach została do świtu. Gdy tak to nasze obcowanie we dwoje wierszem się stało, podzieliło się mocniej na szczęście i światło. Niczym nastolatek biegłem   – już nie za okrągłą, kulistą, nogą kopaną gałą, ale za sensem istnienia, co imię swoje miał i lubił, gdy słowa mówiłem i gwoździe w ścianę miłości wbijałem.   Co w eter niosło falę dźwięków, jazgotów, porannych wzdychań, alkoholowych potów. Szaleństw we dwoje w sieci odmętach, każda chwila była wzniebowzięta. Po tylu latach nie ma w nas znudzenia, nikt się nie budzi sam,   choć kości już stare ze zmęczenia. Nie chodzi o chwilę, o dar wspomnień i masę wspólnych pocałunków, ale o dar, jakim jest miłość, i wagę jej, gdy ją na rękach miałem.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...