Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ale za nim do nieba to już tu na ziemi warto szukać tego co prawdziwe, a nie ganiać za jakimiś ludzkimi planami, które niekoniecznie do szczęścia prowadzą.

 

Jest wielu bogatych i sławnych artystów, którzy są bardzo nieszczęśliwi, a z drugiej strony wielu biednych, którzy radują się nawet w bardzo niesprzyjającym otoczeniu.

 

To jest właśnie ta tajemnica dana każdemu przez Boga przy urodzeniu, o której później ludzie zapominają. Jezus powiedział "jeśli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do Królestwa Bożego". a w innym miejscu "Królestwo Boże jest pośród was lub w  was".  Tylko trzeba to zauważyć i dosięgnąć.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Koncepcja tabula rasa wywodzi się ze starożytności, potem również propagowana przez kierunek filozoficzny zwany empiryzmem.
Obecnie uważa się, że człowiek kształtowany jest zarówno przez geny, jak i wychowanie oraz środowisko.

 

W wierszu mowa jest i o jednym i o drugim. Napisałem go głównie z punktu widzenia jungowskiej teorii osobowości. W momencie poczęcia kształtuje się kod genetyczny wokół, którego powstaje cała reszta. Gdy człowiek przychodzi na świat ma określoną budowę mózgu, która warunkuje pewien zestaw preferencji. Niestety w procesie wychowania ulegają one zazwyczaj zatarciu. 

Ludzie realizują najczęściej nie swoje potrzeby i aspiracje. Nie wiedzą kim są naprawdę. Marketing ma w tym też dużą rolę.

 

Podobnie patrzy na to Biblia, gdzie znajdziemy wiele opisów w których mowa o tym że rodzice zanim się dziecko urodziło wiedzieli już do czego jest ono przeznaczone. 

Jednak to były przypadki wyjątkowe, cudowne, gdy Bóg poprzez swoich posłańców im o tym powiedział. 

 

Typowo jest tak że każdy człowiek sam musi poszukać tego kim jest. Większość z nas nie ma o tym pojęcia, a każdy system bardzo się stara żebyśmy się nigdy o tym nie dowiedzieli.

 

Psychologia oferuje wiele różnych metod poznawania siebie. Warto z którejś z nich skorzystać. Ale już sam fakt, że ktoś szuka to już dużo. 

Tak jak napisałem w puencie, szukanie prowadzi do bycia, które jest wartością samą w sobie i celem.

 

Ludzie szukają nie wiadomo czego zamiast świadomie być. To takie proste, a jednocześnie trudne.
Zresztą nie pierwszy mój tekst na ten temat.

 

Dziękuję za komentarz i serduszko.

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Ooo, proszę, wiersz biologiczny :)) 

Lubię :) 

Początkowe skojarzenie - genotyp, sedno, nadawane przez naturę kontra fenotyp - cechy genotypu ujawniane w zależności  (choć nie do końca) od środowiska, otoczki. 

A psychologicznie owo "sedno" kojarzy mi się z podświadomością. 

 

Pozdrawiam :)

 

Deo

Edytowane przez Deonix_ (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@violetta "Lilith to postać, o której można dowiedzieć się w Alfabecie Ben-Sira, datowanym na 7-10 wiek n.e. Istnieją również wcześniejsze i późniejsze dokumenty, które mówią o istnieniu pierwszej kobiety Adama1. W Biblii można znaleźć pewne odniesienia do Lilith, choć nie jest to postać zbyt często wspominana w kanonie biblijnym2. W kabale Lilit jest demonem piątku i przedstawiana jest jako naga kobieta, której ciało przechodzi u dołu w wężowe sploty podobne mackom olbrzymiej kałamarnicy. W tradycji żydowskiej Lilit jest demonicą krzywdzącą noworodki i płody, a wiec siłą inspirującą do dzieciobójstwa." 

Wikipedia 

 

Opublikowano

Poetycki przyczynek do dyskusji nad tym, co na człowieka bardziej wpływa - geny, czy środowisko. Biologicznie mamy wdrukowane w siebie określone cechy, ale socjalizacja na pewno robi swoje, choć ważne, aby nie ograniczała potencjału młodego człowieka i nie kształtowała go niezgodnie z jego predyspozycjami.

W tzw. wychowaniu chodzi o to, aby wyposażyć dziecko w podstawowe narzędzia, dzięki którym będzie samodzielnie radziło sobie w różnych sytuacjach życiowych, tj. na tych ścieżkach z wiersza.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@violetta Raczej legendą:

"Lilith to postać, która pojawia się w różnych mitach i opowieściach. W Biblii nie ma bezpośredniego dowodu na istnienie Lilith, ale istnieje wiele odmian tego mitu."

"Uważana za pierwszą żonę biblijnego Adama, wywodząca się najprawdopodobniej z tradycji mezopotamskiej."

 

 Z Biblii wiele ksiąg zostało usuniętych tzw. Apokryfy, a Objawienie 22:18-19 wyraźnie mówi:  "Ja oświadczam każdemu, kto słucha słów proroctwa tego zwoju: Jeśli ktoś coś do nich dołoży, dołoży mu Bóg klęsk opisanych w tym zwoju. 19 A jeśli ktoś coś odejmie że słów tego proroctwa, temu Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w świętym mieście, opisanych w tym zwoju."

 

APOKRYFY – ZAKAZANA CZĘŚĆ BIBLII

"Apokryfy stanowią księgi, które zostały „wyrzucone” z kanonu Pisma Świętego. Ich zawartość bywa bardzo kontrowersyjna, zakłócająca harmonię i porządek w naukach Kościoła. Powodują pojawienie się wątpliwości w znanym nam obrazie Chrystusa oraz wiary. Dawniej te elementy pisma stanowiły ich integralną, akceptowaną i powszechnie czytaną część, obecnie określa się je mianem „wyklętych”, co sprawia, że stają się trudnym tematem dla osób wierzących, jednocześnie stanowisko Kościoła w ich sprawie budzi dyskusję. Dlaczego bowiem, w pewnym momencie fragment Świętych Ksiąg został odrzucony?

Czy ludzie przestali je rozumieć? A może zrozumieli lepiej i ogarnął ich strach?

Jakie Apokryfy wywołują największe kontrowersje?

Apokalipsa Piotra, czyli skąd się wziął strach chrześcijan przed piekłem.

Jest to mało znana w obecnych czasach księga, uznawana za apokryf.

Miała status kanonicznej i wymieniana była w najstarszym znanym katalogu Pism Nowego Testamentu, który powstał około 180 roku, był to tzw. Kanon Muratoriego.

Badania wskazują, iż była czytana jeszcze znacznie później w czasie obrządków wielkopiątkowych.

Pergamin z zapisanym tekstem apokalipsy znaleziony został w XIX wieku przez archeologów, w czasie badania nekropolii w Górnym Egipcie.

Znajdował się w grobie mnicha, który zmarł w VIII lub IX stuleciu.

W tej bardzo kontrowersyjnej księdze znajdujemy zapis nauk Jezusa, które przekazywał on apostołom.

Przerażeniem może napawać wizja końca czasów oraz losu ludzi po śmierci.

Zauważalny jest tu mocny język, a całość przedstawiona jest w taki sposób, że można przypuszczać, iż sroga kara czeka również na niegrzeczne dzieci.

Prawdopodobnie te elementy spowodowały wyrzucenie księgi z kanonu Pisma Świętego.

W „Słowniku Biblijnym Mercera” możemy przeczytać następujące słowa dotyczące Apokalipsy Piotra

„Świętokradców powiesi się za języki, morderców wrzuci do dołów z jadowitymi wężami, lichwiarze-zdziercy będą gotować się we krwi […], a osoby spędzające płody będą musiały stać we własnych odchodach sięgających im po szyję”.

Takie obrazy mogą napawać przerażeniem i stanowić podstawę do wyobrażania sobie piekła.

Ewangelia Egipcjan, czyli kilka słów o Genderze

Kontrowersje, jakimi napawa osoby silnie związane z chrześcijaństwem, wydają się dość logiczne.

Znane są jedynie fragmenty, które przetrwały w dziełach innych osób, gdyż sama ewangelia zaginęła.

Na podstawie badań określone zostało, że do jej powstania doszło w Egipcie i właśnie tam była rozpowszechniona w II oraz III stuleciu.

Niewielkie jej części poznajemy z dzieł Klemensa Aleksandryjskiego.

Jak podają źródła, była dobrze znana również innym Ojcom Kościoła i niemal od zawsze uważana za dzieło heretyckie.

W Ewangelii czytamy głównie o roli kobiet oraz prokreacji.

Czytamy słowa, które miały zostać wypowiedziane przez Jezusa, jakoby przybyłby odwrócić rolę niewiast.

Pojawia się również zapowiedź, że królestwo nadejdzie, kiedy „dwoje stanie się jednym, czyli gdy kobieta i mężczyzna nie będą już kobietą i mężczyzną”.

Zapisy takie tłumaczone są przez biblistów. W starożytności dominowało przekonanie, że pierwotna natura człowieka jest męska oraz że w chwili, gdy stworzona została Ewa, doszło do zakłócenia harmonii w naturze.

Jednocześnie powszechne było przekonanie, że zniknięcie różnicy pomiędzy płciami pozwoli na osiągnięcie zbawienia ludzkości.

Ewangelia Judasza, czyli o uniżonym zdrajcy

Odnaleziono ją w latach 70. XX wieku w Egipcie. Zyskała sławę na początku XXI wieku za sprawą programu dokumentalnego, który poruszył jej wątek.

Ta Księga ewangelii została spisana jako dialog.

Ukazuje zupełnie odmienne spojrzenie na osobę Judasza.

Nie miał on być zdrajcą, ale uniżonym sługą Jezusa, który dokonał wydania go, na jego wyraźną prośbę, aby umożliwić mu uwolnienie się z niewoli ciała.

Jezus powiedział Judaszowi, że spowoduje to, że zostanie wyklęty, jednak również zyska władzę nad innymi.

Znajdujemy tu również znaczące odcięcie się od wiary chrześcijańskiej. Ewangelia Judasza mówi bowiem o stworzeniu przez Boga „bóstw niższych”, które zostały powołane przez nadrzędnego, aby sprawowały kontrolę nad poszczególnymi częściami kosmosu.

Ewangelie Dzieciństwa, czyli o braku ideału

W Nowym Testamencie znajdujemy nieliczne wzmianki dotyczące okresu dzieciństwa i dorastania Jezusa.

Nadrabiają to Księgi Wyklęte. Ciekawszym Pismem jest Protoewangelia Jakuba, do której powstania doszło w połowie I wieku.

Znajdujemy tu informacje dotyczące okresu niemowlęcego Jezusa oraz okresu młodości jego matki Maryi.

Miała ona zostać oddana na wychowanie do świątyni, a gdy dorosła kapłani wybrali wdowca, cieślę Józefa, który posiadał dwóch synów na jej męża.

Sporo szczegółów dotyczących dzieciństwa i cudów małego Jezusa znajdujemy w Ewangelii Dzieciństwa spisanej przez Tomasza Izraelitę.

Zagłębiając się w przytaczane historie trudno się dziwić, że księga ta została wyklęta przez Kościół, nie ukazuje bowiem Syna Bożego w doskonałej formie, pokazuje jego niedociągnięcia, które w wierze są odrzucane.

Jezus miał zasłynąć ożywieniem ptaszków, które własnoręcznie ulepił z gliny, uzdrowieniem brata Jakuba ukąszonego przez żmiję, cudownym przedłużeniem deski, którą obrabiał wspólnie z Józefem, czy uzdrowieniem człowieka, który zranił się siekierą w nogę.

Wymieniane są jednak nie tylko dobre uczynki. Chrystus miał spowodować śmierć srogiego nauczyciela, uschnięcie chłopca, który go drażnił, miał również rzucić klątwę na inne dziecko, które padło martwe.

Księga Henocha, czyli upadłe anioły ze Starego Testamentu.

Apokryfy występowały również w Starym Testamencie, jednak zdecydowanie mniej się o nich mówi.

Budząca największe kontrowersje, z całą pewnością jest Księga Henocha.

Był on patriarchą, który silnie przyjaźnił się z Bogiem i został przez niego zabrany do nieba w wieku 365 lat, o czym możemy przeczytać w Księdze Rodzaju.

To, co poznał w Niebiosach, zostało opisane w Księdze Wyklętej.

Opisy te wykorzystywane są często jako rodzaj dowodu, iż osoby, które uznawane były za bogów czy proroków pojawiających się z nieba były tak naprawdę przybyszami z kosmosu.

Pierwsza część Księgi Henocha opisuje to, jak, dowiaduje się on o upadłych aniołach, tzw. obserwatorach, którzy w 200 zstąpili na Ziemię, brali za żony ludzkie córki i płodzili wspominane w Genesis pokolenie olbrzymów.

Czytamy, iż dzieci okazały się okrutne i prowadzić do dewastacji Ziemi. Skutkowało to kresem dla nich i ich ojców na skutek wojny i potopu.

Apokryfy, czyli niedoskonała część Biblii

Apokryfy występują zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie.

Z pewnością stanowią dla badaczy przeszłości ciekawe źródło informacji o czasach bardzo odległych.

Jednocześnie pokazują nam, jak religia chrześcijańska ewoluowała na przestrzeni wieków.

Analizując opisy poszczególnych ksiąg i fakt, iż w owych czasach nie były wyklęte, można by przypuszczać, że nastąpił proces wybielenia, wyidealizowania religii.

Sprawiło to, że ją gloryfikujemy, uznając za coś doskonałego, bez wad.

Czy aby na pewno tak było?

Czy może w apokryfach kryje się źdźbło prawdy, o którym Kościół nie chce mówić, w obawie przed odsunięciem się wiernych od tej instytucji?

Warto również zastanowić się, czy wiara w doskonałość jest dla nas dobra, czy może łatwiej by nam się żyło i zwalczało własne niedoskonałości i niedociągnięcia, gdybyśmy wiedzieli, że nawet najwyższy może się mylić?

Już same przemyślenia dotyczące apokryfów pozostają kontrowersyjne, dlatego każdy z nich powinniśmy rozważyć we własnym sumieniu i duszy."

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.

"Termin apokryf odnosi się głównie do ksiąg Starego Testamentu, mowa o tych 7 księgach:

1 Księga Machabejska (1 Mch);

2 Księga Machabejska (2 Mch);

Księga Mądrości (Mdr);

Mądrość Syracha (Eklezjastyk) (Syr);

Księga Tobiasza (Tb);

Księga Judyty (Jdt);

Księga Barucha (Bar)."

 

"Mianem apokryfów określa się wszystkie dzieła traktujące o życiu postaci biblijnych i Jezusa Chrystusa, ale znajdujące się poza kanonem ksiąg natchnionych. Są wśród nich gnostyckie ewangelie, pokaźnych rozmiarów historie biblijne, ale też krótkie listy i dialogi o charakterze dydaktycznym."

"Ewangelie gnostyckie to apokryficzne teksty chrześcijańskie, powstałe w pierwszych wiekach naszej ery. Ich nazwa pochodzi od słowa „gnosis”, co w języku greckim oznacza „wiedzę”.

 

 

***********************************

Edytowane przez Wiesław J.K. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zgodnie z wierzeniami sumeryjskimi, ale to nie był mój zamysł.

Wiersz bazuje na psychologii i genetyce, choć może też mieć konotacje religijne i dobrze im więcej skojarzeń wywołuje tym lepiej dla niego.

 

Dziękuję za serduszko i komentarz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jak najbardziej biologiczno psychologiczny. Zresztą te dwie dziedziny są nierozłączne.

 

 

Ano właśnie taka mieszanina tych dwóch i nigdy nie wiadomo co z tego wyrośnie, Czasem z brzydkiego kaczątka może wyrosnąć łabędź, choć najczęściej niestety bywa odwrotnie. 

To orzeł przeznaczony do wysokich lotów staje się kurą nie realizując własnych potrzeb, a tylko te które sprzedał mu sprytny właściciel kurnika.

 

 

Psychologia ma wiele nurtów i różnie można kojarzyć.

 

Dziękuję za ciekawy komentarz i serduszko.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ano właśnie. Już od dłuższego czasu są takie zalecenia wychowawcze, by pozwalać dzieciom rozwijać się zgodnie z ich predyspozycjami. Jednak co z tego wyjdzie zobaczymy dopiero gdy pokolenie alfa dorośnie. Najstarsi z nich mają teraz 14 lat, choć wiadomo nie wszyscy byli tak wychowywani. 

Nawet jeśli rodzice w ten sposób działali to babcie już niekoniecznie. 

Dawniej nikt tak nie myślał. Albo dzieci latały samopas tak jak ja albo były poddawane nadmiernej presji w kierunku realizacji aspiracji rodziców.

 

A czy wychowanie ważniejsze, czy genetyka to trudno rozstrzygnąć. W każdym przypadku może być inaczej. Zależy od osoby i okoliczności. 

U mnie to chyba genetyka wygrała. Tak przynajmniej moja rodzina uważa. Nie dałem się wychować w ich stylu.
Geny odziedziczyłem po dziadku, którego prawie wcale nie znałem, ale ojciec mi mówi, że jestem do niego podobny zarówno z zachowania jak i wyglądu.

 

Dziękuję za ciekawy komentarz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dobro

       

      Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich. 

      Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...