Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W izbie gwiezdym lasem czarnej
Przy piecu zimowym cmentarzem głuchym
Siedzę i słucham nie słysząc nawet muchy
Stoję i patrzę nie widząc klamki marnej

I tylko cień lisem na ścianie się czai
I tylko szum z wolna głosem się staje
I tylko myśli stadem bawołów w mej głowie
I tylko oczy zastygłe w bezsłowie

Zmieniły kształt i krzesło i stół
Obraz na ścianie krwią zbryzgany w pół
Podłoga zionie i paszczę rozwiera
I w głowie i w sercu - człowiek umiera...

[sub]Tekst był edytowany przez Paweł_Kamil_Ryga dnia 29-09-2003 17:38.[/sub]

Opublikowano

Proszę Pana, dodał Pan tekst, którego nie powinno tu być. To jeden z najgorszych wierszy(?) na tym forum. Pisane na siłę. Czy autor to wogóle przeczytał? Przecież niektóre metefory(?) to jest grafomania:
"I tylko myśli stadem bawołów w mej głowie"
"Siedzę i słucham nie słysząc nawet muchy"
"I tylko cień lisem na ścianie się czai".
Właściwie cały ten wiersz(?) jest odczytuję jako dzieło(?) bardzo marne.
Radzę sobie poczytać i zrozumieć wiersze.

Adam

P.S. Sorry, że tak ostryo, ale come back musi być wyrazisty, co nie?:)

Opublikowano

Proszę nie wytaczać armat łacińskich, bo mniemam, że przegrał by Pan z kretesem...:)
Nich Pan się nie droczy tylko zacznie pisać dobre wiersze. Ten jest słaby, bardzo, bardzo słaby. To moje zdanie.

Adam

P.S. Pewnie jakbym nadal moderował, to bym usunął Pana post... i mój też...:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...