Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... ten fragment szczególnie, ostatni wers trochę niezrozumiały dla mnie... całość daje 'po łbie'.

"kolejne pół godziny" ... to być może w wielu domach czas - non stop.

Jeśli o reklamy chodzi... nienawidzę ich, dlatego już dłuuugi czas żyję bez TV.

Pozdrawiam.

Opublikowano (edytowane)

@Nata_Kruk ostatni wers to oddech, a raczej - tutaj - pokłady tego „zabierającego życie” dwutlenku węgla osiadającego na ścianach grubą warstwą, w przestrzeni wiecznego zamknięcia, samotności z wyboru, bez perspektyw na „świeże powietrze”. Użyłem tego bardzo organicznego porównania, bo dokładnie tak to „zobaczyłem”.

Dziękuję za komentarz i reakcję :)

 

@Bożena De-Tre dziękuję za pochylenie się :) Utwór rzeczywiście ciężki znaczeniowo.

Edytowane przez m1234 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@m1234 Jednak Życie pięknie uzależnia....i to jest sens przemijania...chociaż tego ''ostatniego żal''płyniemy do OCEANU.Tylko cholera....zbyt dużo ''wody '' wokół....................słońce dzisiaj .Takie tam Twój wiersz wywołał i chyba o to chodziło POECIE pomyślałam''skrótem''..........

Opublikowano

@m1234

Reklam też nienawidzę, są za długie. Można przez ten czas pójść wykąpać się, lub wziąć ślub, wrócić i jeszcze będą. Poza tym, kradną nam prąd, a każą go oszczędzać, 

A teraz do wiersza.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zabłyszczało mi jak oczko w pierścionku, dyskretnie, gustownie. Ładnie piszesz o tym co czujesz, u mężczyzn to podobno trudne, a u Ciebie takie fajne jak prawdziwe,

przekonujące i do uwierzenia.

Z pozdrowieniem :)

Opublikowano

@m1234 Potrafisz zapętlić czasoprzestrzeń..

Kolejne pół godziny - dodaje do listy mój ulubiony

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Będę tu wracać - moje myśli z treścią, ciekawe snują wnioski.

Pozdrawiam

Opublikowano

Ładnie malujesz obraz samotności. Ładnie piszesz, obrazy przepływają jak kadry kamery. Będę Cię czytać. bb

PS W nawiązaniu stary tekst:

 

Nic mu się nie dzieje,
jest w domu, niegłodne,
przyklejone do szyby
ogląda film o życiu.

Opowiada bajkę o panu,
który zgasił światło.
Sprawnie liczy kroki na balkonie.
A na trzecim piętrze szczeka pies.

Gra z oddechem w kółko krzyżyk:
ciepły oddech, zimna szyba, pusty dom.
Nic mu się nie dzieje
rzuconemu na pożarcie samotności
.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Gra-Budzi-ka Wagary to była przygoda, a zegarek był cichym partnerem. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...