Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nisko
tak nisko
nad horyzontem
przyświecasz
czerwoną tarczą
jaskrawym gontem
drogę
wskazujesz
podniecasz
ileż istnień by dało
życie
przeszłość
swoją
by stopą
stanąć
na skale twej śliskiej
by w piachu czerwonym
zanurzyć
zniszczyć
marzenie
by mit
twój
zburzyć
zapomnieć
na pohybel!
krzycząc
gardłowo
ostatnie
wydać
tchnienie

Opublikowano

Przyznam, że podchodzę do skomentowania Twojego wiersza kolejny raz i kolejny raz mam to samo odczucie – niezdecydowania. Dlaczego?
Piękna, liryczna opowieść, cudowny temat, a.....no właśnie, a zapis tekstu jakby wyrwany z „innej bajki”, nie mogę się z tym pogodzić. Zarówno temat, jak i jego rozwiniecie proszą się aż o bardziej "czytelną" ( klasyczną?) formę zapisu. Oczywiście to tylko moje zdanie, ale skoro pozwalasz czytać nam ( mi ) swój wiersz, to chyba mogę podzielić się z Tobą własnymi spostrzeżeniami.

Ja widziałabym go tak:
(z góry przepraszam za niektóre zmiany i ewentualną nad interpretację )



nisko
tak nisko przyświecasz
w zenicie

tarczą czerwoną
gorejącym gontem
drogę wskazujesz
podniecasz

ileż istnień oddałoby życie
by stopą na skale twej śliskiej
naznaczyć swą przeszłość

by w piachu czerwonym
zanurzyć i zniszczyć
marzenie i mit twój
zapomnieć

gardłowo wyrzucić tchnienie
ostateczne

na pohybel!

i

skonać



...jeszcze raz przepraszam, za tak dużą ingerencję w Twój wiersz.

Pozdrawiam serdecznie
Aneta

Opublikowano

droga aneto, widze ze odebralas moj wiersz nieco inaczej niz ja sam, mowi o tym twoja interpretacja, ja odbieram go nie jako liryczna opowiesc o tesknocie ludzkiej za niepoznanym, dla mnie to wiersz o zabijaniu marzen i mitow przez poznanie wlasnie, o ostatnich redutach ktore jeszcze nie zostaly odkryte, a przez to trwaja wciaż i wciaż i niezmiennie w naszych umyslach jako symbole, czy nie uwazasz ze po ostanich wizytach sondy na marsie jego mistyka nieco podupadla?

pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Ten wiersz to przejmujący zapis rozczarowania, które nie jest głośnym krzykiem, ale cichym, sterylnym chłodem. To studium nieobecności i momentu, w którym potencjalna bliskość zamienia się w pustkę.   Kawa, na którą umówili się bohaterowie, miała „zostawić ślad” - metaforę wspólnego przeżycia, czegoś, co trwale zapisze się w pamięci lub zmieni bieg dnia. Biel porcelany staje się tu symbolem martwoty i jałowości. Porównanie do kości sugeruje coś martwego, szkieletowego, pozbawionego życia i ciepła. "Kawa stygnie w wyobraźni" - spotkanie odbyło się tylko w sferze planów. Rzeczywistość pozostała nienaruszona, czysta i przez to... przerażająco pusta. "Rubin wieczoru to tylko odbicie" - coś, co mogło być magiczne, romantyczne czy podniosłe (rubin), okazuje się jedynie złudzeniem optycznym. "Rozmowa o artystach" - nawet intelektualne porozumienie nie jest w stanie „zmienić gęstości cienia”. Kultura i sztuka okazują się bezsilne wobec emocjonalnego chłodu i braku fizycznej obecności. Bardzo podoba mi się , że „nieobecność przyszła punktualnie”. Skoro osoba, na którą czekano, nie dotarła, jej miejsce zajęła „Nieobecność”. Stała się ona realnym bytem, niemal namacalnym gościem, który wypełnił przestrzeń zamiast oczekiwanego partnera. Wiersz pokazuje też bolesną obojętność świata zewnętrznego - taksówki i kałuże - życie toczy się dalej. Miasto pulsuje swoim rytmem, ignorując mały dramat jednostki czekającej przy oknie. Człowiek czekający zbyt długo „wtapia się” w szybę, traci swoją podmiotowość, staje się „rubinem, który stracił krew”. To obraz wypalenia i utraty energii życiowej przez daremne czekanie. Koniec wiersza przesuwa ciężar z konkretnego spotkania na ogólną kondycję ludzką - "Podróż kończąca się przed progiem" - to pesymistyczna wizja relacji międzyludzkich. Sugeruje, że czasem najważniejsze drogi (te ku drugiemu człowiekowi) kończą się, zanim w ogóle się zaczną. Rzeka zazwyczaj symbolizuje granicę, którą trzeba przekroczyć, by być z kimś. Tu „stoimy zawsze po tej samej stronie”. Może to oznaczać nieusuwalną samotność - nawet jeśli chcemy się spotkać, każdy z nas pozostaje uwięziony we własnym świecie.   Piękny wiersz! Jestem zachwycona! Dziękuję!
    • przybija do drogi ołowiana łza
    • @bazyl_prost nie pisz takich smutnych wierszy, bo wszyscy zaczną płakać:)
    • @violetta   no właśnie:) skoncentruj się na Piotrusiu …;) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...