Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Kolejna nadinterpretacja. Może Pana wrażenie wynika z tego, że nie do końca zgadzam się z Pańskimi poglądami i daję temu wyraz w sposób bezpośredni. Nastolatków też nie uważam za bezczelnych gówniarzy i to bez względu na to, co mówią. Każdy ma prawo się wściekać i bronić swojego zdania, ale ja mam prawo reagować na wściekanie się i wyrazić swoje poglądy.
Dalsze życie pewnie nauczy Pana tego, że tupet trzeba mieć, ale trzeba też wiedzieć kiedy i w jakich warunkach (to nie jest traktowanie Pana jak niedoświadczonego życiowo dwudziestoczterolatka).
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja Panu nic nie zarzucam, bo to nie ma sensu. Zanim Pan zacznie innych nazywać beztalenciami, niech Pan się nauczy w miarę poprawnie wypowiadać pisemnie po polsku. Wtedy porozmawiamy.
Pozdrawiam


Wie Pan co nie ma sensu ? Komentowanie czegokolwiek związanego z poezją nie ma sensu.

Dyskusja z Panem nie ma sensu.

Pan unika odniesienia do tego o czym mówię a w zamian wmawia mi złe wychowanie. Pan mnie prowokuje do używania mocnych słów.


Czy ciężko się było odnieść do tego o czym mówiłem ? Prymitywizm, to prymitywizm, a nie rzecz gustu, czasem się warto zastanowić nad tym o czym mówią inni. Te lingwinizmy są kiepskie i prymitywne, ja nazwałem po imieniu a Pan będzie zmieniał temat byle tylko dalej od meritum sprawy.


Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja się nie wściekam, jestem bardzo spokojnym człowiekiem. Co do dalszego życia, pewnie ma Pan rację. Dowiem się, jeśli to dalsze dojdzie do skutku. Być może problem polega na tym, że ja również reaguję zwykle bezpośrednio;)
Dobrze jest jednak pewne sprawy wyjaśniać do końca.
Opublikowano

Panie Vacker!
Demokracja (słowo nadużywane!) pozwala na wolne wyrażanie własnych poglądów... i z tego Pan korzysta. Istnieje jednak w tym „manifeście” pewien przesyt. Jest on wyrażony w sposób jednoznacznie autorytatywny, nie pozwalający na żadną polemikę. Pokazuje dążenia Młodego Człowieka do Sławy. Chwalebne. Czy jednak Sława i Pochwała są pojęciami wymuszonymi? Tutaj wracam do Demokracji. To Inni będą oceniali i przyznawali laury. Wmawianie Czytającym objawionej Prawdy jest zwykłym nonsensem. Poezja nie jest matematyką, ani religią z pewnymi dogmatami. Ją odczuwamy, przyjmujemy, kochamy... i żadne manifesty nie pomogą w jej zrozumieniu. Taki przekaz bardziej wyraża Pychę, którą pragniemy nazwać Prawdą. Czy podniosą jej wartość, w Pana wierszach, te wulgaryzmy i współczesne makaronizmy, którymi ubarwiony jest ten przekaz? Czy ten „manifest” nie jest dowartościowaniem Autora, a treść przekazu to tylko słowa, słowa, słowa...
Broń Boże nie oceniam Pana twórczości, a jedynie odnoszę się do „manifestu”, który przeczytałem.
Życzę spełnienia zamiarów, które - połączone z niezłomną wiarą Autora w swoje powołanie - mogą dać piękny plon.
Serdecznie pozdrawiam
Marek Wieczorny
Ps. Przepraszam Autora jeżeli moja polszczyzna nie jest odpowiednia.
MW

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jak to tekst nie pozwala na polemikę? Przecież właśnie Pan z nim polemizuje. Gdzie Pan tu widzi objawianie jakiejkolwiek prawdy? Albo próbę? Pan Serocki dobrze odczytał — chodzi o zagubienie. Dlaczego mam go nie manifestować? Dążenie do sławy? Niech mnie Pan nie rozśmiesza. W kontekście literatury sława to ciężki temat. Bardzo zależy, bardzo. W równym stopniu od talentu, co od przypadku. Pan mówi o treści przekazu. Nie jest Pan w tej dyskusji pierwszy. Jednak nie sprecyzował Pan, co ma na myśli mówiąc o przekazie. Pojawiają się w tekście pojęcia, których nie ma, bądź są przekształceniami instniejących. Jak dotąd nikt nie spróbował wykazać dobrej woli (z wyjątkiem wcześniej wymienionej przeze mnie osoby) i przyjrzeć się, co to może oznaczać. Najprościej sobie przyjąć — to jakiś przemądrzały bufon, któremu się wydaje. Wypisuje jakieś manifesty, a kim on właściwie jest, żeby cokolwiek manifestować. Zaznaczę, że to typowo polskie myślenie. Jedyne co mogę robić, to opisywać rzeczywistość tak, jak ją widzę. W granicach swoich możliwości. I nic więcej.
Dążenia Młodego Człowieka do Sławy. To mnie rozłożyło. Wie Pan, moim marzeniem jest to, żeby mieć dom, żonę, dzieci, względny spokój i harmonię. Porządek. I co Pan na to?
Naprawdę, nie wiem, gdzie Pan zobaczył wmawianie objawionej prawdy. Być może przeczytał Pan ten tekst, jakby był on artykułem w gazecie.
Pozdrawiam
Opublikowano

Panie Vackerze!
Nie mogłem Pańskiego tekstu przeczytać „jak w gazecie” ponieważ jego charakter daleko odbiega od felietonu, czy notki prasowej. Nie mogę jedynie zrozumieć zdenerwowania, które towarzyszy odpowiedzi na mój komentarz. Czy dobrze zrozumiałem ten „manifest”? Może nie. Zastanawiam się tylko jak można zrozumieć to, czego się nie da. Postarał się Pan o maleńki bełkot, który miał być poważnym wyznaniem inteligentnego człowieka. Można do wszystkiego dodać ideologię (to znamy), ale wmawianie innym braku wyobraźni jest sporym nietaktem.
„Wyznaczyliśmy nowy termin oddania pracy: orgiastyczny. Pisanie jest orgią. Reszta to poezja. Reszta jest do chuja. Dlaczego nie do dupy? Bo do dupy jest wszystko”.
Jak nazwać to wyznanie z tego „manifestu”, które przekreśla, w Pana mniemaniu, teraźniejszość? Czy nie jest to przez Pana objawienie nowej Prawdy na poziomie Pana wieku? Jeżeli sam Piszący nie rozumie swoich słów to znaczy, że jeszcze na manifesty zbyt wcześnie. Więcej pokory.
Odnosi się Pan, przedtem nie chciałem tego poruszać, do pojęć, które nijak mają się do tego tekstu. Dobrze byłoby przedtem zapoznać się z pojęciami... i wtedy ich używać. Jeżeli manifest, to ma to być coś nowego, postępowego. Umieszczenie „Torysi”, „Konfucjanizm”(nawet w tym manifeście nie należy zmieniać nazw własnych) pasuje, jak kwiatek do kożucha. Nie widzę konserwatyzmu (Torysi), a konfucjańskiego spokoju w tym bełkociku trudno znaleźć – może potrzebna lupa? Zastosował Pan wspaniale starą maksymę: „mówić dużo i bez sensu to dla wielu szczyt inteligencji”.
Pozdrawiam i życzę dobrej żony i wewnętrznego spokoju
Marek Wieczorny

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bo wstawia Pan jakieś głodne kawałki o „Objawionej Prawdzie” — stąd zdenerwowanie.

Postarałem się o bełkot, który miał być poważnym wyznaniem w niepoważnej formie. Jeśli komukolwiek coś wmawiałem, to brak dobrej woli, a nie wyobraźni.

To jest jedyne objawienie prawdy w tym tekście — mojej prawdy z punktu widzenia mojej świadomości, której nie mam zamiaru nikomu narzucać. Doskonale rozumiem swoje słowa. O pokorze już pisałem wcześniej i nie będę się powtarzać.

Torys nie od angielskiego Tory, lecz od polskiego „tory” — tłumaczę, że chodzi o tory interpretacyjne. Nie ma w tym tekście pojęcia konfucjanizmu, jest za to konfuzjanizm — od konfuzji i to zarówno w znaczeniu zbicia z tropu, jak i gry słownej „kon” plus „fuzja”. Jeśli Pan będzie łaskaw zauważyć, co użycie tego, skądinąd nieistniejącego pojęcia spowodowało: sądząc po tym, co Pan pisze, został Pan zbity z tropu i wpadł Pan w pułapkę brania tekstu „z wierzchu”.
Natomiast to, że konfuzjanizm łudząco podobny wizualnie i fonetycznie jest do konfucjanizmu wyraża fakt, że lubię korzystać z motywów dalekowschodnich. Gdyby nie to, że ta tematyka mnie dosyć interesuje, zapewne użyłbym po prostu terminu „konfuzja”.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego, czego Pan sobie życzy.
Opublikowano

Panie Vackerze!
Dziękuję za wyczerpujące wytłumaczenie. Troszeczkę zasmuciłem się wyznaniem, że tylko to stwierdzenie jest poważne, w którym znajdują się te wulgaryzmy. Może jestem zbyt stary, by zrozumieć taką opinię? Może. Świat się zmienia i widocznie coś nas dzieli. Pocieszam się jedynie, że Pan osiągnie też kiedyś mój wiek... i może inaczej oceni swoją postawę względem życia, której dzisiaj hołduje. Nie wszystko jest takie złe!
Pozdrawiam
Marek Wieczorny

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Panie Marku!
Stwierdzenie, w którym znajdują się wulgaryzmy prezentuje widzenie rzeczywistości. Nie jest to widzenie specjalnie oryginalne, gdyż w istocie charakteryzuje ono każde nowe pokolenie wchodzące w etap kreowania rzeczywistości. Dlaczego o tym napisałem używając wulgaryzmów? Gdyż wulgaryzm można odbierać jako objaw agresji, agresja zaś może być wynikiem frustracji i bezsilności. Chciałem zobrazować pewną zależność, która przypadła mi w udziale. Od razu mówię, że nie jestem agresywny, a wulgaryzmów używam sporadycznie i zawsze mam w tym jakiś cel. Zwykle ekspresyjny.
Reszta tekstu jednak też jest na poważnie — tak jak napisałem wcześniej — w niepoważnej formie. Wszystko jest w formie niepoważnej.
Zgadzam się, że nie wszystko jest takie złe. Ale ten tekst nie jest o tym, co jest złe, co jest dobre. Ten tekst jest paradoksalny. Jest spisem paradoksów, które składają się na autora. I na pozostałych członków grupy w pewnym stopniu też, chociaż, co podkreślam, ten tekst ja napisałem i otrzymałem jedynie pozwolenie, by opublikować swoją wersję, że tak się wyrażę, „wizji”.
Pozdrawiam
Opublikowano

hehe, od zawsze męczy mnie pytanie czy nienormalni wiedzą że są nienormalni... ten "manifest" i dalsze wypowiedzi rzuca na to zagadnienie dużo światła (że jednak nie) :)
dzięki Autorze i szczęścia życzę :))

/ps. oczywiście nikogo z nazwiska nie wymieniam, tak tylko głośno myślę :P )

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • "In uno corpore duo reges perpetuo bellant."   "Errare Humanum Est"   Dawno temu, to miejsce  było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę  a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była  niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o  strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku  lub niewoli w kajdanach.     Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy  i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane  z okrucieństwa,  braku litości  i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie  o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis,  prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości  a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów  i twardych, pozbawionych złudzeń osób.     Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na  złotej wolności, czystym powietrzu  i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem  była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta,  inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości  i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze  jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety.     Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa  i pozbawiona nawet krzty  honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych,  tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec.     Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu,  najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu  najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak  jak kochał swą dumę.     A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost  z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem  a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno  to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków  którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu  w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.            
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • na saksofon, bas i tęsknotę   Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.   Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz.   Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił.   Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem.   Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.        
    • @Leszek Piotr Laskowski Bardzo mądry przekaz. Piękny wiersz. Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Waldemar_Talar_Talar Nie ubóstwiam piłki... Ale uznaje !!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...