Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Duszka

Mówili o niej Duszka (zawsze pomocna dłoń)
Jesienny zapach słońca w barwy stroiła gwiazd
Duszka mówili o niej
Przegoni nawet wiatr

Mówili o niej Duszka (umai każdy dom)
z sercem zawsze na dłoni
inna
jakby nie stąd

Mówili o niej Szczęście (od zawsze uśmiechnięta)
wianki plecie na łąkach
z kwiatami wyrusza w świat

Mówili o niej Duszka (co siłę twórczą ma)
świetlaną przyszłość przed sobą
oczaruje ten świat
____

Szeptali o niej ludzie
Duszka… od rana wianki plecie
wśród książek znaków szuka
spogląda zbyt często w niebo
[nikt nie rozumiał jej]
___

czas biegnie nieubłaganie
mija
      noc
     północ
              dzień
kolejny etap zamyka

Tylko już tylko Duszka
Nie chce już Duszką być.

Jesienny sad już przekwita
Łąkowe kwiaty w zeszytach
Duszka zamyka się w sobie
Od świata odgradza się

Duszka o niej mówili (przegonić miała wiatr)
światło i radość zabrała

Kto odpowiedzi zna?

Czego miała za dużo?
Czego poskąpił jej świat?
Jakich emocji zabrakło?

Kto odpowiedzi zna?
____

Boga co Światłem jest (chyba)
jakby lękała się Go…

Biblijnych przesłań nie znała
W XXVII widziała zło
___

PAN ŚWIATŁEM I ZBAWIENIEM MOIM:
KOGÓŻ MAM SIĘ LĘKAĆ?

PAN OBRONĄ MEGO ŻYCIA?
PRZED KIM MAM SIĘ TRWOŻYĆ?
___

Nikt nie powtarzał jej
O dobry i wieczny Boże
dajesz
zabierasz
to cud.

Szepnij Duszce na ucho
Wróć
do świata dziewczyno wróć

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie uwiązanym krzywo. I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie?   Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym od oddechów letniego popołudnia, od wietrznych westchnień oczekiwania.   I czekam, jak czekałem wtedy. O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne…   I kwiaty różane, których woń, aromat i barwa…   Otwarły się szeroko, zdziwione tym upojeniem słodkim.   Wiesz, czekałem długo. I czekam nadal. Tutaj. O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej.   W liliowej poświacie obłoków. W tej dolinie słońca i mgnień utajonych, i trawy.   A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda?   A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz, bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi…   Wtedy podejdę do ciebie w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty…   Lecz najpierw podejrzę w utajeniu i ciszy.   Ciebie.   Więc patrzę jak patrzyłem wtedy. I napatrzeć się nie mogę.   Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu, co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady.   I cień wąski między mną i tobą. Tej gałązki między nami.   Po którym przejdę, jak po kładce nad strumieniem rwącym.   Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych.   Do twoich.   Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej,   A twoje włosy, a twoje... Kładą się miękko pod dotyk moich palców przeczesujących czule...   Portugalczycy nazywają to „Cafuné”.   Ty wiesz. I ja wiem.   Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą.   A więc to już tyle upłynęło czasu? To już tak późno?   Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy, nie oddalaj zmyślnych ust!   Choć wówczas odsłonisz swoją gładką szyję. A wtedy moje usta chciwe… A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze...   Zostańmy tak. Jeszcze.   Choć jeszcze…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05)      
    • @cebreiro A to nie... Nie ten... To nawet nie przygrywka. Ale i płomyczek wezmę za dobrą monetę.
    • słowa czasami lekkie innym razem ciężkie jak znój kluczą pomiędzy zastygłą krwią bitwy albo tętnią jak ostatni oddech zapisane lub wybrzmiewające nowe i stare zrymowane kroplą wody żeńskie i męskie różne walory różna masa cyzelowana ołowianą farbą drukarską słowa , words, sagen, mott
    • @[email protected] miło mi, że tak piszesz:) jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...