Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Seweryno,
właśnie tego mi teraz brakuje. Dyskusji, pokory, miejsca, do którego warto dążyć. Dział Z przestał być wyżyną, stał się pustynią Gobi, z której od czasu do czasu wyziera czaszka dinozaura. Ci, którzy teraz tam przychodzą, najczęściej nie mają szansy przeżyć, bo nie ma życiodajnej dyskusji, nikt tego nie czyta, nikt nie komentuje. Więc po co tam być?..
Seweryno, Ty i Tadeusz Hutkowski jestescie chyba ostatnimi pozostałościami starej, dobrej poezji.org. Tylko, że Tadeusz bywa też gdzie indziej, Ty - nie.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, i też bardzo się cieszę, że jesteś, bo trudno dziś o takich ludzi. Mój sentyment do poezji.org opiera sie również na fakcie, że dzieki niej poznałam Ciebie.
Trzymaj sie cieplutko, j.
  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Ciężko jest mi - wtrącę się na chwilę - ocenić osoby, które wymieniłaś. Wiadomo: ocena wierszy po przekroczeniu pewnego progu staje się już mimo wszystko naznaczona subiektywizmem i zależy w takiej samej mierze od odbiorcy jak i od jakości wiersza. Jeśli jednak uznać, że przez te pseudonimy rozumiemy Stare Dobre Czasy, to nikt inny, ale Stare Dobre Czasy są odpowiedzialne za (rzekomy, nie mnie oceniać) upadek tego portalu. Trudno mieć pretensję do tych, którzy napłynęli: każdy przecież kiedyś zaczyna, nikt nie rodzi się z gotowym warsztatem - nikt więc z początku nie ma wyczucia, tak w komentarzach, jak i samych wierszach. Rolę tutora muszą więc siłą rzeczy pełnić osoby lepiej piszące i to one muszą poziom zawyżać, licząc, że z ich (altruistycznej) postawy wypłynie jakiś pożytek dla uczących się pisać. Rzecz jasna: nie każdemu starcza siły, chęci czy spokoju, by czytać wiersze słabe, oceniać je i wśród nich publikować własne, lepsze dzieła. Może właśnie tego tutaj zabrakło?

Jednocześnie: poezja.org wcale nie jest takim słabym portalem. Prawda, że ostatnimi czasy więcej wierszy tu mi się nie podoba niż podoba, ale i tak tych moim zdaniem dobrych jest tu więcej niż na innych portalach. Być może po prostu nie bywam na tych, co trzeba (podałabyś adresy tych, gdzie metrowe komentarze się zdarzają?), ale i tak uważam, że i tu są ludzie, którzy piszą na poziomie Adama Szadkowskiego czy Strzygi. Gdybym miał rzucać nazwiskami to Jacek P. i Alter Net.

Hehehe, a moze topikiem topiku?... Czy to przypadkiem nie jest tautologizm?... :)

Truizm tautologiczny - co by uściślić :)

Pozdrawiam, Antek

Opublikowano

Dziwią mnie niektóre wypowiedzi.
To, że ludzie przenoszą się ze swoimi kredkami z miejsca na miejsce od czasu do czasu, jest całkiem normalne — to raz.
Natomiast takie uogólniające stwierdzenia (wartościujące głęboko dodam) moim zdaniem są dalekie od prawdy. Niech się koleżanka joaxii rozejrzy dokładniej po innych forach. Występuje tam podobny odsetek shitu. Może w innej formie. Może mamy do czynienia z pewnymi fluktuacjami. Ale to szczegóły. O gustach się poza tym nie dyskutuje. Co do pewnych osób wymienionych przez Sz.P. joaxii, to ja na przykład mam zupełnie inne zdanie na temat ich twórczości, więc podawanie takich instancji nie ma sensu. Być może jakieś frustracje grają tu rolę — nie wiem. Zastanawia mnie inna rzecz. Skoro ci ludzie wymienieni są tacy świetni, to co robią na forach?? Nie znajdują innego ujścia? Doskonale chyba wiadomo, jaka jest specyfika publikacji forumowych. Jako były, bądź aktualny uczestnik przynajmniej czterech takich portali, coś o tym wiem. I jeśli widzę na kilku z nich równolegle te same osoby, to też daje mi to do myślenia.
Prawda jest taka, że mnie też by tu nie było, gdyby nie obecność pewnych osób. Ściślej mówiąc chodzi o Alter Net i Włodzimierza Nabkowskiego. Są to osoby, które, przynajmniej pretendują do tego, by uznać ich wartość. Uważam je za wiodące na tym forum, mimo że publikują w dziale P. Co, dodam, nie jest rzeczą przypadkową.
Stara Gwardia. Stare Dobre Czasy. To se ne vrati.

Opublikowano

ehhh widzę że dyskusja zbacza na znane, stare, przedyskutowane tysiące razy scieżki... szkoda...bo chyba nie o to chodzi żeby zapamiętywać się jedynie w przyszłości... teraz są nowi ludzie, tutaj...są wartościowi i to oni teraz tworzą poezję.org. , to teraz ich miejsce i wydaje mi się że na tym neleży się oprzeć...

ehh chyba że ktoś woli stać ponad nimi (nami)....

jak powiedziała natasza, przykład płynie z góry i o ten przykład ja tu apeluję:)

pozdrawiam
Agnes

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oczywiście, masz rację. Jednak w pewnym momencie zaczyna się odróżniać wiersz dobry od takiego, który się podoba. Ocenia się nie "śliczność" tylko wartość. To jak z ludźmi i urodą. Ci, co są piękni, nie zawsze są dobrzy. Podobnie jest z wierszami. Zresztą, wiersz to forma uporządkowana, musi spełniać warunki m.in. techniczne, warsztatowe. I tu niestety większość wysiada (zreszta ze mną na czele).
Za upadek portalu odpowiedzialni są niestety ludzie, którzy napłynęli. W pewnym momencie zapisywało się tu kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiat osób dziennie. Nikt nie był w stanie się przebić. Zalew tandety był potworny, nikt nie słuchał tych "przemądrzałych" z działu Z, ważne było, że "śliczny wierszyk, bo ja właśnie też tak czuję". Nikt nie chciał się uczyć. Nikt nie potrafił rzeczowo skomentować wiersza. Atmosfera zrobiła sie agresywna w stosunku do "starych". Starałam się komentować, jednak, litości, każdy ma pewną odporność psychiczna. Jeżeli w 37 wierszu pod rząd muszę pisać to samo, to znaczy, ze i tak nikt tego nie czyta, więc po co?...
Jeżeli chodzi o osoby, które wymieniłeś - nieźle się zapowiadają, ale brak im warsztatu. Tu go raczej nie nabędą. A to źle im wróży. Ostracyzm w stosunku do Z zaowocował w pewnym momencie absurdalnym zjawiskiem - wszyscy obrazili się na Z i publikowali na P, zapominając, ze komentarze na P powinny być mniej ostre, rzeczowe, bardziej wyrozumiałe. Przez to zamknęli się w cieplarni, gdzie każdy na każdego ma chuchać i dmuchać. Tymczasem ludzie hartują sie w innych warunkach.
Rzeczywiście, znam portale, gdzie jest gorzej, niz tu. Ale czy to jest usprawiedliwienie?... Wydaje mi sie, że należy porównywać się do lepszych, nie gorszych, bo tylko to zapewnia rozwój...
Pozdrawiam truistycznie, j. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Vacker, daruj sobie sarkazm, chyba nie o to tu chodzi. Znam portale gorsze, niż poezja.org, ale chyba należy równać w górę, nie w dół. Co do odsetka shitu - nie zgadzam się. Występuje on wszędzie, ale nie wszędzie ma racje bytu. Są portale, na których człowiek szybko zaczyna się zastanawiać nad tym, czy naprawdę może wkleić swój tekst, bo wie, że nikt go po główce nie pogłaszcze, i że jesli wklei shit, zostanie to głośno i wyraźnie powiedziane. A to boli. Poza tym - to, ze sie komuś czyjaś twórczość "nie podoba" - nie dyskwalifikuje jej. Twórczosć to nie tylko treść, ale i forma, warsztat, który można cenić, nie ceniac treści. Nie przepadam za Mickiewiczem - czy mam powiedzieć, ze był złym poetą?...
Co robią świetni poeci na forach? Uczą się. Bo wiesz, Vacker, im więcej potrafisz, tym więcej pokory nabierasz i zaczynasz zdawać sobie sprawę, że jeszcze więcej nauki przed Tobą. Tyle, ze do takich wniosków trzeba dorosnąć. Dlatego np. Pasewicz publikuje na forum i słucha uważnie opinii czytelników. A jednocześnie robi to, co jak słusznie zauważył już ktoś, powinien robić - komentuje teksty innych, udziela rad, uczy. Chwałą mu za to.
Stara Gwardia - to naprawdę nie ma znaczenia. Nie chodzi o nazwiska, chodzi o poziom. Dlatego załapał się na moją "listę" Konrad Ciok, który pojawił się, jak ja zaczęłąm odchodzić. Są również inni, których znam za mało, by się wypowiadać.
Należy dodać, ze są nie wszyscy lubią przenosić sie z miejsca na miejsce. Jest wielu takich, którzy chętnie by zostali i siedzą na niektórych portalach od lat. Chodzi tylko o to, by siedzieć z sensem.
Co do gustów - rozumiem, że może się komuś podobać Britney Spears, ale nie róbmy z niej wielkiej artystki.
A jeśli trzymają Cię na tym forum dwie osoby - to chyba nie za dobrze o nim świadczy, zważywszy, że na dzień dzisiejszy jest to jakieś 0,0004% portalowiczów.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie o to chodzi. Nikt nie zapamiętuje się w przeszłości. Nieważne są nazwiska, ważny jest cel istnienia portalu. Jeżeli chodzi o stworzenie cieplarni dla przecietniaków - ok, nie ma sprawy. Ale czy naprawdę o to chodzi? Tak się skląda, ze gdybym chciała stać ponad kimś, to pewnie nie bywałabym na portalach konkurencyjnych, ponieważ tam kwalifikuję się do tych słabszych, i raczej większość stoi nade mną. Tyle, ze tam mogę się czegoś nauczyć - tu nie.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie o to chodzi. Nikt nie zapamiętuje się w przeszłości. Nieważne są nazwiska, ważny jest cel istnienia portalu. Jeżeli chodzi o stworzenie cieplarni dla przecietniaków - ok, nie ma sprawy. Ale czy naprawdę o to chodzi? Tak się skląda, ze gdybym chciała stać ponad kimś, to pewnie nie bywałabym na portalach konkurencyjnych, ponieważ tam kwalifikuję się do tych słabszych, i raczej większość stoi nade mną. Tyle, ze tam mogę się czegoś nauczyć - tu nie.
Pozdrawiam, j.

każdy kto zna ten serwis sprzed np 2 lat, bedzie w pewien sposób tkwił w przeszłosci, wiem po sobie i masz rację wtedy można się było czegoś tu nauczyć...a teraz...chyba też się da jeszcze...choć przychodzi to trudniej, gdy nie ma wyraźnego wyznacznika... tylko co możemy zrobić? jest jakaś recepta?
wiesz joaxi, wydaje mi się że nawet jeśli sama nie możesz się tutaj już niczego nowego nauczyć, to jednak możesz czegoś nauczyć innych, to działa w obie strony...

eh, a swoją drogą, to gdzie są te serwisy gdzie można się tyle nauczyć? może dasz jakiś cynk, bo ja cały czas poszukuję bezskutecznie:(

pozdrawiam
Agnes
Opublikowano

Ja powiem tak. Moje wiersze są rzadko komentowane. Podejrzewam, że przyczyn jest wiele i to niezależnie od tego, czy bym wkleił na P, czy na Z. Dzieje się tak z kilku powodów. Mam niewyparzony język — to jest powód główny. I nie chodzi o pokorę, bo wcale nie uważam się za takiego świetnego. Ale wkurza mnie to, że ktoś mi mówi: tak nie wolno, a tak trzeba. Że wmawia mi, że nie mam wizji, że przypadek, nie fatygując się nawet, żeby zajrzeć do tego, co było publikowane wcześniej. Pokaż mi, Joaxii, forum, na którym widać naprawdę, że ludzie wczytują się w tekst. Zwykle im się nie chce. Wpisują komentarz na odwal się. Zwykle wedlug jakiegoś szablonu. Nie wszyscy, ale jest takich wielu. Pomijam ludzi, którzy są agresywni. Pomijam ludzi, którzy nie są w stanie określić nawet w przybliżeniu, na czym polega konstruktywność dyskusji. To jest Internet. I może wejść każdy i nawet kołkiem nie wbijesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto, jeśli mu pluną w twarz, powie, że to deszcz pada.
Co do Mickiewicza. „Wielkim był i basta”. Ale nie czuję się powołany, by oceniać wartość czyjejkolwiek poezji. Dziwi mnie w ogóle, że ktoś, kto ma dwadzieścia kilka lat może się czuć do czegoś takiego powołany. To jest moim zdaniem wtórny brak pokory. Dla mnie jedyną obiektywną miarą wartości jest konsekwencja. Do tego potrzebuję mieć szeroki przegląd czyjejś twórczości. Najczęściej jej nie mam. Dlatego np mam swoje zdanie na temat poezji Dehnela — ale nie na temat wartości, lecz kierunku. Mówienie o wartości jest trudne. To odpowiedzialność. To tak naprawdę zostanie ocenione przez czas.
Nie dyskwalifikujmy. Np mój sarkazm. Jest nieuleczalny. Czy to znaczy, że trzeba mnie spalić?;)
pozdrawiam

Opublikowano

:)
wiesz, ja bym chętnie pokomentowałą, ale to, jak już pisałam, jest walenie głową w mur, bo i tak nikt nie wyciaga wniosków. Wiem, wiem, są tacy, którzy wyciagają, ale to jakis promil. Nie piszę nieprzemyślanych komentarzy, czasami myślę nad komentarzem kilka dni - czasem kilka tygodni. Czy ktoś w ogóle zagląda do postów sprzed kilku tygodni??? I po co mam poświęcać swój czas dla kogoś, kto i tak to oleje, bo pięć innych osób zapiało z zachwytu nad "ślicznym wierszykiem", a ja tu coś o formie i w ogóle czepiam się "drobiazgów". Najłatwiej zwalić to na moje "zapatrzenie w przeszłość", wymądrzanie się itepe. Że chce się wywyższać, ze nie chcę zmian... To nieprawda. Tylko skoro poświęcam duzo czasu na przemyślenie i napisanie komentarza, to chyba należy mi się chociaż dyskusja dlaczego nie mam racji. I wyciagniecie wnioskow. Nikt się nie musi ze mną zgadzać, ale niech chociaż pomyśli.
Podpowiadać nie będę, bo się na mnie rzucą, ze lansuję konkurencję. Jak już pisałam, nigdzie nie jest idealnie i nigdy nie będzie. Ale wolę, gdy jest trudno, przykro i boli, o ile dzięki temu będę lepiej pisać, niż być "Bogiem" tam, gdzie stanę w miejscu i nic dobrego nie osiągnę. Z tym "Bogiem" to prawdziwy cytat z jednego ze "starych" uczestników. Chyba warto też o tym pomyśleć.
Pozdrawiam serdecznie, j

Opublikowano

Nie wiem — nigdy chyba nic mojego nie komentowałaś, nie przypominam sobie w każdym razie. Ja się po prostu nie zgadzam na to, by traktować wszystkich na jedno kopyto. Co mnie to obchodzi, że ktoś się naczytał jakichś dziwnych odpowiedzi na swoje posty;). To mnie lekko obraża — z góry zakładanie, że jestem kolejnym tępym prymitywem. Nie sądzisz?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Być może. Jasne. Juz dawno przestałam komentować. Udowodniono na podstawie rachunku prawdopodobieństwa, że jest możliwe, że jeśli odpowiednio długo będzie sie walić głowa w mur, za którymś razem sie go przebije. Czy wobec tego mam próbować?... Po prostu nie wyrabiam się czasowo. Zwłąszcza, ze internet mam tylko w pracy.
Wiele razy próbowałąm od nowa, licząc na to, że deklaracje "chęci nauczenia się czegoś" są prawdziwe. Nie były. Więc przestałam. Przykro mi, jeżeli ktoś się czuje pokrzywdzony z tego powodu, no ale z drugiej strony nie oszukujmy się, aż tak ważna to ja nie jestem, autorytet ze mnie też żaden, więc chyba da sie przeżyć?... I naprawdę nie sądzę, że wszyscy to tępe prymitywy, jednak brakuje mi czasu, by oddzielić ziarno od plew.
Pozdrawiam, j.
Opublikowano

Ja myślę, że dział Z nieco onieśmiela. Łatwo z niego wylecieć. Niełatwo się dostać. Szufladkuje się teksty według niejasnych kryteriów jedne jako amatorskie inne jako "zawodowe" nawet w ramach jednej "spółki autorskiej". Nie wiem dlaczego jest tam mało komentarzy. Może dlatego, że wolimy nie pchać się tam, gdzie nas nie chcą. Niewykluczone, że połączenie działów, jak ktoś już wcześniej zasugerował, byłoby jakimś rozwiązaniem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




a może trzeba się ośmielić? właśnie o to mi chodziło, o ośmielenie. wiem że czasem w Z jest "nieprzyjemnie", ale warto...można się tam jeszcze czegoś nauczyć, jeszcze można... ja tam nie publikuję, ale zawsze czytam...niekóre wiersze są trudne...ale to wlasnie caly urok...

trudna sprawa ogólnie:)

Agnes
Opublikowano

Ale o co właściwie chodzi?
joaxii:
Wiemy dobrze jak było ze znanymi poetami i to nie wina kogokolwiek z poezja.org, że ich tutaj nie ma. Przyszli pokazać kim właściwie jesteśmy i jakie jest nasze miejsce w szeregu (mniej więcej takie jak naszego Prezydenta na paradzie w Moskwie). Czytałem na pewnym forum dyskusję na temat orgu. Chciało się wyć ale nie wiem, czy ze śmiechu, czy z żalu, że ludzie są zdolni do pisania takich rzeczy. Nie oszukujmy się. To był desant. Jeżeli się mylę, to proszę mnie wyprowadzić z błędu.
Z tą nauką też nie jest tak słodko, jak to opisujesz. Wszyscy wiemy, że tam, gdzie niby człowiek powinien się czegoś nauczyć, aby być zaakceptowanym trzeba pisać w pewnym stylu. Inaczej bez względu na to, co napisze i czy to będzie rzecz wartościowa, "starzy bywalcy" urządzą sobie z niego lodowisko. W razie czego służę przykładami.
Chyba chodzi o to, że ktoś orgowi wyrobił taką a nie inną opinię i teraz już samo się wszystko toczy. Czy w złym kierunku? Bardzo często pozory mylą, więc poczekajmy.
A co do uznanych poetów, to dopiero czas pokaże, czy pisali wartościowe rzeczy. Oczywiście nie mam zamiaru ujmować nikomu jego zasług i nie twierdzę, że ktokolwiek z tych słynnych pisze źle, ale z tak radykalnymi ocenami wstrzymałbym się mimo wszystko.
Pewnie. Też momentami mnie cholera bierze i jestem zły na wszystkich, na siebie i na kaloryfery, ale staram się tu być. Dlaczego? Bo nie chcę się uczyć? Bo uważam, że dobrze piszę? Bzdura. Chcę się uczyć i zdaję sobie z tego sprawę, że piszę źle, ale nie opuszczam statku, gdy ktoś rozsiewa plotkę o nadciągającym sztormie, albo gdy ten sztorm naprawdę się zbliża. Najłatwiej spakować swoje bagaże i wynieść się gdziekolwiek, ale ja nie lubię "najłatwiej".
Może zamiast narzekać i uświadamiać, że w innych miejscach świeci słońce, a deszcz pada tylko w wielkie święta trzy razy do roku, zobaczmy co tutaj jest dobrego i starajmy się to rozwijać.
Wybaczcie, ale lubię to miejsce, tutaj zacząłem wklejać swoje teksty, więc nie widzę powodu, dla którego miałbym śmiecić, wszystko rozwalać i krzyczeć, że to miejsce jest do dupy. Gdyby takie było, to zmieniłbym lokal na stałe.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Doprawdy?... Podaj przykłady. Bo ja służę: Marcin Jagodziński, Strzyga_vel_strzyga, Grzegorz Felcenloben, Kuba Boryczka, Dotyk, Konrad Ciok, vice, Iza Smolarek i wielu, wielu innych. Ci akurat pierwsi wpadli mi do głowy. Może przypadkiem miewasz problemy z oceną poezji - to Twoje prawo, ale nie rozciągaj go na resztę populacji. Pokaż mi dobrych poetów tutaj, naprawde dobrych. Przynajmniej na poziomie tych, których wymieniłam. Powiedzmy - na jedno nazwisko z tych powyżej - jedno tutejsze. I, powiedzmy, podeprzyj sie troszkę opinią innych, nie tylko swoją, ponieważ Twoja jest siłą rzeczy subiektywna. Wszystkie osoby wymienione powyżej są uznanymi poetami. Nie dlatego, że własnym nakłądem wydają tomiki - tomik teraz moze wydać każdy bez względu na jakość tekstów. Ale dlatego, że są uznani za dobrych przez czytelników, przez krytykę, przez innych poetów. Ponieważ mają świetny warsztat, piszą mądrze i nie bez przerwy o tym samym. Ponieważ ich się wydaje, a nie oni się wydają. Ponieważ znają się na poezji, bo mnóstwo czytają, i nie chodzi mi tu teraz o wypociny swoich kolegów, ale również o klasyków (nie tylko tych sprzed lat). Ponieważ ich poezja trafia do ludzi w każdym wieku, a jedynym wyznacznikiem ich czytelników jest wrazliwość na sztukę oraz znajomość przedmiotu. Powiedz, dlaczego tu nie bywają znani poeci? U konkurencji pojawiają się takie nazwiska, jak Pasewicz, Pluszka, Dehnel, Boros, Tchórzewski. Pewnie nawet nie znasz tych nazwisk... Jednak każdy, kto choć troche interesuje sie poezją powinien je znać. Tylko tam nikt nie pisze "sliczny wierszyk" - tam się pisze konkretne komentarze, traktująć tak samo Pasewicza jak Kowalskiego z 7b. Konkretne, czyli z uzasadnieniem. Oczywiście, wszedzie są różni ludzie, którzy różnie piszą i różnie komentują. Jednak tam szybko giną, bo większość traktuje to, co robi, poważnie.
Buntujesz sie przeciwko kilometrowym dyskusjom? Może po prostu nie potrafisz uzasadnic swojej opinii? Może tego domagają sie komentowani - uzasadnienia, udowodnienia, że Ty masz rację, nie oni? Chyba tyle im się należy. Zwłaszcza, ze tylko wtedy mają szansę coś zmienić, poprawić, czegoś się nauczyć.
Pozdrawiam, j.


Pani szasta nazwiskami zyskując sobie chyba tylko sympatie tych osób. Mam się teraz do tego odnieść komentując każdego po kolei czy losowo ?

To, że ktoś coś wygrał czy coś wydaje, tzn że niby jest dobrym poetą ? W większości przeciętniawe czy nawet kiepskie wiersze spotykają się z uznaniem osób mało wymagających i tyle.

Z góry Pani zakłada że kogoś nie znam, czegoś nie wiem. Czemu Pani ma takie nastawienie do mnie ?

Np. Pani Dotyk na pewno woli pisywać na poezja-polska, tam dostaje że 30 wpisów pochwalnych za swoje wiersze, które i tak pozostawiają wiele do życzenia, z innymi pewnie jest podobnie.



Wolę już być w opozycji do takiego stanu rzeczy, niż dołączyć do zwycięzców, pisząc i wydając podobne wiersze których można naklepać całkiem sporo.



Na chociażby portalu poezja-polska jest więcej poetów, więcej kiczy i więcej beznajdziejnychk komentarzy, mimo że portal jest gorszy od strony graficznej.

Na poezja.org był kiedyś okres że się spotkało w jednym czasie sporo poetów którzy nie bali się wystawiać negatywnych komentarzy, i tak się stało że sporo osób które robiły za gwiazdy po prostu wymyło. Na innych portali zaczeli wystawiać taką opinię poezji.org, ot, cała tajemnica.



Co do komentowania - negatywne komentarze z reguly wywołują przydługą i jałową dyskusję, w przeciwieństwie do pozytywnych, z którymi poeta się zgadza.


Pozdrawiam
Opublikowano

Panie Natanie,
proszę do mnie nie mówić per "pani" bo mi głupio.
Poza tym - "szastam" nazwiskami, żeby nie zostać posądzoną o gołosłowność. Jeżeli chodzi o konkursy - nigdy nie były dla mnie wyznacznikiem jakości poezji. Chyba, ze w jury zasiadają osoby, które są dla mnie autorytetami. Fakt, że jakieś tam autorytety uznane w środowisku mają jakieś tam wspólne zdanie na czyjś temat - to już coś chyba znaczy. A moze Pan nie ma autorytetów? Zaznaczam, że autorytet powinien być związany z dziedziną, w której ma być tym autorytetem. Einstein może być autorytetem w dziedzinie fizyki, ale to nie znaczy, że będzie nim w dziedzinie poezji.
"Pani Dotyk" zamieszcza swoje wiersze przede wszystkim na nieszufladzie, gdzie nie zawsze spotykają sie z zachwytem, ale zazwyczaj otrzymują rozsądne, konkretne komentarze.
Poezja to sztuka, a ta, jak wiadomo, nie każdemu musi się podobać. Mimo to nie ma większych problemów dla osób interesujących sie daną dziedzina sztuki określenie, kto jest artystą, a kto nie. Nie ma to nic wspólnego z gustem, a jedynie ze znajomością przedmiotu. To, ze coś mi się nie podoba, nie znaczy, ze nie jest sztuką. To, ze coś mi się podoba, nie znaczy, że nią jest.
Negatywny komentarz jest zazwyczaj bardziej pożądany przez twórcę niż pozytywny, pod warunkiem jednak, że jest uzasadniony. Pisanie, że coś jest do bani wymaga określenia, dlaczego tak jest. Czy jest zła forma, treść, czy tematyka?... Napisanie dobrego komentarza wymaga czasu, wysiłku i przede wszystkim myślenia. To nie cyrk, gdzie albbo się dostaje brawa, albo jest się wygwizdanym. Poza tym, jeżeli ktoś pisze komentarz, to powinien mieć choć troche podstawowej znajomości tematu, a więc poezji. Inaczej uzyskujemy krytykę typu "to bzdura z tym Kopernikiem, przeciez wszyscy wiedzą, ze ziemia jest płaska".
"Gwiazdy", jak je Pan nazywa, dostaja niezły "oklep na np. nieszufladzie. Ale jest to oklep wydawany przez osoby, które cokolwiek wiedzą na temat, na który piszą. I dlatego siedzą tam, pomimo, że rzadko są głaskane po główkach, a już na pewno nie mają tam statusu gwiazdy.
Jeżeli ktoś nie uzasadnia swojego komentarza, wszystko jedno, czy pozytywnego, czy nie, powstaje podejrzenie, że pisze tylko tak, żeby cokolwiek napisać. Że nie przeczytał/zrozumiał tekstu. Wtedy próbuje się wyciągnąć jakieś uzasadnienie od piszącego. Najczęściej bez skutku. I to są właśnie jałowe dyskusje. Natomiast żadna inna dyskusja pod tekstem jałowa nie jest, o ile jest na temat.
Jeżeli chodzi o ocenianie - nie da się go uniknąć. Ocenia się autora kupując (lub nie) jego książkę. Ocenia się browar kupując (lub nie) dane piwo. Ważne jest tylko, żeby oceniać odpowiedzialnie, bo w ten sposób autor moze się rozwijać. Jeżeli zamieszcza się jakikolwiek komentarz - dokonuje się oceny już poprzez fakt, że zdecydowano się cokolwiek napisać pod tym konkretnym tekstem. Najłatwiej umyś ręce i powiedzieć "ja nie dokonuję ocen". Tyle, ze to po prostu nieprawda.
Agnes ma rację, zachęcajac do komentowania - tyle tylko, że to niewiele da. I to jest przykre.
Mirku - z tą opinią o orgu to nie do końca tak jest. Nikt jej nie wyrobił - org sam sobie ja wypracował. Teorie spiskowe typu "przyszli, żeby nas osmieszyć" są zwyczajnie śmieszne. Z tym że łatwiej jest powiedzieć "zostaliśmy wmanewrowani" niż przyznać się do błędów.
Rzeczywiście - pewne portale preferują konkretne style. Dlatego warto bywać na wielu. Słuchać wielu różnych opinii. Tyle tylko, że preferowanie pewnych stylów nie oznacza całkowitego wykluczenia innych. Przykładem może być Tadeusz Hutkowski, który często bywa na nieszufladzie i jest ceniony, choić zdecydowanie odbiega od stylu tam preferowanego.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Joaxii, nie przyszli, żeby nas ośmieszyć. Wpadli całą grupą, napisali kilkadziesiąt komentarzy, zamieścili kilka wierszy, kilku ludzi próbowali obrazić niewybrednymi uwagami (przyzwyczajeni, że na nieszufladzie tak można) i obrazili sie, bo zostali zbanowani przez administratora. Pamiętam jak Strzyga walczyła przeszło pół roku o odbanowanie, Mirka zamieszczała listy otwarte od Moniki, a gdy w końcu wywalczyła swoje, to zamieściła chyba trzy czy cztery wiersze, skomentowała może jeden i fruuuuuuuuu... Nie rozumiem tylko po co tak długo walczyła? Aby udowodnić za wszelką cenę, że ma rację? Też można, ale nie uważasz, że szkoda energii?
Nie wspomnę tutaj jeszcze jednego zdarzenia, które już całkowicie nie miało sensu, a dokładnie wiemy o co chodzi.
Naprawdę nie mam do tych ludzi żadnych pretensji, niektórych znam i mogę mieć tylko nadzieję, że chcieli dobrze. Nie wyszło, przeliczyli się. Tylko dlaczego uciekli stąd, jeżeli tak bardzo chodziło im o poziom, edukację, przekazanie tego, co wiedzą?
Jeszcze co do przyznania się do błędów. Można, oczywiście, ale wszyscy. Czy tylko na orgu popełniane są błędy i tutaj ma swoją siedzibę całe zło tego świata? Dlaczego mam przyznawać się do czegokolwiek, gdy inni mają różne grzeszki na sumieniu i tego nie zauważają? Aby być tym pierwszym odważnym? Nie ma mowy. Ja nic nie wiem i tej wersji będę się trzymał.
Komentarze... Lubię negatywne, ale napisane z sensem. Wiem wtedy co zrobiłem źle i nad czym muszę popracować. Co z tego, że lubię? Ile takich czytam? Nie tylko na orgu. Gdziekolwiek. Staram się zamieszczać teksty w kilku miejscach i stwierdzam, że poziom komentarzy jest wyrównany. Nigdzie nie jest ani lepiej ani gorzej, więc może zakończmy dyskusję, bo to i tak do niczego nie doprowadzi, a komuś mogą jedynie puścić nerwy i dojdzie do ogólnonarodowej kłótni.

Opublikowano

Bez pozwolenia wtrącę swoje trzy grosze.
Czytam, czytam i jedyna moja reakcja to śmiech. Śmiać mi się chce z tej całej dyskusji, z siebie samego, ale nie dlatego, że jest tu coś śmiesznego. Mój śmiech jest bardziej ironiczny. Właśnie zdałem sobie sprawę jak wszyscy, włącznie ze mną, popełniamy wielki błąd i brniemy w durne dyskusje zamiast zrobić coś pożytecznego. Ja przyznaję się do swoich błędów (lepiej poźno niż wcale), tzn. do tego, że choć wiedziałem, iż moje wiersze są kiepskie to broniłem ich zaciekle. Ale kto nie broni własnych "dzieci". Moje komentarze także pozostawiały wiele do życzenia. Ostatnimi czasy wcale nie komentowałem, ani nie wklejałem wierszy. Spowodowane to było brakiem czasu, który z trudnością gospodarowałem na przygotowania do matury. Mam nadzieję, że jak będę już po wszystkich egzaminach wrócę do życia na poezja.org. Staram się jednak komentować wyczerpująco. Zazwyczaj moje komentarze są negatywne i rozumiem, że mogą komuś się nie podobać. Nie rozumiem jednak dlaczego negatywne konstruktywne komantarze są atakowane jako coś złego. Uważam, że taki rodzaj komantowania działa budująco. Jeśli dostanę np. z matmy niedostateczny to motywuje mnie do dalszej, solidniejszej pracy, aby poprawić swój "stan wiedzy". Osobiście lubię, gdy dostaję negatywne opinie, jednak opinie te powinny być uzasadnione. Prawdą jest, że cieszę się, gdy komuś podoba się mój wiersz. Nic w tym złego. Ale nie obrażam się za jakieś ostre słowo w kierunku tego co piszę. Nie kasuję swoich wierszy tylko dlatego, że są pod nim negatywy. Przyznaję kiedyś chciałem coś takiego zrobić, ale nie zrobiłem. Niech inni zobaczą czy rozwijam się w pisaniu, a może i się nie rozwijam. To już nalezy do oceny pozostałych forumowiczów. Ja czuję, że chyba zrobiłem ten mały kroczek naprzód.

Uważam, że nie ma co opłakiwac tych, którzy odeszli. Nie ma się co rozczulać. Takie jest życie, jedni odchodzą przyjdą następni. "Umarła królowa, niech żyje królowa". Taki bieg rzeczy. A jeśli ktoś opowiada na innych portalach, że poezja.org jest "dnem, kupą gówna", to świadczy tylko o tej osobie. Po co umieszczała swoje wiersze w "szopie"? Czy o swojej szkole, pracy także opowiadają takie rzeczy? Jeśli tak to świadczy tylko o niskim poziomie intelektualnym tych osób. Jak nie podoba mi się jakieś miejsce, nie opowiadam o nim, że jest takie czy owakie. Ludzie powiedzą mi "to co ty tam robisz, chyba musisz być taki jak to miejsce".Kogo interesuje w jakim "bagnie" byłem, co widziałem, jak mnie skomentowali? Chyba, że chcę jakiegoś współczucia. Ale chyba nie na tym rzecz polega, prawda? Piszę kiepsko, ale ludzie mi słodzą. Zadowolony i dumny z siebie wydam jeden tomik, drugi, w między czasie obrażę portal poezja.org (bo nie doceniali mojej "twórczości"), nadejdzie dziesiąty tomik a wraz z nim wielkie rozczarowania. Nikt nie chce mnie czytać. A dlaczego? Dlatego, że obraziłem się na negatywne komentarze i skasowałem swój wiersz, pod którym takowe były. Bezsens

Jeszcze apropo Działu Z. Bzdurą jest to co przeczytałem, że trudno "dostać się" do tego działu. Takie zdanie jest spowodowane tylko strachem przed umieszczaniem wierszy w "Zaawansowanych". Nie mam pojęcia skąd takie podejście. Czy piszą tam kosmici, których trzeba się bać? Przychodzi mi na myśl tani dowcip: "Boże modlę się do Ciebie, spraw żebym wygrał w totka. Bóg - daj mi chociaż jakąś szansę i wyślij kupon". Nic samo nie przyjdzie. Na sukces trzeba zapracować, dać z siebie chociaż to minimum i nie czekać na gotowe.

Dziękuję.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...