Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Baraszkowanie bez owoców miłości? Wielu by tak chciało...

Wielu tak nie chce, ale to już inny problem.

Konkludując:

Egzotycznie i lirycznie, czyli wio!_senne uniesienia

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pozdrawiam @Leszczym!

(Bez serduszka za komentarz)

 

 

Edytowane przez ais
. (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@ais A kobiety również mogą stosować skutecznie antykoncepcję :)) Ale Ais analiza mojego wiersza, niedokładna, bo autorska prowadzi mnie do wniosku, że ten tekst ma trochę inną budowę, która mogłaby sugerować, że tutaj niekoniecznie chodzi tylko o seks bez konsekwencji ;))

Opublikowano

@Leszczym

Wazektomia skuteczniejsza.

To nie była analiza wiersza, tylko odpowiedź na twój komentarz

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pod wiersz można podpiąć wszystko, ale głównie...

Śliczny, liryczny wierszMiłego dnia!

(Nie zbieram serduszek za komentarze. :])

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Skoro rzeczywiście nie ma być konsekwencji to raczej  żadnych innych a nie każdych innych, chyba że zabieg celowy obliczony  na zaskoczenie  czytającego, no to cofam uwagę :)
A tak przy okazji... nie szkoda czasu na seks bez  emocji i zobowiązań, do tego jeszcze przedkładając instrumentalną wolność nad magię miłości?
 

Opublikowano

@Bożena Tatara - PaszkoTen zabieg był celowy. Tu wcale nie aż tak o seksie. Ponadto ten tekst traktuje o nierealnym marzeniu, czymś jak sen, a faceci może by czasem chcieli tak właśnie na luzie, tak bez skutków, tak niepostrzeżenie. Nie bardzo wiem jak mają kobiety, ale przypuszczam, że w pewnych sytuacjach, zapewne tylko niektóre mogą czasem myśleć podobnymi kategoriami. Inna sprawa, że to jest tylko wiersz, a nie rozprawa naukowa na temat prawideł miłości ;)) Inna sprawa, że ten wiersz jest w pewnym sensie żartem, a nie drogowskazem. I inna sprawa, że mnie chodziło też o inne wolności jak słowa, przekonań itd. Etc. ;))

Opublikowano

@Leszczym
 

 "Chodźmy do łóżka zaścielonego zielenią

i po najważniejszym z wyczerpań na blokach

zaśnijmy"
 

A o czym jest ten tekst? O jakich marzeniach  jeśli nie marzeniach  o seksie? Zespolenie dusz nie wyczerpuje aż tak, by z wyczerpania zasypiać na blokach - cokolwiek to znaczy. 
Zakładam, że wkradła się literówka i o bokach tu mowa i zasypianiu każdy na swoim,  dystansując się od tego co się przed momentem wydarzyło.

 

"Śnijmy najpiękniejsze sny

gdzie twoje ty moje ja i nasze my

nie mają sobie równych na złożonym świecie

albowiem nie mają żadnych

nawet najmniejszych konsekwencji"

"Ponadto ten tekst traktuje o nierealnym marzeniu, czymś jak sen, a faceci może by czasem chcieli tak właśnie na luzie, tak bez skutków, tak niepostrzeżenie."

Nie wiem czy marzenie o braku konsekwencji może być piękne. Myślę, że  może być  dla ludzi dojrzałych  tylko  fizycznie ale dla  dojrzałych   psychicznie i emocjonalnie już niekoniecznie , tylko czy warto tak bezmyślnie, atawistycznie podchodzić do tematu?  Moim zdaniem nie.



 

"W zaciekawieniu zrównajmy się z nicością

i nie wyrównajmy żadnego z rachunków

skrupulatnie dotykając każdej z wolności"

"I inna sprawa, że mnie chodziło też o inne wolności jak słowa, przekonań itd. Etc. "

Może i chodziło Ci o inne wolności ale w świetle tego co zawarłeś w tekście to raczej nadinterpretacja ;)

Pozdrawiam :)

P.S. Nie wiem jak mają inne kobiety,  ale proponuję  unikać tych,  które chcą tak bez konsekwencji. Wyjdzie ci to na zdrowie :)

 


 






 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

@Bożena Tatara - Paszko Jeśli chodzi o pierwsze zdanie no na przykład byłem kiedyś z dziewczyną w meblowym i mnie to zmęczyło bardziej niż najupojniejsze łóżko ;) Tylko przykład. Podobne wyczerpania miałem po napisaniu odważnego jak na mnie wiersza. Kilkukodzinny stupor jak licho. Też przykład ;))

 

Nie wiem czy autor tego wiersza jest dojrzały. Ale znam sporo ludzi również dojrzałych, a nawet w późnej starości. I uwierz mi oni również chcieliby zrobić coś właśnie bez konsekwencji. Tutaj broniłbym mojej tezy ;))

 

Ależ w wolności również jest coś z erotycznego napięcia, uczuciowości, sensualności etc. 

 

Autor, niekoniecznie peel, ma często takie oto doświadczenia, że to kobiety go unikają, a niekoniecznie on ich unika. Tyle tylko, że nawet w nie zawsze wygodnych okolicznościach nauczył się nie latać za kobietami na łapu capu, mając czasem nadzieję że tę jedną jedyną może jeszcze przekona albo spotka. 

 

A na koniec nie mam nic przeciwko aby interpretować ten tekst jako dziecinny o miłości fizycznej bez konsekwencji, może zobowiązań, skutków etc ;))

 

Również pozdrawiam ;))

Opublikowano

@Leszczym

"Jeśli chodzi o pierwsze zdanie no na przykład byłem kiedyś z dziewczyną w meblowym i mnie to zmęczyło bardziej niż najupojniejsze łóżko ;)"

- To nie jest rzadkie zjawisko. Mało który mężczyzna lubi zakupy ze swoją kobietą. Mój mąż po półgodzinie pada z nóg.
Stress też wyczerpuje ale nie o takich powodach wyczerpania było w tekście.


„Ale znam sporo ludzi również dojrzałych, a nawet w późnej starości. I uwierz mi oni również chcieliby zrobić coś właśnie bez konsekwencji."
- Nie bierzesz pod uwagę Syndromu Piotrusia Pana. Taki mężczyzna jest dojrzały, ba...nawet stary a i tak nie bierze odpowiezialnoiści za swoje czyny bo tak po prostu ma.

"Ależ w wolności również jest coś z erotycznego napięcia, uczuciowości, sensualności etc."
- Wszystko zależy od tego jak pojmujesz "wolność". Dla mnie i wielu kobiet wolność to odpowiedzialność i tak pojmowana wolność przez mężczyznę rzeczywiście jest dla kobiet seksowna.
Odnoszę wrażenie że w plowi bliżej jest do samowolki niż do odpowiedzialności/wolności :)

"nie mam nic przeciwko aby interpretować ten tekst jako dziecinny o miłości fizycznej bez konsekwencji, może zobowiązań, skutków etc ;)) "
- To raczej nie jest interpretacja, czytam tekst i wyciągam wnioski. A te są takie, że prawdziwe przesłanki albo chciały być ukryte albo były nieuświadomione :)

Tak czy inaczej... Lepiej jest myśleć o konsekwencjach przed i jeśli już się je zaakceptuje , można sobie odpuścić myślenie o nich w trakcie ;)

Trzymam kciuki za właściwe wybory przy właściwym pojmowaniu wolności.

Pozdrawiam :)

Opublikowano

@Bożena Tatara - Paszko Lubię ten swój tekst. Również za to, że spójrz jaką w tych czasach obarcza się nas wszystkich odpowiedzialnością. Ile się trąbi o przeróżnych konsekwencjach. Jak dużo wypunktowuje się nam wszystkim skutków. Ile jest najróżniejszej presji. A my, a w każdym razie ja, chcielibyśmy czasem zasnąć i śnić, że to co robimy właśnie skutków nie ma. Nie ma konsekwencji. To jest nierealne całkiem marzenie, ale poetom powinno być wolno marzyć, choćby dlatego, że jak wspomniałem tutaj gdzieś zajmują się branżą rozrywkową:)) Również pozdrawiam :)

Opublikowano (edytowane)

@Leszczym W żadnym momencie nie utrzymywałam, że nie można lubić swojego tekstu i że nie można marzyć,  ważne tylko by czasem spojrzeć na  marzenia trzeźwym okiem :)

A ograniczenia, które mnie mogą przeszkadzać to niemożność latania na przykład , grawitacja mnie trzyma i nijak nie pofruwam. Nie mogę też zmienić swojego kształtu i być wysoką brunetka z brązowymi oczami .
Wszystkie inne ograniczenia to drobiazgi które dojrzali dorośli  przyjmuj i stosują się do nich, bo z reguły ułatwiają nam współżycie w społeczeństwie. 
 

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Bożena Tatara - Paszko Zlituj się nade mną :)) Właśnie widzę to wyśmienite współżycie w społeczeństwie :)) I wspaniałe wprost niewiarygodnie pozytywne efekty niektórych ograniczeń :)) Poza tym poeci latają, poeci nawet jeśli nie to mogą być wysoką brunetką z brązowymi oczami, bo wyobraźnia im na to pozwala. No i też widzę, bo obserwuję na co dzień jak Ci dojrzali dorośli stosują się pięknie do reguł. Ja mam inne wrażenie, bo mam wrażenie, że to właśnie dzieciaki jeszcze jakoś trybią ten real, a dorośli, poważni i dojrzali już dawno się w nim pogubili. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...