Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Potężny sygnał ze zbiorowej anteny
gna za łzy ciskane w azart przestrzennych
ścian bez administracji i przejściem za trud,
w wąskie marginesy pył granicą bierze
ręka, jakby po Ziemi trzęsieniem pęka;
deszcz wypełnia ścieżki kroplami, pierze ból 
skorupy ran — treść jak wiary szept bliźni się:
pokój z nadzieją drepcze pod górkę z anno
Domini na ołtarz. Człowiek składa ten spaw
w ofierze złożony — kawałek tortu od
cząstki dostał za darmo, bez władzy odda
ci 'Rodzicielko wszystkich istnień' żywicę
z wnętrza, byś mogła zasklepić szczeliny spraw;
by miody wielu drzew na rozstępy kolejne 
były tożsamością naszych sieci i nikt!
W przepaść nie wpadł — lecz trwałe, silne nici
*************************************************************
/ Didymus Juda Tomasz:

 „Temu, który coś ma w ręku, dodadzą, a temu, który nic nie posiada, i tę drobnostkę, którą ma, zabiorą" /

*************************************************************

Alternatywa: Benga - Electro Musik [Dubstep Classic] ( jak telefon od Boga )

 

Krótka retrospekcja!
 
Treść wiersza (jedna z kilkudziesięciu) podparta jest trzymiesięcznym doświadczeniem na otwartej przestrzeni, na jakiej swój pielesz miałem. Bez ogródek — tam zaczęły się moje głosy. Więc cofniemy się do ostatniego kwartału roku 2019...wypełniwszy lukę w mojej twórczości środkiem października wierszami z 'czarnej teczki'
Oto jeden z nich.
/ byłem wówczas bezdomny /
Edytowane przez Nefretete (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No niech ci będzie -:)

Jako proza poetyczna tekst sprawdza się w dwunastozgłoskowej osłonie — gdzieniegdzie zgubiłem jedną lub kilka sylab.

Dziękuję i pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

Przyznaję się bez bicia, ten wiersz pisałem jak samotne zwierze, które musiało dawać sobie rade samo. Tekst jest autentyczny i swoją drogą treść jego ma prawo być niezrozumiała, a to dlatego, że ciężko złapać jakikolwiek zarys gdzie wiersz był pisany i kiedy. Nie wstawiłem dodatkowej notki pod tekstem wiersza, bo bałem się, że odbiorcy źle odbiorą intencje człowieka, który nie szukał pomocy. Dlatego zrobię to teraz.

 

 

Krótka retrospekcja!
 
Treść wiersza (jedna z kilkudziesięciu) podparta jest trzymiesięcznym doświadczeniem na otwartej przestrzeni, na jakiej swój pielesz miałem. Bez ogródek — tam zaczęły się moje głosy. Więc cofniemy się do ostatniego kwartału roku 2019...wypełniwszy lukę w mojej twórczości środkiem października wierszami z 'czarnej teczki'
Oto jeden z nich.
/ byłem wówczas bezdomny /
 
Dziękuję za pozostawione komentarze.
Pozdrowienia dla was!

 

Na podstawie własnych przeżyć jako człowiek bezdomny, napisałem i o tym wiersz.

Dziękuję za zajrzenie i podzielenie się trafną refleksją.

Pozdrowienia przesyłam

Opublikowano

@Nefretete Utwór niełatwy. Myślałam, że to o trzęsieniu w Turcji, a to o trzęsieniu istnienia ludzkiego. 

 

Można upaść i się podnieść.

Można rozerwać i posklejać.

Można zburzyć i odbudować.

 @Nefretete Jesteś przykładem, że Człowiek silniejszy, niż pomnik ze spiżu.

Pozdrawiam serdecznie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I za ten wpis muszę ci podziękować, bo masz rację. To takie uczucie, jak ktoś lub coś wbija szpile w kark motyla; i ma wybór, czy schnąć, czy zapoznać się z nakłuciami, by potem otrzepać się z nich i lecieć dalej. Ten wiersz jest o przetrwaniu nie tylko człowieka, ale i pewnych wartości, jakie są powoli wykorzeniane, a przez co? O tym będzie kolejny wiersz. Notabene ściśle powiązany jestem z treściami tych utworów, ponieważ dzięki nim odpowiedziałem sobie na wiele pytań, a niektóre z nich są nadal tajemnicą, i brak odpowiedzi na nie, pcha mnie do przodu. Dziękuję ci za dobre słowo pod treścią

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Nefretete"Albowiem temu, który ma, będzie dodane, a temu, który nie ma, zostanie i to, co ma, odebrane." - Ew. Marka 4:25

Czyli wniosek prosty:  Lenistwo nie popłaca. Ok emoticon

 

Powiem tyle, jak dla mnie masz interesujący styl pisania wierszy. Pozdrawiam!

@NefreteteDoświadczenie jest najlepszym nauczycielem!
Pozddrawiam Cię!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"Lawiruję między stylami pięciu łąk; żadna z nich nie jest mi kalką ani szablonem; przez co moje treści na pozór wydają się niezrozumiałe. Postawiłem na nowatorstwo w duchu epoki, w jakiej żyjemy. Światło i cień oraz Ziemię i Kosmos poznałem. Śmierć i życie, początek i koniec. I kolejny początek — dziś to czuję. Jestem złożonym człowiekiem"

 

Dlatego, tak jak napisałeś; nie ma lenistwa w moim życiu — raczej jego odkrywanie.

 

Dziękuję za pozostawiony komentarz.

Pozdrowienia!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@NefretetePrzypomniał mi się wiersz Jana Brzechwy pt:"Leń." W przypadku wiersza Brzechwy, lenistwo to również "wysiłek" lenia, a przecież od czasu do czasu każdy z nas lubi sobie "słodko" poleniuchować.  Party emoticon

 

Pozdrawiam serdecznie!

 

P.S. Treść w cytacie ciekawa. Podoba mi się: "Lawiruję między stylami pięciu łąk". 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Charismafilos @hania kluseczka @Migrena @iwonaroma i Wam bardzo dziękuję .
    • @Wiechu J. K. rzewne...podoba mi się!
    • @Wiechu J. K. pewnie tak...z pewnością tak. @Wiechu J. K. po zastanowieniu...nie raz już byłam iskrą i nie raz nią jeszcze będę, to pewnik. @Wiechu J. K. dziękuję za wierszowany wpis:)
    • Wracaliśmy jakąś szeroką ulicą, to mogła być Krakowska albo Starowiślna. Zjeżdżające do centrum tramwaje stukotały miarowo o szyny, aż przypominałem sobie czasy, kiedy jako dziecko jeździłem przedziałowymi pociągami i zasypiałem, słuchając jednostajnych uderzeń w przerwy między szynami. Musiałem udawać trzeźwiejszego niż byłem, bo wiem, że alkohol faktycznie działa na mnie usypiająco, a przecież nie szedłem do niej się tylko przespać.  Faktycznie, nie miałem predyspozycji na alkoholika. Wydaje mi się, że to w głównej mierze otoczka alkoholu, miejsce i czas, powodują, że czuję się pijany, że mógłbym upijać się samym przebywaniem wśród innych, faktycznie pod wpływem, i przez osmozę czerpać ich entuzjazm. Przy okazji zaoszczędziłbym na tym parę dyszek. Czy to oznacza, że nawet uciekając się do używek, człowiek nadal zmuszony jest tylko szczęście udawać? Może, ale to chyba trochę przykre. Nie pamiętam jej perfum, nie pamiętam jej głosu, ale przede wszystkim pamiętam kroki - kroki ginące w gwarze centrum i te zdwojone w ciasnych uliczkach, jej, z twardym hukiem obcasa, i moje, wtórujące w niższych oktawach. To może być właśnie powracająca melodia, kroki - niecelowo stworzony motyw, który ma spinać te wszystkie wydarzenia w jakąś logiczną całość. Powoli dochodzę do wniosku, że może nawet ze sobą nie rozmawialiśmy (byłoby to chyba trochę bardziej romantyczne - nie sztuką jest kochać kogoś za to co mówi, tym bardziej krasomówcę, a za takiego się właśnie uznałem). Podobno jesteśmy więźniami naszej formy, jedyny sposób w jaki człowiek może istnieć poza samym sobą, to przez wyobrażenia jakie mają o nas inni ludzie, a jedyny sposób w jaki na to wpływamy to słowa. Mogłoby się wydawać, że człowiek może istnieć jedynie w słowach, że może niekoniecznie jego dusza per se, ale jej forma są trzymane w ryzach trzydziestu liter alfabetu, ale osobiście pokładam nadzieję w tym, że miłość bezwarunkowa, od pierwszego wejrzenia, udowadnia, że wcale tak nie jest. Miłość od pierwszego wejrzenia to zauroczenie samą formą, lub samą treścią, ale formy są powtarzalne, a miłość naiwnie wyjątkowa, a więc musi być to jedno z niewielu, o ile nie jedyne, okienko na człowieka, nieograniczone tej formy jarzmem. Oczywiście nie sugeruję, że ta dzisiejsza miłość była miłością, to chyba było te czyste zauroczenie formą, co jest wobec niej brutalnym stwierdzeniem, w końcu nikt nie chce być niewyjątkowy, ale na szczęście ona nie musi o niczym wiedzieć. Chyba, że zdąży jeszcze do mnie zadzwonić. Myślę, że powiedziałbym jej wszystko.   Kolejne budynki akademii mijały mnie w ślimaczym tempie, a ja czułem, jakbym odbywał jakiś relaksacyjny spływ kajakowy po spokojnym, rozgrzanym letnim słońcem strumieniu, gdzie wydział fizyki to moje Loreley, a Ren to oczywiście ulica Reymonta.  Kiedy kończy się dobrą książkę lub film, nagłe rozleniwienie fabuły, moment w którym po wielu przygodach główny bohater wraca do swojego rodzinnego Shire, aby siedzieć na fotelu w ogrodzie i popijać mleko, wspominać stare czasy, żyć długo i szczęśliwie, lub chociaż umrzeć, stawia się w dziwnym kontraście do całej reszty pokonanej fabuły. Nagle wszystkie smoki, księżniczki, walki na miecze i słowa, nowo rozlane krainy i nowo poznani ludzie - to wszystko znika tak szybko jak się zaczęło, tylnia okładka opada z tym samym impetem, o ile nie większym, z którym otworzyła się przednia. Ciężko to zaakceptować, w sercu czuć jakąś bezkształtną wyrwę i zdziwienie - jak to jest możliwe, że istnieją tygodnie, w których dzieją się dziesięciolecia, i dziesięciolecia, w których nie dzieje się nic. Prowadzi to do uczucia nazwanego kacem, kary wymierzonej w życie osoby, której udało się zachłysnąć światem pełniejszym od tego, co jest ona w stanie przetrawić. Nie myślę tutaj o moich minionych podbojach, o pustce po nich, nie, katzenjammer uznałem za oficjalny hymn mojego życia, zidentyfikowałem go jako zimną rękę melancholii, ściskającą moje serce, za wieczne nienasycenie, ale nie jedno z tych zmuszających człowieka do sięgania po więcej, ponieważ niewymierzone w żaden konkretny punkt. Nie znam się na medycynie, ale wiem, że niespokoje serca czuję w gardle, a strach w brzuchu. Wiem, że długo niewypowiadane słowa zaczynają palić gardło jak przełknięty kieliszek wódki. Dlatego za naturalną kontynuację “mdłości życia” Sartre’go, uznałem mojego kaca. Przede mną stanęły drzwi domu studenckiego “Itaka”, a nazwa akademika na wejściu mrugnęła z porozumiewawczym uśmiechem. @yfgfd123 jest to końcówka tekstu, który wrzucałem tutaj wcześniej. Mam nadzieję, że tekst może się obronić nawet bez zaglądania wstecz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...