Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zamknięta w różach buduaru
swe życie słodko pędzi
zaspokajając cudze ciało
istniejąc na krawędzi

uśmiechem każdą dłoń czaruje
rozkoszą sen obdarza
z portfela taksę wyskubuje
sumienia głos umarza

czy każdy taki ma cień nocy
i takie zadrapania
ucieczki w dal, puste powroty
kupione słów uznania

mądrości snując tomy całe
w pajęczej tkwimy sieci
czy wszystko tanio już sprzedane
czy brud dusz budzi sprzeciw


[sub]Tekst był edytowany przez seweryna żuryńska dnia 20-09-2003 14:56.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez seweryna żuryńska dnia 20-09-2003 23:50.[/sub]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to troszke nie po polsku, ale wiersz ogolnie podoba mi sie, czy kazdy wiersz musi byc natchniony wrazliwoscia osobista? chyba nie
[sub]Tekst był edytowany przez sterowiec dnia 20-09-2003 13:14.[/sub]
Opublikowano

Moje klimaty Seweryno:)..Co tam rymy nie rymy.

Ja bym ten sprzeciw przechytrzyła (bo zapisany choć prawidłowo, ale w innym przypadku)..zawali rytm. Popatrz słonko:

mądrości snując tomy całe
w pajęczej tkwimy sieci
czy wszystko tanio już sprzedane
czy brud dusz budzi sprzeciw

..ja bym zadała pytanie. Niech każdy sobie odpowie. MOżna pytajnik walnąć, ale niekoniecznie.
całujemmmmmmm:) - Mirka

Opublikowano

Wiersz mi się podoba:D Moim zdaniem brzmi całkiem dobrze, no poza ostatnią zwrotką :P. Ale najważniejsze, że autorowi się podoba (zawsze mam takie zdanie). Widać, że nie piszesz dla punktów. To dobrze, bo ostatnimi czasy zmieniłem zdanie (na gorsze niestety) o niektórych członkach tego forum, którzy oskarżają się nawzajem o pisanie dla punktów!!! Zamiast poprawiać się i uczciwie krytykować, rodzą się zawistne konflikty i chęć pokazania, kto jest lepszy, a kto gorszy. Darujcie sobie!!! Przyznawajcie punkty sumiennie, a nie :"przyznam 0, bo on\ona przyznał(a) mi tez tylko tyle i napisze, ze jego\jej wiersz jest głupi, bo on\ona mi tak napisał(a)"

Opublikowano

sterowiec ... wiem, że masz rację, widziałam tę niegramatyczność, ale stanęła mi ością w gardle i ani kroku nie umiałam uczynić
oyey
ja ci współczuję, wiem, że nie lubisz takich przebrzydłych rymów
ale nie chce mi się kolejny raz powtarzać,że jestem impregnowana

Mireńko!
echh ... co ja bez ciebie robiłabym na tej stronce
poprawię, moja ty dobra wróżko
ja na to bym nie wpadła tak szybko
nie ten łepek :)

dzięki wszystkim

seweryna

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...