Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Panie, ja upadłem.
I wtedy, na kolanach, cały w ranach,
Na krawędzi ciszy już dokładnie,
Powstałem znowu nieporadnie.

 

Śmiechy się śmieją nawet,
Dłoń kłosy włosów w szyk układa.
Wnet wzdycha szyja blada,
Czując palców czułą paradę.

 

Może i jutro cegła gdzieś poleci,
Zajęczy dziki gon zajęczy.
Lecz dzisiaj, i za to mogę ręczyć, 
Świat nas nie dręczy, a wręcz świeci.


Na Twojej wsparty już poręczy, 
Z siłą, co nie miedzią brzęczy,
Lecę ja, a obok mnie Ty lecisz.
Jesteśmy swoim własnym snem przecież. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Wiersz przypomina mi historię opisaną na tablicy przed jednym z kościołów, tylko nie pamiętam którym:

 

Człowiek przywoływał sceny z przeszłości, a każdej scenie towarzyszyły ślady czterech stóp na piasku: człowieka oraz Pana Jezusa, który szedł obok niego. Ale w najtrudniejszych chwilach życia, na piasku widniał tylko pojedynczy ślad i zrozpaczony człowiek zawołał:

— Panie, czemuś mnie opuścił, kiedy potrzebowałem Ciebie najbardziej?

— Niosłem cię wtedy na rękach…

 

Sand, Footprints, Pacific Ocean Surf by Dszc

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • A przecież możemy mówić sobie prawdę, rozum zabrania, a serce tęskni z niemocy Przecież mogliśmy rozmawiać szczerze nie tasując kart, nie czyszcząc lustra   Nie chowałbym się za roślinami, serialami i wakacjami, z tabletkami, którymi chcę przeżyć nasze rozmowy Nie tasując kart, razem przy ognisku powiedzieć wszystko co przychodzi do głowy   A przecież mogliśmy nie dzielić się na dwa zwalczające obozy, albo faszysta, albo lewak – wybieraj, wciśnij selfie maszerując na wybory i jak łasisz się do jednych czy drugich, piszesz systemowe wersy, byle lodówka oferowała ci z internetowych zdjęć kęsy i nie używaj rymu to nie modne i śmierdzi Częstochową i nie pisz w pierwszej osobie to mogą jedynie wybrani, a najlepiej niech słowa tworzy sztuczna inteligencja, wyśpiewasz je tylko dostając nagrody, pieniądze na ciuchy, żarcie, rozrywkę, podróże, seks, jak będziesz posłuszny wszystko to możesz mieć i możesz nie być robolem Bądź pięknym klasistą Od rasistów wyzywaj biedniejszych Zmieniaj make – up, nie czyść serca, bo na trzeźwo nigdy byś nie łamał pod kimś krzesła, nie czyść serca, bo jeszcze je usłyszysz   A przecież nie musimy tasować kart i różniąc się pięknie omijać lustra i kasyna, by nie rozłączyć serc nawet jak opadną ręce przez chwilową złość, bo nauczyliśmy się wybaczać i wreszcie jesteśmy jak Kiplinga człowiek bez przeszłości i broni, by nie stanąć znów przeciw sobie                            
    • I lodów zwód Oli...   A psy w las, a woda do was, a lwy - SPA.    
    • @vioara stelelor Czytam ten wiersz jak wejście w inny świat. Bardziej w pejzaż i obrzęd niż w bezpośrednie dotknięcie emocji. Czuć w nim Twoje zanurzenie w rumuńskim klimacie, w muzyce, w nocnej magii, w tym półśnie, który tak lubisz budować. Zostały mi pod powieką szczególnie te momenty, gdzie skrzypce zaczynają mówić głosami natury - to bardzo obrazowe i konsekwentnie poprowadzone. Widać wyraźnie, jak bardzo ten świat Cię teraz woła.
    • Ano, zające lodu dolecą Jazona.      
    • @Gosława taki chrupiący bochen chlebka lubię skórki mu powyrywać :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...