Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Sylwester_Lasota Bajka przypadła mi do gustu, przepraszam za moje czepialstwo (możliwe, że to tylko moje subiektywne odczucie), ale 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

trzecia linijka mi jakoś nie gra, nie wiem czy nie byłoby lepiej "i stwórca pamięta o nas"

 

Zwracam na to uwagę, bo z doświadczenia własnego wiem, że czasem gdy sama sobie sylabizuję czytając tekst, który piszę, to przybieram inne akcentowanie, niż poprawne, bo tak mi brzmi lepiej i dopiero, gdy przeczytam tekst na głos coś się rozsypuje ;)

serdecznie pozdrawiam :)

 

Opublikowano

Warto czytać przed publikacją tekst na głos, gdyż czytając w myślach upraszczamy, zjadamy sylaby, mimowolnie wygładzamy wszelkie zadziory. Czytanie na głos to przekład z formy pisanej na brzmieniową — słychać każdą fałszywą nutę.

 

Pozdrawiam serdecznie i na głos.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

@sowa, a tak na marginesie, ciekawą ewolucję przeszło słowo "cnota". Nie uważasz? Dawniej szczęśliwa mężatka z wielgorgiem dzieci nadal mogła być uważana za kobietę cnotliwą. To samo dotyczyło zresztą mężczyzn. Dewaluacja słów odnoszących się do wartości, to, niestety, jeden z trendów naszych czasów.

 

Pozdrawiam

Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Mnie osobiście się niebieskie słońce bardzo podoba. Nie trzeba tego czytać jako kolor, tylko jako coś należące do nieba. N.p. ciała niebieskiego czy królestwa niebieskiego też nikt sobie nie będzie w niebieskim kolorze wyobrażał.

Wydaje mi się, że niebieskie słońce pogłębia sens wiersza i rozszerza jego interpretacyjne możliwości.

Edytowane przez Manek (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk W 2021 obejrzałam reportaż o pielęgniarce, która opowiadała o tamtych wydarzeniach, a także o matce Romka, kobiecie przepełnionej bólem, która całą noc trzymała dłoń martwego synka i nie mogła, nie potrafiła odejść...   Dziękuję serdecznie za przeczytanie, pozdrawiam🪻  
    • @aff Wołyń? Gaza? Lub każdy wojenny dzień. Bardzo przejmujący i bolesny obraz. Pozdrawiam.  
    • @karenkaMiło mi ze się podobało - serdecznie pozdrawiam 
    • @Berenika97 Świetny wiersz, bardzo bliski sercu, ale zaczynam się martwić... Wiele serdeczności

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Popielicy sierść zalśniła, przetarła czarne perły łapką. Korzenie zwisały nad nią, zbyt krótkie, zziębnięte na wysuszenie podłoża. Brunatne liście zaszeleściły. Przewróciła się na drugi bok, oddychając powoli. – Zgromadziłam te wszystkie listy? – patrzyła spod ukosa na stertę upchaną w rogu pieczary. Myślała wolno, odświeżając wydarzenia sprzed zapaści zimowej. Przegarnęła ziemię losowo wybierając jeden liść bez adresu. Potarła go ostrożnie. – Przesyłam tobie matko... urwała korespondencję. Spojrzała jeszcze raz i posmutniała. Nadawcą było młode drzewo Bukowiny. Stracone podczas wycinki jesiennej razem z krzakami. Wzięła drugi listek, pismo zdobione, pozłacane żywicą, szlachetne. – Moja kochana... pnę się ku Tobie... czytała wyrywkowo. Pośpiesznie, unikając wzruszenia. On tam nadal rośnie stary Wiąz, przywiązany do płotu wyciąga gałęzie do niej. Popielica ujrzała Lipę z dziurą w konarze w trzecim wysłanym i niedostarczonym skrawku kory. – W mojej torbie jest list do mnie — pomyślała i przeczołgała się w stronę wejścia do dziury.   Papeteria była w polne kwiaty. Otwarta koperta ukazywała atramentowe pismo. Kaligrafia nienagnana. Popielica rozłożyła czerpany papier, ogromny arkusz utworzył dywan w legowisku.   Potarła łapką, jak miała w zwyczaju róg strony i nic. Lekko zirytowana ponowiła próbę. Nadal nic. Przeskoczyła na drugą stronę. Ponowiła odczytanie, nic nie zrozumiała oprócz szelestu. Zdziwiona pośliniła paluszki. Nacisnęła pierwszą literę. – Jest! Pisnęła głośno. Dotyk był coraz bardziej niemiły. Na środku oderwała łapkę.   "Piszę do Ciebie te słowa, ponieważ tylko duch mi został... Przeszedłem proces wycinki, zmielenia i... jestem wyczerpanym papierem z drzewa." *** Popielica wpatrywała się długo w skrzynki na listy przy ludzkich domach. ***
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...