Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czemu tak?

Czasy są, jakie są, ale nadal jest garstka ludzi, którym się nie nudzi, bo mają swoje cele u wartości.

Dziewczyna - dziewica może mieć dwadzieścia z hakiem i czekać na chłopca z rumakiem, a przy tym być Normalna.

Czy tylko szesnatki są "normalne" tracąc w tym wieku dziewictwo?

 

A może ja to wogle na opak zrozumiałam?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

W każdym razie przepraszam, ale nie zgadzam się.

Pozdrawiam!

Opublikowano

Ale namieszałeś! Nic z tego nie kumam (oprócz tytułu, który mnie tu zwabił).

 

Statystycznie kobieta przestaje być dziewicą w wieku siedemnastu lat. Co dziesięć lat średnia obniża się o rok.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Leszczym 

Rozumiem, że bardziej  preferujesz szesnastolatki po przejściach z bombelkiem?

Well...

Będę broniła współczesnej dziewicy, bo wartości, którymi się kieruje, to nie trąd, przed którym trzeba uciekać.

 

Wiesz, co to poświęcenie w imię Miłości? Czy związek to tylko seks i nic więcej? 

Kobieta to nie ręcznik, w który wytrzesz mokre ręce. 

Ani nowy samochód, który wypożyczysz, żeby sprawdzić, jak się go prowadzi.

Kobieta to Człowiek nie worek na spermę

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Zostawiam temat, bo... zostawiam

 

 

 

 

 

  • Marek.zak1 zmienił(a) tytuł na Z dziewicą /Z prawiczkiem
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Marku, 

Biorę każdą ewentualność pod rozwagę i jeśli mam mam możliwość, to pytam i rozmawiam.

 

Ciut pogrzebałam w necie i natrafiłam na świetny artykuł ze zdaniem:

W czasach, kiedy czystość seksualna uważana jest za brzemię i powód do wstydu, z trudem nam się do niej przyznać. 

Łatwiej nam zaakceptować spółkujące dzieciaki w wieku 13-14-15 lat, niż 25 letnich dziewic tudzież prawiczków.

Naprawdę nastał świat totalnej rozpusty, w którym każdy musi przejść wczesną inicjację seksualną? A jak nie przejdzie, to będzie gorszy/gorsza, ułomny/ułomna, niewartościowy/niewartościowa? 

 

Na pewno wiesz o istnieniu Białych Małżeństw? Normalne małżeństwa bez dokonania konsumpcji. Szok? 

Dla wielu na pewno. 

Wogle INNOŚĆ jest niezrozumiała i szokująca. Ale tacy ludzie są wśród nas, żyją obok. Nie są wybrakowani.

Po prostu dla nich ŻYCIE to coś wiecej, niż popęd seksualny.

 

Seks, czułość, bliskość są piękne,  ale rozumiem osoby kierujące się pewnymi wartościami i zasadami.

Nie każda dziewczyna spotyka księcia na białym koniu i nie każdy chłopak poznaje księżniczkę na ziarnku grochu.

 

Tolerancja przede wszystkim! 

 

Serdecznie pozdrawiam 

@Marek.zak1 @Leszczym bo się obraził oraz wszystkie Dziewice i wszystkich Prawiczków

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@ais Ais co Ty wypisujesz i mi imputujesz? Mówię tylko że seks jest ok. Jest wartością i zbliża. Nie mam nic do dziewic ani prawiczków. Są białe małżeństwa pewnie i nic mi do tego. Życie najróżniejszym osobom przeróżnie się układa. Sam tak nie chcę i tylko tyle pomimo faktu, że przyjmuję leki, które realnie obniżają potencję. W ogóle już raczej nie chcę się żenić zdecydowanie wolę robienie dzieci od zrobienia dzieci. No ale jak prześliczna stripteaserka, czy tylko tancerka tańczy przed swoim chłopakiem i odmawia mu współżycia no to się trochę dziwię. 

Opublikowano

@ais

 

Pytasz, to dobrze, a ja znam osobiście kilka kobiet, które wyszły za gejów, którzy nie byli łaskawi poinformować o swojej informacji, a 80% w takich związkach jest. Są to kobiety zdruzgotane psychiczne, a jest ich w Polsce około 300 tysięcy, bo tyle jest mniej więcej żonatych gejów. Jako że homoseksualnych kobiet jest podobny procent, można matematycznie założyć, ze liczba oszukanych mężów jest podobna. Zobacz hasło w necie: byłam żoną geja i podobne. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że osoba niewspółzyjąca ukrywa swoją orientację i światełko powinno się zapalić przed wejściem w z nią / nim związek. Kilkaset tysięcy ludzkich dramatów powinno być do tego wystarczającym powodem. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

@Leszczym @Marek.zak1

Przepraszam, ale odpowiem hurtowo.

 

Nie twierdzę, że seks nie jest ok. Twierdzę, że każdy dorosły człowiek ma prawo do swoich wyborów. Dzisiaj znalazłam stary limeryk o prawiczku. Chciałam mu nadać inny tytuł i szukałam synonimów. Przeżyłam szok. Wiecie, jakie są synonimy do słowa prawiczek? Oto niektóre z nich:

frajer-pompka

człowiek, którego za mało tłukli

przygłup, tłumok, małpa

safanduła

Uważam, że to powinno zostać zgłoszone.

Jesteśmy takimi samymi ludźmi z różnymi potrzebami i możliwościami. Dwudziestokilkulatek może być świetnym, odnoszącym sukces sportowcem, a jednocześnie nie radzić sobie w sferze uczuciowej, bo coś tam po drodze do dorosłości się wydarzyło i stracił pewność siebie na tym etapie. Może nasłuchał się, że wielkość ma znaczenie, a on ma mały interes.

Ocenianie kogokolwiek w tym zakresie jest haniebne. Moim zdaniem. Oczywiście.

 

Marek, piszesz o kryptogejach i piszesz o tym kolejny raz. Osobiście nie znam takiego przypadku, ale media donosiły o kilku gwiazdach, a wiadomo, jak jest z mediami. Poszukałam artykułu o oszukanych kobietach i szczerze przyznam, że dziwi mnie, że czują się oszukane. Ale jak to? Czyż nie widziały gały, co brały?

Nie trzeba od razu konsumować związku, żeby poznać, czy coś jest na rzeczy.

Czy homoseksualista oddaje gorące pocałunki? Jeśli wogle się nie całuje, albo całuje, jak mamcię w czółko, to soreczka, ale pytam i żądam wyjaśnień: pociągam cię, czy nie bardzo. No, kurde. One wzięły ślub i co były ślepe i głuche, czy po prostu nie chciały niczego widzieć, słyszeć, tylko w końcu chciały wyjść za mąż.

Nawet jakaś fundacja jest xd śmiechu warte, bo widać, czy chłop jest napalony, nawet jak nie chce włożyć lasce ręki w majtki.

 

@Leszczym

 

A co ma uroda wspólnego z chęcią na seks. Dziewczyna chciała zrobić przyjemność chłopakowi, ale nie musi iść na całość. Może źle się poczuła? Może ma menstruację? Może po prostu odeszła jej ochota? Kurczę. Striptis nie równa się będziemy długo uprawiali kamasutrę.

 

 

Serdecznie Panów i @OloBolo pozdrawiam :)))

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Scenariusz jest ten sam. Nie widziały, bo interpretowały zachowanie jako nieśmiałość, delikatność, kulturę, niekiedy przywiązanie do religii i odbierały to pozytywnie -  tak jemu nie chodzi o sex, a o mnie,  miłość, chęć posiadania rodziny itp. Pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Simon Tracy  Dziękuję ślicznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Lenore Grey Można powiedzieć, że czekałem cały dzień na kolejną doskonałą miniaturkę od Ciebie.
    • Bosy, zwinny — jak małpka zgoła — z odpływem się zabrał w którymś lecie. Przed Pompaurdé chylił czoła, gdzie ptaki pieśnią rozpinają siecie. — Już świeca dogasa! z podwórza kwik się niesie! Co mówisz, co mówisz, dziecię?               Jack Featherwick?... 
    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji.   Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi  krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem.   Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata. Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca.   Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.   Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż?     Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.   W gabinecie ojca panował półmrok. Oficer śledczy siedział  naprzeciw mnie w skórzanym fotelu. Widać było na jego twarzy mieszankę zmęczenia, rezygnacji i powątpiewania  ale oczy mówiły zupełnie coś innego. Rozedrgany głos również. To był czysty strach. Cały czas zerkał niespokojnie  na rączkę z igłą, jednak nie miał już ochoty a raczej śmiałości by ponownie odtworzyć nagranie. Wreszcie wstał. Zbyt gwałtownie i prędko  by móc ukryć nerwowe ruchy nie przystosowanego do tak  niecodziennej i tajemniczej wiedzy. Umysł policjanta opiera się na  racjonalnym poglądzie,  utrwaleniu w twardym dowodzie  i bezsprzecznie niepodważalnej tezie. A on miał jedynie dziwne,  nic nie wnoszące nagranie z wrzosowisk oraz na dokładkę masę chaotycznych, spisanych w stanie delirycznym dokumentów a także pamiętnik osoby  najpewniej zupełnie obłąkanej.     Musiał jednak udawać przed świadkiem, że nadal panuję tutaj nad wszystkim  a sytuacja jest owszem trudna  lecz jeszcze nie beznadziejna. Jedna poszlaka, trop, cokolwiek  i będzie można ruszyć dalej a potem czym prędzej wynieść się stąd  i zamknąć a najlepiej spalić tą przeklętą budę.     Ojciec tego chłopaka był szalony. Lecz również kiedyś  był szanowanym naukowcem. Wiedział, że facet żyję i wodzi ich za nos  w swoim wyimaginowanym świecie  istot z innego wymiaru. Spojrzał jeszcze raz na chłopaka. To nie było typowe przesłuchanie. Bo sprawa była nietypowa ale i chłopak zdawał się  nie wiedzieć zupełnie nic. On już dawno stracił ojca i nie zamierzał widać nawet udawać, że może być inaczej. Nie miał żadnego interesu  by im pomagać  a tym bardziej utrudniać śledztwo.   A więc jeszcze raz. Potwierdzasz, że głos  z nagrania to głos Twojego ojca? Chłopak patrzył przez  nieprzejrzysty mrok za oknem, był teraz gdzieś daleko, musiał cofać się w trudną przeszłość.   Tak. To głos mojego ojca a ten drugi głos  praktycznie na pewno należy do Noyesa.   To już sami ustaliliśmy.  Noyes zanim wyruszył z moimi ludźmi  na poszukiwanie Twojego ojca, przyznał prawie od razu, że chodzili na wrzosowiska razem.   A gdzie jest teraz?  On byłby lepszym świadkiem niż ja. Zna mojego ojca dłużej. Nawet zmartwychwstali  w tym samym czasie i miejscu. Nie wydaje się to Panu dziwne?   Policjant pokiwał głową. Noyes też zaginął, razem z całym moim patrolem.   Miał ich zaprowadzić  w jedno z miejsc na wrzosowiskach. Tam to wszystko nagrywali. Tam mieszkają oni.   Chłopak wybuchł krótkim, lękliwym śmiechem.   Ci z tego Yuggoth? Myśli Pan, że mój ojciec i Noyes  wpadli w Nowej Anglii przed laty  na trop jakiejś ludowej sekty. A potem przybyli tu i zaczęli robić to samo już jako jej członkowie? Może po to są te wszystkie modlitwy, obrzędy i bluźniercze rysunki w pamiętniku. To kult.  Mamy w pamiętnikach zapisy o dziewiątej planecie układu. Przecież obaj wiemy, że takowa nie istnieje. Wszystkie teleskopy jej szukają, lecz ona jest tylko marzeniem astronomów. Pojawia się w snach. Bo jest z krainy snu. Jest bajką i pożywką dla tych  co mają światłe umysły lecz słabe nerwy. Jak Noyes czy mój ojciec. Pan spojrzy na ten zapis o tutaj. Złapał za zakładkę w pamiętniku  i przewrócił strony. Wskazał palcem fragment i odczytał.     Zaprowadzili mnie przed oblicze Rady. Ich Starszy opowiedział mi o zagrożeniu tak samo olbrzymim dla nich jak i dla nas. Całej humanoidalnej rasie grozi zagłada. I to ich wina. Połączyłem się z jego myślami.   Ach! Co ujrzałem… dobry boże … skuty lodem kontynent a nad nim stróżujące aż do firmamentu czarne, błyszczące góry. Okryte mgłą szaleństwa. Za nimi płaskowyż żalu, na którym palą się wieczne ogniska  dzikich plemion wyznawców. Wznoszą do nieba imię najwyższego chaosu. A on słucha, zamknięty w dostojnej sali pałacu na szczycie samotnej, bazaltowej góry. Gdzie jeden człowiek jeno dotarł w wędrówce przez sen.   Góry strzegą też miasta. Jeśli można go tak określić, nie tracąc przy tym wiary  w postrzeganie wymiarów przestrzennych, matematycznych i fizycznych. Ci, którzy mnie wezwali. Określają je jako  Miasto Umarłych acz Śniących.   Boże jedyny jeśliś jest to ratuj nas… to miasto jest na Ziemi… to biegun. A pod nim grobowce Starszych. W grotach snują się strażnicy. On przekazał mi kolejną myśl. I zobaczyłem to miasto w pięknej krasie dawnych prekambryjskich dni. Sale, biblioteki, zamki i pałace. Nie zmieniła się jedynie zimna postać góry, leżącej za Leng. Lecz pałac na jej szczycie  tętnił życiem, śmiechem i zabawą. Tak hucznie ucztowali Ślepi Bezimienni. A kto im usługiwał. ONI! Byty z Yuggoth. Niewolnicy Cthulhu. Który śpi pod kontynentem…   Zamknął z trzaskiem  oprawiony w skórę pamiętnik. Jedno było pewne, żywy czy martwy. Jego ojciec jest stracony  dla racjonalnego świata ludzi. Dla jego umysłu i serca również.   Policjant skrzywił się jak gdyby kazano mu włożyć rękę w cuchnącą, galaretowatą maź, z jakiej składają się Ci z Yuggoth, przynajmniej wedle opisów z pamiętnika.   I Twoim zdaniem to mam wpisać do oficjalnego raportu? Twojego ojca,  tego dziwnego milczka Noyesa  i trzech moich ludzi  uprowadzili przedwieczni kosmici, wyglądający jak prehistoryczny budyń  z cuchnącej grzybni i trzęsącej się galaretki?   No pięknie. Obawiam się drogi chłopcze,  że bliżej mi do wersji z sektą lub  szalonymi mordercami. Na nagraniu słychać rozmowę  Twojego ojca i Noyesa  z kimś kto nie odpowiada na ich słowa  bo chyba dźwięku fletu i jakiś piszczałek.  O ile w ogóle są tam takowe instrumenty, nie można określić jako znany nam język. I jeszcze to metaliczne, głębokie buczenie. Jakby ktoś zamknął  wściekły rój szerszeni pod aluminiową misą. To mogą być zakłócenia na cylindrze ale zaiste dziwne jest to, że szczególnie Noyes odpowiada zawsze wtedy gdy buczenie ustaje. Jakby rozumiał przekaz. I jeszcze ten ołtarz na wzgórzach. Znam każde wzgórze w okolicy  i nie ma tu żadnych  starych kaplic ani kościołów. Żadnych celtyckich świątyń. W epoce polowań na czarownice, mieliśmy w okolicy jednej z wiosek rodzinę posądzoną o czary i konszachty z diabłem. Podobno składali dzieci w ofierze  na jednym ze wzgórz. Zanim jednak kapłani i gawiedź  rozprawili się z nimi, przyszła na ich dom zagłada. Groza z samej czeluści piekieł. Kobieta przemieniła się  w noc wiosennego przesilenia w potwora  o tysiącu oczu i odnóży. Pożarła własny dom i odeszła w leśny jar, który do dziś uważa się za przeklęty. Jej syn zginął po tym  jak jego ciało rozpadło się dosłownie na części. Podobno byli na to świadkowie bo stało się to  na schodach biblioteki miejskiej. Zdążył jeszcze wypożyczyć  jakieś czarnomagiczne dzieło  a potem wyszedł przed gmach. Złapały go straszne spazmy. Na kolanach wrzeszczał imię ojca, lecz podobno nie tego  który go spłodził tu na ziemi. A tego, którego przywołała niegdyś matka. Jego prawdziwy ojciec  oszalał po tym wszystkim. Zmarł w szpitalu dla obłąkanych. Do ostatniego wydechu powtarzał podobno  by zamknąć portal na wzgórzu  bo groza powtórnie przyjdzie z gwiazd.   Jak widzisz szaleńców  nigdy nam tu nie brakowało. Wiem, że Cię to nie pociesza  ale Twój ojciec nie jest wyjątkiem. Zostań tutaj chłopcze i poinformuj mnie niezwłocznie gdyby Twój ojciec,  Noyes lub moi ludzie wrócili. Naprawiliśmy linie telegraficzną i telefon. A teraz polecam gorąco przespać się z tym wszystkim czego jesteśmy świadkami. Dobrej nocy życzę.   Ukłonił się i wyszedł przez kuchenne drzwi. A ja nalałem sobie kolejną porcję whisky  i naprowadziłem igłę na cylinder.   Flety i piszczałki  były zagłuszająco hipnotyczne. Metaliczne buczenie było pełne wyczekiwania a nawet wściekłego wręcz podniecenia. Drgania wywoływały ciarki na całym ciele  a dusza karlała wręcz  z niewysłowionego przerażenia.   Nagle wszystko ustało a z bezdni ciszy  wychynęły słowa Noyesa. Najwyższego kapłana. Nie zapomnę tych inwokacji  do końca swych przeklętych dni.   IA! IA! IA! NNGI BANNA BARRA IA! IARRUGISHGARRAGNARAB!   Znów wściekłe buczenie  i głos drugiego kapłana. Mojego ojca.   Wzywam Cię Przodku Bogów! Wzywam Cię Stworze Ciemności,  Czynami Ciemności! Wzywam Cię Stworze Nienawiści, Czynami Nienawiści! Wzywam Cię Stworze Pustkowi, Rytuałem Pustkowi! Wzywam Cię Stworze Bólu, Słowami Bólu! Wzywam Cię z Twego Domu Ciemności! Wzywam Cię z Twego miejsca spoczynku  w trzewiach Ziemi!   Dało się po tym słyszeć jakby odgłos ogniska  i opętańczych skoków lub tańca.   FYAAH! FYAAH!  BOYYUK! URRAK!    I znów szaleńczy ryk Noyesa.   NIECH ZMARLI POWSTANĄ! NIECH ZMARLI POWSTANĄ  I POCZUJĄ KADZIDŁO!...   Nagranie kończyło się nagle  tak jak gdyby  fonograf został rozbity lub celowo wyłączony.   Powziąłem decyzję. Muszę wyjechać Uciec! Rano. Oni już wiedzą. Oni wiedzą. Oni pragną. Dla nich nawet niewinna myśl o tym jest szeptem w ciemności,  który ich zwoła. Nie chcę z nimi walczyć. Nie chcę im ulec. Ołtarz ukrył się przed światłem księżyca. Kiedy go zabraknie Oni tu wrócą. Ojciec też. I będzie błagał bym udał się na Yuggoth. Muszę zniszczyć wszystkie dowody. Spalić dom. Pozbyć się swojego  zajętego obłędem umysłu…              
    • dedykuję Berenice97   A może w ciszy wnętrze ostudzić, i wokół siebie mieć inny świat, bo już się nie da odmienić ludzi, więc promieniujmy nasz ciepły blask,   Zakopmy gniew głęboko w ziemi. Wyrozumienie przyjdzie nam siać. Zaś ludzie przy nas sami się zmienią: jedni odejdą, by w gniewie trwać.   Inni się zmienią, przybędą nowi niosąc odwagi niejeden gros. Zniknie nieśmiałość ujrzymy drogi na których dobroć ma swoją moc.   A referencji nie ma co szukać. Spoglądać w serce przynajmniej raz. Przy naszym życiu trzyma nas dusza. Coś z siebie innym możemy dać?      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...