Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Odradzająca moc podróży

 

Tęsknię do Itaki, która ginie we mgłach

Wśród płomieni olimpijskich trwa jej cień

Jeszcze mocniej gdy nad mą głową krach 

Rozbija ostatni człowieczeństwa pień

 

Oliwkowe gaje żyją cykad w nocy ariami

Podróże senne po skraju pagórka budują Niepewność niszczoną modlitw dobami 

Całymi oświecenia eonami nut wtórują 

 

Mój świat ma pręgi na rękach od niewoli 

Czyste jedynie sumienie i ciut woli życia

Uzależnione od wiatrów i też bogów roli 

Oferujących kajdany i wyrok do odbycia 

 

Uciekam pod prąd paraliżujący oddechy 

Na przekór śmierci wplątanej w cyrograf

Przez brak miłości miotany bez uciechy 

W mękę pańską co widnieje jak autograf

 

Dziś zjadłem robaka popiłem szczynami

Stałem się ofiarą każdej pięknej myśli

Nie poruszam, wyjąc z bólu, kończynami 

Wołam do anioła stróża - wsparcie wyślij

 

Głucha cisza ogarnia, czuje smak grobu

Te mchy, karaluchy i stare wszy tam żyją

Czekają namiestnika i od niego swobód

Już widać jak za darmo moja krew piją

 

Czy Itaka przeżyje jeśli mnie zjedzą oni 

Czy stan ten katorgi kogokolwiek odkupi 

Gdy marnotrawny sen wieczność trwoni 

Jak ten marazm śmiertelny i też ten trupi

 

Niech marzenia wyjmą mnie z otchłani 

Choć na moment z wiecznego cierpienia 

Niech ci życzliwość gołąb niesie o Pani 

O ty, co jedyna wyszła za mną z cienia 

 

A uwolnię się z kajdan i rozwinę żagle 

Przez wrota piekieł wypłynę ku jasności 

Stanę na posterunku jak wicher nagle

Obalę cierpienie aktem cennej mi litości

 

Czarne wrota zamknę siłą we mnie smoka 

Jak umysłu Pan obalę szaleństwo morza 

Bo żona jak wieczna róża to sił ma opoka 

Bo siła jest jak błękity w przestworzach

 

Autor: Dawid Daniel Rzeszutek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Dawid Rzeszutek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Hmm… Wyprawa do Itaki, choćby we snach, wymaga unikania niebezpieczeństw i odrzucenia pokus, które czekają na podróżnika. Na przykład trzeba się wystrzegać młodych, pięknych kobiet, które potrafią zaczarować czas lub co gorsza jednym dotknięciem różdżki zamienić człowieka w jakieś zwierzę:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Strasznie przygnębiający wiersz; jedynie tytuł nastraja optymizmem. Czy na świecie jest już naprawdę aż tak źle?

 

Pozdrawiam i życzę pomyślnych wiatrów.

Edytowane przez Kapistrat Niewiadomski
Fix typo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Kapistrat Niewiadomski Lubię styl dekadencki za realizm, którego uwydatnia ból i cierpienie. Chyba tylko przez to pisze w takiej tonacji. Czasem mam wrażenie,że jestem sadomasochista, któremu pisanie i czytanie takich tekstów sprawia przyjemność, sam jednak nie wiem czy to prawda absolutną i czy to źle czy to może taki wewnętrzny hardcore, jakby wyższy pułap. Nie mniej świat też się nam na oczach wali, globalny reset, bessa na giełdzie, hiperinflacja, niż demograficzny w Europie, zmierzamy ku końcowi świata jaki znamy, a aby do tego doszło stary świat musi zostać zniszczony. Pozdrawiam!

@walvit Dzięki, lubię taki styl. Jest cechą moja charakterystyczną. Pozdrawiam!

Opublikowano

@Dawid Rzeszutek A ja nawet niedawno napisałem taki wierszyk o sado-maso. Dotyczy tych, którzy czytając wiersze z własnej i nieprzymuszonej woli, potem ich nie lubią, czyli wg mnie uprawiają masochizm, a autorów uważają tym sposobem za sadystów. Może jutro go tu wrzucę, o ile przejdzie jakieś cenzury(?).

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Różnica jest taka, że wmawiasz mi coś, o czym nawet nie pomyślałem, dając przykłady, że całuje mnie czarnoskóry koszykarz i co ja na to,  potem obrażasz mnie, atakujesz ad personam, nazywając dziadersem, teraz wmawiając mi to, co powiedział Lepper, o gwałcie na prostytutce. To jest chwyt erystyczny opisany dawno temu przez Schopenhauera.  Bardzo cię proszę, jeśli możesz, o zakończenie tej dyskusji, ponieważ nie chcę być dalej obrażany.   Dziękuje za zrozumienie. 
    • @Marek.zak1 Różnica jest między nami taka, że ja - po namyśle etycznym - łamię zasadę i wiem, że ją złamałem. Wtedy - jeśli przyjdą konsekwencje - nie udaję, że nie wiedziałem. I nie, nie udaję przez to lepszego czy świętszego niż jestem w rzeczywistości. Ty łamiesz zasadę, nad którą nie przeprowadzasz namysłu etycznego i jeszcze twierdzisz, że wszystko jest OK, tylko babom się w głowach przewróciło. To tak jak Andrzej Lepper był zdziwiony, że można prostytutkę zgwałcić.  I to jest ta różnica między nami. Może jednak powinniśmy zamknąć dzioby i posłuchać co kobiety o tym powiedzą. Co niniejszym uczynię.
    • @huzarc

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Nie do końca tak. Rzeka nie jest czymś ostatecznym. Woda w niej ciągle płynie. Rzeka zawsze pozostaje żywa.  
    • @tie-break To bardzo dobry wiersz. Jest gęsty obrazami, a jednocześnie czytelny emocjonalnie, mimo pozornego zaplątania w symbolach i odniesieniach Niesie w sobie ton elegii i z zapisu doświadczenia granicznego, wokół niego krążą najważniejsze słowa -  most, ostatnie słowo,  cofnięty film, rozpadliny, rzeka bólu. To geografia ostateczności i miejsca bez powrotu. 
    • @huzarc Chciałam w tym wierszu sposób pokazać walkę różnych emocji w człowieku, takich, co biorą się z pewnych instynktownych reakcji, nad którymi nie da się zapanować. Po prostu tak jesteśmy skonstruowani, i odziedziczyliśmy to po praprzodkach. Miały nam za czasów biegania nago po sawannie pomagać w przetrwaniu. Cywilizacja spowodowała, że stały się pewnego rodzaju balastem. Dzielimy je na złe i dobre, na takie, które mają rację i na takie, których należy się wstydzić. Tymczasem tak to z nimi jest, że po prostu są, i nic więcej. Przychodzą i odchodzą, jak fala powodziowa. Trzeba tylko odpowiedzialnie nimi zarządzać, rozładowywać w akceptowalny dla otoczenia sposób (np. zamiast przywalić komuś w łeb, idziemy pobiegać, zamiast zrobić awanturę, piszemy wiersz albo słuchamy muzyki dla wyciszenia). Właśnie podobnie jak tą falą - żeby nie zrobiła spustoszenia. Mamy często własne możliwości retencji i  uwolnienia pod odpowiednim nadzorem racjonalizmu. Ale każdy ma prawo nawet do tych najgorszych - złość, strach, lecz oczywiście nie należy pod ich wpływem nikogo ranić. Tytułowa ewolucja jest po pierwsze przejściem do akceptacji tego co w innych i w nas samych się czasem kotłuje, a po drugie wytworzeniem mechanizmów, które dają nam możliwość kontrolowania siebie w emocjach.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...