Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Kolejna noc nadchodzi,

     Siedzę na podłodze, samotna.

Swą trzęsącą dłonią 

     Łapię za jedwabną celulozę.

Tym razem dna dosięgam,

     Czy zostały mi jakieś wyjścia?

Wiem, że nie zrobiłam wszystkiego,

     Wiem, że czas mi się kończy.

Jednak, czy mogę po prostu się poddać?

     Wcale nie chcę tak umierać.

Ostatnia deska ratunku mi pozostała,

     Do stracenia nic już nie mam.

Teraz będzie dobrze, prawda?

     Jedno wyznanie,

A tyle zmienia...

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Martwy Kwiat (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Do stracenia masz przyszłośc, ale ta jeszcze nie istnieje. Trudno żałowac czegoś, czego nie ma ale można się pomamić i pogubić. Ja się poddałem, nie dało rady inaczej. Buduję wszystko od nowa i szczerze mam nadzieję, że gdzieś się to załamie i będę wolny po nieskończoność.

Edytowane przez Phuruchiko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To groźna dla życia sytuacja, sytuacja wyboru... Ale dno nie musi być miejscem śmierci... Może stać się podłożem, od którego można się znowu odbić - w góre, na powietrze i światło. A tęsknota za nimi, ich pragnienia może dać na to siłę.

Serdecznie Cię pozdrawiam!

 

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To kredkami da się temperować inne kredki?
    • Szedł drogą cienia  w rytm cierpienia zasłaniał czernią kolory od promieni słońca był odosobniony Szedł cień drogą w mroku  ubrany w czerni otchłań Nie zna słońca i świata w kolorach Zawsze jest z nami czy może jednak nie cień tylko gdy światło oświetla ciebie jego ją ich tych tamtych i mnie  czy cień rzuca cień czy za cieniem też ciągnie się jakiś cień niewidzialny okiem jak ludz kie czy w cieniu cienia może być jakieś życie i szansa by jak róża wyrosła ubrana w sztuķę ciuchem poezja lub obraz  wiersz albo książka  muzyka piosnka  cień przy tobie wytrwale krok za krokiem zmierza jak się pozbyć cienia gdy umierasz to go już nje ma gdy przysypie trumnę ziemia  gdy popioly zapakują w urnę a cień został sam tam i kogo innego stalkuje wiecznie idąc z nim krok za krokiem dzień po dniu cieniu mój  mój prześladowco  czy ty byt swój zawdzięczasz ciemnym mrokom czy to słońca zasługa że jesteś tutaj dzisiaj jak wczoraj jak obyś dożył jutra i przekonał się że żyjesz gdy twój cień jest tutaj jak będzie aż urna aż trumna aż dusza wywedruje z tego opakowania ze skóry    wers który by poruszył by mógł się zdarzyć  zajęty głupotą własną ośmielam się marzyć  czyż marzenia jednak nie są od tego by się nie spełniać by mogły trwać jak nadzieja w nas żywa  choćby dusza martwa  to zdarza się pływać w myślach wśród rzeki miodu i mleka pełnej  bujanie w obłokach zupełnie  i niebieskie migdały jak oczy które na popiół zszarzały z latami  wypalone paczki  papierosów  blizny jak znaczki  karma znajdzie sposób  wypite flaszki kibel zarzygany o czym to ja aha   
    • @Nata_Kruk Dzięki. Ten wers miał właśnie nie domykać.
    • Prosto w twoje objęcia  Piękna damo ze zdjęcia! 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Kornel to nie Twoja liga, dlatego tracisz czas pod tym wierszem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...