Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

  Zacząłem regularnie podglądać “moją” instruktorkę. Każdą prywatną sesję zaczynałem od wizyty na Moretonie. Na początku interesowało mnie wyłącznie nurkowanie z Evą. Jeśli nie nurkowała, to dawałem jej spokój. Ale po pewnym czasie życie prywatne Evy również mnie wciągnęło. Zacząłem podglądać ją nawet wtedy, jak nie nurkowała. Dowiadywałem się o niej coraz więcej. Fascynowała mnie prostota jej codzienności. Żyła bardzo skromnie. Cały jej czas wypełniała praca, która również była jej pasją. Ktoś, kto zarabia na szkoleniu nurków, pewnie miałby rafy i nurkowania dosyć w swoi prywatnym życiu, ale ona wręcz przeciwnie. Większość czasu spędzała w wodzie. Albo snorkując swobodnie z rurką albo nurkując z butlą. Jak miałem szczęście i trafiałem z transmisją w czasie gdy nurkowała sama, to miejsca które odwiedzała były najbardziej interesujące.
  W miarę jak poznawałem ją coraz lepiej, zaczęła fascynować mnie jej osobowość. Urzekła mnie prostota jej myśli. Pojęcia przebiegłości, cwaniactwa, podstępu czy nawet kłamstwa, były jej zupełnie obce. Ponieważ miałem możliwość konfrontacji jej słów z jej myślami, stwierdziłem z wielkim zdziwieniem, że Eva zawsze jest szczera. Nigdy nikogo nie oszukuje, nawet w najdrobniejszych sprawach. Jej myśli były proste i zbyt naiwne, można by powiedzieć, infantylne, jak na kogoś to ma odpowiedzialną prace i jest już dojrzałą, choć młodą osobą. Życie w jej pojęciu było zbyt łatwe, zbyt wyidealizowane. Myślałem o niej wtedy:

 

- “Eva to nie tak, dziewczyno jesteś naiwna. Ktoś cię
wykorzysta, oszuka. W końcu za to oberwiesz. Ludziom nie
zawsze warto ufać.”


   Dziwiło mnie również, że Eva jest sama. Jej codzienność, choć przebiegała w gwarze śmiechu i krzyku dziesiątków turystów z całego świata, to tak naprawdę była bardzo samotna. Wprost z mariny jechała do wynajętego przez siebie domu i żyła tam niemal jak pustelnik. Całymi dniami z nikim nie rozmawiała. Jej rodzina też jakby o niej zapomniała. Może rodzice do niej dzwonili, ale musieli robić to rzadko, bo ja nigdy tego nie zaobserwowałem. Raz byłem świadkiem jej rozmowy z koleżanką z hotelu. Eva dzwoniła do recepcji i prosiła żeby poprosić koleżankę, bo chciała z nią uzgodnić na którą zmianę ma przyjść w przyszłym tygodniu. Koleżanka powiedziała jej, że jeszcze nie wie, bo planuje jakieś spotkanie i powiedziała, że do niej oddzwoni. Poprosiła, żeby Eva podała jej numer. Eva to zrobiła, a ja, nie wiem po co, go sobie zapisałem na jakimś skrawku papieru. 
  Eva była bardzo ładna i wielu młodych kursantów próbowało ją podrywać, ale ona, choć niektórzy jej się podobali, nie wiedziała jak i co ma im odpowiadać, żeby nawiązać znajomość. Jednak po krótkim czasie sytuacja się zmieniła. Eva przestała być sama. Eva dorabiała dodatkowo jako kelnerka w hotelu. Była bardzo lubiana przez pracujący tam personel. Zawsze grzeczna, nad wyraz uprzejma i zawsze uśmiechnięta, wzbudzała sympatie współpracowników. Nigdy nie zaobserwowałem, żeby wpadła w gniew i na kogoś krzyczała albo nawet mówiła do kogoś podniesionym głosem. Już wcześniej wiedziałem, że Evie podoba się jeden z pracowników hotelu. Był to młody Szwed o imieniu Nils. Jednak na samą myśl o tym, że miałaby go jakoś podrywać, robiła się zawstydzona. Coś musiało się jednak wydarzyć bo sytuacja nagle się zmieniła i Eva zaczęła spotykać się z Nilsem.

Nie wiedziałem co się wydarzyło, ponieważ nasz sprzęt nie dawał nam możliwości czytania ludzkich wspomnień. Transmisja dotyczyła wyłącznie zdarzeń w czasie rzeczywistym i dotyczyła tylko tego, co działo się w danej chwili i tylko to w czasie krótkiej transmisji mogliśmy zobaczyć. Jeśli człowiek przywoływał w danej chwili wspomnienia z pamięci i o nich myślał, to mogliśmy to obserwować na monitorze, ale nic więcej o zawartości pamięci nie wiedzieliśmy. Nils zaczął odwiedzać Evę w jej domku, aż w końcu po kilku tygodniach, zakochana w nim Eva zaprosiła go do siebie na kolację. Czuła że on tego oczekuje. Widziałem jak wiele ją to kosztowało i jak bardzo to przeżywała. Eva zakochała się w Nilsie i zaplanowała z nim seks. Chciała to zrobić, ale ja, w przeciwieństwie do Nilsa, wiedziałem że będzie to jej pierwszy raz i wiedziałem jak bardzo się denerwowała i wstydziła. Trudno mi powiedzieć dlaczego, ale ja też chciałem przy tym być. Chciałem się tam bezczelnie wprosić, choć nikt sobie tego nie życzył i nikt mnie nie zapraszał. Łapałem się na tym, że jestem głupio, bezsensownie zazdrosny. Myślałem:

 

- “Nils, nawet nie wiesz jak ci chłopie zazdroszczę.”

 

Oglądanie tej transmisji nie było prostą sprawą. Musiałem nawiązać połączenie bardzo wcześnie. O piątej rano nikogo jeszcze w instytucie nie było. Nocny strażnik mnie wpuścił, bo dobrze go znałem, ale był podejrzliwy.

Ustanowiłem połączenie. Na Moretonie było po 22. Na wyspie, pomimo tego że było już ciemno, musiało być bardzo gorąco, ponieważ okna były szeroko pootwierane. Słyszałem szum fal oceanu.
W pokoju panował mrok. Nils był z Evą. Musiał być już dłuższą chwilę. Siedzieli razem przy stoliku na którym stała zapalona świeca. Oboje w rękach trzymali duże lampki, pełne czerwonego wina. Cicho szeptali sobie czułe słowa. Eva była w krótkiej kolorowej sukience z cienkiej bawełny z dużym dekoltem. Nic pod nią nie miała a Nils nie mógł oderwać od niej wzroku. Wyglądała bardzo seksownie. Połączyłem się w samą porę. Nils przystąpił do działania. Podszedł od tyłu do siedzącej dziewczyny i zaczął delikatnie, ale namiętnie całować jej szyję i ramię. Odstawiła lampkę z winem, a Nils włożył rękę za dekolt i objął ręką małą dziewczęcą pierś. Następnie podniósł ją z krzesła tak aby wstała i zdjął z niej sukienkę. Eva ulegle podniosła ręce żeby mu to ułatwić. Pod sukienką nie miała niczego. Przełączyłem transmisje na Nilsa żeby móc ją zobaczyć. W świetle świecy wyglądała pięknie. Opuściła ręce i stała z pochyloną głową. Jej długie, rozpuszczone włosy przysłaniały jej zawstydzoną twarz 
i małe dziewczęce piersi, dotykając przy tym nabrzmiałych, podnieconych sutków. Nils ściągnął koszulę i przytulił ją do siebie a następnie ukląkł przed nią dotykając ustami jej łona. Eva namiętnie wzdychając objęła jego głowę rękami. Następnie Nils rozebrał się do naga i położył ją na łóżku.

Ja w międzyczasie zresetowałem transmisję i przełączyłem z powrotem na Evę. Byłem świadkiem najbardziej zmysłowych scen, jakie mogłem sobie wyobrazić. Wprawiony Nils dobrze wiedział jak rozpalać zmysły dziewczyny. Nie śpieszył się, ale był konsekwentny. Eva rozłożyła nogi i zamknęła oczy a ja słyszałem szybkie bicie jej serca. Westchnęła w chwili połączenia z Nilsem. Nils spokojnymi ruchami doprowadził ją do długiego orgazmu. Eva cicho wzdychała, mocno go obejmując a następnie nagle zamilkła a ja na monitorze wyobraźni zobaczyłem dziwną psychodeliczną wizję.

Zobaczyłem powoli wirującą, przejrzystą toń błękitnego oceanu, a w nim bardzo szybko zmieniające się obrazy morskich kolorowych stworzeń o dziwnych wydłużonych kształtach z długimi mackami i płetwami, których próżno by szukać w naturze. Podobnie jak w snach Roseline, obrazy płynnie przechodziły jeden w drugi. Ale Eva nie spała, była w transie. Przeżywała orgazm. Była z mężczyzną. Swoim ukochanym, jedynym, nadzwyczajnym mężczyzną, Nilsem.

Byłem tak podniecony, jak nastolatek, któremu pierwszy raz udało się dorwać pornola. Tego wieczora, a właściwie mojego wczesnego ranka, jeszcze dwa razy resetowałem transmisję, żeby móc dalej się z nią łączyć. Aż zacząłem się obawiać o to czy nie przegrzeję aparatury. Pomyślałem, że Eva ma szczęście, że swój pierwszy raz przeżyła w rękach fachowca a właściwie artysty. Nie jedna dziewczyna chciałaby inicjować swoje życie seksualne w taki właśnie sposób.

Mój erotyczny ranny seans gwałtownie przerwał Georg. Przyszedł wyjątkowo wcześnie i był trochę wystraszony, że pracownia jest otwarta już tak wcześnie rano.

 

- Ej, Thomas, co to ma być? Co tu robisz tak wcześnie, co?

 

Nie wiedziałem jak długo się przyglądał zza mojego ramienia.

 

- E, nic, nic. Nie umiałem spać i chciałem sobie coś zobaczyć.
- Coś zobaczyć. Coś tu kręcisz. Ty coś za często tu
przychodzisz ostatnio. Co cię tak zainteresowało? Gadaj no
prawdę.
- No przecież ci powiedziałem, chciałem coś zobaczyć.
- Coś albo kogoś?
- A co to za różnica?
- Thomas nie mówili ci rodzice, żebyś zanadto nie uzależniał
się od komputerów. Jeszcze coś nabroisz i tyle będzie.
- Przemyślę twoje uwagi.


Thomas miał racje. Za często chciałem ją podglądać. W końcu zacząłem się łapać na tym, że uzależniam się od tych transmisji. Przed każdą transmisją czułem łaskotanie w okolicach brzucha i wzrastał mi puls. Po głowie chodziła mi natrętna myśl, której nie chciałem do siebie dopuszczać. Ale w końcu ona zwyciężyła i powiedziałem w myślach sam do siebie:

 

- “Co ty głupku wyprawiasz. Przecież się w niej zakochujesz, 
  a właściwie już się zakochałeś.”

 

Postanowiłem, że muszę ograniczyć transmisje z Evą. To przecież do niczego dobrego nie doprowadzi. To zwykła dziewczyna jakich wiele, do tego zajęta i mieszkająca na drugim końcu świata. Łączyłem się z Australią jeszcze przez kilka tygodni, ale coraz rzadziej. Zresztą te transmisje przestały być dla mnie miłe. Za każdym razem obserwowałem jak Eva coraz mocniej zakochuje się w Nilsie i jak bardzo się od niego uzależniła. Słyszałem jak często o nim myśli i powtarza w myślach odmienione na wszystkie możliwe sposoby:

 

- “Mój Nils. Mój kochany Nils.”

 

W końcu dałem sobie z tym spokój i przez dwa tygodnie w ogóle nie łączyłem się z Moretonem. A właściwie to z nikim się nie łączyłem. Zająłem się pracą a sprzęt zostawiłem Georgowi i Jackowi. Jednak pewnego popołudnia, jak już miałem iść do domu i zostałem sam w pracowni, znowu ciekawość zwyciężyła.

 

- “Tylko jedna krótka sesja.”

 

Pomyślałem. Ustanowiłem połączenie i zobaczyłem że Eva leży w łóżku. Zdałem sobie sprawę, że tam jest środek dnia. Słyszałem, że ma bardzo wysokie tętno. Usłyszałem, że ciągle płacze. Płakała bez przerwy a w myślach, zapłakanym, słabym głosem, powtarzała mantrę:

 

- “To już koniec. To już koniec.”

 

Na monitorze wyobraźni zobaczyłem wskaźnik niepokoju, który sygnalizował maksymalnie silny sygnał. Pomyślałem:

 

- “Czego koniec?! Jaki koniec? Czego się tak boi?”

 

Wstała z łóżka i ubrała piankę. Wzięła maskę i rurkę, wyszła z domu i podjechała samochodem do pobliskiego molo nad oceanem. Zostawiła otwarty samochód, przekroczyła barierkę i wskoczyła do wody. Byłem przerażony. Nigdy wcześniej w tym miejscu tego nie robiła. Tak, jakby nie obchodziło ją, czy nie ma w wodzie jakiś ukrytych przeszkód. Eva zawsze wchodziła na tym molo do wody w miejscu specjalnie do tego przeznaczonym, ale dzisiaj zachowała się inaczej. Szybko płynęła w stronę rafy i brzegowego klifu.

Trzy razy musiałem resetować transmisję, żeby ciągle ją obserwować. Była w wodzie od godziny. Oddychała z coraz większym trudem, słyszałem jej bardzo wysokie tętno, czułem że jest bardzo zmęczona. Uczucie niepokoju ciągle jej nie opuszczało. Wskaźnik na monitorze ciągle wskazywał maksymalną wartość. To było do niej zupełnie nie podobne. W myślach powtarzała ciągle:


- “To już koniec, to już koniec, Nils to już koniec.”

 

Nie była w stanie skupić myśli na niczym innym. Nie rozumiałem co jej się stało i o co chodzi. W końcu na monitorze wyobraźni, zobaczyłem jej wspomnienie. Przez chwilę zobaczyłem Nilsa leżącego nago na łóżku a na nim jakąś młodą kobietę, siedzącą na nim okrakiem i poruszającą biodrami. Wtedy zrozumiałem, że nakryła Nilsa na zdradzie. Było mi jej bardzo żal, bardzo jej współczułem. Eva podpłynęła do brzegu pod skalistym klifem. Nie miałem pojęcia co planuje. Zostawiła płetwy i maskę i zaczęła boso, tylko w piance wspinać się na klif. Znowu usłyszałem jej myśl:

 

- “To już koniec.”

 

Czerwony pasek na monitorze nie znikał ani na moment. Za chwilę usłyszałem kolejną myśl. która wzbudziła we mnie grozę:

 

- “Nie chce więcej żyć!”

 

Zrozumiałem wreszcie co to wszystko może znaczyć. Krzyknąłem na cały głos:

 

- Eva, nie!!! Co ty chcesz zrobić?! Eva nie!!!

 

Patrząc jak wspięła się na półkę skalną i stanęła na jej skraju, zacząłem intensywnie myśleć:

 

- Co zrobić, co zrobić! Thomas, myśl!!

 

I wtedy doznałem olśnienia.


- “Telefon, ku..a telefon! Może ma go ze sobą? Przecież gdzieś
tu jest numer, gdzieś tu leży. Gdzie ta kartka, gdzie jest ku..a
ta kartka!”

 

Zacząłem nerwowo przerzucać papiery na naszych biurkach. Znalazłem.

 

- Jest, jest, numer, numer! Szybko! 

 

Drżącymi rękami zacząłem wybierać numer. Pomyliłem się, znowu spróbowałem, znowu się pomyliłem. Eva zaczęła przechylać się do przodu w stronę przepaści, a monitor wyobraźni pokazał obraz wizji podobny do tego, który już widziałem, lecz woda w oceanie wirowała bardzo szybko i była bardzo ciemna, granatowa, prawie czarna. Zamiast wodnych stworzeń pływały w niej czarne rozciągnięte stwory. W głośnikach słyszałem ostatnią myśl Evy:

 

- “...Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie...”

 

W końcu udało mi się wybrać numer. Usłyszałem sygnał. Wydawało mi się, że w głośnikach słyszę lekkie brzęczenie wibrującego telefonu.

 

- “Ma go! Ma go przy sobie!!! Co jej powiem, Boże, co jej
powiem?! Odbieraj, Eva nie skacz, odbieraj! Jak ją
powstrzymać?!”

 

Nie miałem pojęcia co mam jej powiedzieć. Dziesiątki myśli przelatywały mi przez głowę. Nic sensownego do głowy jednak mi nie przychodziło. W końcu przypomniałem sobie, jak przy piwie, Jack i Georg instruowali mnie, co mówi się kobietom, żeby poprawić im nastrój i przychylnie je do siebie usposobić. Georg i Jack zgodnie twierdzili, że to uniwersalna formuła, która działa niezawodnie na wszystkie kobiety świata, w wieku od lat pięciu do stu pięciu. Nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy. Widziałem na monitorze, że Eva przykucnęła i się cofnęła, a słuchawce telefonu usłyszałem znajomy zapłakany głos:

 

- Słucham.

 

Wziąłem głęboki oddech i cały wysiłek skupiłem na tym, aby w moim głosie nie było słychać żadnych emocji i żeby brzmiał jak najbardziej oficjalnie.

 

- Dzień dobry. Czy to pani Eva Ryan?
- Tak słucham?
- Czy pani jest instruktorką nurkowania na wyspie Moreton 
 w Australii i pracuje pani w firmie “Blue Reef“?
- Tak, pracowałam tam, już nie pracuję.
- Pani Evo, jestem sekretarzem Uniwersyteckiego
Międzynarodowego Towarzystwa Nurkowania Swobodnego
w mieście San Jose w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych.
Czy pani mnie słyszy?
- No słucham.
- Zarząd klubu zobligował mnie do przekazania pani
informacji, że została pani zwyciężczynią corocznego
plebiscytu, organizowanego przez nasz klub.
- Jakiego plebiscytu?
- Na najładniejszą nurkę, instruktorkę na świecie.
- Cooo takiego???
- No tak, nasi członkowie nurkują na całym świecie 
i korzystają z usług rożnych firm związanych z nurkowaniem.
Kapituła plebiscytu w tym roku wybrała panią, jako
zwyciężczynię.
- Mnie??!!
- No tak, zostałem zobowiązany do osobistego przekazania
pani nagrody.
- Jakiej nagrody?
- Nagrodą jest pięć tysięcy dolarów amerykańskich, dyplom... 
 i puchar.

 

Plotłem bez sensu.

 

- Chcesz mi dać pięć tysięcy dolarów?
- No tak, a do tego dyplom... i puchar. I muszę to zrobić
osobiście, takie mamy reguły. Czy mogę przylecieć do pani 
w przyszłym tygodniu, czy znajdzie pani dla mnie chwilę
 czasu?
- Co takiego? No nie wiem. Przylecisz specjalnie do mnie 
 z Kalifornii?
- Niech się pani zgodzi, bardzo proszę. Jeśli znalazłaby pani
dla mnie trochę czasu, to bardzo chętnie bym ponurkował na
rafie. Nigdy nie byłem w Australii.
- Nurkujesz?
- Tak, oczywiście. Za wszystko zapłacę. Pani Evo, chciałbym
 poinformować panią również, że kapituła przewidziała
dodatkową nagrodę.
- Jaką nagrodę?
- Tygodniowy pobyt w San Jose. W tym zwiedzanie Kalifornii 
i wykład w naszym towarzystwie. Całkowicie na koszt
towarzystwa, włącznie z biletami lotniczymi i kosztami
hotelu. Zwiedzanie z przewodnikiem.
- Z przewodnikiem tak?

 

Słyszałem, że ton głosu Evy wyraźnie się zmienił.

 

- Tak z przewodnikiem.
- No niech zgadnę, a kto nim będzie?
- No... ja.
- A... ty. No jakoś akurat... tak pomyślałam.

 

W tym momencie oczy Evy wypełniła przedziwna mieszanka substancji łzowej. Łzy smutku i rozpaczy pomieszały się gwałtownie ze łzami śmiechu i radości a Eva nie mogła się już powstrzymać i zaczęła się śmiać, czerwony pasek zniknął z monitora, a ja poczułem się jak bohater.

 

- To wiesz co, ja mam teraz dużo czasu, przywieź najpierw tą
nagrodę i ponurkujemy a potem się zobaczy, jak będzie ze
zwiedzaniem Kalifornii.
- Oczywiście pani Evo. Na początku przyszłego tygodnia
zgłoszę się do pani. Zadzwonię, jak już będę w Brisbane.
- Skąd masz mój telefon?
- Nasz nurek, który z panią nurkował w tym roku, zgłosił panią
do plebiscytu i dał mi pani numer telefonu.
- No dobra już dobra, nie nawijaj, przyjedź zobaczymy.
- To do zobaczenia.
- See you soon.

 

Eva przerwała rozmowę a ja zobaczyłem, że zaczyna ostrożnie schodzić z klifu. Teddy przerwał połączenie a ja pomyślałem:

 

- “Jesteś wielki.”

 

I zaraz potem:

 

- “Ja pierniczę... co ja narobiłem?!”

 

............................

 

Dotyk Amani, Tajemnica Pluszowego Misia, Spisek Duchów       .........   www. Ebookowo.pl

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Półprawdy, miraże i lub inne pomyłki pamięci, Sytuacje, co naprawdę były, i sen, co żywy. Wszystko to jak koktajl na wieczór samotny, Co ma być reakcją na to, co było lub się nie zdarzyło.   Mitologia cała i zapach jej ciała, ale nie, to nie ona – To zapach żula, co w tramwaju chciał mnie wziąć w ramiona. Pomyłka się we wspomnienia wkrada: I to nie była impreza alkoholowa, tylko sala kinowa. Można se wkręcić różne historie, by ego podbudować, Można być generałem lub gwiazdą, ale... nie można Spać z każdą,   zbyt wielu się człowiek nie spodoba – Zbyt małe zasięgi, a i możliwości też. Zresztą, kto dojedzie na randkę na Guam? Ona nie poderwie każdego, a on nie prześpi się z każdą. Wiejski playboy ma najłatwiej – od obory do stajni, Mała kraina, to i większa spuścizna po nim zostanie.   Wielki świat nęci billboardami i sky line, Marzenia toną w pragnieniach bycia i przeżycia doświadczenia. Mnie urlop męczy, all inclusive nie jest radością, W podróży życie przestaje być celem, Złoty środek to pustka, masa też niewiele zmieni.      
    • Byle tylko spod tej blachy pozoru łatwości ,nie stawiała oporu intelektualnej po wszystkim zagwoztki , autorefleksji -ile mnie to kosztuje de facto.
    • @Poezja to życie minimalistyczny w słowach, a treściowo bogaty tekst!
    • @Leszek Piotr Laskowski pięknie napisane, sama prawda...
    • „Jedno życie to mało”   Zapomnianą dziś ścieżką życia i etyki, dla dobroci bez zysku, dla łez wypłakanych, lekkomyślności ciągle stojącej w przełyku, niespełnionych obietnic porozdawanych.   Wielkim wzrokiem dziecięcia, w miłości bez granic, i chciałbyś, i mógłbyś — jednak tak się nie stało, kiedy cały ten świat dzieckiem miewał cię za nic, bo wciąż było im mało, wciąż było za mało.   Te rodziców uwagi, rodziców przestrogi mijały zupełnie twego myślenia wątki. Dopiero gdy nadszedł gorzki czas ich utraty, w żałobie zbierałeś z ich rad już szczątki.   Tak męczyła cię myśl o przegraniu wszystkiego, aż z wiekiem w umyśle twym się przejaśniło i zrozumiałeś — iżby świat zrozumieć: — jedno życie — to po prostu za mało.   Leszek Piotr Laskowski  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...