Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

to odmierzany śmiercią rozbiór Rosji 

 

cisza amerykańskich gabinetów 

niemiecki taniec francuski

 

rozsuwają się kry ruskiej Pangei 

Kazachstan Tatarstan Czeczenia 

zaczyna się rwa

 

pierwsze spłonie Świnoujście 

 

starcie machin gospodarczych

metali ziem rzadkich 

barbarzyństwa

 

Daszka z klasy mojej córki

została matką dla trzech sióstr 

 

nie mamy broni

lotnictwa

siły 

fosfor nocą

pakowanie ciał kolegów nad ranem 

 

jestem w piekle 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Somalija (wyświetl historię edycji)
  • Somalija zmienił(a) tytuł na Kto wygra wojnę? Chiny!
Opublikowano

@[email protected] Rosja już nie jest potęgą jeśli chodzi o nowe technologie i myśl naukową. Chiny po cichu sobie wyrosły i są przeciwwagą dla Stanów. Dla republik podległych, to okazja do walki o niepodległość, ale przykład Ukrainy może zniechęcić, lub przeciwnie zmobilizować. Nie wiem, Grzesiu to ciężki temat. Są jeszcze przecież takie kraje jak Turcja, Iran, Syria każdy chce coś ugrać. Szkoda tylko tych ludzi i cierpienia...

 

 

Opublikowano

Czytałam jakieś przepowiednie kiedyś, że Chiny wkroczą do Rosji... całkiem możliwe.  A to, że żółta rasa zaleje świat, wiadomo w przepowiedniach od dawna. Powoli się wypełnia.

Ufam Klimuszce, który uspokajał, że Polska niedużo wycierpi. Ale co to znaczy niedużo ;) 

 

 

Opublikowano

   ŻADNEGO rozbioru Rosji NIE będzie - chociaż Władimir oddał część terytorium swojego kraju pod osiedlenie się Chińczyków. Dzieje się o wiele, wiele więcej, niż w jakimkolwiek wierszu można zawrzeć. 

   Zapytałbym raczej nie o to, kto wygra wojnę - bo że Rosja wespół z Chinami, tu częściowo masz rację - to jasne. Zapytałbym, kto przegra - chociaż właściwie już przegrał. Ot tak, dla zwrócenia uwagi na fakt, że stulecie kraju, założonego przez templariuszy, dobiegło końca. Wbrew pozorom na szczęście dla wszystkich Ziemian: nie tylko ludzi. I to włącznie z jego obywatelami.  

   Zbyt wiele obaw w Twoim wierszu, abym mógł zostawić pod nim serduszko. 

 

   Ale serdeczne pozdrowienia i tak przesyłam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Opublikowano (edytowane)

@Corleone 11 Czyli jeśli Rosji uda się przesunąć granicę na zachodzie, to będzie bogatsza o uran, tytan, nikiel i inne surowce. Skwrawi tam wszystkich ukraińskich żołnierzy i podejdzie pod granicę naszego kraju. W połączeniu z Białorusią i obwodem Kaliningradu będziemy znów sąsiadować z zaprzyjaźnionym narodem, który będzie przeciwwagą dla Stanów? A Chiny? Są potęgą. Nie sięgną po Tybet, Tajwan, Pakistan i Indie?

 

 

 

 

Edytowane przez Somalija (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Somalija

   To, co napiszę, prawdopodobnie będzie dla Ciebie szokiem. USA wiele razy próbowały umieścić wyrzutnie rakiet w poradzieckich republikach, jak na przykład wspomniany przez Ciebie Kazachstan, celem zaatakowania Rosji. Te małe republiki ludowe na wschodzie Ukrainy - która formalnie nie jest państwem - Władimir stworzył po to, by oddzielały społeczność ukraińską od reszty kraju. 

   Obecna sytuacja jest wynikiem działań CIA, która praktycznie zawłaszczyła Ukrainę. Pan Żełenski zajmuje swoje stanowisko z namaszczenia tej instytucji. Generalnie chodzi o stworzenie jak najwięcej energii negatywnej dla istot, które sterują przywódcą USA i jego partią. 

   Armia rosyjska nie pójdzie dalej. Gdyby Władimir tego chciał, już zdążyłaby ona zająć Polskę. 

   Chiny są potęgą i wespół z Rosją usuwają Amerykę w celu stworzenia nowego porządku świata. Opartego na energii pozytywnej i "w duchu i w materii", jak często powtarza Aron. Na szacunku dla Mamy Ziemi. Na szanowaniu zdrowia, nie na gonieniu za pracą i zyskiem. Nie na pieniądzu, materialnej zachłanności, władzy i niszczeniu Ziemi w imię zysków.

   Chiny już mocno usadowiły się w Afryce. Po Tajwan być może sięgną. Przypuszczam, że wywołają przewrót polityczny, a nie przejmą go w drodze wojskowej napaści. Zresztą gdyby chcieli, już zrobiliby to. Ale po Pakistan i Indie nie. 

   Epidemie koronawirusa i zmiany klimatu są wynikiem działań Mamy Ziemi w celu zatrzymania i zmiany panującego systemu. 

   Mamy okres przejściowy do 2028 roku. Jeszcze sześć lat wstrząsów, nim zaistnieje Złoty Wiek dla części ludzkości. Tych z ludzi, którzy będą chcieć starego systemu, Mama Ziemia odwoła do innego wymiaru. My wszyscy obecnie żyjący zgodziliśmy się, by urodzić się i żyć tym czasie. 

   Poukładaj to sobie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. I przestań żyć lękiem, jeśli nim żyjesz. 

Opublikowano

@Somalija Chiny idące na Rosję i "wycinające" kawał tego za dużego kraju to jest bardzo pożądany scenariusz przez takiego płaza jak ja. Niestety ten scenariusz chyba z każdym dniem się oddala. Rosja tę wojnę przegrywa i już jej nie wygra, konsekwencją będzie odsunięcie od władzy Putina, ale tylko i wyłącznie z powodów zdrowotnych(o żadnej przegranej a tym bardziej wojny nikt w Rosji nie wspomni ani nie piśnie) 

Najprawdopodobniej jeszcze w tym roku. Niestety nowy "władca" w Rosji będzie musiał się bardzo, ale to bardzo szybciutko (btw. już jest to robione na poziomie służb) dogadać z USEj dla przeciwwagi i zaniechaniu zapędów (oby niczego więcej) Chinczyków. 

Mapa geopolityczna trzeszczy w posadach, największym zagrożeniem dla Europy jest obecnie Afryka wygląda to na przygotowanie gruntu pod masową emigrację z tego kontynentu o jakiej nawet nie śniliśmy i zagarnięciu ogromnych połaci w Afryce za bezcen. Będzie to robione pod otoczką masowego głodu i braku jakiejkolwiek innej alternatywy, to już niestety ma nastąpić od początku sierpnia. 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Wg mnie tym razem poświęcona zostanie Rosja (a właściwie sama się poświęci :)) Jeśli składniki chcą być w całości (np.w USA - jeszcze, bo nie wiadomo jak długo) to jest dążność do syntezy, rozwoju.  Natomiast Rosja jest ewidentnym przykładem, że większość składników już w tej całości być nie chce. To początek rozkładu, rozpadu.

Również zdrówka  

 

 

Opublikowano

@Pan Ropuch Ta tytułowa wygrana Chin, to raczej myśl o tym, że Chiny zachowując bierność, pozwoliły na, to że Rosja okazała się porażką. Nie miałam na myśli otwarcia frontu. A Afrykanie, masz rację przypłyną do Europy na pontonach rozdawanych przez Rosjan... 

DZIĘKUJĘ za wymianę myśli.

Opublikowano

@Somalija

   Naprawdę słuchanie rusofobicznej propagandy amerykańskiej szkodzi. I to bardzo szkodzi. Poprzez rozsiewanie nienawiści jako takiej w ogólności. A w szczególności do Władimira i obywateli kraju, którym/któremu przewodzi. Dajcie więc sobie spokój z jej słuchaniem. Dajcie sobie spokój z nienawiścią do prezydenta i do rządu Rosji. Bo gdyby nie oni, już mielibyśmy upragnioną przez kraj zza oceanu trzecią wojnę światową. W imię upragnionego przez obywateli tego państwa zysków. I w imię stworzenia mnóstwa energii negatywnej dla istot, którym służy część wspomnianych obywateli, z Joe'm Bidenem na czele. 

   Skoro chcecie Pokoju na świecie, dziękujcie Wszechświatowi, że Władimir - Władca Pokoju lub Rządzący Pokojem, a jakże - powstrzymuje zapędy wyżej wymienionych. I że robi co tylko jest w stanie, by ograniczyć konflikt do minimum. 

   A Chiny? Chiny współpracują z Rosją, mając na względzie ten sam cel: Pokój. Gdyby miały inny cel, już dawno Tajwan należałby do nich. Gdyby miały inny cel, zaatakowałyby Japonię. I zajęłyby ją - choćby tylko dzięki przewadze liczebnej. Wreszcie, gdyby miały inny cel, sprzymierzyłyby się z Ameryką przeciw Rosji. I nie przejmowałyby gospodarczo części Afryki po to, by wspomóc ekonomiczny rozwój wielu państw tego kontynentu. By zapobiec migracji na wielką skalę. Dla przykładu: czy wiecie, że wielu Egipcjan żyje za pięćdziesiąt dolarów miesięcznie?? Czyli za niewiele ponad dolar dziennie?? Chyba jest więc całkowicie zrozumiałe, że Chiny wspomagają rozwój biedniejszych krajów Afryki. Jasne, że za obopólnymi korzyściami.

   Byłem w Egipcie niedawno. Widziałem, ile znaczy dla nich dolar, który przeliczają w stosunku blisko dziewiętnaście funtów egipskich do jednego. Jeśli tam ktoś ma samochód, nawet trzydziestoletni lub starszy - jeździ się tam na przykład peugeotami 504 czy fiatami 131 - to jest uznawany za na bogatego. 

Opublikowano (edytowane)

@Corleone 11 , @Somalija   Dodam swoją, żołnierską cegiełkę do całości wiersza...Ponieważ znam się na  temacie rozpoznawczym;

mignę wam  tylko tyle, że blokowany eksport  zboża z Ukrainy jest celowy - wykradany przez Rosję, jaka ma wpływy w Afryce, jest darowany krajom jakie wspierają Putina. Tak samo ma się rzecz do Chin... Strefa wpływów!

Rosnąca inflacja - zbliża się okres grzewczy! Kurwa - brak węgla obfituje myśli  bez ekogroszka... przykładowo napisałem.

Jest tu tyle niuansów, że nie sposób wszystkie wymienić... 

Pozdrawiam autorkę!

 

 

 

 

@Somalija

Zastanawia mnie jeden fakt. Żyjemy na żyle złota w Polsce - mowa tu o złożach geotermalnych!!

Edytowane przez Nefretete (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Corleone 11 Już był kiedyś Artysta co formuował podobnie i podobne myśli na temat tfu.. wspaniałej rosji. Data jego samobójczej śmierci nomen-omen 18 września 1939 roku (mały edit, kiedyś informacje o zdarzeniach szły znacznie wolniej) a wspaniała bratnia armia radziecka sprawiła, że nasze babki i prababki zawsze mówiły za Niemca było źle, ale za Moskala bez porównania gorzej. Słynny fortel z noszeniem wszystkich ubrań na sobie czy zdechłego szczura na sznurku pod spódnicą itd. etc. mówi więcej niż 1000 opowieści. Co innego rusofobia i niczym nie uzasadniona nienawiść, a co innego odraza do 100% swołoczy, której pozwala się na nią bycie i jeszcze te cechy w niej się gloryfikuje oraz nagradza. 

pan vladimir putin jest słowiańską Babą Jagą, rzezimieszkiem, szubrawcą, bandytą, szarlatanem, antychrystem i księciem wojny oraz niepokoju. Jest to tak oczywiste jak jego wyłączność na władzę od ponad 23 lat(?) 

Jeżeli twierdzisz inaczej, a twierdzisz, wiedz, że nie wywołujesz we mnie najmniejszego szoku, a jedynie politowanie dla faktu jak wielkim zaślepionym rusofilem jesteś. 

 

Zupełnie nie pozdrawiam

Pan Ropuch

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch

   A czy znasz powiedzenie, że nie zawsze coś jest takie, na jakie wygląda?

   Tak, twierdzę inaczej. Widocznie mam do tego podstawy. I nie jest nią rusofiilia ani też założenie, że będę myślał "na siłę" inaczej niż inni. Po prostu znam kogoś, kto zagląda do świata ducha i widzi więcej, niż pokazuje telewizja. 

   Wyłączność na władzę Władimira bierze się stąd, że ma on cel do urzeczywistniania. Gdyby ktoś inny mógł sobie poradzić z tym zadaniem, byłby dziś na jego miejscu. 

   Kwestię nie zaślepienia Rosją też przy okazji wyjaśniłem. 

 

   Serdeczne pozdrowienia.

Opublikowano (edytowane)

@Corleone 11  Brak mi słów, epitetów i porównań na takich jak ty. 

Jeżeli nie potrafisz nazwać zła - złem, 

gwałtu - gwałtem

zbrodni - zbrodnią

wojny - wojną

niepotrzebnie przelanej krwii - niepotrzebnie przelaną krwią

śmierci niewinnych w tym zwłaszcza dzieci - śmiercią niewinnych w tym zwłaszcza dzieci

i jeszcze do tego przypisując temu wszystkiemu zupełnie odwrotne działanie, nazywając to celem wyższym oraz próbując to przykryć i zamaskować za powiedzeniem "nie takie to jest na jakie wygląda" to przepraszam bardzo - wszystkich pożytecznych idiotów, bo to określenie w stosunku do ciebie to stanowczo za mało. 

Gdzie schowałeś swój wstyd? 

Jak dawno schowałeś wszystkie lustra by spojrzeć sobie w oczy? 

Jak śmiesz plugawić tą tutaj wspaniałą społeczność takimi bezeceństwami słownymi?

Nie dyskutuję z tobą, nie wymieniem poglądów ani się nie sprzeczam. Tylko nawołuję byś wpełzną tam skądś wypełzłeś. Nie masz za grosz wstydu! 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Mamuty 

       

      Miasto w śnie pogrążone, ciszą przykład daje, 

      Bryza morska co chwila puka w stare okna, 

      Ciepła zaś, nie tak mroźna, gwizdem tylko podła, 

      Rano tam takie słońce, człowiek z chęcią wstaje, 

       

      Tej nocy, na werandzie, siedział stary Klimient, 

      W gwiazdy wpatrzony, tęsknie, przeżywał dawne chwile, 

      I w ciszy by przeżywał, nasz ten Klim, ten dzielny, 

      Bo wtem, ktoś bliski, pewien, usiadł przy marszałku. 

       

      Katia: 

      Czemuś jeszcze nie zasnął, mój Klimie kochany, 

      Gwiazdy co są dalekie, nie znają przyszłości 

      Patrzysz w nie tak uparcie, jakbyś szukał drogi, 

      Może świt, co nadejdzie, troski twe rozproszy, 

      Wierzę, że słońce rano lęk w sercu uciszy, 

      Pójdź już spocząć mój miły, nic już nie wymyślisz. 

       

      Klim:  

      Pozwól mi tutaj zostać, żono, moja miła 

      Tu, na starym fotelu, czas jakby się wstrzymał, 

      Wstać on mi nie pozwala, a sam nie chcę odejść, 

      Czy pamiętasz ten wieczór, gdyśmy się poznali? 

      A może zaś dzień to był, ja już nie pamiętam, 

      Suknię, jakże przepiękną, miałaś tam niebieską. 

       

      Katia: 

      Pamiętam suknię moją, błękit nieba skradła, 

      Lecz czy to był dzień, nie mam już pojęcia 

      Zbyt wiele zim przebrzmiało, zbyt wiele jesieni, 

      By czas jakkolwiek jasny oraz nam zostawił 

      Wszystko, co było wtedy, dziś to mgłą się staje 

      Co oczy nam przesłania, a serce wciąż mami. 

       

      Klim: 

      Leczy czyż to nie jest lepsze niż pusta nadzieja? 

      Choć te dni tak odległe, wciąż w nich przebywam 

      Wiem dobrze, że ta pamięć, duszę mą zatruwa, 

      Zaś tylko tej truciźnie życie swe przedłużam. 

      Dziś słońce mnie nie grzeje, tylko w oczy razi, 

      A jutro jest jak obraz, co barw nie posiada. 

       

      Katia: 

      Ta trucizna, co mówisz, powoli cię niszczy, 

      Co kradnie siły twe, co w tobie pozostały, 

      Dla duchów tylko żyjesz, sam duchem się stajesz, 

      I tracisz rządy nad tym, co nadal prawdziwe, 

      Dzień następny ominiesz, jak przeszkodę wielką, 

      Chcąc chyba? Przecież życia nigdy nie ominiesz. 

       

      Klim: 

      Nie omijam ja życia, lecz patrzę nań z góry, 

      Gdy świat ten uśpił swe małe, jak ważne pragnienia, 

      W tych domach, co jak groby, śnią teraz o jutrze, 

      Zaś każde jutro w niebyt poprzedni dzień spycha 

      Po co tak żyć, gdy wiesz, że wszystko zapomnisz 

      Co wczoraj kochałaś, dziś obcym jest to dla nich. 

       

      Każdy swe własne ciało jak relikwię niesie 

      Umysłem, wyobraźnią, gonią dzień następny. 

      Bo gdyby myśl swą chcieli trzymać tuż za sobą, 

      Ujrzeliby tych wszystkich, co im drogę kładli 

      Których już porzucili w tej mrocznej otchłani, 

      Może właśnie dlatego zmarłych ludzi wolę? 

       

      Katia: 

      Więc cóż obserwatorze! Choć o nas wspominasz 

      Patrzysz z góry na innych, co dziś żyją jutrem. 

      Za długo w tym fotelu w gwiazdy wzrok swój wbijasz 

      I myślisz, żeś jest jedną, co na świat tak patrzy 

      Daj spokój tymże ludziom - przecież pamiętają 

      A jak nie – to są młodzi. Cóż o nich wiesz, Klimie? 

       

      Gdy tęsknota cię brała, tak mi się zdawało, 

      Że chcesz tylko wspominać, że ulżę ci żalem, 

      Lecz tyś wpadł w jakąś pętlę, na nic to nie baczysz  

      Zamiast o nas – o ludziach i czasie coś mówisz. 

      Powiedz, Klimie mój drogi czy czas ludzi zmienia? 

      Czy to ludzie czas psują, to w mroku się gubiąc? 

       

      Mówisz, że zmarłych wolisz? Ciekawe to, Klimie, 

      Wszak ja, Twoja żona, to z grobem nie pogadasz, 

      Gdy zaś życie ich gasło, pewnie dobrze znali 

      Ile spraw niezałatwień na świecie zostawią. 

      Więc każdy z nich by oddał, wszystkie twoje myśli, 

      Za jedną chwilę życia, którą teraz trwonisz. 

       

      Klim: 

      Młodość jest tylko maską, co skrywa niepamięć, 

      Biegną, nie wiedząc jeszcze, że droga jest kołem, 

      Czas nikogo nie zmienia, on tylko obnaża, 

      To, co w człowieku gniło, gdy był jeszcze dzieckiem. 

      Ludzie psują czas, Katio, to chcą g oszukać, 

      Kradnąc mu każdą chwilę, jakby była łupem. 

       

      Czymże jest owa chwila, o której coś mówisz, 

      Błyskiem, co ledwo błyśnie, już w mroku się topi. 

      Zmarli, których tu bronisz, niczego nie pragną, 

      To ty pragniesz ich głosem moją ciszę zburzyć. 

      Wolę trwać przy tym trupie, co był kiedyś słońcem, 

      Niż gonić za motylem, co żyje dzień jeden. 

       

      Masz rację, moja Katio, marnie ten czas trwonię, 

      Lecz spójrz na moje nogi, spójrz na moje dłonie, 

      One już nie chcą służyć jutrzejszym porankom, 

      Są jak ta stara woda w zapomnianym dzbanku. 

      Nie szukaj we mnie ognia, co świat te odmieni, 

      Jam jest tylko tym cieniem, co trzyma się ziemi. 

       

      Katia:  

      Młodość to tylko głód, co prawdy nie zna jeszcze, 

      Więc bierze, co napotka, by nasycić chwilę. 

      Ja też czuję ten ciężar, w moich starych dłoniach, 

      Lecz woda w tym dzbanku, wciąż smakuje tak samo. 

      Więc wypij ją mój kochany, póki jeszcze możesz, 

      Wszakże ten dom jest dla nas, nie dla dawnych duchów. 

       

      Pędzą w dzień to następny, śmiało gonią jutro, 

      Nie znają zaś ciężaru, więc nie jest im smutno, 

      Bo błędy omijają, więc żalu nie znają 

      I często na cud Boży, liczą i czekają, 

      Zatem czego wymagasz, by służyli idei? 

      Jak to strach - przyszłość, w celi dusznej więzi 

       

      My żyjemy, dla świata, nie dla własnej woli, 

      Choć ta okrutna prawda, tak bardzo nas boli 

      Musimy drogę wskazać, by pewniej ruszyli 

      Lecz w tej walce odwiecznej, wszyscyśmy zbłądzili, 

      Oni giną bez celu, my - w sędziów przebrani, 

      Zamiast dłoń im podać, trwamy wciąż niechciani. 

       

      Klim:  

      Nie kładź dłoni pod stopy, niech kamień porani, 

      Dom z piasku beztroski przy stałym wietrze runie. 

      Bez smaku swej porażki - jak zwycięstwo poznać? 

      Zostaną tylko cieniem, ślepi blaskiem klęski 

      Niegotowi być szańcem, innych panów przyszłych. 

      Świata krwi i zmęczenia, jaką mądrość zmieni? 

       

      Katia: 

      Już ja rady nie daje, mężu mój kochany! 

      Ależ tak pięknie mówisz, jakbyś dzieło tworzył, 

      Dużo słów wokół krąży, a mało polotu. 

      Bo przecież wilk młode, uczy na swą modłę, 

      A tygrys po tygrysie, królem tajgi będzie, 

      A więc człowiek człowieka? Wrogiem pozostanie. 

       

      Już sama jak Ty teraz, dziwną mową mówię, 

      Proste to lekcje głoszę, starzy mnie nauczali. 

      Co noga się potknie, nie łam jej zawczasu, 

      Bo wczoraj jakiś wypadek, dziś ciebie napotka. 

      A te miasta największe? Jakby walczyć musieli, 

      Zamiast miast, nory małe, jak myszki ukryci. 

       

      Sama siebie pytam i ciebie zaś pytam: 

      Na cóż te filozofie, nad prostą tak prawdę? 

       

      Klim: 

      Próżno im ścieżkę mościć, gdy łakną bezdroży, 

      Bo za carów nas mają, do buntu zmuszeni. 

      Nasza opieka jest jak łańcuchy najsroższe, 

      Co zerwać je potrzeba, by poczuć, że żyjesz. 

      Często zaś kiedy pomoc, nieść każdemu chcemy, 

      Sprawdzić należy wtedy, kto chce, kto potrzebuje. 

       

      Zaś filozof – my wszyscy, co łóżka ścielają, 

      Bo spróbuj nie pościelić - cynikiem okrzykną. 

       

      Więc czy mnie kara spotka, gdy odrzucę syna 

      Marnotrawnego, zbłądził przecież na życzenie. 

      Językiem przemawiam takim, bo stać chce najwyżej, 

      Chociaż bym bardzo chciał, mowa nadal prosta. 

      Prawdę mówisz - rację - tobie ją oddaję, 

      Lecz co mi po prawdzie, duszy nie raduje. 

       

      Katia: 

      Końca pragniesz rozmowy, młodych już zostawić. 

      Bo przecież tęskno ci tam, na twe dawne czasy, 

      Na rękach miłość nosić, siłą mnie zachwycać. 

      Teraz, gdy ciągle stoję, tutaj - tuż przed tobą, 

      Silę swą wciąż posiadam, choć silna już byłam. 

      Powiedz, mój ukochany, czemu szczerze tęsknisz? 

       

      Klim: 

      Tęsknię za świtem, co budził dzień piękny 

      I wstawać musiałem, bo życie choć czekało 

      Gotowe już przynieść mi, szalone przygody. 

      Tęsknie za machorkami, zapachem młodości, 

      Choć teraz papierosy – bez wódki mi szkodzą, 

      A że wszyscy odeszli – fajki nie zapalę. 

       

      Tęsknię za przyjaciółką, ogniska wzniecała, 

      Cudowna była chwila, gdy zbierali się 

      Ludzie, moi kochani, by krzyczeć miłości 

      Wyznania, do miłości, co już - już pomarła! 

      A reszta mych przyjaciół - kochani są oni, 

      Bo starość mi przyjemną - przyjemną sprawiają. 

       

      Wczoraj moim jest zegarem,  

      Starość - mym wspomnienia darem, 

      Oni mury mi stawiają, 

      Mnie w swej ciszy układają. 

      Nie chcę jutra, nie chcę chwili, 

      Byle oni wciąż tu byli! 

       

      Gubię się w tym, to prawda – to moja kroplówka! 

      Żyć mi wciąż, wciąż pomaga, dla ciebie kochana! 

      Za tobą tęsknię przecież, najbardziej na świecie. 

      Zaś wesoło ja śpiewam, swe milutkie wtem nuty: 

       

      Co było za potem - dziś izbą nam rządzi 

      I jutro i dzisiaj - w tych kątach się błądzi, 

      To czas nas pilnuje – jak jeńców w zagrodzie, 

      W kominie mróz siedzi - w wychłodłej gospodzie 

      Te lata minęły - w gdzieś w lasy dalekie, 

      Bo co raz zginęło - zaginie na wieki! 

       

      I bardzo tęsknie za tym, by móc tak coś śpiewać 

      Coś co głosem pobudzi, duszę dziecka, moją 

      Moją duszę, co dzieckiem nie jest i nie będzie. 

       

      Katia 

      Klimie! Mój Ty kochany – tak ból wielki nosisz. 

      Cały przeszły Boży świat, cierpi teraz z nami, 

      Bo ja też ból odczuwam, to bardziej Ty żywy, 

      Wśród i pieśni, i ognia, a za mną to wcale. 

      Zmarły już Ty, Ty jesteś - Kochany, cóż mówić. 

      To powiem, bo to lek mam, gotowy dla ciebie.   

       

      Co takiego? 

       

      Myszki, koniki czy wilki, w stronę wody biegną, 

      Widzą wodę, widzą coś - coś co w myk wypiją! 

      Doda siły, zmysł zaś też - poprawi im również. 

      Wszakże i ja skorzystam, z daru Bożej wody 

      A w dzbanku, tu przy tobie, całkiem jest jej dużo. 

      Taka woda zdrowia... doda! 

      ---------------

      Leje wodę prosto w oczy, 

      Zimna struga po nim broczy 

      Zmyła duchy, zmyła plany, 

      Siedzi Klimient pokonany 

      Woda ścieka na gazety, 

      Finał bzdury i tandety! 

      Ona stoi, dzbanek trzyma, 

      Wzrokiem tnie jak ostra zima. 

      -------------------

      Klim: 

      Dlaczego? Czym ja? Czym ja? Sobie zasłużyłem? 

      Prawdę mówię, co czuję, a Ty mnie tak ranisz! 

      Woda, co ci to dało? Zimno, Boże, mokro! 

      Ciepło trochę, ale Boże! Trzeba ci to było? 

      Jak ja teraz spać pójdę, mokry przez – przez ciebie! 

      Ten świat, litości nie ma, człowiekowi cierpieć 

      Nie da! 

       

      Katia: 

      Mężu, mężu Ty żyjesz! Już myślałam szczerze,  

      Że te duchy złe, przeszłe ode mnie zabrały 

      Męża mojego, męża, co Boże zobacz 

      Za zmarłego już miałam, a on teraz żyje, 

      A czy ci nie mówiłam, że lek ja mam dobry? 

      Żonę taką masz miłą, że w nocy pomoże. 

       

      Więc gdy cię tak słuchałam, pomóc chciałam jakoś 

      Słowem - nie umiałam, bo dziwny bardzo jesteś. 

      W myślach dużo widziałaś, przeszły lęk, zapachy 

      I za mną tęsknisz, choć ja, nadal twoja żona 

      Taka sama byłam, bo odkąd ciebie kocham 

      Męża nie mogę poznać, takie brednie mówisz! 

       

      Klim: 

      I powiem, że rację masz, dobrze więc zrobiłaś 

      Żyw, bo żywy jestem, teraz żywo widzę 

      Ciebie! Żeś mnie oblała! Nie sposób już myśleć 

      O czymkolwiek, bo żona przerwać tą rozmowę 

      Musiała! Choć rozumiem, przynajmniej próbuje 

      Jeszcze cierpliwie siedzieć, bo mnie – mnie pouczasz 

       

      Więc racja, żono moja, nas spotkać coś musi, 

      Spójrz na mnie, jestem mokry, Ty mi to wypomnisz, 

      Uśmiech mi swój pokażesz - piękny jak to zawsze, 

      Ja – ze wstydu się spale! I śmiechem odpowiem, 

      Bo czyż nie po to jednak gorycz człowiek czuje, 

      Żeby zawsze pamiętał - żyje i żyć będzie? 

       

      I myślę - wyleczyłaś - męża wnet swojego 

      Chociaż strasznie cierpiałem, to ból był, ale płytki. 

      Płytki to on być musiał, skoro twoja woda, 

      Szybciutko już podsuwa, takie przemyślenia, 

       

      Katia: 

      Więc teraz lepiej patrzeć, na ciebie, mój miły, 

      Bo dużo już rozumiesz, takie mam wrażenie. 

      Choć o wszystkim pamiętasz, o jednym nie myślisz, 

      Wszystko miałeś - straciłeś, a co zaś posiadasz? 

      Myślę, że masz, chociaż Ty ślepy i niewdzięczny, 

      Gniewam się, Klimie drogi, o mnie zapomniałeś. 

       

      Klim: 

      Co? Żono, szczęście moje! Ty wiedzieć to musisz, 

      Że ja naprawdę, ale na -  

      --------

      Katia wyszła, drzwi zamknęła 

      Klim na fotelu sam zostaje 

      Próżne słowa, próżne żale 

      Koniec baśni, koniec bajki! 

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...