Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Taki sobie wiersz 

 

 

Bez względu
na deszcz
właśnie pada
krople
jak małe, niegroźne pociski balistyczne
bombardują balustradę
(niestety, syndrom wojny na Ukrainie)

 

Bez względu
na lekko uchylone drzwi
do łazienki
słychać, jak myjesz zęby
płuczesz gardło
gulgocząc
(nie wiem dlaczego ale

to słowo zawsze robiło na mnie wrażenie)

 

Bez względu 
na krajobraz North York Moors 
rozległe wrzosowiska
ładnie wpisują się w cierpliwość i pokorę
(dwa jakże kluczowe rzeczowniki)

 

Bez względu
na cholernie niezobowiązujące i 
zarazem cholernie zobowiązujące wiersze
które zdarza mi się pisać
czasem także czytać
u Świetlickiego i wielu innych
(pamiętacie ten wiersz
jak, Rozpierdoliłaś mi wakacje)


Bez względu
na pufy w kolorze musztardowym
mają za chwilę dostarczyć
przeznaczone do przedpokoju
(żona z łazienki krzyczy
- tylko uważaj na domofon!)

 

Bez względu
na jedzenie na wynos
Bez względu
na galopującą inflację
Bez względu
na śmierć i życie
Bez względu
na białe storczyki 
w szklanym wazonie
Bez względu
na pilota od telewizora
Bez względu
na piątek
Bez względu
na ciężarówkę, autostrady, drogi gruntowe 
Bez względu
na te wszystkie łatwe i przyjemne i
ładne
kobiety
Bez względu
na dziwki i
kurwy i
cały ten syf
który zdarzał się i
zdarza się

w życiu kierowcy ciężarówki

 

Bez względu

 

Kocham cię...

 

 

     Łódź. 27.5.2022.

 

 

 

 

  

Edytowane przez dach (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Dared zawsze lubię Twoje komentarze. Bez względu na wszystko. Pozdr.

@Radosław jakże bardzo miło Ciebie widzieć. Pozdrawiam.

@OloBolo dziękuję. Oczywiście wszelkie literówki, jak też błędy życiowe należy -- naprawiać. Pozdr. 

@Amber nad wyraz miły dla mnie komentarz. Twoją uwagę odnośnie tytułu --- bardzo sobie cenię. Pozdr. 

@Leszczym zawsze jesteś miłe widziany. Bardzo to miłe przeczytać taki komentarz na temat swojej twórczosci -- jak zwał tak zwał. Pozdr. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...