Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Niby Ok,
poprawnie i refleksyjnie.
Ja czuję jednak niedosyt -
zbyt otwarte to haiku - nie wiadomo w którą stronę
skierować się ze swoją interpretacją.
Myślę, że można by je zabarwiać na różne odcienie,
dodając po jednym choćby wyrazie (zapas sylab masz)
uzyskując w ten sposób szereg wariacji na temat
wymownego milczenia.

Może pokusiłbyś się o takie wariacje?

Pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Niby Ok,
poprawnie i refleksyjnie.
Ja czuję jednak niedosyt -
zbyt otwarte to haiku - nie wiadomo w którą stronę
skierować się ze swoją interpretacją.
Myślę, że można by je zabarwiać na różne odcienie,
dodając po jednym choćby wyrazie (zapas sylab masz)
uzyskując w ten sposób szereg wariacji na temat
wymownego milczenia.

Może pokusiłbyś się o takie wariacje?

Pozdrawiam serdecznie
Z wariacjami raczej nie będę kombinował.
Zastanówmy się czy jest ono aż takie otwarte... Jestem ciekaw jaka jest Twoja interpretacja?

serdecznie pozdrawiam czekając na odpowiedź
piotr
Opublikowano

powodów do milczenia może być kilka, lecz zwykle to smutek/żal lub złość, a życie niestety mija nieubłaganie... osobiście mi to "haiku" znajome

pozdrawiam Piotrze - Lef

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak. Mozna to odczytywac jako wspolne zastanawianie si? nad przemijaniem.

Ale wystarczy zobaczyc, co jest w tym tekscie:
- Podmiot Postrzegajacy
- Jakas kobieta (lub mezczyzna)
- Wskazowki (!) zegara.

Podmiot Postrzegajacy moze widziec jednoczesnie
Osobe i Wskazowki zegara, ktory stoi w tle.
Chociaz nie jest to konieczne. Moze przeciez urozmaicic
sobie milczenie (oczekiwanie) spojrzeniem na osobisty zegarek.

I co widzimy na tarczy zegarka?
Wskazowki, ktore czasem sie:
- od siebie oddalaja
- do siebie zblizaja
- spotykaja/mijaja
Wskazowki, ktore caly czas sie
kreca wokol wspolnej osi.

Czy trzeba jeszcze dopowiadac? Mozliwosci interpretacyjnych
jest wiele - zalezy czy to pierwsza randka, czy ostatnia randka,
spotkanie rodzinne: wesele, stypa.

Bardzo pojemne haiku i przy uzyciu srodkow prostych jak wskazowki.

Znow sie wtracam, ostatnio nie pisze nic innego tylko komentarze
lub komentarze do komentarzy. Ale mam nadzieje,
ze nikomu to nie przeszkadza.

pozdrawiam
jul

ps.
to "gdzies" jest zupelnie zbedne, a nawet brudzace.
Podejrzewam, ze piszac to haiku wyszedles od efektu
dzwiekowego - cykania.
I zostawiles taka archeologiczna resztke dla badaczy ;)

A jeszcze jedno. Smialo mozesz zrezygnowac z trojwersu!

milczymy -
w tle wskazowki zegara

pozdrawiam
raz jeszcze
jul
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak. Mozna to odczytywac jako wspolne zastanawianie si? nad przemijaniem.

Ale wystarczy zobaczyc, co jest w tym tekscie:
- Podmiot Postrzegajacy
- Jakas kobieta (lub mezczyzna)
- Wskazowki (!) zegara.

Podmiot Postrzegajacy moze widziec jednoczesnie
Osobe i Wskazowki zegara, ktory stoi w tle.
Chociaz nie jest to konieczne. Moze przeciez urozmaicic
sobie milczenie (oczekiwanie) spojrzeniem na osobisty zegarek.

I co widzimy na tarczy zegarka?
Wskazowki, ktore czasem sie:
- od siebie oddalaja
- do siebie zblizaja
- spotykaja/mijaja
Wskazowki, ktore caly czas sie
kreca wokol wspolnej osi.

Czy trzeba jeszcze dopowiadac? Mozliwosci interpretacyjnych
jest wiele - zalezy czy to pierwsza randka, czy ostatnia randka,
spotkanie rodzinne: wesele, stypa.

Bardzo pojemne haiku i przy uzyciu srodkow prostych jak wskazowki.

Znow sie wtracam, ostatnio nie pisze nic innego tylko komentarze
lub komentarze do komentarzy. Ale mam nadzieje,
ze nikomu to nie przeszkadza.

pozdrawiam
jul

ps.
to "gdzies" jest zupelnie zbedne, a nawet brudzace.
Podejrzewam, ze piszac to haiku wyszedles od efektu
dzwiekowego - cykania.
I zostawiles taka archeologiczna resztke dla badaczy ;)

A jeszcze jedno. Smialo mozesz zrezygnowac z trojwersu!

milczymy -
w tle wskazowki zegara

pozdrawiam
raz jeszcze
jul

Przyznam, ?e interpretacj? wol? pozostawi? Czytelnikom i rzeczywi?cie mo?liwo?ci jest kilka natomiast co do samej budowy to z u?miechem stwierdzam, ?e do?? d?ugo pracowa?em nad prostot? tego utworu... tutaj jednak wychodzi moje subiektywne spojrzenie i niech?? do zmian :)... po g??bszym zastanowieniu zgodz? si? z Tob? co do s?ówka "gdzie?" - nie jest ono niezb?dne a zatem i struktura trójwersowa przestaje mie? zastosowanie.
pozdrawiam i dzi?kuj?
Piotr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Tak. Mozna to odczytywac jako wspolne zastanawianie si? nad przemijaniem.

Ale wystarczy zobaczyc, co jest w tym tekscie:
- Podmiot Postrzegajacy
- Jakas kobieta (lub mezczyzna)
- Wskazowki (!) zegara.

Podmiot Postrzegajacy moze widziec jednoczesnie
Osobe i Wskazowki zegara, ktory stoi w tle.
Chociaz nie jest to konieczne. Moze przeciez urozmaicic
sobie milczenie (oczekiwanie) spojrzeniem na osobisty zegarek.

I co widzimy na tarczy zegarka?
Wskazowki, ktore czasem sie:
- od siebie oddalaja
- do siebie zblizaja
- spotykaja/mijaja
Wskazowki, ktore caly czas sie
kreca wokol wspolnej osi.

Czy trzeba jeszcze dopowiadac? Mozliwosci interpretacyjnych
jest wiele - zalezy czy to pierwsza randka, czy ostatnia randka,
spotkanie rodzinne: wesele, stypa.

Bardzo pojemne haiku i przy uzyciu srodkow prostych jak wskazowki.

Znow sie wtracam, ostatnio nie pisze nic innego tylko komentarze
lub komentarze do komentarzy. Ale mam nadzieje,
ze nikomu to nie przeszkadza.

pozdrawiam
jul

ps.
to "gdzies" jest zupelnie zbedne, a nawet brudzace.
Podejrzewam, ze piszac to haiku wyszedles od efektu
dzwiekowego - cykania.
I zostawiles taka archeologiczna resztke dla badaczy ;)

A jeszcze jedno. Smialo mozesz zrezygnowac z trojwersu!

milczymy -
w tle wskazowki zegara

pozdrawiam
raz jeszcze
jul

Przyznam, ?e interpretacj? wol? pozostawi? Czytelnikom i rzeczywi?cie mo?liwo?ci jest kilka natomiast co do samej budowy to z u?miechem stwierdzam, ?e do?? d?ugo pracowa?em nad prostot? tego utworu... tutaj jednak wychodzi moje subiektywne spojrzenie i niech?? do zmian :)... po g??bszym zastanowieniu zgodz? si? z Tob? co do s?ówka "gdzie?" - nie jest ono niezb?dne a zatem i struktura trójwersowa przestaje mie? zastosowanie.
pozdrawiam i dzi?kuj?
Piotr


ze dlugo pracowales nad "prostota" tego utworu, wierze!
Tym bardziej powinien Cie cieszyc efekt.

Gratuluje i rowniez dziekuje
jul

Czy to, ze interpretacje wolisz pozostawic Czytelnikom,
oznacza, ze nie zyczysz sobie, aby sie nia z Toba dzielili?
:)
(nie musisz odpowiadac)

Mnie czasami ponosi polemiczny temperament, ale jestem
wdzieczny za kazde (naprawde kazde) odczytanie moich tekstow.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Więc...
moje interpretacje są prawie nie z tej ziemi ;o)
Np. takie

1. Ona i on - ona ma nowy aparat na zęby -
czuje się skrępowana, uśmiecha się z zamkniętymi ustami.
On uśmiecha się z lekkim rozbawieniem.
Ona chciałaby już skończyć tę randkę, która tym razem
jest zepsuta, przez jej zły humor. Milczą, uśmiechając się,
a uśmiech każdego z nich wyraża co innego, zegar tyka,
upływ czasu krępuje...

2. Matka i syn - syn je w milczeniu śniadanie.
Wrócił nad ranem, zamiast wieczorem, w stanie.......
Nie padły jeszcze żadne wyjaśnienia.
Słychać tykanie zegara i gwizd czajnika kuchennego.
W powietrzu stoi cisza przed burzą.

3. Ona i on - duży staż małżeński.
Ona ogląda zegar i myśli o tym jak staro wygląda ich mieszkanie.
Zegar niby ten sam, jak na poczatku małżeństwa,
ale wygląda już niemodnie i prosi się o wymianę.
On - odlicza minuty do wyjścia na ryby,(minuty dzielące go od wolności...)
kończy w pośpiechu posiłek...

4. Ona i on - noc sylwestrowa.
Patrzą na poruszające się wskazówki,
analizując miniony rok, ba! całe wspólne życie.
Milczenie jest wymowne...

a) rozumieją się bez słów;
lub
b) nie mają już wspólnych tematów, które pasowałyby do powagi tej chwili...


Pisać dalej? :o)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Odpowiem. :)
Interpretację pozostawiam Czytelnikom czyli nie narzucam nikomu własnej wizji - nie lubię tłumaczyć co napisałem :) i jakie były moje pobudki.
Jeżeli interpretacje Czytelników były zbliżone do mojego zapatrywania to... tylko się cieszyć, że udało mi się przedstawić coś w sposób widoczny. Jeśli były inne to... no cóż, każdy ma inne doświadczenia życiowe i inną wrażliwość...


pozdrawiam serdecznie
Piotr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Więc...
moje interpretacje są prawie nie z tej ziemi ;o)
Np. takie

1. Ona i on - ona ma nowy aparat na zęby -
czuje się skrępowana, uśmiecha się z zamkniętymi ustami.
On uśmiecha się z lekkim rozbawieniem.
Ona chciałaby już skończyć tę randkę, która tym razem
jest zepsuta, przez jej zły humor. Milczą, uśmiechając się,
a uśmiech każdego z nich wyraża co innego, zegar tyka,
upływ czasu krępuje...

2. Matka i syn - syn je w milczeniu śniadanie.
Wrócił nad ranem, zamiast wieczorem, w stanie.......
Nie padły jeszcze żadne wyjaśnienia.
Słychać tykanie zegara i gwizd czajnika kuchennego.
W powietrzu stoi cisza przed burzą.

3. Ona i on - duży staż małżeński.
Ona ogląda zegar i myśli o tym jak staro wygląda ich mieszkanie.
Zegar niby ten sam, jak na poczatku małżeństwa,
ale wygląda już niemodnie i prosi się o wymianę.
On - odlicza minuty do wyjścia na ryby,(minuty dzielące go od wolności...)
kończy w pośpiechu posiłek...

4. Ona i on - noc sylwestrowa.
Patrzą na poruszające się wskazówki,
analizując miniony rok, ba! całe wspólne życie.
Milczenie jest wymowne...

a) rozumieją się bez słów;
lub
b) nie mają już wspólnych tematów, które pasowałyby do powagi tej chwili...


Pisać dalej? :o)

Niesamowite... :)
Masz dziewczyno wyobraźnię... :):):)

;)
Piotr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny Wydaje mi się, że arbitralne stwierdzenie 'nie ma ja' i wysnuwanie z tego dalszych wniosków upraszcza problematykę, ale niewiele wyjaśnia. Możnaby zapytać: Biochemia mózgu napisała Twojego posta? Jony potasu krążą w neuronach i nucą: nie ma ja nie ma ja nie ma ja? Kto właściwie mówi?
    • Zło   Gdyby tak można zdefiniować zło, zaznaczyć jego granice, ściśle określić linię zła, granicę zbioru, można by wtedy opublikować te kryteria klasyfikacyjne i poczuć się wolnym od uciążliwej, stałej penetracji, analizy. Można by komfortowo spędzać czas nie troszcząc się o wiedzę czy to co było dotychczas, jest już złe, a może nie było nigdy dobre? Można powiedzieć, że z grubsza, dzięki Objawieniu ludzie wiedzą co jest złe. Można pokusić się tu o takie piktograficzne porównanie wiedzy o złu do zbioru liter, które na pierwszym planie są wyraźne ale na dalszym rozmywają się w szarej mgle. Powszechnie wiadomo, że złem jest zabicie drugiego człowieka, swego bliźniego, ale z drugiej strony powszechnie wiadomo, że nie wszyscy mogą przetrwać. Niejeden „nawiedzony” mówił, że „to jest jedyna, słuszna droga, a wszelkie odstępstwa są błędem i będą karane z całą surowością prawa”. Po czym historia, czyli sędzia czasu, a może czas sądzenia pociągały takich osobników do odpowiedzialności za dokonane zło, pojmowane przeważnie jako ruina kultury materialnej. Mówiąc językiem tłumów „nie ma co do gęby włożyć”. Z tych ruin i zgliszczy, niczym przysłowiowy feniks z popiołów, pojawia się „nowy” i „jedynie słuszny”, trwa „odbudowa” i chwile „powszechnej szczęśliwości”, określane jako dobro. Mizantropia na którą można tu zapaść, też zapewne można określić jako przejaw zła. Miotanie się od hossy do bessy, to też jakieś zło. Zło niewiedzy o złu, które wydaje się przerastać człowiecze możliwości i nie wiadomo dlaczego ten świat jeszcze trwa. Wszędzie ktoś narusza czyjeś „dobro”, czyni „zło” i spustoszenie. Dzięki pisanym kodeksom etycznym i tzw. „prawu” wiemy z grubsza jak postępować nie należy aby nie zostać posądzonym o złą wolę. Choć gdyby zapytać nagle kogoś czy to co uważa za „złą wolę” jest nią rzeczywiście, odesłałby nas z pewnością „do diabła” albo do poradni zdrowia psychicznego. Wielu filozofów zauważyło, że zło to pochodna „złej woli”, „złego charakteru”, „złego zaczynu”, „skażenia bytu ludzkiego”. Ich mniemania niejednokrotnie znajdowały swoje potwierdzenie w historii ludzkości. Zwycięstwa wielkich tyranów, despotów oparte o krwawą drogę do władzy na zawsze zapadną w ludzką pamięć jako totalitarne zło. Niektórzy upatrują zła we władzy, w dążeniu człowieka do panowania nad innymi. Ale z pewnością nikt nie powie, że władza rozumu nad namiętnościami to zło. Ktoś powie, że „czysty rozum” to zło, ale z pewnością nie władza rozumu nad namiętnościami. Można dodać z pewnością, że władza „zdrowego rozsądku” nad namiętnościami to jedyne dobro człowieka. To ów „zdrowy rozsądek” pomaga rozpoznać, które z objawień są dobre, a które złe. Z pewnością Łaska Boża oraz tzw. „sumienie” mogą stać się również pomocą dla tego dobra. Lecz znamy z historii przykłady ludzi bez sumienia. Dzięki „zdrowemu rozsądkowi” i Łasce Bożej oraz objawieniu człowiek może określić zło dość precyzyjnie poprzez swoje sumienie. Sumienie i „krnąbrna wola”, sumienie zaniedbane to z pewnością zło. Uniemożliwia ono trafne rozpoznanie i zdefiniowanie na czym polega w danej kwestii zło. Taki człowiek o nieprawym sumieniu lubuje się w sobie, nie potrafi pokonać własnego egoizmu, dla jakiejś tam „metafizycznej moralności”, jakiejś abstrakcji. Utarło się pojęcie „zło konieczne”. To tak jakby leczenie trucizną. Zło niedoskonałości nakazuje nierzadko korzystanie z takich połączeń pojęć: zła i konieczności, mimo, że większość wie o konieczności dobra (dobro konieczne). Czasem w świecie komedii spotykamy postacie o chwiejnym charakterze, skłonnych do egzaltacji, gwałtownych porywów czy omdleń, których w żaden inny sposób uleczyć się nie daje, jak tylko przemocą. Człowiek poszukując ideału natrafia na bariery nie do przebrnięcia, czy to przez formę bytu swego, czy przez powolność skojarzeń i nie może sprostać w rzeczywistości ideałowi moralnemu, etycznemu aby znaleźć owo konieczne dobro w postępowaniu. Mówi się „co nagle to po diable” i z pewnością coś w tym jest. Gdyby tak nagle upowszechnić klonowanie ludzi z dążeniem do eliminacji jednostek słabych i chorowitych. Czy to byłoby złe aby na świecie żyli tylko zdrowi, inteligentni i silni? Świat stałby się zdrowy, inteligentny i silny! To chyba logiczne. Świat nadludzi. Jakie to byłoby wspaniałe! Legendarne zło pierwszych rodziców ludzkości stanowi zagadkową zagadkę i tajemnicę tajemnic. Trudno nam uwierzyć w historię o wypędzeniu z Raju, choć z drugiej strony na każdym kroku widać konsekwencje tego błędu, tego zła, powielanego w każdej parze, mimo nowoczesnego, pozytywistycznego sztafażu. Legendarne zło Pandory, która uwolniła ze swego naczynia wszelkie nieszczęścia tego świata… . Legendarne zło Erosa, który nie posiada ani Dobra, ani Piękna i kombinuje, jak tu się przypodobać aby udało mu się nabrać kogoś, że ma jedno i drugie. Również legendarne zło jednego z dwóch braci: Kaina, jak bardzo dziś, w nowych czasach bije w oczy, w wielu regionach tego świata. Zło braci Józefa (Stary Testament), tak znakomicie przekazane przez dramaturgię współczesną i współczesną literaturę, to wciąż ta sama historia, powielana przez posiew diabła, szatana. A zło Sodomitów i Gomorian, tak pieczołowicie wynoszone na piedestał masowej kultury przez współczesnych ultra libertynów? Czy lepiej można oddać postać zła od takich mistrzów „pióra”, jak Sofokles, Eurypides, Ajschylos, J. Racine, P. Corneille, W. Shakespeare, F. Dostojewski, F. Durrenmatt, G. Greene? Ale i ich pewność o złu wynika z dość niejasnych przesłanek, których sami się obawiali i obawiają. Nie stawiają w swoich dziełach kropki nad i. Nie definiują zła ale znakomicie opisują i prezentują, a robią to z duszą na ramieniu, ponieważ zło jest ogromnie zaraźliwe. Gdy dobro jest tak trudne do osiągnięcia, tzn. wymaga pewnego wysiłku, zło zawsze jest łatwiejsze do osiągnięcia, łatwiej „lgnie do ręki”. Człowiek nieświadomy zbytnio zła, gdy sięgnie do dzieła przedstawiające zło, niejako automatycznie, a podświadomie zaraża się ideą zła, opisywaną przez autora dzieła. Co gorsza, idea ta puszczona w niepamięć odrazy i odrzucenia, znikając z horyzontu czytelnika nie obumiera lecz kiełkuje w ciemnościach na podobieństwo bladego ukwiału, na dnie Rowu Mariańskiego. Tak więc człowiek staje po raz kolejny pod krzyżem paradoksu: nie znać zła to znaczy je popełnić, znać zło to znaczy je popełnić. Jeśli nie wiadomo jak coś trzeba zrobić można to zrobić źle. Jeśli wiadomo jak robić nie należy, bo będzie to oznaczało taki to a taki skutek, ktoś może mieć złą wolę osiągnięcia takiego skutku. Jedną z najgorszych postaci zła jest niemoc jasnego rozumienia rzeczy, pogorszona percepcja, niedostateczna uwaga pod jakimś wpływem, pod wpływem jakiegoś czynnika. Brak ostrożności u alpinisty zabija go lub okalecza w oka mgnieniu. Podobnie u sapera, chwila zapomnienia, nieuwagi i… eksplozja zardzewiałego ładunku gotowa. Gdy zawodzi człowieka tak ulotny atrybut jak intuicja, może nie tylko atrybut, lecz także niejasne zjawisko, momentalnie popada on w jakiś konflikt, w jakieś uwikłanie, jakąś matnię. Może to być uwikłanie z szczęśliwym zakończeniem (happy endem), ale nie koniecznie. Zbytnia ostrożność, lękliwość, zdwojona czujność często prowadzi człowieka do obłędu, do utraty zdrowego rozsądku. Rzekomo wiadomo jak postępować nie należy, jak postępować należy, wiadomo o zachowaniu czujnej intuicji, jasnego umysłu, a zło i tak dopada człowieka w momencie, którego najmniej się spodziewa. W chrześcijaństwie, a zwłaszcza w Kościele Katolickim wyszczególniono zło i nadano mu nazwę „grzechu głównego”. Liczbę, ilość grzechów określono na siedem, ale tzw. „grzechów ciężkich” jest w tymże Kościele więcej. Ogólnie można przyjąć, że grzechów dopatrzono się na znaczną liczbę, wynikających z dziesięciorga przykazań, grzechów głównych, dwóch najważniejszych przykazań ewangelicznych, przykazań kościelnych, grzechów przeciwko Duchowi Świętemu. Z pewnością inaczej przedstawia się sprawa, problem zła w kościele protestanckim, z którym od wielu już lat toczy się bogaty dialog ekumeniczny w duchu jedności chrześcijan. Dialog ten owocuje wspólnym dobrem. Protestanci w swoich doniosłych rozważaniach teologicznych usiłują jakoś uporać się ze złem tego świata, choćby w zakresie definicji grzechu, definicji zła. Sokratyczna definicja grzechu uzmysławia nam kondycję umysłową człowieka względem zła, występku i grzechu. Głupotę określa jako grzech. Grzech powoduje utratę wiedzy o nim samym. Człowiek, który grzeszy, traci wiedzę o tym, że źle postępuje, ponieważ gdyby o tym wiedział nie czyniłby tego co złe ale to co dobre. Człowiek sprawia wrażenie, że pojmuje grzech, wie jak postępować powinien, a jednak postępuje tak, jakby tej wiedzy zupełnie nie posiadał, a to co mówił o swej wiedzy nie miało nic wspólnego z jego postępowaniem. W dawnym Kościele Katolickim, myśliciel religijny i teolog Pseudo Dionizy myślał podobnie, choć dla współczesnego człowieka śmiesznie i naiwnie bo widział ideę aniołów inteligencji. Dopiero w ostatnich latach swego wielkiego pontyfikatu, Papież Jan Paweł II napisał najbardziej znaczące dzieło dla całego Kościoła, mianowicie encyklikę „Fides et ratio”. Można powiedzieć, że świat ma jeszcze jakąś szansę ocalenia cywilizacji przed zagrożeniami i złem, określanym przez naukę jako „zagubiony paradygmat”. Że balansująca na krawędzi ateizmu cywilizacja pełna pychy (C.K. Norwid „Cywilizacja”), społeczności – robotów, zbiorowej patologii miejskich molochów, zdziczałych watach biedoty, otrzyma szansę nie tylko dalszej ale i jakościowo lepszej egzystencji, godnej człowieka. Że przeżyje jeszcze kilka pięknych chwil przed finałem, właśnie dzięki temu „zagubionemu paradygmatowi”, dzięki „Fides et ratio”. Współczesna, totalitarna cywilizacja, uzbrojona po zęby dzięki złu konstruktorów bomb ABC, „złu koniecznemu”, śpi na „beczce prochu” nie wiadomo jak długo jeszcze. Może przecież dojść do serii prowokacji, fali wzajemnych urazów i pretensji, za którymi czai się pieczołowicie kultywowana i realizowana idea walki z wrogiem.  Byle pretekst da możliwość ujścia, zniszczy tamę i doprowadzi do otwartego konfliktu. Żyjemy w świecie, w którym dobrem jest to, że zło uniemożliwia zło innym. Można powiedzieć, że czasy, gdy „zło zwyciężało się dobrem” bezpowrotnie minęły. Dziś ktoś jest „dobry” dlatego, że fizycznie, przez zło większe nie może zrealizować zła mniejszego. Jest więc pozbawiony wolnej woli i wyboru, sprowadzony do roli zwierzęcia, które czeka na okazję, kiedy będzie mogło się odgryźć, odkuć, wyjść na swoje i zniszczyć konkurencję. Myślenie innego typu jest uznawane za infantylizm lub chorobę. Przymus ekonomiczny wielkiego kapitału i jego długich macek wysysa z ludzi energię i nakazuje się cieszyć tym, że za swój ciężki wysiłek może w ogóle przetrwać. Zło wyzysku ponad sprawiedliwość (zob. Jan Paweł II „Centesimus annus”) zabija w człowieku nadzieję na godziwy byt, nie wspominając o luksusie. Ktoś, kiedyś obliczał ile to można by zrobić, gdyby sumę pieniędzy miast na zbrojenia przeznaczyć na „postęp”, ile to istnień ludzkich, które co dnia umiera z głodu mogłoby przetrwać. Tyle zła jest na tym świecie, a mimo tego on trwa… to zdumiewające… nieprawdopodobne.  
    • Jestem huraganem, który wraca do Ciebie.   Jestem ciszą między słowami, w której chowam to, czego nie potrafię powiedzieć...   ...może nie chcę. Niczego nie obiecywałem. Byłem prawdziwy. Przy Tobie.   Lilie też więdną...   Zawsze jest nowy dzień. Uśmiechnij się...
    • Jestem huraganem, który wraca do Ciebie.   Jestem ciszą między słowami, w której chowam to, czego nie potrafię powiedzieć...   ...może nie chcę. Niczego nie obiecywałem. Byłem prawdziwy. Przy Tobie.   Lilie też więdną...   Zawsze jest nowy dzień. Uśmiechnij się...  
    • chcę przenieść góry pagórki i łąki chcę dostać się do mojej ukochanej biedronki chcę bażanta widzieć w pełni krasie i w wiosennym budzić się to czasie chcę kochać ptaki na rzewnym niebie i wszystko dotykać co rośnie wokół w siewie motyle i pszczoły zawsze pielęgnować chcę modry naturę, i drzewa o las próbować chcę rzeką spłynąć niczym morzem tańczyć w kwiatach z młodym zbożem chcę Tulipany wąchać i je głaskać od róży miłości chcę ciągle wzrastać chcę powiedzieć jak cię lubię że w mych myślach się nie chlubię że poemat wietrzy czułą nową dłoń to miłości ze spojrzeniem moja skroń
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...