Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

każdy  kiedyś  był  kochany

widział biedę miał pod górę

był głodny czuł wagę

swojego grzechu

 

każdy chciał być idolem

wierzyć w to co on

wierzył  - gubił nadzieje

widział czarne chmury

 

każdy  umiał  marzyć

z Bogiem rozmawiać

być cieniem ojca i matki

umiał warzyć słowa

 

każdy z nas szukał sensu

w tym co smuciło  było

nie na rękę chciało

pokazać że życie to nic

 

w każdym z nas tli się

iskierka nawet gdy 

burza i wiatr to ona

naszym sensem

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam -  mądrze prawisz  - dziękuje za to - 

                                                                              Pozdr.

                                                                                

Witam - ucieszył mnie twój komentarz za który ślę uśmiech i pozdrowienia.

                                                                                                    

@GrumpyElf - @Dag -  dziękuje serdecznie - 

@Gosława -  dziękuje uśmiechem - 

                                                                    

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ima mocno bon, co mami.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Tak, ale natura nie znosi próżni. Coś umiera, ale coś wyrasta w tym pustym miejscu. Jeżeli założymy, że przez całe życie człowiek do czegoś się rozwija, to miłość może być etapem, który ten rozwój kształtuje. W tym sensie - tak, jest umieraniem, bo działa w czasie i przybliża do celu.   A jeżeli spojrzeć na to z perspektywy cierpienia - to właśnie ono mocniej związuje nas z życiem, niż szczęście. Pozwala człowiekowi odkryć w głębi samego siebie potencjał, aby wyjść ze wszystkiego, co wgniata w ziemię i właśnie - stać się, dokonać, jak pisze @FaLcorN, tylko już nie w cudzych rękach, poprzez czyjeś działanie z zewnątrz, ale w swoich własnych, w oparciu o swoje rozeznanie potrzeb i granic.   No to byłoby tyle mentorstwa na dziś ;)
    • @wierszyki Przyznam że patrząc wstecz to haha mnie również niepokoi. Ale tak to już jest, że nic na to nie poradzę. :) @Berenika97 Cieszę się, że tak to odbierasz. Zacząłem pisać poezję niecały miesiąc temu bo nie miałem czasu na malowanie, być może to dlatego. Pisząc chcę, żeby czytelnik widział, a potem myślał samodzielnie. Duża część współczesnych wierszy, nieważne jak ładnie napisanych wprost mówi co myśli, brakuje mi w nich miejsca na wyobraźnię. Cieszę się że po przeczytaniu coś zostało a nie weszło i wyszło.   Dziękuję za komentarze i pozdrawiam 
    • @aniat.Dla mnie to bardzo trudny wiersz o bardzo trudnej relacji. Ta więź jest pełna zranień. Intruz - to ktoś, kto wchodzi w bliskość, ale nie potrafi jej przeżyć w zdrowy sposób. Bardzo możliwe, że wskutek trudnej przeszłości - nie umie budować, a jedynie dążyć do samozagłady, bo jedynie wtedy czuje się widzialny. W tym przerażeniu przed zniknięciem, nie potrafi znaleźć równowagi, ale desperacko przystępuje do działań destrukcyjnych, niszczycielskich. Więc kontroluje, odbiera, zamyka, zniewala, bo inaczej by nie istniał, jest pusty w środku, a peelka jest jedynie dostarczycielką energii. Przychodzi mi na myśl narcyz - dlatego, że oni właśnie "zabierają obrazy i układają je we wnętrzu", bo sami nie mają duchowego potencjału, nie umieją tego wnętrza niczym wypełnić. Dobrze to również oddaje metafora rozpychającego się słońca - peelka gaśnie, intruz kwitnie.   Końcówka jest powalająca. To jest ostatni etap zawłaszczenia, gdy ofiara całkowicie traci kontakt ze sobą i nie jest w stanie autonomicznie funkcjonować. Znika jej samoświadomość, poczucie wartości, wyrwano jej z rąk wszystkie życiowe stery. Tej kobiety już nie ma, jest tylko przedmiot zaprojektowany do uległości i strachu, aby narcystyczne ego nie rozsypało się w konfrontacji z prawdą.
    • @Jacek_Suchowicz   @vioara stelelor Prawda i w punkt. Człowiek przyzwyczaja się do odczuć związanych ze stratą, do tego stopnia, że już tylko się uśmiecha do przemijania.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...