Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      graphics CC0

 

 

znów weekend u niej w bankomacie

 

lęk wysokości a chłoptaś na Olimpie

uroki życia na piętrze

to znaczy

na pewnym poziomie

 

włączyłem szlifierkę i cisnę po balustradzie

taktyczne zagranie

jest to krok

ku utwierdzeniu stabilnych parytetów

ruch po garbie spawu epoki

o który goryl czasem mulduje

siła męskiej grawitacji proporcjonalna

do jej ciężaru termicznej zalotki do rzęs

ponoć wyczerpał się

litowo-jonowy akumulator

spod grającej czapki dla aktywnych kobiet

casus bluetootha nad mokrą włoszką

i hartowaną szybką jej smartfona

mam się tym zająć na biegu

ta druga i obca ma osobisty klimat

folkowa stylówa z second handu

ratlerek na smyczy

wciąż skłonna do przebarwień pigmentacyjnych

jej melanina ciemnieje na skutek filtra UV

i nie jest to „solaris” od Staszka Lema

i nie żaden ciawares z miejskiego autobusu

może kiedyś wreszcie sobie pójdzie...

 

dlatego dociskam tarczę do spawu barierki

nieco drastyczniej

by farba jak puder-tapeta schodziła płatami ze stali

a decybele

naruszały system immunologiczny

dobrego ich samopoczucia

wtedy usta lal jakoby wykrzywiały się w

kwasie hialuronowym

a aksamitne buzie przybierały w meszek

brzoskwiniowym kolorkiem

gruczoły w nadprodukcji kremów natłuszczających

decydują się świecić z zawiści

szlifierka charczy i oscyluje iskrą Zeusa

zaczyna działać sprawczość męskiego gadżetu

o fani greckiej mitologii

mód psychofanka zwraca się pierwszy raz w tygodniu

bezpośrednio do mnie:

 

kochanie? możesz ciszej? my nic nie słyszymy...

menadżer od modelingu ocenia w ti wi sukienkę

--

*fikcja literacka

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Wojenka zaledwie:) czy może Staffowskie wświecić ? :))) oj nie tylko jego sprawdziłem :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie jest to tekst szczególnie mizoginistyczny i nie odnosi się do walki płci. To raczej ciut dłuższa facecja, czyli żart sytuacyjny. Niewątpliwie gadżetomania jest przekleństwem współczesności i dotyczy to obu płci i parytetowo. Facet w utworze też nie jest szczególnym estetą i wzorem do naśladowania – jest chociażby złośliwy. Do „Snów o potędze” mi daleko, Staffa traktuję osobiście z dystansem, ze względu choćby na jego podświadomy nietzscheanizm. Chyba tylko w takim zakresie mógłbym tu skomentować ;) Pozdrawiam.

Tak literówka, "w" jest nadliczbowe, zaraz poprawię, Thanks. 

Opublikowano (edytowane)

 Rakugo jest odpowiednikiem takiej komicznej opowieści, fantazja - nie bałbym się tego zwrotu. Złośliwiec czy może wykonujący swoją robotę fachowiec, nie bez kozery napisałem wojenka, fajnie by się uzupełniała z jękiem szlifierki czyli gadżetowojenka :)))

podobamisię cóż więcej, a LS napisałem nie tylko on posłużył się tym słowem. Pozdrawiam i dziękuję za chwilę rozrywki słownej :)))

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak jak wyżej - w pierwotnej odpowiedzi, „w” jest nadliczbowe, więc spacja nie wchodziła w rachubę, w ogóle tu akurat dokonałem drobnej korekty w zdaniu i to nieszczęsne „w” (którego już nie ma), pozostało z poprzedniego układu zdania. Każdy może doczytać o co chodzi w pierwszej wersji przed edycją.

 

Rakugo jest formą japońskiej rozrywki słownej, najczęściej - w dialogu. Ten tekst jest monologiem, podmiot liryczny opowiada jest klasycznym narratorem, i nie prowadzi dialogu. Choć tu nie jestem ekspertem.

 

Zgoda, możesz uznać sobie treść jako rakugo, dla mnie bardzo przyjemna perspektywa twojej klasyfikacji tego utworu. Ekspertem niestety nie jestem, złośliwiec peel –  może być, przyjmuję – pod warunkiem że → żartowniś złośliwiec, ok ;) Do Staffa już się odniosłem, (nie budźmy mistrza, niech śpi w kanonie – a' propos: o Staffie możesz przeczytać u mnie w utworze pt. „Inauguracje kawiarni” - stary kawałek, ale jest tutaj na orgu.

 

Skoro tekst się podoba – to najważniejsze, miło mi, jeszcze raz zasyłam serdeczności ;)

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Kiedyś, tylko mężczyźni posiadali zabawki niedostępne dla kobiet. Teraz to się wyrównało i jest wielkie halo, bo kobiety też lubią gadżety.

Lubią szybko jeździć na motorach, grać w gry, strzelać do kaczek, i robić jeszcze inne różne rzeczy, do których dostępu ich matki i babki nie miały.

 

Pozdrawiam

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie ubolewam nad gadżetomanią współczesnych pań, wręcz przeciwnie, o czym jasno opowiada ten mój tekst. Nie oznacza to, że bohater utworu ma stać się nagle archaicznym troglodytą. Używa swoich gadżetów i w przyzwoitych zamiarach ;) Koleżanka do domu a wieczór bilateralny ;))  ais, ludzie różne mają gadżety, jedni grają na piłach, inni na nerwach, są też faceci co szlifują balustrady - i używają do tego gadżetów ;) Życie. 

Opublikowano

@Tomasz Kucina  Piąteczek ze szlifierką? To miłego piąteczku z gadżetami :)))

 

A, i wiesz co, chyba bym zrezygnowała z podpisu na końcu opka, że fikcja literacka. Po co to? Jak napisałes Życie, więc dopisek uważam za zbyteczny.

 

Papatki.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Po prostu kochasz ciszę Valerio. To lepiej, ja również.

Założę się iż 3/4 tutaj publikujących szanuje spokój. Ludzie lubiący słowa przyjmują stany wyciszenia w zachwycie. Ania Kamieńska kiedyś ładnie to skwitowała, napisała: „nie można potrącić jednej struny, nie poruszając całej ciszy”, zatem cisza się od razu buntuje przeciw zgiełkom cywilizacji. Pewnie taka jesteś – wartościowa, skoro lubisz ciszę. Pozdrawiam gości i smacznego Państwu życzę.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Gorzej jak to gadżet np. jubilerski, szlifierka do kamieni szlachetnych, ais, żartuję oczywiście ;)) Dziękuję, wzajemnie ;)

 

Napisałem że → „życie”, ale dopiero w odpowiedzi na twój komentarz. Często czytający utożsamiają tekst bezpośrednio z autorem, nie wszyscy czytają też komentarze pod utworami, lepiej stawiać sprawy jasno, zwłaszcza w treściach „podchwytliwych”. Nie wszyscy mają dystans do słów. Jeśli chodzi o to „życie” to w odpowiedzi na twój komentarz wyraziłem się co do realnych sytuacji, tekst nie ma z tym nic wspólnego. W pierwszym komentarzu wyraziłaś opinie co do gadżetomanii pań w praktyce życia, więc i odpowiedź dotyczyła tych realnych konkluzji. Poste. Więc didaskalia jak sama widzisz mają sens, zresztą tu → to raptem dwa słowa ;) Pomyśl ile teraz musiałem postawić słów, by to ci przyjaźnie wyperswadować ;)

 

Papatki, pozdrawiam ślicznie ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Valerio? Znów kierunkujesz, a w zasadzie kierunkujemy ku deliberacjom o Bogu. Wiesz, ja nie mam pewności czy mam prawo zagłębiać się aż tak merytorycznie w tak poważne tematy. A przecież to kolejny już tekst pod którym pytasz o te sprawy subiektywne dotyczące tematów teologii, wiary, Absolutu. Tym bardziej że pod takim obyczajowym tekstem jak ten.

 

Odpowiem bardzo ogólnie. Piszesz, że Bóg chce zabić jazgoczącego człowieka. Rozumiem, że w nas samych? Osobiście nie użyłbym absolutnie sformułowania, „że chce zabić”, raczej proponuje Bóg człowiekowi by on sam (człowiek) unicestwił w sobie tą pokusę do „jazgotu”, do pędu ku rzeczom tylko materialnym i hedonistycznym. Myślę, że tak właśnie to należałoby ująć, i przypuszczam, że to chciałaś podkreślić. Tak. Zgoda. Myślę wdzięczność dla Stwórcy ma ogromne znacznie. Mi twoja „technologia” życia nie przeszkadza i nie nurtuje, może są tacy ludzie, których drażni subiektywne podejście ludzi do dzieła stworzenia i oczywiście do samego Stwórcy. Uważam, masz prawo do własnych prawd.

 

Ten tekst nie dotyczy jednak w najmniejszym stopniu tych kwestii. Pewnie jak się domyślasz, jest trochę przewrotny i zawiera elementy sarkazmu społecznego. Nie jest to utwór wulgarny ani szczególnie burzący czy ingerujący w standardy życia ludzi. Jest żartobliwy i radosny, lecz kąśliwy w zakresie tego hedonistycznego systemu wartościowania życia przez obie (podkreślam) obie płcie. I w tym zakresie jest subtelną i tylko autorską kontrą do tych gadżetomańskich postaw. Ale to tylko tak między wierszami gwoli tej twojej czystej sumiennej postawy i światopoglądów.

Opublikowano

bardzo pasuje mój kometarz do Twojeo wiersza, bo co stanie się z Twoim ciałem, to już nie mam sensu go poprawiać, ani tej historii w tych ludziach w takim zakresie jak opisujesz. jaka historia człowieka powinna być ważna? ta, która powstała przed narodzeniem świata. obudź się w końcu :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie napisałem, że twój komentarz nie pasuje do mojego utworu. Po prostu tekst traktuje o życiu, a my jakby w alternatywie przenosimy dyskusję do innych zupełnie wrażliwości. Tak sobie wyobrażam, że przed narodzeniem świata (o czym teraz piszesz) historia człowieka nie ma uzasadnienia. Bo według mojej religii Bóg stworzył najpierw świat, a później dopiero człowieka, na końcu zaś odpoczął. Więc z punktu widzenia teologicznego i realistycznego co było wcześniej nie ma chyba znaczenia? Jak doprecyzujesz odniosę się, bo nie potrafię umiejscowić sobie w świadomości o co dopytujesz.

Opublikowano

bo zaczął stwarzać świat to dla kogoś, zanim się "urodzi". co robimy, kupuje wyprawkę, urządzamy pokój. on mówił, że wszystko co "wymyślił dla niego" jest dobre, ale nie powiedział aż tak o człowieku, że jest dobry, no właśnie jak się tam odnajdzie, ale pomysłał Jezus ich naprowadzi. Dla Boga Jezus jest uzupełnieniem stworzenia prawdziwego człowieka. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Valerio, nie mam odwagi analizować czym dla Stwórcy- Boga był projekt zesłania Syna Bożego na ziemię, nie sądzę jednak, że to próba naprawy własnej niedokładności, potraktowałaś Pana Jezusa trochę jak nakładkę na system operacyjny niebios. Wydaje mnie się to dużym nadużyciem. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, tym bardziej nie traktuje Syna Bożego instrumentalnie. Uważam, że wola Boga realizuje się w udostępnieniu człowiekowi pełnej wolności w decyzyjności o sobie o swoim ludzkim życiu, tylko tak można wytłumaczyć drogi człowieka w wyborze grzechu i odrzucenie dobra, prawdy. Nie piszmy o tym, nie analizujmy dalej tych kwestii. Wiesz, po twoich kolejnych komentarzach w kwestiach teologicznych, zaczynam mieć wyrzuty sumienia, co do treści tego utworu pod którym piszemy. Dlaczego mi to robisz? Mam poczuć się turpistycznym autorem, wyzutym z moralności, czy co? To wierszyk obyczajowy, konwenans płci – pastisz z życia ludzi owładniętych modą gadżetów jednorazowych. Ja sam jak podmiot liryczny jestem pod ich pokusą, i szczerze mówiąc nijak nie da się od tego uciec. Można jednak próbować wytyczać sobie inne drogi, jednakże te trzy postaci z wiersza nie potrafią zorganizować sobie w ten sposób życia. To pseudoimperatywy i oczywiście tylko fikcyjne. Nie należy samej treści traktować zbyt dosłownie, o czym informuję w przypisie pod utworem. Mimo wszystko przewrotnie to tekst - ku poprawności, więc nie jest wcale taki odmoralniony, wręcz przeciwnie. Trzeba czytać go "pod włos" ;))

Opublikowano

pewne rzeczy są potrzene, ale po co tyle. może Bóg pragnie pokory i odbudowy. Bóg jest właśnie dobry, bo nas tak ratuje, Bóg cokolwiek robi, robi to z miłością a czy z doskonałością, nie wiem. nie pamiętam jak to się stalo, że piszę pod Twoim wierszem o Bogu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nareszcie facet w komentarzu, wreszcie męski zbieżny punkt widzenia ;)) Fakt, napracowałem się i pracuję jak pewnie zauważasz nadal w komentarzach ;), weź no szlifierkę i mnie tu zaraz wspomagaj ;) Dzięki za słówko Andrju, „Gatunkowo” pozdrawiam ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
    • @LessLove  Piękne ujęte:  "Nie szuka gniazda, a świeci innym" I  "Nigdy się nie spala" - to jest kluczowe w calym wierszu. Dajesz obraz duszy, która płaci za światło innych brakiem swojego odpoczynku, a mimo to się nie wypala.  I to "Od Miłości Pana" na końcu wyjaśnia wszystko.  Dlatego może świecić dalej.    Pozdrawiam serdecznie.
    • czy z każdym  dniem  zmagać się należy    czy lepiej  bez myśli  czasem trochę poleżeć    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...