Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaczęłam swój kolejny żmudny dzień pracy . Jak zawsze w niedzielę było dużo ludzi. Przychodzili do naszego sklepu aby oszukiwać samych siebie, że ich życie jest piękne kupując sobie luksusowe marki kosmetyków i biżuterii. Wszystko wyglądało pięknie. Lśniąco białe podłogi, opakowanie zapakowane w błyszczący papier zawiązywane w kolorowe wstążeczki, to wszystko pozwalało im zapomnieć o trudach dnia codziennego. Pozwalało im się poczuć lepiej. A mnie skazywało na pracę w piękny jesienny weekend.

Starałam się o tym zapomnieć sprawdzając fakturę, która była dołączona do modnej biżuterii. Towarzyszyła mi młodziutka Ukrainka, która metkowała towar. Wyglądała tak niewinnie. Tak jakby zagubiła się w tym świecie konsumpcji. Dzisiaj jej szafirowe oczy były szkliste, a czarne brwi ściągnięte w gniewie. Pod nosem powtarzała przekleństwa więc postanowiłam się tym zainteresować.

-Co jest? Wyglądasz na zdenerwowaną-odważnie spytałam.

-Nic, po prostu ta praca mnie wykańcza- odpowiedziała mi tak od niechcenia.

W milczeniu zajmowałyśmy się dalej pracą. Było tak niezręcznie. Ona była zajęta myśleniem o swoim problemie, lecz widziałam, że nie ma odwagi powiedzieć o co jej chodzi.

-Wiesz mi możesz powiedzieć. Będę milczała, a może uda mi się pomóc- ciągnęłam dalej.

-Nie myślisz, że wolałabyś robić coś innego niż teraz? Nienawidzę tej pracy. Chcę robić coś zupełnie innego.

-Jasne, że tak. Tutaj przychodzę tylko zarobić pieniądze. A robisz coś więcej poza pracą? Rysujesz, piszesz czy coś innego ?- zapytałam, bo miałam podejrzenie, że ma w sobie artystyczną duszę.

-Tylko nie mów nikomu. Śpiewam. To jest dla mnie najważniejsze. Wiem, że to głupio, ale czuję, że jestem wyjątkowa i chcę osiągnąć sukces. A zamiast tego siedzę tutaj i metkuję te tandetne kolczyki.

-Wiem, że to ciężkie, ponieważ to nie jest twoje miejsce, ale musisz się utrzymać. Możesz przychodzić tutaj, zarabiać pieniądze i po pracy zająć się tym, co kochasz. To jest ciężkie, bo po pracy pewnie się czujesz wykończona. Musisz być wytrwała w swoich dążeniach , a być może kiedyś los ci odpłaci.

-Mogłabym zobaczyć te złot kolczyki??- zagadała do nas wysoka brunetka.

-Oczywiście, już pokazuje- odpowiedziałam.

Wyjęłam z gabloty kolczyki z tandetnym misiem. Pasował on dla nastolatek, lecz przez to, że był symbolem marki stał się obiektem westchnień czterdziestolatek, które za wszelką cenę chciały się odmłodzić. Niby były złote, lecz słabej jakości. Wyjęłam je z białej poduszeczki i prezentowałam je na białej tacy. Klientka była oczarowana nimi tak jakby te złote kolczyki miały rozwiązać wszelkie problemy. Ludzie wierzą, że niektóre przedmioty są jak artefakty, które zmienią nasze życie. W pewnym sensie można powiedzieć, że tak jest, bo przez luksusowe przedmioty dostajemy przepustkę do wyższej klasy społecznej. Lecz w środku pozostajemy wciąż tacy sami.

-Ile one kosztują??-zapytała mnie.

-900zł- odpowiedziałam ze spokojem.

To dużo, ale wezmę je. Są takie śliczne.

Nie miała dla niej znaczenia cena, ponieważ dzięki nim będzie się czuła znacznie lepiej. Wiedziała, że dzięki nim będzie wśród koleżanek uchodziła za kobietę sukcesu, mimo że nic nie zmienią w jej życiu. Skasowałam je, a Anusia zapakowała w śliczne różowe pudełeczko. Wreszcie mogłyśmy dokończyć rozmowę.

-Wiesz teraz pracujesz w tym sklepie, jesteś zmęczona i sfrustrowana, bo czujesz, że to nie jest miejsce dla ciebie. Ale jeśli będziesz wytrwalsze i cierpliwie dążyć do celu to być może zobaczę cię na scenie.- ciągnęłam dalej to. Jej twarz się rozpromieniła

-Ja z jednej strony czuję, że powinnam śpiewać, ale z drugiej strony boję, że mi się nie uda.

-Nic nie stracisz jeśli nie spróbujesz. Gdy będziesz ciągle pracowała w tym sklepie, a swoją pasję będziesz rozwijała po pracy to nic na tym nie stracisz. A przecież to twoje największe marzenie.

Udało mi się poprawić jej humor. Zaczęła wierzyć w to, że być może jej się uda. Traktowała pracę jako epizod jako nic nieznaczący epizod w swoim życiu. Potem o niej myślałam gdy wracałam do domu. Zastanawiałam się czy nie zrobiłam jej krzywdy. Mogłam jej doradzić, żeby przestała marzyć i zeszła na ziemie. A tak stworzyłam jej świat iluzji. Złudzenia są ciekawsze niż rzeczywistość. W momencie kiedy się pojawiają dają nam energię do działania, lecz gdy odchodzą o wiele więcej nam jej zabierają. Wtedy w naszym życiu rozczarowanie przejmuje nad nami kontrolę.

Szłam aleją wyzwolenia i spokojnie paliłam papierosa. Ładny i słoneczny dzień zamienił się w pochmurną noc. Zaczęło powoli kropić, a ja nie miałam parasola. Na ulicach były pustki, ponieważ porządni ludzie o tej godzinie w niedzielę szykują się do następnego niewolniczego tygodnia pracy. Zazwyczaj zabiera to im całkowicie energię życiową i czas. W zamian za to mogą otaczać się pięknymi przedmiotami, zjeść coś i upić się w weekend aby nie myśleć jak ich życie jest beznadziejne. W pewnym momencie życia zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy bardziej samotni niż kiedykolwiek przypuszczaliśmy, że tak będzie. Mamy partnerów, których nie kochamy, przyjaciół, którym nie ufamy i pogrzebane swoje marzenia. Najlepsze jest, że to wszystko dzieje się tak nagle. Nikt nas do tego nie jest w stanie przygotować.

Wróciłam do swojego malutkiego pokoiku. Patrzyłam melancholijnym wzrokiem na plac wolności. Był totalnie pusty. Zastanawiałam się, czy moje starania przyniosą jakikolwiek efekt. Próbowałam w swojej głowie skleić jakieś zdania aby ruszyć do przodu. Lecz czułam się psychicznie wyczerpana. Widząc daremny efekt moich działań położyłam się ciepłym łóżku i się zastanawiałam, czy moje życie dalej będzie tak wyglądało. Na jedzeniu, spaniu, pracy i seksie. Te ostatnie kiedyś nazwałabym kochaniem się, lecz teraz przypomina to zwierzęcą kopulację. Całe życie będzie polegało na zaspokojeniu tych podstawowych potrzeb, a później będzie za późno na spełnieniu jakikolwiek marzeń. Myślę, że siódmego dnia Pan stworzył supermarkety, żeby dać złudę jakiegokolwiek szczęścia i spełnienia. Z tą myślą usnęłam.

Opublikowano (edytowane)

@czarna wdowa12 kto biednemu zabroni poudawać żyć raz chociaż w swoim życiu jak bogaty :) :) :) Zbyt dużo kolorów ostatecznych w tym pisaniu zbyt dużo dopowiedziane. Pani kupująca (40dziecha) kolczyki dla nastolatki by poczuć się młodo i lepiej i to za bagatela 900 złotych, to co powiedzieć o takich, co w jeden wieczór w restauracji NOBU przejedzą w pojedynkę 1300 złotych. Zbyt dużo przymiotników oceniających i puenta bądź co bądź zmierza do fatalizmu: marność nad marnościami i wszystko marność.

Nie ośmielę się na rady co do życia i spojrzenie na nie inaczej, ale co do pisania doradzałbym próbę przeskoczenia siebie samego skoro życie jest kiepskiej jakości i z tandentnym misiem reszta musi być wykreowana dla naszych i znów potrzeb. Potrzeba wszystkich potrzeb i ich zaspokojenia, potrzeba zmagania się z samym sobą i próby przeskoczenia siebie samego tego życzę Tobie w tym Twoim pisaniu.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@czarna wdowa12

Oj Wdôwko w kolorze smutku, chyba nie przeczytałaś ani razu swojego opowiadania, po jego napisaniu. Dostrzegłem kilka literôwek i analogicznie - zabrakło szeregu przecinkôw. Nie jest więc pięknie, mimo zbyt duźej ilości tego słowa w początkowej części. Generalnie, powinnaś się wystrzegać tych samych wyrazów stojących zbyt blisko siebie: biała poduszeczka - biała taca, jakichkolwiek (zabrakło ch) - jakiegokolwiek itp. Zmieniłbym też szyk trzeciego zdania: Przychodzili do naszego sklepu kupować sobie..., aby oszukiwać samych siebie, że ich życie jest piękne. 

Używasz wielkich liter, więc Niepodległości i Wyzwolenia.

Ponadto, nie: te ostatnie, lecz to ostatnie; mimo że wiemy, iż peelka wielokrotnie miała tę okoliczność. 

Mam przy tym nadzieję, że nie jesteś nią. Zatem się nie smuć, bo jutro jest nowy i być może lepszy dzień :)

Pozdrôwka i powodzenia na orgu.

s

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława Wydaje mi się, że ten tekst wymaga przeredagowania. To miał być szkic, ale się pospieszyłem i wstawiłem go na forum...  @Gosława Mogłabyś wskazać momenty, które Cię zatrzymały? Z chęcią  zestawiłbym je z tym co ja uważam za dobre w tym tekście.
    • Szary pokój   Nie chciałam tego pisać, bo nie chcę żebyście wiedzieli, że mnie to obchodzi, że są rzeczy o których myśle przed snem, zanim ucieknę do świata marzeń, że mam serce.     A może nie mam, sama nie wiem, ale czasem czuję ból, więc może jestem jeszcze człowiekiem, a nie już tylko wrakiem, nie tylko duchem przeszłości.     Chciałabym być czymś więcej, niż tylko waszym marnym wspomnieniem, ale nie ma już we mnie nic, co by was zatrzymało, co by was utrzymało w moim szarym pokoju pełnym smutku.     Dla blondynki którą kiedyś byłam, chciałabym się uratować, bo ona była jak promyk słońca, jak wiatr we włosach, w twoich oczach była sama słodycz, niewinna jeszcze, zanim świat zdążył cię zranić, byłaś jak wiosna, która nie znała zimna, ciepła i przyjemna, a serce pełne miłości i troski, zamartwiałaś się o innych, lecz ludzie pokazali ci że można mieć więcej, niestety to nigdy nie znaczyło lepiej, zagubiona byłaś, a pomocy nie otrzymałaś, ale ja gdybym mogła to bym ci podała dłoń, bo wiem że tak naprawdę nie chciałaś stać się latem, gorącym i bezlitosnym, burzliwym i zmiennym. Chciałabym cie lepiej zapamiętać, bo wiem że miałaś w sobie dużo więcej. Szary pokój to widział i ja też wiem.     Dla brunetki którą kiedyś byłam, chciałabym się uratować, bo byłaś pełna bólu, ale miałaś siłę której ja nie mam, miałaś śmiech którego ja nie mam, byłaś warta wszystko, lecz nie zostałaś nigdy doceniona, ale wiedz że ja cię doceniam, bo byłaś jak wczesna jesień, czasem chłodna, ale w niektóre dni radosna jak piękne zachody słońca, twoje nadzieje stały się jak deszczowe poranki, myśl że może jednak w południe wyjdzie słońce, lecz nigdy nie wyszło, czasem tylko przebijało się przez chmury twojej nostalgii, nostalgii za wiosną, mimo to odnajdowałaś w szarych dniach, kolorowe liście, i za to ci dziękuję, bo byłaś pewna, że ty w tym szarym świecie jesteś właśnie tym kolorowym liściem, jednak spadł on na brudną ziemię i zderzył się z ponurym światem, tak samo jak ty. Szary pokój to widział i ja też wiem.     A teraz jestem tylko ja w czarnych włosach, dla której nie chce się już uratować, w swoim smutnym szarym pokoju, i nie mam już was, tylko ja i moje żałosne smutki, teraz zostały mi już tylko szare ściany, które słyszą mój płacz, czują mój ból, i może też staną się czarne, jak moja poddająca się dusza i kosmyki na głowie, stałam się jak zima, bo nie mam już w sobie słońca, nie mam już w sobie ciepła dla innych, ale wiedzcie, że chciałabym mieć, znów radość na twarzy, i te iskierki w oczach, ale może jest jeszcze dla mnie nadzieja, bo po zimie jest wiosna, ale czy ja chcę czekać tak długo, i tak nigdy już nie będę jak tamta wiosna, ani jak tamta jesień i lato, ale bardzo nie chce pozostać na zawsze zimą, bo czuję się jak zagubiony płatek śniegu na wietrze w chłodną noc, sam bez celu błąkający się, zimny lecz też mały, bo nikt nie widzi jego piękna i wyjątkowości, nikt się nie zastanawia nad jego żywotem, oprócz niego samego, jestem taka sama jak on. Szary pokój to widzi i ja też wiem.     Ale napewno nie chciałabym się uratować dla was, bo nikt nigdy mi nie pokazał, że byłabym warta rano wstawania, że byłabym kolorowym liściem wśród ponurej codzienności, że byłabym promykiem słońca, że byłabym jak ulubiona melodia, że byłabym jak plaster na rany, dlatego zostanę sama w szarym pokoju, i tylko to po mnie pozostanie, te smutne i mokre od łez ściany, a poza nimi wspomnienia ze mną, mam nadzieję że będą was prześladować w najgorszych koszmarach o mnie, a jak uronicie po mnie łezkę, to pomyślcie o szarych ścianach, które codziennie widziały moje troski i moje bóle, a żadnego z was tam ze mną nie było, żaden z was nie pomyślał o wiośnie, lecie, jesieni i zimie.  A szary pokój widział to wszystko i ja też wiem.        
    • cisza w pokoju zegar tyka głośniej śpisz już spokojniej
    • @Berenika97 Przepiękny wiersz, płynący. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Pijani od życia  Jedzą śniadanie    Na słodko gorzko    I nie ma nic  Poza oddechem    I szeptem    A prawda przechodzi  Z ust do ust    I gdy ktoś  Naciska na spust    Ten sen zaczyna się  Na nowo! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...