Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

czarna wdowa12

Użytkownicy
  • Postów

    16
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez czarna wdowa12

  1. Gdzie ci prawdziwi mężczyźni? Z tą pieśnią szłam przez swoje młode 28 letnie życie. Wszyscy faceci, którzy spotkałam byli tacy ciepli… Nie potrafili zająć się sobą, a co dopiero kobietą. Wszystko trzeba było im mówić. Byli nieodpowiedzialni. Ot tacy malutcy chłopcy uwięzieni w ciele dorosłego mężczyzny. Aż spotkałam jego… Nazwijmy go pitbull. To był prawdziwy samiec alfa. Zawsze planował nasze randki. Ja o niczym nie musiałam myśleć. Nasze pierwsze pół roku znajomości było jak z bajki. Poznaliśmy gdy wracałam pewnego wieczoru do domu ostatnim nocnym pociągiem. Pamiętam, że pogoda była absolutnie paskudna. Deszcz zalewał cały świat, a jego krople i stukot pociągu porywał mnie do spokojnego snu. Tak o to przysypiałam obracając głową. Wtedy dosiadł się do mnie ktoś bardzo specyficzny… -panienka coś niewyspana???- zaczął mnie budzić -a jakoś tak…- odparłam i otworzyłam z trudem ciężkie powieki. Ujrzałam mężczyznę w średnim wieku, dobrze zbudowanego o popielatych włosach. Mógłby się wielu kobietom podobać, ale ja nigdy nie gustował w kimś, kto wiekowo mógłby być moim ojcem. -daleko panienka jedzie??? - nie…, raczej nie, proszę pana-odpowiedziałam skonfundowana. Nie wiedziałam jakie miał zamiaru i obmyślałam jak najskuteczniej będzie go spławić. -jaki tam pan??!! Mów mi Jarek. Ja się czuję młody duchem… -dagmara- przygryzłam wargę żałując, że mu się przedstawiam. Niestety, to by było niegrzeczne gdybym mu nie odwzajemniła. On w tym momencie oblizał wargi i wiedziałam, że za szybko go się nie pozbędę. -piękne masz oczęta… Zielone bardzo rzadki kolor. -dziękuję -miałabyś ochotę pójść ze mną na kawę??? -mój facet będzie niezadowolony- zmyśliłam historię w nadziei na spławienie. -eh… Mamusia nie nauczyła cię że nie wolno tak kłamać??? - odpowiedział groźnym głosem. Ja się rozejrzałam wokoło i spostrzegłam, że jesteśmy sami w przedziale. Serce mi zamarło. A w głowie miałam tylko pytanie, co teraz zrobić. -no i co czemu kłamiesz??!! Który facet pozwoliłby ci wracać o tej godzinie?? - usłyszałam mrożące słowa. Totalnie spanikowałam. Pociąg dojeżdżał do jakiejś stacji. Postanowiłam improwizować. -czeka właśnie na stacji- rzuciłam i ruszyłam do wyjścia. Pociąg się zatrzymał. Ja wychodząc poślizgnęłam się na metalowych schodkach w pociągu i upadłam na peron. Podszedł do mnie mężczyzna, który czekał na stacji: Pomóc ci jakoś?? Niefartownie upadłaś Ja najpierw obróciłam głowę w prawo i zobaczyłam, że mój towarzysz z pociągu też wysiada. -proszę, udawaj mojego chłopaka przez chwilę…-wyszeptałam ze łzami w oczach. - o kochanie jak dobrze, że jesteś- powiedział na cały głos i podał mi rękę. Ja wstałam i pocałowałam go w policzek.To odstraszyło natręta z pociągu i więcej nie podszedł. Gdy schodziłam ze stacji tajemniczy nieznajomy odparł: -przepraszam bardzo. Skoro jesteś moją dziewczyną mogę cię zaprosić do domu??? Muszę się teraz o ciebie się zatroszczyć.Warto przemyć twoją ranę na kolanie. Spojrzałam na niego uważnie. Prawda co prawda był zakapturzony, ale padał deszcz więc musiał się jakoś zakryć. Miał bardzo przyjemne rysy twarzy, dobre oczy i był bardzo dobrze zbudowany. A zresztą przecież był tego wieczora moim rycerzem… -no cóż, skoro jestem twoją dziewczyną to chyba się skuszę- odpowiedziałam z zalotnym uśmiechem. Gdy wylądowaliśmy u niego w domu nie próbował się do mnie dobierać. Tylko przemył moją ranę i zakleił ja plasterkiem z czerwonym serduszkiem. Urocze, że masz takie plasterki… Kiedyś to trzymałam dla jednej malutkiej dziewczynki… Co się z nią stało??? Nic. Mam nadzieję, że wszystko w porządku. Ale straciłem z nią kontakt… Co się stało, że straciłeś kontakt??? To była młodsza siostra mojej byłej. Bardzo się lubiliśmy. Zresztą mam dobre podejście do dzieci. No, ale potem moja ukochana postanowiła sobie ułożyć życie z innym facetem. Bardzo mi przykro… spostrzegłam, że na komodzie stało zdjęcie całej trójki. Dziewczyna uśmiechała się, ale wyglądało jakby miała smutne oczy. Z kolei dziecko patrzyło w zupełnie inną stronę. -Bywa… tak bym nie poznał ciebie- wypowiadając to mrugnął do mnie- wiesz, masz w sobie coś wyjątkowego. Mało dziewczyn odważyłoby się podejść do mnie poprosić o pomoc. Przełknęłam ślinę wiedząc, że to nie jest moje normalne zachowanie. wiesz…- ciągnął dalej- być może to przeznaczenie… -to bardzo szybko na takie wnioski… zdziwiła mnie jego śmiałość. To było bardzo dziwne. Ale być może jestem wyjątkowa, tylko samą tego nie widzę. -masz w sobie taki blask. Ja wiem, że to dziwne, że tak wychodzę od razu z uczuciami. Ale ja cię tylko proszę o to, abyś pozwoliła mi się o ciebie się postarać. Jak nie wyjdzie to najwyżej przegram… -No chyba jeszcze na to mogę ci pozwolić… No i pozwoliłam mu. Był wyjątkowo uparty, ale w takim dobrym znaczeniu. Za każdym razem jak wracałam do domu wieczorem proponował mi podwózkę. Nie chciałam aby sytuacja z pociągu się powtórzyła więc się zgodziłam. Zresztą jego auto… Nowe BMW, wygodne i szybkie. Był bardzo dobrym kierowcą. A więc wkrótce także podwoził mnie na zakupy, a potem wszędzie gdzie sobie życzyłam. Za każdym razem kupował mi bukiet kwiatów. Często zabierał mnie na randki do restauracji i do pubów. Każdy dzień kończył dzwoniąc do mnie. Pytał się, co u mnie z kim spędzałam dzień. Zawsze był na moje zawołanie. Kto niby się nie zakochał??? No właśnie było coś ze mną nie tak, bo ciągle się zastanawiałam, czy zaraz coś się nie zepsuje. -Daria, przestań o czymś myśleć, bo coś złego wywołasz. Facet za tobą chodzi jak pies… -denerwowała się moją przyjaciółka -A co jeśli się mną znudzi??? A co jeżeli to wszystko po to, aby dorwać się do mojego łóżka -Chcesz mojej rady? Prześpij się z nim i wtedy zobaczysz czy traktuje cię na poważnie. Po randce postanowiłam zostać u niego na noc. Przygotowałam się odpowiednio. Załozyłam zmysłową koronkową biała bieliznę, spryskałam się dior mademoiselle( używałam go tylko na specjalne okazje), weszłam tak do jego sypialni. On leżał sobie spokojnie na łóżku, ale gdy tylko mnie ujrzał wstał. Podszedł do mnie uklęknął, przytulił głowę do powiedział -tak sobie wyobrażałem kobietę z moich snów. Po czym namiętnie się kochaliśmy. To było coś wspaniałego. Bałam się jego reakcji gdy już skończymy. Ale on się przytulił się do mnie na łyżeczkę i wyszeptał mi do ucha ‘ja się nigdzie stąd nie wybieram. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułem’i usnął. Następnego ranka przywitał mnie śniadaniem do łóżka. Mówił mi kompletny, że jestem nawet idealna bez makijażu. Nie czuł się nigdy tak blisko z inną dziewczyną. A ja??? No cóż, przy takim traktowaniu i przy takich wyznaniach szybko odwzajemniłam. Bajka dalej trwała. Jeszcze z większą intensywnością. Byliśmy nierozłączni. Tylko z dziewczynami wychodziłam na imprezę. Jemu to się nie podobało. -to nie chodzi o to, że ci nie ufam. Tylko chodzi mi o bezpieczeństwo. Wiesz kilka samotnych dziewczyn w klubie to aż się prosi o sytuację… -tak?! To teraz będziesz mnie i moje przyjaciółki zawoził i odwoził. -stwierdziłam stanowczo. Tak oto mieliśmy kompromis, a dodatkowo miałam swojego szofera. Dziewczyny go z tego powodu uwielbiały. Aż doszło do pewnego incydentu. Wychodziłyśmy akurat z klubu i jakiś obcy typ podchodzi krokiem węża i łapie mnie za dłoń i mówi ‘ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić. Mój facet akurat to zauważył, bo czekał pod klubem. Nawet nie musiałam chwili czekać. Od razu natręt dostał strzała na pysk tak, że się wywrócił. Następnie mój ukochany wykręcił mu tak rękę, że biedaczek aż jęknął z bólu. -nie krzycz!!! Tylko co się mówi -rozkazał mu -przepraszam!!!-odpowiedział pijaczyna ze łzami w oczach -nikt nie będzie tak zwracał się do mojej dziewczyny!!! - rozkazał mu. A ja cała się rozpłynęłam. Spojrzałam na swojego faceta i wtedy pomyślałam ‘o to i on. Mój kochany pitbull… Brutalny dla moich przeciwników, ale dla mnie łagodny i delikatny. Niestety cała sytuacja nie odbyła się bez żadnych konsekwencji. Nie dało się go już przekonać na samotne wyjścia z dziewczynami. Był bardzo stanowczy. Rozumiałam to dokładnie. Niestety moje przyjaciółki zaczęły narzekać, że to nudziarz jest. On twierdził, że czas dojrzeć, a one zachowują się jak głupie trzpiotki. Musiałam znaleźć rozwiązanie pośrodku. Na początku zapraszałam je do siebie, ale ja mieszkałam ze współlokatorka, która nie lubiła imprezować i chodziła wcześniej spać. Wtedy on wyszedł z inicjatywą, aby przychodzić do niego. On robił drinki, a potem wszystkie dziewczyny odwoził do domu. Patrzyłam na niego i nie wierzyłam jaki jest cudowny. Niestety jedna z moich kochanych przyjaciółek musiała wszystko zepsuć. Pewnego wieczoru gdy wracałam akurat z łazienki zauważyłam Olę klejącą się do niego i bezczelnie położyła swoją dłoń na jego kolanie. Nie mogłam czegoś takiego zaakceptować. Wypierdalaj stąd!!!- rozkazałam jej policzkując ją. -weź się uspokój. Ona była pijana- uspokajała mnie Asia -nie interesuje mnie stąd!!!! Wszyscy wynocha!!! Potem rozmawiałam z nim o tej sytuacji. -nie denerwuj się kochanie, przecież wiesz, że ja kocham tylko ciebie. Nie mógłbym z innymi kobietami… -ale nawet nie masz pojęcia jak to źle wyglądało- mówiąc to miałam łzy w oczach i posiorbywalam nosem. -ciii, mój głuptasku… Wiesz przez całe życie kobiety miały do mnie słabość. Ale mnie nie interesują takie… - trzpiotki- dokończyłam niskim tonem z nutą złości. Przekonałam się, że ma rację. Nie były mi do niczego potrzebne skoro jedynie co potrafiły to uwodzić mojego faceta. Tak o to zaczęłam spędzać czas tylko z nim. Byłam po uszy zakochana i nikogo więcej nie potrzebowałam. Pewnego razu gdy szliśmy po starówce i usłyszałam jak starszy pan śpiewa ‘ miłość ci wszystko wybaczy, i zdradę i gniew. Miłość ci wszystko wybaczy, bo miłość mój miły to ja’ To jest wyjątkowa piosenka- zebrałam się na wyznanie Czemu??? Gdy ostatnio widziałam swoją mamę to nuciła tą piosenkę - wspomniałam ciężko Co się z nią stało??? Gdy miałam 6 lat wpadła pod pociąg - tym razem głos całkowicie się załamał Nie martw się teraz masz mnie- przytulił mnie i pocałował- ja cię nigdy mnie nie opuszczę. A ty??? Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie!!!- oddałam mu pocałunek W ten przechodziło 3 ziomeczkow Seba!!- skleli ze sobą pięści nawzajem Siema, dziś nie mam czasu. O to moja piękna wybranka i nic z tego- odpowiedział. Z jednej strony pochlebiało mi to, że odesłał tych kolesi, ale z drugiej strony ten gest powitania mnie zastonowił. -chodz kochanie zamówiłem stolik w restauracji… W czasie naszej randki postanowiłam, że nie będzie przed mną nic ukrywał. Kochanie, czy jesteś ze mną szczery??? -zaczełam śledztwo Jak najbardziej niczego przed tobą nie ukrywam.. ścisnął mi dłoń na stoliku To powiedz z czego żyjesz??? - zadałam trafne pytanie, bo jego oczy nagle były spanikowane Skąd te pytanie?? Mam rentę po ojcu. A tak swoją drogą dlaczego nigdy nie mówisz o swoim ojcu- odbił piłeczkę Bo to skomplikowana sprawa… - puściłam jego rękę i zaczęłam mimowolnie poprawiać swoje włosy.a zresztą nie zmieniaj tematu. Masz rentę po ojcu i stać cię na nowy samochód, wyjścia do restauracji. Nie rób ze mnie idiotki!! No dobra, prawda za prawdę- westchnął Jestem dilerem narkotykowym- szepnąl po cichu. A mi rozbrzmiewały słowa ‘ choćbyś ją przeklnął w rozpaczy, że okrutna jest i zła to miłość ci wszystko wybaczy’ No dobra, nie mam kontaktu ponieważ zostawił mnie jak miałam 6 lat. Bardzo się uzależnił i musiał wyjechać do odpowiedniego ośrodka. Potem dalej wyjechał gdzieś w świat. Po 10 latach wrócił całkowicie uzdrowiony, tylko zamiast się zająć córką to założył sobie nową rodzinę. Teraz tylko potrafi gadać umoralniające gadki, których nie potrzebuję Więc byłaś sama… Tak, jestem Wcale nie jesteś… ja jestem przy tobie. Zadbam o to, aby stworzyć rodzinę Rodzinę??? Z kryminalistą Jeśli bardzo tego chcesz to mogę z tego zrezygnować. Proszę bardzo. Ale skończą się wszystkie kolację, drogie prezenty. Misiaczku, ty przecież wiesz, że ja cię kocham i zrobię dla ciebie wszystko Ale co jeśli ci się coś stanie?? Mi??-zarechotał.- proszę ja jestem zbyt wielka szychą, aby cokolwiek mi się stało. Wnet mi się przypomniało jak odprawił tamtych ziomeczkow. Ponownie stałam się dumna, że ktoś taki za mną szaleje. Jest postrachem, ale to ja rządzę nim. A że kryminalistą?? W innych związkach są zdrady, przemoc, brak środków do życia… Wtedy jeszcze myślałam, że jestem szczęściara. Bardzo nalegał, aby poznać mojego ojca. Dlatego pojechaliśmy do niego na obiad rodziny. W tej uzdrowionym domu nie ma miejsca na alkohol więc mój Seba się czuł nieswojo. Mój ojciec go niezakceptował z powodu głupiego tatuażu na szyi Córeczko wiesz, co oznaczały tatuaże?? To było kiedyś tylko dla kryminalistów -zaczął gdy byliśmy sami Tato, chcesz go skreślić tylko z powodu tatuażu?? Teraz jest taka moda Nie tylko. Piję??? Tylko trochę To zawsze się tak zaczyna… Ty już najlepiej wiesz … Zaraz znowu zaczniesz, że zostawiłem cię samą. Ale byłem wtedy w ciężkim stanie. Teraz jest zupełnie inaczej Tato, proszę skończ już. Mama umarła, a ty mnie zostawiłeś. Ale nie przeszkadzało ci dorobić sobie nowej rodzinki Posłuchaj, córeczko. Ja znam takich kolesi. Dlatego próbuję cię ostrzec. Spójrz, ja myślę o tobie… Szkoda, że mamy nikt nie ostrzegł przed tobą!!! - mówiąc trzasnęłam drzwiami. Poszłam do drugiego pokoju po Sebe. Opuściliśmy rodzinkę rodem z oazy i już nigdy tam nie wróciliśmy. W tym momencie moje życie tak się potoczyło, że z jednymi ludźmi, z którymi spędzałam czas byli w mojej pracy. Niestety to też niedługo miało się skończyć i to przez mojego kolegę z pracy Szymona. Zawsze ze sobą mieliśmy dobry kontakt, dużo żartowaliśmy i nie przejmowaliśmy, kto sobie pomyśli. Pewnego razu gdy mój pitbull mnie odbierał po pracy Szymon pozwolił sobie na taki tekst ‘wróć tylko jutro, uschne bez ciebie jak kwiat”. To nic dla nas nie znaczyło, po prostu czasami do siebie tak mówiliśmy. Mój facet zmarszczył brwi. Zauważyłam to i postanowiłam natychmiast zareagować. Chodź kotku, nie mamy czasu- pociagnelam go za dłoń i weszliśmy razem do samochodu. Dobrze, że potrafiłam kontrolować jego nastrój . Ale w czasie powrotu atmosfera była ciężka Nie podobał mi się ten tekst- zaczął kłótnie Oj, przestań to tylko kolega z pracy… - w gruncie rzeczy wypowiadając czułam satysfakcję, że jest o mnie zazdrosny Zawsze się tak mówi… Ja ciebie tylko kocham- powiedziałam czułe i złapałam go za kolano Zawsze się tak mówi… Przestań!!!! Wszyscy faceci mogliby dla mnie nie istnieć Teraz tak mówisz… Zdzwidzła mnie jego niewiara w moje uczucie, ale potem cierpliwie wyjaśniał mi dlaczego. Miał bardzo dużo nieszczęścia w miłości. Każdy związek kończył się zdradą. On dawał wszystko z siebie, a wszystkie jego miłości porzucały go. Pomyślałam sobie na jakie zimne suki trafiał. Ciekawe czy teraz są szczęśliwe skoro porzuciły tak dobrego człowieka. A jednocześnie czy czując satysfakcję, że jest o mnie zazdrosny czy sama nie byłam okrutna… Zrobiło mi się go bardzo żal. Potem problem się rozwiązał. Zaczął mieć problemy z pewnymi kolesiami, którzy wysiedli mu hajs. Chciał mnie chronić. A ja?? Pracowałam w sklepie??? Czy nie jest prościej mnie znaleźć. Uznał, że lepiej jak na jakiś czas zrezygnuję z pracy i zamieszkam u niego. On będzie miał mnie wtedy pod opieką. Nigdy mi pieniędzy nie szczędził. Od zawsze opowiadał, że on swoją przyszłą żonę chce utrzymywać więc przystałam na tą propozycję. To był błąd. Siedziałam sama w domu więc wymyślałam sobie problemy. A on??? Wyjątkowo był zestresowany przez problemy ze swoim interesem. Ja dociekliwa zadawałam mu pytania, na które nie otrzymywałam odpowiedzi. Tak o zaczęły się kłótnie. Zmęczony moimi pretensjami udał się w stronę alkoholu. Aż w końcu gdy pewnego dnia gdy wrócił podpity, położył się w ubraniach w łóżku, a ja wyczułam zapach innej suki. Byłam wściekła. Zaczęłam go okladać. -powiedz, kurwą!!! No powiedz, kim ona jest!!!! Dobrze się nią rżnie!!!! -przestań!!! - odpowiedział przebudzając. - nie przestanę!!!! Jakim prawem???!! Oddałam ci całe swoje życie- krzyczałam okładając go, a łzy napływały mi do oczu Nikt cię kurwą o to nie prosił!!! - rzucił mi i mocno spoliczkował mnie. Teraz łzy na były wielkości grochu. Złapałam się dłonią za uderzony policzek. Na początku nie byłam sobie uświadomić, jak to możliwe??? Mój pitbull… wierny jak pies. Potem się zastanawiałam czy bardziej bolą mnie jego słowa czy to że podniósł na mnie rękę???Zanucilam tylko sobie po cichu ‘ gdy pokochasz tak mocno jak ja, tak żarliwie tak, do ostatku do szału do dna, to zdradzaj mnie ile chcesz.’ przełknęłam gorzką ślinę cierpienia. Spojrzałam na niego. On zasnął pijany. A ja?? Wierciłam się przez całą noc mając nadzieję, że to wszystko sen. Potem przybył z wyjaśnieniami. To wszystko było moja wina. To ja go przecież uderzyłam pierwsza. Jestem obsesyjnie zazdrosna. Jak każda jego inna partnerką. Tylko szkoda, że kolekcja damskich perfum na jego skórze stawała się coraz bardziej różnorodna. Prosiłam, aby mi wyjaśnił. Błagałam, aby mi powiedział. On tylko wzruszył ramionami. Aż pewnego dnia stwierdził, że nie mam co mu się dziwić, bo ostatnio stałam się tak bardzo nudna… Kolejny sztylet w moje serce. Miałam nadzieję, że przeprosi. Niestety… Aż pomyślałam sobie, że może we mnie jest problem. Chodzę w dresach i niepomalowana. Nic dziwnego, że stracił mną zainteresowanie. Wcisnęłam się w obcisła sukienkę, zrobiłam sobie makijaż i przygotowałam kolację przy świecach. Czekałam cierpliwie aż wróci. Niestety jego reakcja mnie zaskoczyła. Phi!!! Próbujesz udowodnić komuś, że jesteś dwa rozmiary mniejsza. Zresztą przebierze Ale czemu??- odpowiedziałam zdezorientowana Bo wyglądasz jak gruba kurwa!!! Ale kochanie, to dla ciebie!!! No już!!! Nie słyszałeś, co powiedziałam - rozkazał i złapał mnie za rękę i pociągnął do sypialni gdzie była szafa z ubraniami. Następnie zamknął za mną drzwi - nie wyjdziesz póki nie zaczniesz normalnie się zachowywać!!!- usłyszalam. Skuliłam się na podłodze. Nawet nie płakałam. Po prostu próbowałam to wszystko przyjąć. Pojawił się na początku bunt. Spojrzałam na okno. Może uciec??? Ale i tak nie ma dokąd. Starałam się wierzyć, że mój stary dobry pitbull wróci. Znowu pójdziemy na kolację, będziemy się śmiac, kochać się i żyć beztrosko. Musiałam w to wierzyć, bo to trzymało mnie przy życiu Niestety było tylko gorzej. Nie przepraszał mnie. Uważał, że to ja jestem winna wszystkiego. On się ze mną tylko męczy, bo ja nic nie potrafię zrobić tylko marudzić. Zresztą on by w życiu ze mną związek nie wyszedł gdyby wiedział, że jestem aż tak pospolita. Inne kobiety się rozwijają, a ja tylko siedzę na kanapie przełączam programy. Nie potrafiłam na niczym innym skupić uwagi więc to było moje codzienne zajęcie. Przez to czułam się żałośnie. Gdy mój misiaczek wracał, momentalnie wyłączyłam aby go nie irytować. Problem był taki, że jak nie to, co innego go irytowało. A często przez alkohol był jeszcze bardziej agresywny. Spojrzałam na siebie w lustrze, miałam duże cienie pod oczami, wychudzona bo nie miałam ochoty jeść, a do tego te sinice na ramionach i nogach przez jego upojenie alkoholowe. Co się ze mną stało?? Kiedyś w pełni życia, a teraz tak jakbym utknęła między życiem a śmiercią. Nagle poczułam jak żołądek mi się wykręca. Zwymiotolam. Pomyślałam na początku że się czymś zatrułam . Niestety to nie mijało. A co jeżeli to ciąża??? Jak ja to sprawdzę?? Skończyła się jego hojność finansowa. Teraz zostawiał wyliczone pieniądze, bo ja jestem niegospodarna. Położyłam się na tapczanie i wpatrywałam się w szary sufit. Teraz wszystko było mi już obojętne. Zawiesiłam się na chwilę. Z tego całego stanu wyrwał mnie dzwonek w telefonie. Dzwoniła Dagmara. Kiedyś się przyjaźniłyśmy. Nie odebrałam. Nie mogłam. Co jej niby miałam powiedzieć??? Potem dostałam od niej smsa ‘ Hej, chciałam ci życzyć wszystkiego najlepszego, fajnie jakbyś się odezwała czasami’. Zaczęłam płakać, bo w jednym momencie, ile straciłam swojego życia. Ale zebrałam się i postanowiłam do niej oddzwonić Hallo?? Dagmara, ja cię przepraszam- zaczęłam załamanym głosem Czemu płaczesz???? Przecież wszystko tak się dobrze układało??? No cóż…. Wszystko się zjebało… Zdradza cię?? Mhm…- potwierdziłam. Nie dodając, że dodatkowo zdarza mu się mnie uderzyć i zamyka mnie w domu Widziałam go parę razy z innymi dziewczynami i tak się zastanawiałam, czy ty wiesz… Wiem, czuję perfumy. Ale te jebane suki muszą go uwodzić… To nieważne, co one robią. Ważne jest to, że on ciebie nie jest wart. Ja zaczęłam beczeć jak małe dziecko do słuchawki Posłuchaj kupię wino i pogadamy twoje odejście od niego. Daga, mogę mieć do ciebie prośbę Jasne, pamiętasz jak bawiłyśmy się w sierocińcu w odlotowe agentki. Mowiłsmy sobie, że Cleo zawsze może liczyć na Alex i żaden facet je nie poróżni. Kupisz mi po drodze test ciążowy??? To pytanie zbiło ją trochę z tropu. Ale tak jak w sieronicu mogłam na nią liczyć tak teraz. To była wigilia więc nie miała dla mnie dużo czasu. Ale wystarczająco, aby ustalić plan działania. Kupiła mi oczywiście test. Na wynik skulona w łazience czekałam dwie minuty. Potem pojawił się wyrok w postaci dwóch kresek. Nie mogłam w to uwierzyć. O nie, teraz tym bardziej musisz go zostawić - doradzała mi Ale co ze mną teraz będzie??? Muszę dzisiaj parę spraw załatwić, ale jutro do mnie się wprowadzisz Ale to nie jest takie łatwe… Tak?? To ci pokaze jakie to jest łatwe. Gdzie masz walizkę??? - wyjęła ją z szafy i zaczęła pakować moje ubrania Ale Seba mnie zabije- wyszeptałam to nie mogąc powstrzymać drżenia swojego ciała I co z tego?? Spójrz jak cię zniszczył?? Nie pozwól całkowicie przejąć władzy nad sobą. Szczególnie, że teraz masz o kogo się martwić … Ale ja nie mam dokąd pójść… Pomogę ci, jutro do mnie się przeprowadzisz. Dzisiaj jest wigilia Gdy poszła ogarnąć wszystko zostawiła mnie z myślami. To co działo się w mojej głowie było nie do wyobrażenia. Ale może rzeczywiście powinnam zmienić swoje życie. Dotknęłam swojego brzucha i poczułam przypływ siły. Nie, nie mogę pozwolić, aby zniszczył dziecko, które noszę pod swoim sercem. Jego miłość była iluzją. Przez czas naszego związku stałam się jego własnością i teraz musiałam się wyzwolić. Odnalazłam swoją walizkę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Następnie starałam się ochłonać. Usiadłam na łóżku, położyłam swoje dłonie na kolanach, zaczełam wbijać w nie pazury. Układałam sobie na spokojnie przemowę. Jest jaki jest, ale należy mu się pożegnanie. W końcu nastała ta chwila. Usłyszałam jak przekręca klucz. Serce mi zamarło. A w głowie pojawiła się pustka. Oczywiście,był pijany. -o, oczywiście jaśnie pani sobie siedzi sobie cały dzień… Jak zwykle zmęczona…- zaczął swoją zaczepną gadkę. Ruszył do sypialni i potknąl się o walizkę. -Co do chuja??!!! Wyjeżdzasz gdzieś???!!! - rzucił że zdenerwowania. A ja zapomniałam, co powiedzieć. Strach przejął nad mną kontrolę. -co ogłuchłaś???!!!!- usłyszałam jego stanowczy głos i wiedziałam, że to był zły pomysł. Po co z kimś o tym rozmawiałam. -ja… ja chcę odejść…- wyszeptałam nie patrząc mu w oczy. - ty jesteś naprawdę pierdolnięta???!! Jak ty sobie bez mnie poradzisz??!! Przecież ty nic nie potrafisz!!??? Wszystko masz dzięki mnie!!! - ja… ja nie wiem- kompletnie już rezygnując ze swojego pomysłu. - Ruchasz się z kimś???!!! No odpowiedź!!!! - ja już nie chcę!!! - wykrzyczałam w akcie desperacji a po policzkach spłynęły mi łzy. -jesteś takie jak poprzednie!!!! - powiedział zimnym głosem. Rzucił mnie na podłogę. Kopnął mnie parę razy w brzuch. Ja się skuliłam w pozycji embrionalnej. Poczułam jak kładzie się na mnie. -no spójrz mi kurwą w oczy!!!! Kto cię rucha- krzyczał i policzkował mnie. - od mnie się nie odchodzi!!! Zapłacisz mi za wszystko!!! A ja byłam potulna jak barenek. Czekałam cierpliwie na wykonanie wyroku. Poczułam jak jego silne dłonie obejmują moją szyję i coraz mocniej się zaciskają. Ja traciłam powoli oddech. Spojrzałam na choinkę, która w zeszłym tygodniu ustawiłam. Chciałam mieć przytulną atmosferę. A teraz o niczym nie myślałam. Traciłam oddech. Czerwone i niebieskie światełka z choinki zaczęły wirować i łaczyć się razem, a potem tworzyć absolutną czerń.
  2. @Pan Ropuch Dziękuję za poradę dotyczące pisarstwa @samm Masz rację za mało uwagi poświęciłam, ale cóż mam nadzieję, że następne moje teksty będą lepsze i że będzie mniej błędów
  3. Zaczęłam swój kolejny żmudny dzień pracy . Jak zawsze w niedzielę było dużo ludzi. Przychodzili do naszego sklepu aby oszukiwać samych siebie, że ich życie jest piękne kupując sobie luksusowe marki kosmetyków i biżuterii. Wszystko wyglądało pięknie. Lśniąco białe podłogi, opakowanie zapakowane w błyszczący papier zawiązywane w kolorowe wstążeczki, to wszystko pozwalało im zapomnieć o trudach dnia codziennego. Pozwalało im się poczuć lepiej. A mnie skazywało na pracę w piękny jesienny weekend. Starałam się o tym zapomnieć sprawdzając fakturę, która była dołączona do modnej biżuterii. Towarzyszyła mi młodziutka Ukrainka, która metkowała towar. Wyglądała tak niewinnie. Tak jakby zagubiła się w tym świecie konsumpcji. Dzisiaj jej szafirowe oczy były szkliste, a czarne brwi ściągnięte w gniewie. Pod nosem powtarzała przekleństwa więc postanowiłam się tym zainteresować. -Co jest? Wyglądasz na zdenerwowaną-odważnie spytałam. -Nic, po prostu ta praca mnie wykańcza- odpowiedziała mi tak od niechcenia. W milczeniu zajmowałyśmy się dalej pracą. Było tak niezręcznie. Ona była zajęta myśleniem o swoim problemie, lecz widziałam, że nie ma odwagi powiedzieć o co jej chodzi. -Wiesz mi możesz powiedzieć. Będę milczała, a może uda mi się pomóc- ciągnęłam dalej. -Nie myślisz, że wolałabyś robić coś innego niż teraz? Nienawidzę tej pracy. Chcę robić coś zupełnie innego. -Jasne, że tak. Tutaj przychodzę tylko zarobić pieniądze. A robisz coś więcej poza pracą? Rysujesz, piszesz czy coś innego ?- zapytałam, bo miałam podejrzenie, że ma w sobie artystyczną duszę. -Tylko nie mów nikomu. Śpiewam. To jest dla mnie najważniejsze. Wiem, że to głupio, ale czuję, że jestem wyjątkowa i chcę osiągnąć sukces. A zamiast tego siedzę tutaj i metkuję te tandetne kolczyki. -Wiem, że to ciężkie, ponieważ to nie jest twoje miejsce, ale musisz się utrzymać. Możesz przychodzić tutaj, zarabiać pieniądze i po pracy zająć się tym, co kochasz. To jest ciężkie, bo po pracy pewnie się czujesz wykończona. Musisz być wytrwała w swoich dążeniach , a być może kiedyś los ci odpłaci. -Mogłabym zobaczyć te złot kolczyki??- zagadała do nas wysoka brunetka. -Oczywiście, już pokazuje- odpowiedziałam. Wyjęłam z gabloty kolczyki z tandetnym misiem. Pasował on dla nastolatek, lecz przez to, że był symbolem marki stał się obiektem westchnień czterdziestolatek, które za wszelką cenę chciały się odmłodzić. Niby były złote, lecz słabej jakości. Wyjęłam je z białej poduszeczki i prezentowałam je na białej tacy. Klientka była oczarowana nimi tak jakby te złote kolczyki miały rozwiązać wszelkie problemy. Ludzie wierzą, że niektóre przedmioty są jak artefakty, które zmienią nasze życie. W pewnym sensie można powiedzieć, że tak jest, bo przez luksusowe przedmioty dostajemy przepustkę do wyższej klasy społecznej. Lecz w środku pozostajemy wciąż tacy sami. -Ile one kosztują??-zapytała mnie. -900zł- odpowiedziałam ze spokojem. To dużo, ale wezmę je. Są takie śliczne. Nie miała dla niej znaczenia cena, ponieważ dzięki nim będzie się czuła znacznie lepiej. Wiedziała, że dzięki nim będzie wśród koleżanek uchodziła za kobietę sukcesu, mimo że nic nie zmienią w jej życiu. Skasowałam je, a Anusia zapakowała w śliczne różowe pudełeczko. Wreszcie mogłyśmy dokończyć rozmowę. -Wiesz teraz pracujesz w tym sklepie, jesteś zmęczona i sfrustrowana, bo czujesz, że to nie jest miejsce dla ciebie. Ale jeśli będziesz wytrwalsze i cierpliwie dążyć do celu to być może zobaczę cię na scenie.- ciągnęłam dalej to. Jej twarz się rozpromieniła -Ja z jednej strony czuję, że powinnam śpiewać, ale z drugiej strony boję, że mi się nie uda. -Nic nie stracisz jeśli nie spróbujesz. Gdy będziesz ciągle pracowała w tym sklepie, a swoją pasję będziesz rozwijała po pracy to nic na tym nie stracisz. A przecież to twoje największe marzenie. Udało mi się poprawić jej humor. Zaczęła wierzyć w to, że być może jej się uda. Traktowała pracę jako epizod jako nic nieznaczący epizod w swoim życiu. Potem o niej myślałam gdy wracałam do domu. Zastanawiałam się czy nie zrobiłam jej krzywdy. Mogłam jej doradzić, żeby przestała marzyć i zeszła na ziemie. A tak stworzyłam jej świat iluzji. Złudzenia są ciekawsze niż rzeczywistość. W momencie kiedy się pojawiają dają nam energię do działania, lecz gdy odchodzą o wiele więcej nam jej zabierają. Wtedy w naszym życiu rozczarowanie przejmuje nad nami kontrolę. Szłam aleją wyzwolenia i spokojnie paliłam papierosa. Ładny i słoneczny dzień zamienił się w pochmurną noc. Zaczęło powoli kropić, a ja nie miałam parasola. Na ulicach były pustki, ponieważ porządni ludzie o tej godzinie w niedzielę szykują się do następnego niewolniczego tygodnia pracy. Zazwyczaj zabiera to im całkowicie energię życiową i czas. W zamian za to mogą otaczać się pięknymi przedmiotami, zjeść coś i upić się w weekend aby nie myśleć jak ich życie jest beznadziejne. W pewnym momencie życia zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy bardziej samotni niż kiedykolwiek przypuszczaliśmy, że tak będzie. Mamy partnerów, których nie kochamy, przyjaciół, którym nie ufamy i pogrzebane swoje marzenia. Najlepsze jest, że to wszystko dzieje się tak nagle. Nikt nas do tego nie jest w stanie przygotować. Wróciłam do swojego malutkiego pokoiku. Patrzyłam melancholijnym wzrokiem na plac wolności. Był totalnie pusty. Zastanawiałam się, czy moje starania przyniosą jakikolwiek efekt. Próbowałam w swojej głowie skleić jakieś zdania aby ruszyć do przodu. Lecz czułam się psychicznie wyczerpana. Widząc daremny efekt moich działań położyłam się ciepłym łóżku i się zastanawiałam, czy moje życie dalej będzie tak wyglądało. Na jedzeniu, spaniu, pracy i seksie. Te ostatnie kiedyś nazwałabym kochaniem się, lecz teraz przypomina to zwierzęcą kopulację. Całe życie będzie polegało na zaspokojeniu tych podstawowych potrzeb, a później będzie za późno na spełnieniu jakikolwiek marzeń. Myślę, że siódmego dnia Pan stworzył supermarkety, żeby dać złudę jakiegokolwiek szczęścia i spełnienia. Z tą myślą usnęłam.
  4. @Gabrys ten tekst miał pokazać jak często jesteśmy parodoksalni.
  5. -Co tam niesiesz Zosiu- spytała emerytowana nauczycielka dziewczynkę. -Nasza kotka się okociła i teraz musimy pozbyć się kociąt. Chodzę po wsi i pytam ludzi, czy nie chcą. Jeśli ich nikt nie weźmie to moja mama powiedziała, że je utopi w rzece.- odpowiedziała jej zmartwionym głosem. -Wiem,że to smutne, ale ludzie często nie mają wyboru. Gdybyśmy czasami nie pozbywali się zwierząt mielibyśmy spory problem- odpowiedziała jej starsza pani. -Ale proszę spojrzeć jakie one są słodkie- mówiąc to Zosia odkryła kocyk, który przykrywał karton. Było tam sześć jeszcze niewidomych kociąt. Staruszka pomyślała, że właściwie to mogłaby wziąć jednego kotka aby rozwiązać problem mysz rozgaszczających się u niej na wiosnę. W całym miocie był tylko jeden kociak, który miał rudą sierść. Przypadł jej najbardziej do gustu. -Pokaż mi tego- wzięła do rąk zwierzaczka i spojrzała pod ogon. To była kotka. Niekorzystnie, będzie problem z niechcianymi miotami, lecz ona się tak słodko wtulała w ramię staruszki. -Dobra, wezmę go- powiedziała nauczycielka, która nie miała serca oddać słodkiego zwierzaczka. Staruszka wróciła z nowym domownikiem do swojego cieplutkiego mieszkanka. Dorzuciła do pieca trochę węgla i rozsiadła się w swoim mięciutkim fotelu. Położyła kicię na swoich kolanach. --Jesteś rudy i właściwie miałeś nie żyć, dlatego będziesz się nazywał fenix- powiedziała to kobieta głaszcząc mięciutkie futerko. Zwierzątko było naprawdę słodkie i całkowicie bezbronne. Miauczało cichutko i szukało noskiem zapachu swojej matki. Gdy w końcu zrozumiała, że jej działania są bezcelowe zaczęła ugniatać i ssać sweterek kobiety. Dom przez nią zamieszkiwany był podzielony na dwa mieszkanie połączone wspólnym gankiem. Drugą część domu zajmowała córka, lecz rzadko ją odwiedzała. Staruszka często się czuła samotna, dlatego dawała lekcje na pianinie. Chociaż przez chwilę się lepiej się w towarzystwie uczniów i przy okazji dorobiła do emerytury. Była świadoma, że najlepsze czasy już za nią. Tęskniła za swoją młodością. Niestety to już wszystko przeminęło. Kobieta spojrzała nostalgicznie za okno. Nadchodził już zimowy zmierzch. Ciemne kłębiaste chmury przysłaniały ostatnie promyki słońca. Latarnie uliczne zaczęły rzucać białą poświatę na brunatną ziemię. Zobaczyła jak sąsiad wychodzi z czarnym workiem na śmieci i idzie w kierunki rzeki. -To jest okrutne, ale jesteśmy ludźmi więc mamy prawo wybierać, które zwierzęta mają prawo żyć. Jeśli nie jesteśmy w stanie ich wychować to musimy się ich pozbyć-pomyślała staruszka. Wstała z fotela, żeby podać kotce butelkę z mlekiem. Zwierzę zaczęło pić z ufnością. Ten widok rozczulił staruszkę.-Dobrze, że cię uratowałam. Będziesz moją kochaną córeczką.-powiedziała do kotka. Fenix przestał pić, ziewnął parę razy i usnął na kolanach kobiety. Staruszka włączyła telewizję. Leciały akurat wiadomości. Widziała pochód kobiet ubranych na czarno z transparentem 'moja macica moja sprawa'. -Zycie ludzkie jest święte. Nie można decydować, kto umrze, a kto przeżyje.-pomyślała. Za jej czasów kobiety mogły usunąć ciążę, ale tego nie robiły. Rodzina była dla nich najważniejsza. Nauczyciela mogła zacząć dawać koncerty, lecz zaszła w ciążę. Musiała wyprowadzić się na wieś do swojego męża i przerwać swoją karierę. Kochała swoją córkę, ale do dzisiaj się zastanawiała, czy było warto. Teraz kiedy była w podeszłych latach i powoli zaczęła odczuwać zimny oddech śmierci cała sprawa ją nudziła. Przez chwilę spojrzała na fotografię już zmarłego męża. Nie tęskniła za nim. Dobrze się dogadywali, ale najmocniejszą rzeczą, która ich łączyła było dziecko. Teraz gdy już pochowała praktycznie o nim nie myśli. Za to lubi patrzeć na młodych mężczyzn i wyobrażać sobie, że jest teraz młodsza i że to oni obdarowują ją czułością. Zaczęła już mrużyć oczy ze zmęczenia, ale postanowiła wstać odłożyć kotka i pograć na pianinie. Delikatna dźwięki poprawiały jej humor, a tempo muzyki ją rozbudzało. Fenix się przebudził i zaczął delikatnie mruczeć. -Och widzę, że ci się podobało.- powiedziała to kobieta przerywając grę na pianinie- Zobaczysz ty i ja teraz będziemy razem. W końcu kogoś mam.
  6. @Klara przepraszam, że cię uraziłam. Po prostu wykasowałam drugą część, ponieważ uznałam, że jest zbyt dużo błędów. To nie jest przejaw braku pokory tylko przejaw wstydu. Głupio mi było, że oddałam tekst z wieloma błędami
  7. Pamiętam swój najgorszy koszmar z dzieciństwa. Tuż przed świętami czekałam na powrót mojego taty. Obiecał mi, że jak wróci to zabierze nas do nowo zakupionego domu, więc niecierpliwie na niego czekałam. Lecz gdy przyszedł ten pamiętny dzień gorzko tego pożałowałam. Dni były podporządkowane obowiązkom szkolnym, a wieczory były cierpliwym oczekiwaniem na rodzinne święta (ja, moja mama i mój ukochany tata). Pamiętam jak wracałam o zmierzchu do domu przez starówkę. Niebo miało szaro-ciemny kolor. Nie było wyraźnej granicy między dniem a nocą. Jednym zwiastunem nadchodzącej ciemności były zapalające się białe latarnie. Ten kolor wydawał mi się taki zimny i nieprzyjemny. Ludzie staranie ukrywali swoje twarze w czarnych kapturach. Na zewnątrz świat nie był wcale interesujący. Dlatego w ten pamiętny dzień starałam się szybko przemknąć do domu. Chciałam poczuć rodzinną atmosferę. Niestety to co zastałam w domu niesamowicie mnie zaskoczyło. W całym naszym mieszkaniu było czuć olejek z drzewa sandałowego, który kojarzył mi się ze starymi i niechcianymi przez nikogo meblami. Wszędzie było sterylnie czysto. Pamiętam, że poszłam rozpakować swój tornister i nagle usłyszałam głośny ryk z pokoju mojej mamy. Byłam przerażona, ale postanowiłam być odważna i zobaczyć, co się dzieje. Uchyliłam ostrożnie drzwi i ujrzałam moją mamę w czerwonej sukience wtuloną w brunatną wykładzinę. Z zapartym tchem weszłam do pokoju i wtedy ujrzałam rozbite zdjęcie naszej rodziny. Z niepewnością spytałam się, co się stało z tatą. Ona nawet na mnie nie spojrzała, tylko zacisnęła mocno pięści i powiedziała ,,tatuś już pojechał do nowego domu i my też tam zaraz pojedziemy." Nie wiedziałam, co zrobić. Ona chwiejnie się podniosła i opadła na fotel. Swoją twarz schowała w cieple swoich dłoni. Po chwili warknęła ,, nie słyszałaś, co powiedziałam? Masz półgodzinny". Jej głos był łamliwy, ale mimo wszystko stanowczy. Dlatego postanowiłam być posłuszna i poszłam do swojego pokoju spełnić jej żądania. Nagle gdy próbowałam zapiąć swój plecak usłyszałam jak sunie powoli do łazienki. Postanowiłam tam zajrzeć. Gdy ją zobaczyłam nie mogłam uwierzyć, że tak wygląda moja mama. Miała potargane włosy, cała twarz zaczerwieniła się, a oczy były opuchnięte. Lecz najgorsze było spojrzenie bo miało w sobie tyle pustki. Widząc to spytałam jej, czy wszystko w porządku. Ona słysząc mój głos odkręciła kran i obmyła twarz wodą. Jej twarz dalej wyglądała przerażająco, ale chociaż odpowiedziała łagodnym głosem ,, tak, po prostu mamusia jest zdenerwowana ponieważ mamy mało czasu". Próbowała mnie uspokoić tuląc mnie i szepcząc ,,nie martw się kochanie, wszystko będzie w porządku". Pod koniec zdania słyszałam jak jej głos się załamywał. Czułam na swojej główce jej drżące dłonie. Niepokoiło mnie to, ale nie chciałam dorzucać mojej mamie problemów. Nie wierzyłam jej, ale udawałam, że wszystko gra. Teraz już wiem, że ona już wiedziała o złym wilku. Ja nie byłam tego świadoma, że moje życie zamieni się w koszmar.
  8. Dziękuję za uwagi.
  9. Przypomnij sobie mój jedyny, jak bez sił w twoje ramiona opadłam. W ciemną otchłań zapomnienia przepadłam. Trzymałeś wiernie swoją poległą boginię. Włosy z twarzy jej odgarniałeś, by żółcią nie zostały zbrukane. Dotykałeś ciała obrzmiałego w bezwstyd. Oto ja-twa najpiękniejsza królowa, Leżałam w swym królestwie- gnoju i potu. Musnąłeś delikatnie me czoło I nagle odsunęła się kotara mego zapomnienia. Ujrzałam twoją twarz- dobrą i delikatną, A potem lustro rzuciło mi wymowne spojrzenie i ujrzałam truchło wyniszczone.
  10. Piję ciemną herbatę, Gorycz rozpływa się na moim podniebieniu. Nie nazwałabym tego rozkoszą. Cierpieniem dla mojego ciała ??? Możliwe, tak jak pamięć po twoich pieszczotach. Pożegnaliśmy się ze sobą mój drogi, teraz został długi i intensywny posmak twoich pocałunków.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...