Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chłonę Twój zapach, słodki, zdecydowany,
Intensywnie atakujący najwrażliwszą część
Nędznej mej duszy robaczej, sczerniałej,
Już od początku występkiem schańbionej.

Jednak szlam zgniłych kości wspomnień,
Toczący me zmysły w ten parny wieczór
Poddaje się....
Oddala się, ucieka, daje się wyprzeć,
Twych ramion świeżych pąków aromatem
Opadającym na mą zbolałą samotnię,
Przykrywając mrok otchłani przyszłości,
Lekkością jedwabistej materii Twojej obecności.

Czuję oddech Twój, penetrujący wzgórek mej piersi,
Ze wzgardą unoszącej się w rytm
Znienawidzonego taktu niechcianej rwącej rzeki
Zabierającej co chcę zatrzymać, przynoszącej to,
Co przed chwilą oddałem.

Wiem, że czekasz, że Cię dotknę, musnę,
Pozwalając bodźcom potwierdzić, że jesteś, jestem,
Lecz tylko chłonąć potrafię Twe ciepło,
Którym się dzielisz ze mną w nadziei.

Wiem, że czekasz, pragniesz, lecz ja,
W całej istocie swej marności
Boję się, za dotknięciem nieopatrznym
Stracić choć tego co mam, Twego ciepła
Co kwietnym aromatem pozwolił przetrwać choć sekundę
W nadziei nigdy nieziszczonej.

Kiedy dotkniesz kwiatu delikatności hibiskusa
Marszczy się on i w jednej chwili
Lata wcześniej niewyrażone
Odciskają piętno na jego obliczu.

Zrozum, że sekunda mego szczęścia
Zostanie ze mną na lata,
Za to chwila grzechu,
Odciśnie się piętnem lat płaczu, żalu, krzyku.

Więc leż w nadziei, zabierając moją,
Chcę wierzyć, że z mojej piersi
Nie dosłyszysz zawodzenia
Zbolałego, samotnego serca.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...