Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gorąca, październikowa jesień kusiła bogactwem kolorów. Park mienił się barwami tęczy. Smukłe drzewa prężyły się wdzięcznie jak panny, potrząsając przy tym zalotnie burzą liści. Ciepły wiatr delikatnie podrywał do lotu pojedyncze listki, które niedawno opadły z drzew. Promienie słoneczne zręcznie wślizgiwały się we wszelkie możliwe szczeliny, wytryskując znienacka gdzie indziej burzliwą kaskadą ogników i oślepiając spacerowiczów.
Marianna siedziała na ławce usytuowanej w obrębie placu zabaw. Lubiła tu przychodzić i obserwować małe, bawiące się w piaskownicy dzieci. Ich matki oblegające pobliskie ławki też były godne uwagi. Niektóre z nich wchodziły razem z maluchami do środka. Tam rozgrywały się iście architektoniczno-piaskowe wariacje. Powstawały niezwykłe budowle, po czym jednym pacnięciem jakiegoś rozochoconego malucha były równane z poziomem piasku. Gwar, śmiech, wesołe popiskiwanie i komiczne sceny rozgrywające się na piaskowym placu boju wprowadziły Mariannę w świetny nastrój. Tak... to dobre miejsce na wyciszenie, mimo wszechobecnego gwaru. Można po prostu wyskoczyć z tego odrzutowca, jakim jest życie, miękko spłynąć w takie niezwykłe miejsce i poddać się magii odczuwania.
Jedna z matek wstała, wyszła z piaskownicy i wytrząsnęła piasek z butów. Wyprostowała się i spojrzała do góry, odgarniając jasne kosmyki włosów z twarzy. Stała tak przez chwilę wpatrując się w niebo, a wiatr tarmosił jej sukienkę podrywając do góry i odsłaniając przy tym długie, kształtne nogi. Odwróciła się w stronę piaskownicy szukając kontaktu wzrokowego ze swoją pociechą. Śliczna mulatka w wieku około trzech lat, ubrana w śmieszną króciutką sukienkę, pobiegła w kierunku matki gubiąc po drodze wiaderko. Matka uśmiechnęła się ciepło i podniosła zabawki. Marianna powiodła za nimi wzrokiem. Kobieta z dzieckiem powoli opuszczały plac zabaw.
Tak naprawdę mało było chwil, kiedy mogła beztrosko obserwować otaczające ją życie. To ona zawsze znajdowała się w centrum wydarzeń. Mało tego: były to sytuacje objęte ścisłą tajemnicą. Praca agenta, pełna nieprzewidywalnych wydarzeń, obfitująca w ten specyficzny dreszczyk emocji pochłaniała całkowicie jej duszę. Nie było już miejsca na nic innego.
Czas płynął nieubłaganie. Wiedziała, że musi już wracać do kwatery. Miała jeszcze trochę rzeczy do spakowania. Jutro wyjeżdża do Frankfurtu. Tam czeka już nowe mieszkanie i nowe dokumenty. Operacja plastyczna wniosła trochę zmian. Do tego okulary i zmiana koloru włosów. Najważniejsze, że zobaczy się z dziećmi. Na samą myśl o spotkaniu poczuła falę ciepła ogarniającą jej ciało. Jeszcze tylko trzy lata i będzie mogła wyjawić dzieciom, czym tak naprawdę się zajmuje. Oczywiście będzie musiała je do tego przygotować. Firma dysponuje odpowiednimi narzędziami. To pozwoli dzieciom Marianny przetrwać trudny okres.
Jeszcze jeden rzut oka na bawiące się dzieci i cóż... trzeba wracać. Marianna udała się w stronę centrum. Zatrzymała się w połowie drogi. Wyjęła drobne z portmonetki.
- Dwie gałki śmietankowych poproszę – podała pieniądze młodemu sprzedawcy.

Opublikowano

O Boże, dlaczego "jestem na nie"?
Chciałabym byc na tak, ale nie porwało mnie to na razie. Pzypomina mi odcinek pilotowy jakiegoś taniego amerykańskiego serialu.
Tak czy owak poczekam na część drugą, może się przekonam?

Pozdawiam
Iga

Opublikowano

To są teksty typowo warsztatowe. W związku z tym, że nie ma prozy warsztatu umieszczam je tutaj. Głównie chodzi mi o dopracowanie warsztatu w kwestii opisów (przyrody, ludzi i ich wyglądu czy zachowania). Dlatego też chętnie zapoznam się z wszelkimi komentarzami dotyczącymi umiejętności tworzenia opisów. Na porywające teksty chyba będzie czas później.
Dzięki za komenta Stuk Puk :-))

Opublikowano

Barbaro! Gdzie "podziałaś" znaki interpunkcyjne ? Kiedy je wstawiasz, a kiedy nie ! W Twoim opowiadaniu, jest wiele zdań, które musiałam przeczytać dwa, trzy razy, aby "załapać" o co chodzi !
Opowiadaniem, zaintygowałaś. Ciąg dalszy nastąpi ?
A, ta "umiejscowiona" ławka, odstrasza [mnie] :-)
pozdr. aneta

Opublikowano

Ojej! Zazwyczaj nie mam problemów ze znakami interpunkcyjnymi, ale w tym wypadku pociłam się strasznie nad stworzeniem chociaż jakiegoś krótkiego opisu przyrody i wywietrzały mi owe znaki z pamięci. Sorki, zaraz to zbadam. Dzięki Anetko za komentarz.
Umiejscowiona ławka... hm. Może usytuowana, znajdująca się? Zobaczymy co lepiej pasuje :-)

Opublikowano

"W odrębie placu zabaw,na jednej z ławek, siedziała Marianna. Lubiła ..."
Nie wiem, może się mylę i nie powinnam korygować, ale uważam, że "umiejscowiłaś" tą ławkę dwa razy [też nie mam się czego czepiać ;-)].
Podoba mi się, jak opisałaś "jedną z matek" i tu, ukryte refleksje Marianny...
pozdr. aneta

Opublikowano

To zdanie, które zaproponowałaś Aneto też mi się bardzo podoba, ale w tym tekście chciałabym jednak mieć tą Mariannę na początku zdania. Jeszcze się waham... Muszę to przeanalizować.
Dzięki serdeczne za wszelkie sugestie. Może mój warsztat przestanie się wreszcie chwiać? ;-)
Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oj, Barbaro, nie to chciałam Ci przekazać...ja tylko tak, przyczepiłam się do tego zdania, ponieważ ten fragment opowiadania jest bardzo ważny. To dopiero pierwsza część, a jednak na jej podstawie, interesuje mnie, drugi aspekt Marianny, ten materny !
Jednym słowem, formy zdania się czepiam, ale nie krytykuje !
:-)
Opublikowano

Nie za obfity ten pierwszy akapit??? Jest ok, ale nie pasi mi w stosunku do rozmiarów całości.
Ciąg dalszy mi pewnie objaśni. I nie zgadzam się z tezą, że to jakiś serial, zwłaszcza amerykański - choć niewiele ich oglądam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Słowianie             To po prostu lud prehistorycznie indoeuropejski - osiadły i pochodzący ze starożytnej Mezopotamii - Persji i Iranu, a plemiona czysto polskie - to: Wiślanie (Małopolska), Polanie (Wielkopolska), Ślężanie (Śląsk), Pomorzanie (Pomorze), Mazowszanie (Mazowsze) i Lędzianie (Roztocze), natomiast: od roku czterysta przed naszą erą do roku dziewięćset sześćdziesiątego naszej ery - istniało starożytne państwo pod nazwą Lechii z dynastii Lechitów.           I na to są formalne dowody w Tajnym Archiwum Watykańskim, a wcześniej na Ziemiach Polskich istniała Kultura Łużycka: od roku tysiąc trzysta przed naszą erą do roku czterysta przed naszą erą, więc: Wiślanie (Małopolska), Polanie (Wielkopolska), Ślężanie (Śląsk), Pomorzanie (Pomorze), Mazowszanie (Mazowsze), Lędzianie (Roztocze), Łużyczanie (Łużyce), Rusini (Ruś), Wołynianie (Wołyń) i Podolanie (Podole) - to Polacy czystej krwi.          W dalszej kolejności powstała kolejna Cywilizacja: w ramach Cywilizacji istnieje wiele kultur - Pierwsza Rzeczypospolita Polska - to po prostu perełka na skalę światową obok takich Cywilizacji jak Starożytna Grecja, Cesarstwo Rzymskie i Carstwo Rosyjskie - to są niezaprzeczalne fakty historyczne, dlatego: Ukraina leży dalej na wschód - za Ukrainą leży Chazaria, a na południu - Zaporoże.           A współczesna Polska wygląda w następujący sposób: Staropolska, Wielkopolska, Małopolska, Śląsk, Mazowsze, Pomorze, Kujawy, Podhale, Warmia, Mazury, Roztocze, Podlasie i Kaszuby i mamy święty obowiązek bronić naszej Ojczyzny przed najazdem ze strony sekt monoteistycznych - judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.           I na sam koniec: gdyby przyjąć za prawdę istnienie Wielkiej Lechii według turbosłowian - to: Słowianie - musieliby być ludem koczowniczym, należy również zauważyć podobieństwo Wielkiej Lechii do Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich - nie wspominając już o Najświętszej Unii Europejskiej, a może turbosłowianie to nic innego jak Tajna Inkwizycja, która od wewnątrz niszczy ludowy katolicyzm i naturalizm politeistyczny?   1. Kościół Ludzi Słońca 2. Rodzimy Kościół Polski 3. Słowiański Kościół Naturalny 4. Związek Rodzimej Wiary 5. Związek Wyznawców Słońca 6. Związek Słowiańskiej Wiary   Łukasz Jasiński (Warszawa: 2025)
    • @violetta   Hindusi, Słowianie i Persowie to ludy indoeuropejskie, a Palestyńczycy to lud semicki i jakoś ich do kultury słowiańskiej ciągnie...   Łukasz Jasiński 
    • Zasady             To po prostu najniższy poziom organizacji społecznej i mają one charakter niepisany - są poza regulacjami prawnymi, inne zasady obowiązują w zorganizowanych grupach przestępczych, pasożytujących sektach monoteistycznych i kółeczkach wzajemnej adoracji i z tego powodu narzucanie komuś własnych zasad jest łamaniem prawa karnego - wywieraniem iście agresywnej presji.           Ty nie masz żadnego prawa decydować o życiu innych ludzi - nawet wtedy - kiedy jakiś twój podmiot gospodarczy posiada charakter prywatny jako jednoosobowa działalność gospodarcza, wyrzucając kogoś z jakiejś organizacji społecznej użytku publicznego - masz święty obowiązek - taki ruch uzasadnić, przywołując punkty regulaminu i masz święty obowiązek przyjąć argumenty ofiary - nie jesteś żadnym tam bogiem ponad prawem - świat nie jest twoim pępkiem świata, jeśli tego nie rozumiesz - sam wystawiasz sobie świadectwo, sprawdź w słowniku - święty obowiązek - święty! Czy wreszcie dotarło!?           To jest zwyczajna kultura osobista i w polskiej tradycji jest ona wpajana już od samego dziecka, więc: chamstwo nie jest cechą narodową i wbij to sobie raz na zawsze do pustego łba bez rozumu, schamiały chamie nad iście świętymi chamami!   Łukasz Jasiński (Warszawa: 2025)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...