Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ostrzyżone na zero drzewa

krzyczą z bólu

zimowy wiatr kąsa

nagie kostki

 

wierzchołek góry lodowej

uwiązł w ciasnym gardle nieba

wyszkolone myśli

rzucają się do gardeł

 

nad szczytami kasztanowców

przetacza się

srebrny pieniądz księżyca

o gwiazdach nikt nie pamięta

wierzę w różę północy

 

ranię palce o tępe ostrze przedświtu

 

łzy ktoś grzecznie pozbierał

rozdał potrzebującym

skażone blizną

słodko-kwaśne wnętrze

wywęszyło świeżą

noc

 

Bóg sprzedaje krzyż

po niepokojąco atrakcyjnej cenie

 

zielone włosy palców

skradają się po ciasnej wyschniętej

skórze Raju zaostrzony język

zostawia pieczęć

 

wymyślam kolejny świat

towarzystwo dla samotnego padołu

nie wystarczają najlepsze

znoszone

buty

 

wywieszone języki

zerkają jakże ironicznie

Opublikowano

@Koziorowska boże, jaką Ty musisz być 

delikatną i wrażliwą kobietą. Kolejny piękny wiersz. Gratulacje

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Koziorowska można by jeszcze powarsztatować

 

np. wers otwierający: "ostrzyżone na zero drzewa" 

nieco razi potoczność. wiec może: "ostrzyżone do zera drzewo",

ale to wymaga dalszych zmian w następnych wersach.

 

jest też kilka nieco na wyrost ożywień:

np: "drzewa - krzyczą", "myśli - rzucają się", "języki - zerkają"

 

oczywiście to tylko moje zdanie, pozdrawiam

 

 

Opublikowano

Jestem za  - przemawia i to wyraźnie.

                                                                                                 Miłego ci życzę.

 

                                                                                           

Opublikowano

Choć nie łatwo zrozumieć mi cały wiersz, to podobają mi się obrazy splecione ze słów. Już na wstępie te 'ostrzyżone do zera drzewa'. Smucić może, że trzeba wymyślać ten inny świat, alternatywny do tego osamotnionego. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Chyba się uzależnię od Twoich komentarzy. Widzisz tak wiele i potrafisz to opisać. Cieszy mnie pozytywny odbiór, bo po Twoim dzisiejszym wierszu zacząłem się zastanawiać, czy nie napisałem go nazbyt na siłę. Czy nie są to wymyślone uczucia. Wiersz powinien wypływać z człowieka, być głosem, który w sobie słyszymy. Poeta - ja nim nie jestem - słyszy jak ktoś w nim opowiada, on tylko notuje usłyszane słowa.  Po prawdzie przyznam, że oba moje wiersze (Czułość i ten) powstały na podstawie opowiadania o morskiej latarni, które napisałem. Chciałbym potrafić pisać wiersze, ale niezbyt mi idzie. Próbuję różnych form. Dopiero się uczę. Opowiadanie zamieszczę dziś w dziale "proza". Tam znajdziesz wszystkie odpowiedzi.  Dziękuję bardzo za tak łaskawą ocenę i przemyślenia. Przeczytam Twój komentarz jeszcze raz na spokojnie. Pomyślę.
    • @Proszalny Masz rację — bardzo trafnie to odczytałeś. Ten wiersz rzeczywiście można czytać na dwa sposoby, ale Ty uchwyciłeś tę warstwę, która była mi najbliższa, kiedy go pisałam.   O tym myślałam pisząc ten wiersz — o potrzebie odrobiny magii, nawet jeśli gdzieś głęboko wiemy, że to tylko iluzja i że jest ona czasami niebezpieczna.  Dziękuję Ci za to spojrzenie.
    • @Wiechu J. K.   Yellowstone jako miejsce apokalipsy - to wybór przemyślany. Superwulkan drzemie tam naprawdę, naukowo, mierzalnie - a Ty piszesz proroctwo. Wiersz raz jest konkretny (magma, gazy, lawa) i a z drugiej strony archetypiczny (potop, bogowie, grzech). Ciekawe, że mówisz o "rozgniewanych bogach" (liczba mnoga!), jakbyś sięgał do starszej, przedchrześcijańskiej wyobraźni kary. Ale rozwiązanie jest już czysto chrześcijańskie- "boży płaszcz zbawienia dla skruchy". Ostrzeżenie, że zeszliśmy z drogi. Jest w nim też coś starszego - ten lęk przed gniewem ziemi, przed tym, że świat może nas po prostu... wyrzucić. I że jedyne, co nam zostaje, to wiara, że może jednak zasłużymy na ocalenie. Osoba mi bliska była na Hawajach z grupą kolegów z UW, ostatniego dnia, przed wylotem do Europy - zwiedzali Park Narodowy Wulkany Hawajskie , byli pod wulkanem Kīlauea. Przewodnik, Polinezyjczyk opowiedział im o klątwie bogini Pele - nie wolno zabierać fragmentów skał lawowych, bo skały należą do bogini. Kto weźmie - ściągnie na siebie nieszczęście. Wszyscy studenci wzięli po małych kawałkach - na pamiątkę. Tego dnia nie wylecieli, bo samochód przewodnika się zepsuł i spóźnili się na samolot. Wylecieli następnego dnia - drogo ich to kosztowało. :)
    • @Proszalny   To przyjemne miejsce, tak jak na każdym portalu  -  piszą tu  różni ludzie, ale większość jest bardzo sympatyczna i empatyczna.    Też nie jestem tu długo. Pozdrawiam. :)
    • @Proszalny tak właśnie jest. To zabawne, rodzimy się i biegniemy do mety. Ale nikt nie chce o niej rozmyślać, rozmawiać, nawet zaczyna wierzyć że jej tak naprawdę nie ma.  Pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...