Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Och, chyba mnie przemogłeś zasadami interpunkcji, które są 'nas wszystkich'. Ulegam przed większością :D Uwielbiam muzykę etno-folkową! Choć osobiście preferuję w niej skandynawskie klimaty. No i polskie, ale z tym ostatnio kłopotliwie się z tym zrobiło przez tych wszystkich pseudopatriotów próbujących znacjonalizować wszystko co sięga do polskich korzeni :/

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No cóż, jak przecinka brak, to źle. A jak za dużo, to zawsze przecież można powiedzieć, że ptak naptał. Jeśli soundtracki z Vikings są skandynawskie to ja też słucham muzyki z tego półwyspu.  Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No to skandynawska muzyka, jak najbardziej. bo jednak współcześni mieszkańcy Wysp Brytyjskich, poza Szkotami i różnymi innymi niedobitkami, to potomkowie Wikingów, którzy najechali wyspy wprost albo via Normandię. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No mnie to najbardziej, ale oczywiście całość, pełnia porusza jakoś tak. Ale mam nadzieję, że to tylko romantyczna wizja ot tak, bez głębszych planów? Jeszcze tyle rzeczy trzeba skończyć, a jeszcze więcej zacząć:)

Opublikowano

Jestem  po trzykroć na tak. Wiersz serca jest wart, zgadzam się z myślą w wersy ujetą, gdyby tak można było chcieć i móc...

A kiedy nadejdzie pora 

I czasu zabraknie mi juz

Nie wołaj do mnie doktora

Odchodzę - tak powiedz mu 

Nie zatrzymuj mnie siłą 

Nie dodawaj cierpienia 

To życie dobrym było

Zapamiętaj wspomnienia. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Technicznie tak. Chodzi o te wcześniejsze, nie do końca jasne momenty, kiedy jeszcze tli się w nas coś, a kiedy już jesteśmy zbyt daleko. Ale właśnie ostatnio przytaczałam tytuł książki 'Stroiciel lasu',  która też trochę zahacza o ten temat. polecam jakby co:)

Opublikowano

 

Super,

bardzo mi się widzi ten wiersz, a Twój komentarz cyt:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

podobnie jak u mnie. Dlatego masz tu poniżej Oscara Petersona z kumplem :)

A Bach, to tylko Aria na punkcie:) G.

Miłego słuchania.

Pozdrawiam

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...