Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Kolumny złuszczone z trudem podtrzymują 

dach wklęśnięty niegdyś dwuspadowy i drzwi 

skrzypią upiornie. Klamka od niechcenia do ręki 

się wsuwa a z otwartym oknem można wyjść 

 

na spacer. W przodków gnieździe pawiment 

ze skruszonym stopniem pokornie do piwnic 

się czołga. Meble korniki zjadły skonsumowały 

kilimy mole myszy papiery gryzą i coś jeszcze

 

gada na strychu. Za to pan artysta z nieustannym 

zapałem zegary słoneczne tworzy pisząc przy okazji  

ikony. Bo choć niby-demiurg sam w Boga nie wierzy 

 

to składa na dodatek całkiem zgrabne wiersze    

do swej uwielbianej lecz niemłodej donny - 

niemożliwie brudnej i śmierdzącej baby

Edytowane przez befana_di_campi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Śmierdzącą babę o czystej duszy i charakterze da się jednak umyć, podobnie jest z pijakiem, który jutro wytrzeźwieje. Odwrotnie już nic nie da się zrobić. Nawet boże nie pomoże.

                                                                                                       jan_ko

Edytowane przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiersz o niemocy choć jeszcze dość mocnej. Skoro ikony tworzone są i te zegary słoneczne - odliczają czas końca zapału, tak myślę. 

A jakże ceni swą "niemłodą donnę" ? Boi się samotności, utraty weny co będzie robił? Eh, befano. 

 

"Meble korniki zjadły skonsumowały 

kilimy mole myszy papiery gryzą i coś jeszcze" no sumienie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"Objaw zawiści?" Dobre  ! Znam doskonale historię tego romansu oraz bohaterów tego związku, ponieważ nigdy nie piszę "z czapy" ;)

To bardzo nieciekawe towarzystwo :\  Zwłaszcza pod względem etycznym. Brudna baba - naciągaczka na pożyczki; artysta z kolei - jej utrzymanek, bo go z zabytkowej rudery przegnała ślubna. Kiedy zakochanej parze zaczyna brakować kasy, wtedy on - artysta - neopoganin, agnostyk, ateista [zależnie od humoru] udaje się na dworzec kolejowy i tam udaje żebraka, głośno odmawiając różaniec. Sama to widziałam, za to pan hrabia [autentyczny] i wielce utalentowany twórca osobliwie nie widział mnie :-D    

Edytowane przez befana_di_campi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

OK, może nie złości ale przyjrzyj się utworowi. Staranny opis rozpadającego się niegdyś świetnego dziedzictwa, Dość staranny opis męskiego bohatera i jeden suchy wers w którym ONA jest "babą" co jest nacechowane negatywnie, że jest brudna i śmierdząca , co przecież można w godzinę naprawić, i nic więcej o niej. Całość owszem ma sens, tak a zmiana nastroju na koniec, ale sugeruje jakiś uraz, jakieś bardziej negatywne uczucia do "baby a tylko żal do "artysty".

 

Pozdrawiam

 

Bogusław

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Proszę, przygotuj balię z ciepłą wodą oraz rozpuszczoną w niej łyżką kaustycznej sody, i szoruj babę ryżową szcotką, która wcale, ale to wcale nie chce dbać o swoją higienę.

Znowu smędzisz z nadmiaru wolnego czasu. Zaś moje odniesienia do baby są takie, że ja nie znoszę smrodliwego brudu. I to sama tej pani wygarnęłam. Gusta artysty mnie nie obchodzą, zresztą ja brudna oraz śmierdząca - jak na razie - do tej pory nie chodzę...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Odczytuję cytowany utwór tak:

 

Kobieta śmierdzi i nic ją to nie obchodzi i mimo uwag nie zamierza się zmieniać.

 

Co do utworu otwierającego wątek. Napisałem że jest ciekawy, dobrze buduje nastrój i opsuje artystę a końcówka wywołuje u mnie wrażenie że ów artysta nie jest autorce objęty,  a "baba" budzi "złe uczucia".

Opublikowano

"...ów artysta nie jest autorce objęty,  a "baba" budzi "złe uczucia"."

To źle czytasz: artysta jak najzupełniej obojętny i byłby nim nadal, gdyby nie buchający od jego donny-konkubiny  - odór.

I daj mi już z tym wreszcie laicki spokój, bo mnie dusi :]

Wiersz popełniłam w desperacji trzymania się za nos, by już teraz z niego [wiersza] się śmiać ;)

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Może, dopiero może. Chociażby taka Dulcynea z wielbiącym ją Don Kichotem :p

Ten "Artysta" akurat jest demiurgiem przez małe "d" ;-)

Opublikowano (edytowane)

Befano - czytam Twój sonet, bo zachowałaś układ wersów w 4,4,3,3, zabrakło mi tu rymów abba, abba,  cdc, dcd.

W zasadzie wiersz jest ciekawy ale mam wrażenie  że za dużo w nim napastliwości a sonet (moim zdaniem)  to coś pięknego, wyjątkowego  i taki powinien (moim zdaniem)  pozostać.

Jak już chciałaś  opisać degrengoladę w tak ostrych słowach  to moim zdaniem lepsza byłaby inna forma - felieton?

 

Lajkowałam i cofałam głęboko zastanawiając się, czy rzeczywiście można go w ten sposób wyróżnić.  Mimo bardzo plastycznego ujęcia tematu jestem na nie.

 

Może następnym razem :)

Pozdrawiam :)

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

No i dobrze, że na "nie". Gdyż lajki nie są mi do niczego potrzebne :)

 

Natomiast w kwestii wiersza? Piszę tak jak piszę, w swoim stylu czy nawet zapamiętaniu. Wiersz ułożyłam w formę sonetu, który wcale nie musi być tym sonetem. Podobnie jak tak modne obecnie haiku, w garmażerii natomiast - pizza ;)

 

Nie gniewaj się, Bożeniu, ja jednak Twoje naddrobiazgowe komentarze odbieram jako niemożliwie drętwe. Wszystkie - bez wyjątku - omówienia, nie tylko pod moimi tekstami. Brakuje Ci bowiem interpretacyjno-poetyckiej fantazji, która jest duszą  wszelkiej literackiej krytyki.

 

Przyjaźnie :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie wiem czy czegoś mi brak, a nawet jeśli czegoś mi brakuje to Ty Befano nie masz o tym bladego pojęcia.

 

Uważam, że komentarze powinny być rzeczowe , sensowne, merytoryczne jeśli mają być komentarzami, a jeśli to tylko zaznaczeniem swojej obecności to hulaj dusza  - jeśli taka jest Twoja wola.

Nie zawsze jest to jednak wskazane, czasem prowadzi do niepotrzebnych spięć ,bo jak stare przysłowie mówi - "z żartami jak z solą... przesolisz zabolą".

A ja wolę niedosalanie , wysoko ciśnieniowcem jestem i nikomu ciśnienia podnosić  także nie zamierzam.

 

O ile szanuję własne zdanie autorów o  zamieszczanych wierszach i próbę obrony własnych przekonań wyrażonych tekstem to tyle zupełnie nie rozumiem Twoich ataków ad personam na niemal każdego komentującego, który nie zachwycił się Twoimi tekstami.

Uczciwie przyznam, przeczytałam większość z zamieszczonych przez Ciebie utworów ale tylko jeden tak na prawdę podobał mi się.

Ten tutaj jest rozemocjonowany co prawda i bardzo malowniczy ale to moim  zdaniem złe emocje i po przeczytaniu go czuję niesmak - to tyle drętwej gadaniny ;)

 

Pozdrawiam ciepło - mimo wszystko :)

 

 

 

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Jasnowidząca jestem ;-) Dlatego nie znoszę, tak nie znoszę, kiedy nadintepretowuje mnie się tam, gdzie interpretacja jest zbyteczna i jeszcze się za mnie nadprogramowo myśli ;-)

Nie potrzebuję entuzjazmu, bo głaskanie kota na śmierć nie w moim duchu. Mam jednak swój na tyle opracowany i wypracowany warsztat, że dalszych dlań rad nie potrzebuję. Jak już nie raz i nie dwa podkreślałam: to, tamto lub wszystko podobać się nie musi, ale nieuszanowanie stanowiska autora tekstu, to swoistego rodzaju komentatorskie natręctwo, o czym Ci delikatnie nadmieniłam przy którymś z Justysiowych wierszy :)

Opublikowano (edytowane)

A ja dałem serduszko, a dlaczego?

 

Jeżeli ten wiersz rzeczywiście nie ma (co - przyznaję - z trudem przychodzi mi przyjąć do wiadomości) sporego ładunku osobistych emocji, to muszę wyrazić duże uznanie za umiejętność stworzenia takiego właśnie klimatu Twojego wiersza, Befano.

 

Aha, a na serduszko klikam nie dlatego, że komuś na tym zależy (albo nie ), ale aby wyrazić swoje uznanie lub fakt, że coś mi się spodobało.

 

Pozdrawiam :)

AD

 

 

Edytowane przez JADer (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Proszę, oto następne serduszko :)))

 

Nie, nie ma tu żadnego - wobec artysty - ładunku osobistych emocji, oprócz - wobec jego baby - wirtualnego trzymania się za nos.

"Baba" w naszych stronach oznacza po prostu kobietę, bez jakichkolwiek negatywnych emocji. Zwykły regionalizm, i tyle.

:)))

 

 

Opublikowano

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mylisz się w zeznaniach ;)

 

No dobrze, nie wiem czy wiesz, że do dobrego tonu należy - na tym forum - by publikujący swoje wiersze komentował innych współpiszących. 

Taka pasywna obecność nakierowana tylko na siebie nie jest dobrze widziana.

Niestety jeszcze gorzej w -  mojej opinii -  ma się rzecz jeśli ktoś jest przekonany o wartości swoich utworów i nie przyjmuje do wiadomości że komuś to może się nie podobać ba... kogoś może obrażać. A w odwecie nie zostawia suchej nitki na autorach, którzy śmieli  nie docenić twórczości.

 

Zastanawiam się tylko po co tutaj wróciłaś ? W imię zasady - "nieważne jak mówią, dobrze czy źle byle dużymi literami" ?

 

Takie potyczki nie służą niczemu ani nikomu, no chyba, że ktoś zamierza rozłożyć to  forum :))))

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak czytam sobie i się zastanawiam gdzie właściwie jest problem poruszany w cytowanym utworze.

Z jednej strony Autorka sugeruje że jest jasnowidzącą i w związku z tym nie znosi interpretacji gdy ta jest wg niej niepotrzebna.

Tylko podświadomie oczekuje od czytelnika by tez był jasnowidzący, bo skąd ma wiedzieć że coś nie ma być interpretowane?

Z drugiej strony Autorka zaznacza (sorry ja nie jestem jasnowidzem) że ma warsztat dopracowany i żadnych rad nie potrzebuje.

A czy ktoś twierdził że ma niedopracowany? Czy przy dopracowany warsztacie nikt błędów nie robi same idealne dzieła spod jego ręki wychodzą?

I znów z "trzeciej strony" autorka twierdz że nie potrzebuje pochwał ani rad, a krytyki sobie nie życzy. To Mateusz wskazał co zrobić by nikt nie chwalił, nie ganił i nie oceniał. Ale w takim wypadku czy wypada komentować innych?

Wiersz jaki jest każdy widzi. Aż bije od niego wstręt do "baby", co przypomniano mi przedwojenny głupi dowcip w którym zmienię imię bohatera:

Pani napisała w w "dzienniczku uwag" (kiedyś coś takiego było)

 

-Wicek śmierdzi trzeba go wykąpać.

 

- Wicek fijołek, nie trzeba go wąchać - odpisała mama.

 

Wybacz, trzeba chyba być jasnowidzem by wiedzieć że nie ma ładunku emocji w zakończeniu wiersza.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bożeniu, ja nigdzie nie wróciłam, bo ja tu nigdy wcześniej nie byłam!!!

I w przeciwieństwie do Ciebie komentuję jedynie te wiersze, które mnie w jakiś sposób zatrzymują, Ty - na wzór byłego pana-użytkownika z "poezji-polskiej" - maglujesz wszystkie, do ich najcieńszego i najostatniejszego włókienka. Wręcz do ostatniego wydechu oraz godzinę dłużej, co spostrzegłam na przykładzie Justyny.

:) 

Zacznę Cię, jęczybuło, ignorować. Uczepił się słowa "baba" i nie popuści... :\ Jak bulterier czyjegoś pośladka.

Nie rozumiesz, Człowieku, że to mój wierszopisany pamiętnik? A jak pamiętnik, to i jego autorka ma prawo być dla niektórych niesympatyczna, głupia, zarozumiała etc.?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Być może tak jest, ale  odniosłam wrażenie, że już wcześniej spotkałaś tutaj piszących. Nie pomyślałam o innych portalach, może dlatego, że sama  publikuję tylko tutaj, jeśli nie liczyć mojej strony internetowej.

Befano  ja też zatrzymuję się przy wierszach, które mnie zainteresują. Jedne dlatego, że są dobrze napisane, cieszy mnie  czytanie takich wierszy, wiec dlaczego nie dać temu wyrazu - tym bardziej, że taka jest idea tego forum.

Inne zatrzymują bo coś w nich jest a gołym okiem widać, że wystarczy podpowiedź i  może być coś więcej, jeszcze inne bo są zbyt hermetyczne i by je dobrze zrozumieć należy "maglować do ostatniego włókienka" bo niby dlaczego nie ?  Tu jest na to miejsce.

Są też teksty grafomańskie, więc dlaczego się przy nich nie zatrzymać? Być  może ich autor tego nie dostrzega, być może ja dostrzegam w nich jakiś potencjał i warto spróbować pomóc ich autorom.  A być może nigdy nie powinien pisać? Nie każdy może być matematykiem,  nie każdy może być fizykiem, lekarzem, prawnikiem etc... skąd przekonanie że każdy może być poetą ?

 

Kontynuowanie tego dialogu jest bezsensowne, nie trafiają do Ciebie moje argumenty a ja nie zamierzam się wdawać w jałowe polemiki.

Powodzenia Ci życzę!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   lato z miodem   niebo z konstelacjami gwiazd   łąka złocista od kwiatów    lgną i tak przenikają się   jak miód na tej kromce chleba     dając smak ciepłych miesięcy   i kwiatów w słońcu stopionych
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...