Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

życie to sensu ogrom

pozytyw wszystkiego

życie to wielki świat

który różne ma drzwi

 

drzwi prowadzące

do smutku skrzypiące

tak mocno  że aż po

twarzy płynną łzy

 

oraz radosne  pełne

szczerości mówiące

bezszmerem który 

ozdabia sobą dni

 

życie to wyzwanie

nie dla słabych dusz

to mocno rwąca woda

tylko dla odważnych

 

którzy nie boją się 

zapomnianych dróg  

pokazujących bezlitośnie

strach który  ozdabia

sobą pobocza

 

 

 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

 Trafiłeś mnie. Mój ulubiony temat-życie. Nie wiem, jak do tego tematu podejść, no bo:

w życiu można być statystą

można też aktywnym być

można własny los kreować

można też na dupie gnić

ale i tak kocham je nad życie

 

                                                                                                                               pozdrawiam

Opublikowano

Ech, ale, czy drzwi żałośnie skrzypią, czy są bezszmerowe dowiadujemy się dopiero po ich otwarciu i wtedy trzeba bardzo dużo odwagi, żeby tylko się bać.

A rachunek z reguły przychodzi po latach.

 

Pozdrawiam :)

AD

Opublikowano

Witaj Andrzeju cieszę się że trafiłem cię w pietę -  milo przeczytać taki komentarz - dziękuje.

Piosenka też się lubi.

                                                                                                                                                   pozd.

Opublikowano

Dobry wieczór Alicjo - prawdę napisałaś -  drogi znikają - dzięki za obecność pod wierszem.

                                                                                                                                Kolorowych snów życzę

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Waldemarze,

za mało mam doświadczenia i wiedzy, żeby komentować całość ale to wybrane powyżej podzielam. 

 

Plastyczny jest ten "strach, który ozdabia sobą pobocza". Cień o zachodzie. 

To mi szczególnie pasuje, sięgnę po pastele bo tkwi przed oczami. 

Pozdrawiam

bb

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam  serdecznie -  miło cię gościć -  cieszy mnie to co napisałaś pod  wierszem .

Namalować kawałek wiersza  - super.

 Dziękuje za czytanie.

                                                                                                            Radości życzę i słońca                                                       

Opublikowano

Podoba mi się ten wiersz, aczkolwiek do odważnych nie należę.

Paru rzeczy się przyczepię:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

"bezszmer" podobnie,

jak Bożena bym połączyła

 

i

 

 

I to tyle ode mnie :)

 

Pozdrawiam ciepło :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj -  ten bezszmer    to sam nie wiem - źródła  różnie mówią

Pozostałe to fakt - poprawiam.

Dziękuje że byłaś i pokazałaś owe gapiostwo.

                                                                                                                             Udanego popołudnia życzę

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...