Petra Opublikowano 25 Grudnia 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Grudnia 2004 Każdego ranka odgrywaliśmy wzajemnie ten sam rytuał. O szóstej budził się budzik – mruczał cicho, sprawdzał ruchliwość wskazówek, po czym zerkał na nas, zagrzebanych w pościeli. Starał się być delikatny – dawał znak ostrzegawczy (otwierałam jedno oko), brał oddech (zamykałam oko), potem kolejny znak ostrzegawczy (otwierałam oko, szepcząc: Nie-e…) i dopiero wtedy – mocne i przenikliwe – wycie. WSTAWAĆ GNOJKI!!! Na tak agresywny atak moje ciało reagowało telepaniem. Drżąc więc i stękając z niewyspania, wdziewałam znalezione na krzesłach i dywanie elementy garderoby. On spał. Rozkosznie zaróżowiony i świeżo zarośnięty, oddychał w tempie na trzy. Kładłam dłoń na Jego głowie i głośno wypowiadałam Jego imię. WSTAŃ. Nie otwierając oczu, nie zmieniając pozycji, mówił cichutko swym pięknym niskim głosem: Jeszcze moment… Szłam do kuchni; obijałam sobie lewe biodro o szafkę, albo prawe kolano o drzwiczki zmywarki. Klęłam pod nosem. Nalewałam wodę do czajnika, a potem stałam w oknie czekając aż się zagotuje. Patrzyłam na niebo – liczyłam chmury i Anioły przeskakujące z latarni na latarnię, z dachu na dach. Gdy kawa w dwóch dużych kubkach (mój – w krowy, Jego – zielony, ze słonecznikiem) stała nudząc się śmiertelnie na blacie, wołałam po raz kolejny. On już nawet nie odpowiadał. Spał. Szłam do sypialni, dając porozumiewawcze znaki budzikowi (dzwoń! wołaj! krzycz!) – ale ten już wybrał się na lunch; stolik był pusty. Układałam usta w ciup, brałam oddech - sama udawałam budzikowe dźwięki. Na nic. On uśmiechał się przez sen i przykrywał głowę poduszką; albo dwoma. Czując, że zaraz skończy się moja godność kobieca, wychodziłam na palcach, zamykałam drzwi i szłam po kawę. Drugą wylewałam do zlewu, nie myjąc kubka. Na pięć minut przed opuszczeniem mieszkania siadałam na podłodze i pisałam do Niego kartkę – krótkie streszczenie mojego snu, życzenia, podziękowania, wierszyk, cytat z czytanej wczoraj książki – i kładłam ją pod drzwi sypialni, na stos sobie podobnych, lekko podniszczonych już kartek. Wychodziłam wzdychając, szczelnie zamykając dom. On spał już tak od pięciu lat.
Freney Opublikowano 25 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 25 Grudnia 2004 Fantastyczne.... jędrne, dowcipne, pulsujące! :) ależ mi się gęba śmieje do tego tekstu :D tylko ten końcowy akcent taki niepokojący... Uwag brak, zrzędzenia brak! owacja na stojąco ;)
natalia Opublikowano 26 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 26 Grudnia 2004 świetne nie wiem co więcej można powiedzieć, czekam na kolejne
asher Opublikowano 27 Grudnia 2004 Zgłoś Opublikowano 27 Grudnia 2004 Znakomita miniaturka! W sam raz na zaspany poświąteczny poranek.
Leszek_Dentman Opublikowano 3 Stycznia 2005 Zgłoś Opublikowano 3 Stycznia 2005 Naprawdę bardzo dobry tekst. P.S. Gdzie można kupić taki budzik?
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się