Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

byłem gdzieś między socjopatą, a przewrażliwionym
gnuśnym nowotworem na piersi własnej matki. czyniłem
jej pokarm trującym i zbędnym. gnił naskórek i
cały system limfatyczny był jak łódzki burdel
w którym ukradli nam zegarki

o ile łatwiej byłoby pozbyć się człowieczeństwa niż
go szukać w beznadziejnych miejscach. oszukiwać się szczególnie
kiedy emocji i ludzi tu w chuj. każdy trzyma zwłoki w tapczanie. śmierdzące
historie śmierdzących wiecznie ludzi. podludzi. kochanków

pewnego schematu

przy zbliżającej się jesieni i ogólnospołecznym dole listopada
wierzę, że uda mi się zniknąć w tłumie. odnaleźć kobiecą stronę
która wzgardzi tym roszczeniowym i pogardliwym tonem. obudzi się
na nowy początek, nie budząc padliny leżącej obok.





  • Odpowiedzi 46
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

To są nieudolne smuty małego frustrata. Albo oszołoma.


"o ile łatwiej byłoby pozbyć się człowieczeństwa niż
go szukać w beznadziejnych miejscach. oszukiwać się szczególnie"
...."go szukać" jest skrętem gramatycznym. Takie goszu.

"przyzbli..."
"że uda mi się" jak wyżej.
Jest tu takich kwiatków sporo.

Cierp ciało jakeś chciało.

Opublikowano

jakież błyskotliwe sprostowanie. rozumiem po tym komentarzu jak z automatu, że mam do czynienia ze starszą orędowniczką pióra. gumka w buzi i pampersy? wtf? ja Panią kocham za nielubienie takich tekstów jak moje. a i tak btw. jeśli ten "bard" to pseudonim, a nie prawdziwe nazwisko, to gratuluje czerstwej kreatywności. to tak jak nazwać kapele Maria5...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Ma pan problem z kalendarzem, tak jakby? Czy co?

Modzieńcze! - jeśli tak lepiej - moja uryna płynie rzadkim ciekiem na pana teksty.
Jeśli brak przyssawki to i jakiś nick się nada. Żałość...

Nie lubię li i jedynie infantylnych komentarzy. Tyle.
Rozmówki zaczynają wypełzać ponad adrema, toteż kończę.
Opublikowano

@teraa

"oszukiwać się szczególnie
kiedy emocji i ludzi tu w chuj."

Moim zdaniem niepotrzebne dopowiedzenie, które trochę burzy mi skład.

"która wzgardzi tym roszczeniowym i pogardliwym tonem." - tu podobnie.

Pointa ogólnie trochę mnie zawiodła.
Ogólnospołeczny dół - znasz moje zdanie.

P.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Radosław   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) @Natuskaa   Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
    • @andrew   zgadzam się z Poe:)
    • @Poet Ka 🪻
    • @Alicja_Wysocka @violetta@Toyer @Leszek Piotr Laskowski@wiedźma dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • noc połyka nas z  samochodem blacha pod palcami ma chłód cudzego ciała które zaraz weźmiemy na własność gardło maszyny rolety w dół świat zdycha zostaje gęsty biały szum wibruje w plombach woda bije w szyby tysiąc wściekłych cieni rozmazuje miasto w czarne smugi neony ciekną w poprzek oczu jesteś za blisko para z ust miesza się w jeden gęsty oddech tu nic nie jest czyste szczotki idą po karoserii ciężkie mokre włosy żelastwa ocierają się rytmem który już w ciebie wszedł drżenie idzie przez fotele w kręgosłup osadza się w biodrach twoja dłoń nie pyta o zgodę waży i bierze zna każdy skurcz zanim się zdarzy powietrze gęstnieje od pary i ciał wilgoć wpełza pod ubranie skóra poci się głodem lepka wchodzisz we mnie jak bieg w drapieżną skrzynię metal o metal żywa twardość rozrywa chłód światło miga krótkie ostre błyski rozcinające ciemność pod powieką patrzysz na mnie to spojrzenie nie ma wyjścia drzwi bez klamki woda wali mocniej kabina drży coś wielkiego napiera z zewnątrz a my coraz ciszej coraz bliżej twoje ciepło rozsadza zimne szyby ogień bez tlenu palce ryją ślady których nie widać ale mięśnie je pamiętają napięcie gęstnieje w podbrzuszu krew pulsuje grubo uwięziona pod skórą zaraz eksplodujemy twoje palce we mnie to ślepy wyrok śliski uścisk w którem nie ma oddechu bierz mnie aż pęknie dno twoje ciało pod moimi dłońmi napięte jak struna świata śliskie od pary zaraz rozerwiesz mnie od środka zapadamy się w siebie jak gwiazda czarna gęsta grawitacja rozgniata nas na amen tu nie ma Jego szczotki stają ciemność waży tonę i wtedy wszystko pęka naraz woda wdziera się światłem żebra pękają krew za głośna w skroniach ciało gubi krawędzie mieszamy się płynami oddechem izolacja zerwana ze świata maszyna łapie nasz rytm zaciska go nie oddaje nie ma już kabiny nie ma szyb jest tylko puls i to napięcie które nie zna końca czoło wbite w szkło zostawia tłusty ślad potu i oddechu rozmazany jak my bez powrotu sekunda nie chce zdechnąć ciągnie się rolety w górę świat wraca za nagle za ostro ale coś zostaje w płucach na skórze pod żebrami jak wilgoć która weszła głębiej niż oddech myjnia wypluwa nas na asfalt czystych błyszczących a w środku dalej wrze parujemy brudni od siebie          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...